Wiem po sobie. W pewnym sensie się uspokoiłem. Szarpałem się długi czas, nie do końca będąc przekonanym do słuszności czy sensu pewnych swoich zamierzeń. To raczej minęło. Taki psychiczny spokój, mimo faktu iż związek, który buduję, to "walka" dwóch silnych charakterów. Ale jakże miła walka
Wpływ partnera na Ciebie
Moderator: modTeam
Wpływ partnera na Ciebie
jak w temacie?
Zauważacie takie zmiany u siebie? In plus czy in minus? Czegoś zaprzestaliście, coś przerwaliście, a może coś się nasiliło
Wiem po sobie. W pewnym sensie się uspokoiłem. Szarpałem się długi czas, nie do końca będąc przekonanym do słuszności czy sensu pewnych swoich zamierzeń. To raczej minęło. Taki psychiczny spokój, mimo faktu iż związek, który buduję, to "walka" dwóch silnych charakterów. Ale jakże miła walka
Wiem po sobie. W pewnym sensie się uspokoiłem. Szarpałem się długi czas, nie do końca będąc przekonanym do słuszności czy sensu pewnych swoich zamierzeń. To raczej minęło. Taki psychiczny spokój, mimo faktu iż związek, który buduję, to "walka" dwóch silnych charakterów. Ale jakże miła walka
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
mniej też palę, niż kiedyś. Z drugiej strony, moja kobieta przy mnie wróciła do nikotynowego nałogu 

http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
mówiąc nieskromnie: wpływ na mojego chłopaka mam ogromny. Od początku naszego związku zmienił się dzięki mnie bardzo i to na plus (co inni i on sam zauważa). Stał się mniej leniwy, bardziej ambitny (uczy się od najlepszych:)) ,ale tez niestety ,w skutek przebywania z tak znerwicowana osoba jak ja, bardziej nerwowy.. Co dziwne-ja się absolutnie ani troche nie zmieniłam..
Tyranka!me19 pisze:Co dziwne-ja się absolutnie ani troche nie zmieniłam..
Ja się zmieniłam. Jestem bardziej tolerancyjna, na wiele rzeczy, o które kiedyś robiłam trzydniową awanturę, macham ręką.
No i przestałam latać ze ścierką 24 godziny na dobę, odkurzać dwa razy dziennie itd. Paprochy są? Dobra, jutro się odkurzy, bo właśnie leżymy na kanapie i oglądamy film. A kiedyś za cholerę bym tego filmu nie obejrzała, tylko natychmiast wyjęła odkurzacz
-
złotooka kotka
- Weteran

- Posty: 1141
- Rejestracja: 06 maja 2005, 15:26
- Skąd: Lenenja
- Płeć:
Zmienilam sie, ale nie bardzo drastycznie. Przede wszystkim wydoroslamam, doszlam do ladu ze swoimi emocjami, stalam sie silniejsza i bardziej smiala.
No i sprawil, ze jestem szczesliwa
Napisze tez nieskromnie, ze ja na mojego mialam duzy wplyw - przede wszystkim nauczylam go sie smiac. Ale to juz nie na temat :0
No i sprawil, ze jestem szczesliwa
Napisze tez nieskromnie, ze ja na mojego mialam duzy wplyw - przede wszystkim nauczylam go sie smiac. Ale to juz nie na temat :0
off// w razie potrzeby kontaktu pisac na zlotooka_kotka@o2.pl
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Cholernie ale ciezko powiedziec jak.
Silniejsza?No moze. Bardziej cierpliwa?Moze.
Czuje sie bezpieczniej. Mam nowe cele i w ogole. To tak dawno bylo ze ja juz nie za abrdzo pamietam jak bylo przed.
Moj na pewno wydoroslal i tobardzo. Jak go poznalam to tak zero obycia z kobietami i w ogole. 1000 bledow na minute doprowadzjacych do szalu. Zrobil sie duzo ambitniejszy.
Momentami az za. I pozbyl sie duzej dozy swojego idealizmu. Bardziej stapa po ziemi bo go bardzo czesto na nia sciagam.
Ja sie chyba bardziej otworzylam. I stalam wiekszych ciepluchem i domatorem. No i nabylam nieco wiedzy o takich tam informatycznych rzeczach i o prawie i pijawkach itp.
Silniejsza?No moze. Bardziej cierpliwa?Moze.
Czuje sie bezpieczniej. Mam nowe cele i w ogole. To tak dawno bylo ze ja juz nie za abrdzo pamietam jak bylo przed.
Moj na pewno wydoroslal i tobardzo. Jak go poznalam to tak zero obycia z kobietami i w ogole. 1000 bledow na minute doprowadzjacych do szalu. Zrobil sie duzo ambitniejszy.
Momentami az za. I pozbyl sie duzej dozy swojego idealizmu. Bardziej stapa po ziemi bo go bardzo czesto na nia sciagam.
Ja sie chyba bardziej otworzylam. I stalam wiekszych ciepluchem i domatorem. No i nabylam nieco wiedzy o takich tam informatycznych rzeczach i o prawie i pijawkach itp.

