Uroki samotności

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 16 maja 2006, 01:05

Mroczny_Piskacz pisze:choćby większa zasobność portfela
Tez sie nie zgodze ;P To ze z kim jestes nie znaczy ze na niego wydajesz czy ze ciagle wychodzisz gdzies gdzie pieniazki topnieja czy ze jestes zobowiazany do dawania kwiatow czy prezentow.
Mroczny_Piskacz pisze:drugie nie zechce iść na kompromis
To drugie powinno sie zastanowic nad soba ;)
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 16 maja 2006, 01:06

I nie zapominajmy o niezależności, będę to jeszcze tu powtarzać. Zamiast "ja" jesteśmy "my", a mi zawsze takie zbiorowe traktowanie jednostek z jakimiś owadzimi społecznościami kojarzyło...* Ale mną się proszę nie przejmować, ja zawsze dziwna byłam i te... no... truskawki cukrem :]


*idąc za przykładem postmodernistycznych wstawek Piskaczowych polecam w tej kwestii Orsona S. Cardai cykl o Enderze...
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 16 maja 2006, 01:08

pani_minister pisze:Zamiast "ja" jesteśmy "my
Nieprawda. Jest "ja", "Ty" , "my" - nigdy inaczej. Na niezaleznosc w zwiazku tez jest miejcse i to calkiem duzo :]
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 16 maja 2006, 01:12

Moon - na niezależnośc do pewnych granic, zakreślonych bliżej lub dalej w zależności od związku. Wyobrażasz sobie jednak związek bez takich granic? Gdzie na przykład każde planuje sobie przyszłość osobno? Gdzie nie bierzesz pod uwagę uczuć partnera? Gdzie nie polegasz na jego zdaniu w kwestiach dotyczących Was obojga? Zresztą choćby ten fakt, że macie tyle wspólnych rzeczy determinuje już, że nigdy nie będziecie niezależni w pełni. Jesteście "wy" ("my" :)) w tak wielu dziedzinach, że o niezależnosci możemy tylko marzyć. Co najwyżej smycz jest dłuższa.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 16 maja 2006, 01:14

pani_minister pisze:Moon - na niezależnośc do pewnych granic, zakreślonych bliżej lub dalej w zależności od związku.
Oczywiscie. A istenie jakas nieokreslona niezależność?Zawsze masz jakas smycz, niekoniecznie w postaci partnera.
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 16 maja 2006, 01:20

Nie mówię tutaj o ogólnospołecznej jakiejś wolności od czegoś czy do czegoś. Partner zauważalnie skraca wcześniej całkiem długą smycz. Zmienia życie diametralnie, docierając do najintymniejszych sfer. Często nieodwracalnie, bo jak się zakochasz, to choćby smycz była najkrótsza, to chodzić na niej będziesz (niedaleki przykład masz w postach Paddy). Zresztą większości ta smycz nawet nie przeszkadza, w końcu ładna jest i nawet wisiorek z własnym niby imieniem na obróżce często jest. No i chodzisz w niej nie sama, tylko z kimś :)
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 16 maja 2006, 01:39

pani_minister pisze:Partner zauważalnie skraca wcześniej całkiem długą smycz.
To ja jetsem ślepa. Bo robię to co chcę i smyczy nie czuje.
pani_minister pisze:Zmienia życie diametralnie, docierając do najintymniejszych sfer.
MOjego nie zmieniło, moje miało takie być.
pani_minister pisze:choćby smycz była najkrótsza, to chodzić na niej będziesz (niedaleki przykład masz w postach Paddy).
Nieprawda. To szczeniacka obsesja a nie miłość. I jak ktoś głupi i na takiej się wodzić daje to cóż. Jego sprawa że idiota jakiś.
Awatar użytkownika
misiucha22
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 295
Rejestracja: 12 mar 2006, 23:34
Skąd: z Polski :)
Płeć:

Postautor: misiucha22 » 16 maja 2006, 01:39

Decydując się na związek decydujemy się na pewne poswięcenia. Oczywiście, w związku powinno być miejsce na niezależność. Ale normalnym jest, że nie robimy juz rzeczy, ktore byśmy robili będąc samemu. Mi np. chlopak nie zabrania chodzić na imprezy (nie od początku tak było, ale na wzajemne zaufanie trzeba sobie zapracować), ale mimo wszystko jakos glupiio mi się robi jak mam iść sama.
Poza tym, wracając do tematu - samotnosc może byc fajan do czasu. Ludzie, którzy nie sa ograniczani w zaden sposób po pewnym czasie tez pewnie źle się czują - troszkę zagubienie w tym wszystkim. Ja wolę czasem naprawde z czegoś zrezygnowac, by uszczęśliwić mojego ukochanego. Może jestem dziwna, może staromodna - swiat gna do przodu, a mi nie wszystko tak do końca w tym "nowym swiecie" się podoba
"Homo sum, et nil humanum a me alienum esse puto"
Terencjusz
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 16 maja 2006, 01:42

