Wiesz,
Symfonio, ja także nie lubię dołączać do piszczącego tłumu. Może trochę z innego powodu. Dla mnie to faktycznie trochę głupio wygląda, patrzę na to z boku. Taką mam naturę. Poza tym zwykle zachwycam się, podziwiam w duchu. Nie obnoszę się z tym specjalnie.
Symfonia pisze:Zakładam temat bo ciekawi mnie, kiedy urodziły się w was odczucia związanie z tym, że chcecie mieć dziecko i jakie wyobrazenia macie o sobie jako Matki? Jakie macie marzenia, nadzieje, obawy oraz wyzwania z jakimi boicie się zmierzyć? <zgaszony>
Hm.... Ja sobie tylko wyobrażam, jak to jest mieć dziecko. I czuję, że gdybym je miała, to uwielbiałabym na nie patrzeć, przytulać je i zajmować się nim. Kochałabym je bardzo.
Teraz jestem szczególnie wrażliwa na urok dzieciątek - zapewne pod wpływem mojej małej siostrzenicy. Jest teraz dla mnie jedną z najważniejszych istotek na świecie - tą, za którą mogłabym oddać życie. Uwielbiam ją

Przytulenie się do niej, pogłaskanie jej policzka działa jak najlepszy balsam.
Mam nadzieję, że nic mi nie przedzkodzi w przyszłości mieć dzieci. Czuję, że wtedy naprawdę będę miała dla kogo żyć. Wymaga to wielu poświęceń, ale przecież to też nadaje życiu nowego sensu. A więź łącząca matkę z dzieckiem jest czymś wspaniałym, niesamowitym wręcz...
Mogę się tylko bać, że będę w pewnych sytuacjach zbyt nerwowa, albo że popełnię jakieś błędy wychowawcze.
Często jest jednak tak, że dziecko zmienia swoich rodziców. Samoistnie. Oby to były zmiany na lepsze

"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]