Poznalismy sie przez przypadek. Na poczatku znajomosci mi powiedzial ze nie jestem w jego guscie – ze jestem zbyt inteligentna, zbyt wyksztalcona i zbyt wygadana.
3 miesiace rozmow (glownie przez Skype’a) pozniej, kupil mi bilet i sprowadzil do siebie.
Tak bardzo sie z tego powodu cieszyl i tak bardzo czulam sie oczekiwana – to bylo niesamowite uczucie. W ciagu tygodnia przedstawil mnie chyba wszystkim swoim znajomym. Uprzedzalam go ze na poczatku chce tylko przyjazni bo na wiecej nie jestem gotowa, ale on nastawil sie na cos innego. Po dwoch tygodniach sie zniecierpliwil i stwierdzil ze nie bedziemy razem – z usmiechem sie zgodzilam – bylismy absolutnie rozni – ja typ niedoswiadczonej pensjonarki a on – stary wyjadacz i cynik.
Nadal ze soba mieszkalismy prawie caly czas spedzajac razem <poza godzinami pracy>. Mialam kilku meskich znajomych z ktorymi sie od czasu do czasu spotykalam. Szczerze mowiac zachowywalam sie dosc bezmyslnie i to bylo okrutne. Bo teraz uwazam ze caly czas cos do mnie czul tylko ze ja bylam tak pewna ze mi sie wszystko nalezy, ze jego duma nie pozwolila mi o tym dac znac. W koncu sie przejechalam i nagle zrozumialam co i do kogo czuje. Ale w tym momencie moj ukochany poznal jakas panienke. Wtedy kiedy ja chcialam mu zaproponowac nowa probe, on stwierdzil ze miedzy nami nigdy nic nie bylo.
Nadal mieszkalismy razem, nadal wiekszosc czasu spedzalismy razem. Ze swoja dziewczyna utrzymywal kontakt jak kiedys ze mna przez Skype’a (tylko ze nie mogl jej sluchac dluzej niz 1-2 godziny) po miesiacu ja odwiedzil, potem sie rozstali.
Po pol roku wspolnego mieszkania w jednopokojowym mieszkaniu przeprowadzilam sie do siebie. Stalam sie jego sasiadka. Nadal spedzalismy czas razem <chociaz juz nie caly ;-)> Przez te pol roku oboje sie do siebie dopasowalismy – mysle ze mielismy na siebie silny wzajemny wplyw. Jak tylko wyjechalam do domu na tydzien <przez chwile chcial jechac ze mna ale sie rozmyslil> poznal jakas dziewczyne. Mialam ja poznac, ale uciekla na moj widok. Mial z nia zerwac ale teraz chce ja zatrzymac (jesli moge to tak okreslic – bo jak rozmawialismy nic go w niej nie interesuje tylko seks, a podoba mu sie tylko jej skora).
Sedno: oboje sie swietnie dogadujemy – w ciagu 7 czy 8 miesiecy, poklocilismy sie tylko dwa razy (ostatni raz praktycznie skonczyl sie seksem), kiedy sie upil powtarzal mi ze jestem idealna, ze jestem wrecz zbyt piekna, zbyt seksowna i zbyt dobra... Kiedy jest trzezwy mowi mi ze nie chce ze mna byc. Dlaczego??
kocham go, on mnie kocha, ale nie chce byc ze mna
Moderator: modTeam
ja tez mam takie zdanie - ale dlaczego udaje?
jeszcze jeden argument: zawsze sie mna opiekuje <teraz w koncu nie musi> ostatnio ciezko zachorowalam i jak mialam goraczke to wystarczylo ze zadzwonilamto przyszedl z tabletkami... <no i to on mnie zagonil do szpitala - ja swoje objawy troche lekcewazylam>
jeszcze jeden argument: zawsze sie mna opiekuje <teraz w koncu nie musi> ostatnio ciezko zachorowalam i jak mialam goraczke to wystarczylo ze zadzwonilamto przyszedl z tabletkami... <no i to on mnie zagonil do szpitala - ja swoje objawy troche lekcewazylam>
Bo jest taki typ faceta, który jak jest pijany, to wszystko powie, żeby do łóżka zaciągnąć.