- Black007_pl
- Uzależniony

- Posty: 334
- Rejestracja: 27 lut 2006, 09:27
- Skąd: Gliwice
- Płeć:
Ja zawsze na gorsze, staje się miękki...
Za bardzo się staram, nie widzę świata po za nią i potem się kończy, jak się kończy, raz prawie straciłem wszystkich przyjaciół...
Za bardzo się staram, nie widzę świata po za nią i potem się kończy, jak się kończy, raz prawie straciłem wszystkich przyjaciół...
"I save all the bullets from ignorant minds
Your insults get stuck in my teeth as they grind
Way past good taste, on our way to bad omens
I decrease, while my symptoms increase "
Your insults get stuck in my teeth as they grind
Way past good taste, on our way to bad omens
I decrease, while my symptoms increase "
U mnie nic.
No dobra, ma sie te 14 wiosen dopiero, ale chyba powinno sie cos zmienic na lepsze... Jak na razie to mam chroniczna chandre, bo odkryłam w sobie mnóstwo wad.
Ale on tez nie jest lepszy.
A w zasadzie to co z tego?
Wedlug mnie milosc to zaakceptowanie odmiennosci ukochanej osoby, nawet jesli to masakrycznie drazni.
No dobra, ma sie te 14 wiosen dopiero, ale chyba powinno sie cos zmienic na lepsze... Jak na razie to mam chroniczna chandre, bo odkryłam w sobie mnóstwo wad.
Ale on tez nie jest lepszy.
A w zasadzie to co z tego?
Wedlug mnie milosc to zaakceptowanie odmiennosci ukochanej osoby, nawet jesli to masakrycznie drazni.
Ludzie kochają hipokrytów - rozpoznają w nich samych siebie i zawsze robi im się ciepło na sercu, gdy złapie się kogoś innego ze spuszczonymi gatkami i kutasem na wierzchu.
Wildrose pisze:Wedlug mnie milosc to zaakceptowanie odmiennosci ukochanej osoby, nawet jesli to masakrycznie drazni.
Czy miłość może "masakrycznie drażnic" ?
Ja zmieniłem się "po" związku. Czy na gorsze, czy na lepsze, sam nie wiem. na pewno jestem bardziej otwarty na ludzi, kontaktowy. Inaczej też spostrzegam kobiety, może toche egoistycznie, ale tak już życie uczy
Prawdę trzeba wyrażac prostymi słowami.
Każdy się zmienia pod wpływem partnera. Bo związek to kompromis więc trochę temperuje charakter.
Ja się bardzo zmieniłam pod wpływem poprzedniego faceta. I to nie dlatego, że on chciał mnie zmienić, ale po prostu jakoś takl samoistnie zachodziły te zmiany. Dorosłam przy nim. I za to zawsze będę mu wdzięczna.
Ja się bardzo zmieniłam pod wpływem poprzedniego faceta. I to nie dlatego, że on chciał mnie zmienić, ale po prostu jakoś takl samoistnie zachodziły te zmiany. Dorosłam przy nim. I za to zawsze będę mu wdzięczna.
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Ja też mojej będę wdzięczny za to, że jednak na mnie wpłynęła jakoś. Wiele rzeczy w sobie zmieniłem. Dużo się nauczyłem. I zawsze będę jej za to wdzięczny. Cokolwiek się z nami stanie... 

Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
TedBundy pisze:Zauważacie takie zmiany u siebie?
Wreszcie gadam
Zawsze gadałem do siebie, a tu... ding... ktoś słucha i odpowiada ;P
Mało tego, ktoś się kłóci i napiera
Tedziu - w reszcie ktoś Ci wymieszał JA na MY
Owszem, dalej jestes JA, ale teraz musisz współdzielić TY i stąd się bierze MY.
Kiedyś pisałem tu na ile można się zmienić. Czy 100% JA i 100% TY może się zmienić na więcej niż 100% MY - sądzę, że tak!
I to jest ta bajka
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Zastanawiam się, czy ja ją też zmieniłem choć troszkę. Bo jak się widzi osobę lat kilka to zmian można nie dostrzegać. Hmm, ciekawe. 
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
-
toya
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Wtedy to sie czlek najbardziej zmienia chyba. Jak mnie byly zostawil to cale moje zycie podejscie do niego prirytety kontakty z innymi z rodzina wszystko sie zmienilo o 180 stopni. I tez:Bash pisze:Ja zmieniłem się "po" związku.
Elspeth pisze:I za to zawsze będę mu wdzięczna.
Pryz mojej przrwie z moim nabralam pokory mniej agresji wiecej zrozumienia jakiegos samoistnego bo nawet o tym nie gadlismy w sumei co zle samo sie ulozylo.
Mysiorek pisze:Owszem, dalej jestes JA, ale teraz musisz współdzielić TY i stąd się bierze MY.
Kiedyś pisałem tu na ile można się zmienić. Czy 100% JA i 100% TY może się zmienić na więcej niż 100% MY - sądzę, że tak!
słuszna uwaga
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
uspokoiłam się. tak jak martka:
dokładnie tak
jestem bardziej zorganizowana i ambitna.
mrt pisze:Jestem bardziej tolerancyjna, na wiele rzeczy, o które kiedyś robiłam trzydniową awanturę, macham ręką.
dokładnie tak
jestem bardziej zorganizowana i ambitna.
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
me19 pisze:Od początku naszego związku zmienił się dzięki mnie bardzo i to na plus (co inni i on sam zauważa)
w wiekszej czesci zmi8enil sie bo chcial, a jesli juz to dla siebie i ciebie a nie dzieki Tobie. Fakt pewnie ty i Twoja obecnośc pomogły, ale wiekszosc juz zalezała od jego woli
Wildrose pisze:Wedlug mnie milosc to zaakceptowanie odmiennosci ukochanej osoby, nawet jesli to masakrycznie drazni.
widac, ze w zyciu jeszcze nie kochałas tak na prawde
moon pisze:ash napisał/a:
Ja zmieniłem się "po" związku.
Wtedy to sie czlek najbardziej zmienia chyba.
dokładnie ja zmiany zauwazałam własnie po zwiazkach, wtedy musiałam sie z czyms uporac, cos przemyslec, posprzatac, wtedy miałam jalepszy czas na zmiany.
Nie wiem czy to pod wpływem factaea ale podchodze bardziej emocjonalnie do wszystkiego. Kiedys jak mialam lat nascie byłam baaardzo emocjonalna, potem w wieku lat 17 mineło mi i coraz mniej emocje mna kierowały. Teraz znou wiecej emocji daje o sobie znac, o dziwo nie przesłaniajac mi w waznych sprawach jakiegos realizmu.
lollirot pisze:jestem bardziej zorganizowana
oj ja tez, ale to chyba bardziej wynki tego, ze nie mieszkam z rodzicami.
w sumie nie wiem na ile zmieniłam sie bedac pod wpływem faceta a ile wymusiła zmaian stylu zycia, bo mieszkanie bez rodziców zmiania bardzo wiele
Polubiłam przy nim oliwki, doceniłam czosnek, odkryłam smak kebaba, nauczył mnie pić piwo !
A na poważnie:
- mam jakieś pojęcie o polityce, bo zanim go poznałam, nie interesowałam się tym tematem kompletnie
- zaraża mnie swoimi pasjami (gł. film); rozwijam się przy nim - po prostu
I najważniejsze:
I na wiele spraw otworzyły mi się oczy. Nabrałam dystansu w niejednej kwestii.
A na poważnie:
- mam jakieś pojęcie o polityce, bo zanim go poznałam, nie interesowałam się tym tematem kompletnie
- zaraża mnie swoimi pasjami (gł. film); rozwijam się przy nim - po prostu
I najważniejsze:
mrt pisze:Jestem bardziej tolerancyjna, na wiele rzeczy, o które kiedyś robiłam trzydniową awanturę, macham ręką.
I na wiele spraw otworzyły mi się oczy. Nabrałam dystansu w niejednej kwestii.
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
oj ja tez, ale to chyba bardziej wynki tego, ze nie mieszkam z rodzicami.
to na pewno też dużo dało, ale i tak widzę różnicę - nie mogę teraz myśleć tylko o sobie, co sporo zmienia także w organizacji czasu - przede wszystkim, takowa zaczyna istnieć <lol2>
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
- joj_sport87
- Maniak

- Posty: 514
- Rejestracja: 03 sie 2006, 23:30
- Skąd: Zamość
- Płeć:
Dobrze. To ja zadam pytanie pomocnicze: Czy po rozstaniu z partnerem wracaliście do starych nawyków, przyzwyczajeń, a to co partner wniósł odeszło w niepamięć?
A także, czy nie jest tak czasem, że oboje się starają... do ślubu.
A potem, skoro są już razem to siadają na laurach i już się nie starają nic zmieniać? Czyli: ten wpływ był znów chwilowy ale podyktowany poczuciem niepewności?
A także, czy nie jest tak czasem, że oboje się starają... do ślubu.
A potem, skoro są już razem to siadają na laurach i już się nie starają nic zmieniać? Czyli: ten wpływ był znów chwilowy ale podyktowany poczuciem niepewności?Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Imperator pisze:czy nie jest tak czasem, że oboje się starają... do ślubu
tak też bywa, ale IMO wyłącznie w przypadkach, gdy te dokonane zmiany są częścią pewnej gry, mającej na celu usidlenie i szybkie "zaobrączkowanie" drugiej osoby. Gdy cel zostaje osiągnięty, spoczywają na laurach i mają wszystko gdzieś. Tandeciarstwo,jednym słowem
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Agnieszka i 495 gości




