Dręczy mnie pewna sprawa, otóż po 2 piwach staje się w ogóle innym człowiekiem. Nie mówię tu o jakimś prymitywiźmie...
Przecież skoro staję się inny - bardziej śmiały, bardziej odważny, mam wyższe poczucie własnej wartości..., to znaczy, że w mózgu tkwi jakaś blokada, która blokuje przed tym, by stać się takim człowiekiem na trzeźwo..
Jak to jest? Wiem, że niezbyt dobrze wyraziłem o co mi chodzi. Powinniście mnie zrozumieć.
Chciał bym taki być bez picia, lecz czy to jest w ogóle możliwe? Przecież piwo to nie narkotyk, nie oszukuje tak mózgu..
Czy udało się komuś z Was stać się bardziej odważnym bez % ?
Proszę mnie nie posądzać o pijactwo i nieodpowiedzialność
Piwko raz na jakiś czas nie szkodzi




Nie tak, by zionąć wódą jak menel, ale leciutko, mały kieliszeczek. Parę razy w życiu tak było. Do czasu gdy przestałem tego potrzebować. W ogóle kiedyś chlałem sporo. Ale to też miało przyczyny. Było, minęło.





zarowno czlowiek o mocnej jak i slabej psychice(nie mowie ze wszyscy)jest ciekawy wlasnie takich wrazen. i nie widze w tym nic zlego,jezeli tylko umiejetnie z tego korzysta. a do tego trzeba inteligencji.
Nie bawi mnie to i nigdy nie bawiło.