Myślę, że na nikomu mu nie zależy. Pewnie szuka tej właściwej - stąd te kolejno poznane po Tobie. Ale na Tobie raczej mu nie zależy. Chyba że się nawali i jesteś akurat najbliżej.
Myślę, że przegapiłaś szansę i ona nie wróci, bo świat gna do przodu. Ale mogę się mylić.
Swoją drogą co za pomysł, żeby zaczynać cokolwiek od słów: "Chcę tylko przyjaźni, na więcej nie jestem gotowa". A skąd Ty to możesz wiedzieć?
Myślę, że na nikomu mu nie zależy. Pewnie szuka tej właściwej - stąd te kolejno poznane po Tobie. Ale na Tobie raczej mu nie zależy. Chyba że się nawali i jesteś akurat najbliżej.
Myślę, że przegapiłaś szansę i ona nie wróci, bo świat gna do przodu. Ale mogę się mylić.
Swoją drogą co za pomysł, żeby zaczynać cokolwiek od słów: "Chcę tylko przyjaźni, na więcej nie jestem gotowa". A skąd Ty to możesz wiedzieć?
mrt pisze:Swoją drogą co za pomysł, żeby zaczynać cokolwiek od słów: "Chcę tylko przyjaźni, na więcej nie jestem gotowa". A skąd Ty to możesz wiedzieć?
poniewaz bylam swiezo po zwiazku ktory sama zakonczylam i strasznie to przezylam <niemal fizycznie> a poza tym nie wierzylam ze cos z tego wyjdzie - oprocz dobrej znajomosci <no i znajomosc jest dobra>
Ale co ma wiara do tego, co będzie?Moonchild pisze:poniewaz bylam swiezo po zwiazku ktory sama zakonczylam i strasznie to przezylam <niemal fizycznie> a poza tym nie wierzylam ze cos z tego wyjdzie - oprocz dobrej znajomosci <no i znajomosc jest dobra>
Sami stawiacie bariery szczęściu, a potem się dziwicie, że Was omija.
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
mrt pisze:Bo jest taki typ faceta, który jak jest pijany, to wszystko powie, żeby do łóżka zaciągnąć
Kompletnie Marta nie masz racji. Kompletnie.
To niestety jest tak, że człowiek, który do życia podchodzi na serio myśli, że do wszystkiego trzeba dojść ciężką pracą. I nie dopuszcza do siebie myśli, że najważniejsza część jego życia może tak po prostu usiąść obok niego i powiedzieć "cześć, jestem X
"(...)
Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia
narzucone mi tempo akcji znoszę z trudem.
Improwizuję, choc brzydzę się improwizacją.
Potykam się co krok o nieznajomość rzeczy.
(...)
Gdyby choć jedną środę przećwiczyć zawczasu
albo choc jeden czawartek raz jeszcze powtórzyć!
(...)
Złudna jest myśl, że to tylko pobieżny egzamin
składany w prowizorycznym pomieszczeniu. Nie.
(...)
Och, nie mam wątpliwości, że to premiera.
I cokolwiek uczynię
zamieni się na zawsze w to, co uczyniłam. "

soul of a woman was created below
Sir Charles pisze:Broni się przed tym rozpaczliwie
Dokladnie takie odnosze wrazenie - im dluzej sie znamy tym mocniej.
W ogole dzieki Charlie za posta - ogolnie bardzo pocieszajacy.
mrt pisze:Bo jest taki typ faceta, który jak jest pijany, to wszystko powie, żeby do łóżka zaciągnąć
miś pisze:Jądra przemawiaja jego glosem
to niezupelnie tak (chociaz swiety nie jest ) - nie musial mi nic mowic i nic obiecywac zeby zaciagnac mnie do lozka bo uwielbiam sie z nim kochac
Poza tym dopoki sama o tym nie zadecydowalam nie zaczelismy seksu (mialam z nim premiere i czekal na nia chyba 5 miesiecy - co bylo dla niego o tyle trudne ze spalismy na jednym lozku - dopoki nie zaczal zwiazku z inna dziewczyna)
poza tym jaki facet bezprzerwy opiekuje sie (niemal jak ojciec ;-) ) osoba ktora go nie obchodzi?
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 706 gości



