Napiszę tak: ja studiuję , w przyszłym roku mam zamiar iść na drugi kierunek. Ostatnio wygrałam dofinansowanie na realizację mojego projektu. W domu często coś lepię, sklejam etc wszelkie prace "hand made" się kłaniają. Sporo czytam. I generalnie lubię pchać wszystko do przodu...
Mój facet? To często moja isnpiracja, szanuję go i cenię. Podziwiam. Ma wykształcenie podstawowe - nie ma matury. Pracuje - zarabia niewiele, nie utrzymałby dwóch osób (700). Ale realizuje się (własny serwis), jego wiedza z pewnych dziedzin życia sprawia że czuję się niedouczona
A pieniądze? Uważam, że ja będę mogła sama siebie utrzymać.
Ale on nie jest stoi w miejscu, drąży to co go ciekawi. Rozwija się.
Moja koleżanka...Gdy wróciła z wakacji powiedziała że spotkała kogoś bardzo interesującego. Do Błażej30, gdybyś ją słabo znał uznałbyś, że dla tej dziewczyny liczy się wygląd i kasa.... wiesz kto jej się tak spodobał? Bardzo chory chłopak. Studiował, ale studia przerwał bo nie mógł wyjść z domu, poważna wada serca i coś jeszcze. Przystojny? Raczej wyniszczony chorobą. Bogaty? Renta. Za to podobno miał niesamowitą widzę i pasję jednocześnie - uwielbiał swoje studia. Pisał podobno piękne wiersze...i to ona do niego pisała, mailowała, smsowała...niestety on musiał jechać do Niemiec na poważną operację...
Po co mi facet z worem kompleksów? Który się użala nad sobą? Bo kobiety są be, a ja jestem taki biedny
takiego to ja w dupę kopnę,bo tacy ciągną tylko innych na dno i najczęściej są egoistami.



chyba jak każdy z nas w pewien określony sposób.

- inspiruje mnie tym, że się nie poddaje, że jest optymistą. Tworzy własne grafiki. Chociaż nie, inspiruje mnie też w pracach ręcznych - staram się wiecznie czyms miłym go zaskakiwać, czymś nietuzinkowym. Jeżeli pokaże mi coś ciekawego, albo o czymś opowie często sprawia, że zaczynam się czymś interesować bądź też wpadam na pomysły.