misiucha22 pisze:Ja wolę czasem naprawde z czegoś zrezygnowac, by uszczęśliwić mojego ukochanego.
A ja wole z niczego nie rezygnowac, by uszczesliwiac mojego ukochanego. <aniolek>
misiucha22 pisze:Mi np. chlopak nie zabrania chodzić na imprezy (nie od początku tak było, ale na wzajemne zaufanie trzeba sobie zapracować), ale mimo wszystko jakos glupiio mi się robi jak mam iść sama.
A ja niezbyt. W moim swiecie licza sie i inne rzeczy, sprawy osoby. Jest bogaty i nie kręci wkoło drugiej osoby. Bo to juz jest smycz. Nieświadomoa moze, ale smycz i to krótka.
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 16 maja 2006, 01:47

moon pisze:smyczy nie czuje.

Ale ona jest. Co nie znaczy, ze jest zła, taka smycz to wbrew pozorom często bardzo dobra sprawa. I nie mów, ze robisz, co chcesz. Bo robisz to, co chcesz, w ramach związku. Rzeczy, które mogłyby wymagac rezygnacji z tego związku, pozostają poza Twoim zasięgiem. Moim też :)
moon pisze:moje miało takie być.

O tym kurcze piszę cały czas - że większości ta smycz w niczym nie przeszkadza, bo tak właśnie zaplanowali sobie życie.
moon pisze:to szczeniacka obsesja a nie miłość.

To tylko krótszy gatunek smyczy. Tezie o idiotyzmowi łapania się na takową nie zaprzeczę z oczywistych względów :)
Awatar użytkownika
misiucha22
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 295
Rejestracja: 12 mar 2006, 23:34
Skąd: z Polski :)
Płeć:

Postautor: misiucha22 » 16 maja 2006, 01:49

"Jest bogaty i nie kręci wkoło drugiej osoby."
Kto jest bogaty?

Nie, moon. Czasem warto zrezygnować, ale nie zawsze. Wiem o tym. Nie mozna w końcu robic z siebie wiecznie męczennicy. więc jeśli poczuje nieprzeparta ochote, by iśc na impreze, to pójde. Teraz mam po prostu sporo obowiązków - kończę studia, tzn. na razie licencjacie, więc mam sporo nauki, poza tym troszke pracuję. nie mam siły myslec o imprezie.
"Homo sum, et nil humanum a me alienum esse puto"

Terencjusz
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 16 maja 2006, 01:53

pani_minister pisze:I nie mów, ze robisz, co chcesz. Bo robisz to, co chcesz, w ramach związku. Rzeczy, które mogłyby wymagac rezygnacji z tego związku, pozostają poza Twoim zasięgiem.
Ale mowie. Nie pragne rzeczy ktore sie kłoca z moim zwiazkiem i nie pragnelam ich jak w nim nie bylam.
misiucha22 pisze:Kto jest bogaty?
Moj świat.
misiucha22 pisze:Czasem warto zrezygnować, ale nie zawsze
Ale ja nie musze. Chce ide nie chce nie ide on chce isc idzie on nie chce isc idzie. Jakie tu rezygnacje?On sie cieszy ze ide z nim i cieszy sie ze ide bez niego i nie rezygnuje z czegos bo on nie chce czy nie moze.
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 16 maja 2006, 02:01

moon pisze: Nie pragne rzeczy ktore sie kłoca z moim zwiazkiem i nie pragnelam ich jak w nim nie bylam.

Czyli Twoja smycz jest skrojona na miarę i idealnie dopasowana. Cieszę się, really. :) Mnie moja niekiedy uwiera. Zwykle jej nie czuję, ale sama świadomość jej istnienia jest wkurzająca.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 16 maja 2006, 02:02

pani_minister pisze:Cieszę się, really.
To milo :) Chcialabym zeby u wszystkich tak bylo :)
Awatar użytkownika
misiucha22
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 295
Rejestracja: 12 mar 2006, 23:34
Skąd: z Polski :)
Płeć:

Postautor: misiucha22 » 16 maja 2006, 02:09

Jeny, może źle się wyraziłam. Ja na przykład w trakcie naszego 4-letniego związku byłam sama na 2 imprezach. Może to nie za duzy wynik. Moon, my chyba żyjemy w troszkę innych światach. Mozesz powiedzieć, że jestem zazdrosna, ale ja osobiście nie przepadam za sytuacjami, gdy mój chlopak chodzi beze mnie na imprezy. A był z 3 razy. Nie widujemy się zbyt często, bo on studiuje w mieście oddalonym o prawie 200km od mojego, więc wolę iść z nim. Miłośc to wzajemne zaufanie, ale w zdrowych granicach. Należe raczej do ludzi bardzo uczuciowych i przejmujacych sie strasznie wszystkim. Ja musze mieć swojego chłopaka blisko, żeby czuć się bezpieczna. Moze, gdyby było nam dane częściej się spotykac, to też byłoby inaczej. Póki co - kazdą wolna chwile chcemy spędzać z soba, anie na imprezach bawiąc się oddzielnie.

[ Dodano: 2006-05-16, 02:11 ]
pani_minister pisze:Czyli Twoja smycz jest skrojona na miarę i idealnie dopasowana. Cieszę się, really. :) Mnie moja niekiedy uwiera. Zwykle jej nie czuję, ale sama świadomość jej istnienia jest wkurzająca.

niekiedy jest wkurzająca, zgadzam się. Ale moznaby powiedziec - decydując sie na związek w pewnym sensie sami ja sobie nałożyliśmy - obrożę, d której przyczepiona jest smycz. Nikt mi nie wmówi, że zwiazek to nie sztuka kompromisu i ze nie ma w niej miejsca na wyrzeczenia. bo taka jest prawda.
"Homo sum, et nil humanum a me alienum esse puto"

Terencjusz
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 16 maja 2006, 02:17

misiucha22 pisze:Nikt mi nie wmówi, że zwiazek to nie sztuka kompromisu i ze nie ma w niej miejsca na wyrzeczenia.
Ale ja to mowie! :D Kompromis to dupa a nie rozwiazaniea wyrzeczenia nie zawsze byc musza. To nie to sie liczy zeby zwiazek byl udany. Liczy sie zeby naturalnie ze soba wspolgrac.
misiucha22 pisze:kazdą wolna chwile chcemy spędzać z soba,
Bo macie do siebie daleko i za soba tesknicie - normalne, ale gdyby tak nie bylo to ja bym powiedziala ze cos tu nie tak. :]
Awatar użytkownika
misiucha22
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 295
Rejestracja: 12 mar 2006, 23:34
Skąd: z Polski :)
Płeć:

Postautor: misiucha22 » 16 maja 2006, 02:21

Eh, no daleko. Bo tak naprawdę, to mieszkamy od siebie w odległości 10km, tylko że w ciągu roku akademickiego jest ciężko. Bo On wyjeżdza i czasami naprawde długo go nie ma. Eh, teraz to normalnie chłonę kazda daną nam chwile, tęsknie niemilosiernie. Jestesmy 4 lata razem, a czasem wydaje mi się, jakbym zachowywała się, jakbysmy byli razem od 4 tygodni.
"Homo sum, et nil humanum a me alienum esse puto"

Terencjusz
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 16 maja 2006, 08:34

pani_minister pisze:I twierdze jak Moon - na 'zamiast" nie zgodze się nigdy, na "także", "oprócz", "dodatkowo" - zawsze. Zresztą to działa w obie strony

To ja tez dolaczam do was babeczki, bo u mnie tak samo jest <pijaki>

A plusow samotnosci jest wiele, ale to dziala na krotka mete. Takie pozorne szczescie.
Awatar użytkownika
mrt
Weteran
Weteran
Posty: 3354
Rejestracja: 31 lip 2004, 22:44
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: mrt » 16 maja 2006, 08:40

Yasmine pisze:A plusow samotnosci jest wiele, ale to dziala na krotka mete. Takie pozorne szczescie.
Nie wiem, skąd ten stereotyp. Przecież to zależy jak dla kogo. Zapytaj mojego ostatniego eks, jak on się na to zapatruje :D Dla niego związek to pozorne szczęście, więc wszystko od człowieka i jego podejścia zależy.

Ja nie lubię być sama. Nie powiem, brałam z tego ile wlezie, jak nie miałam stałego faceta, ale na dłuższą metę wolę być z kiimś. A są tacy, co związek traktują jako przerywnik, a na dłuższą metę wolą być całkowicie frei. I wcale nie są gorsi :)
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 16 maja 2006, 08:48

mrt pisze:Nie wiem, skąd ten stereotyp.

Pisalam na wlasnym przykladzie :D. Ja sie nigdy nie czulam zle jak sama bylam(wrecz przeciwnie), ale jednak mi czegos brakowalo.
Awatar użytkownika
Bulgo
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 64
Rejestracja: 28 maja 2006, 19:41
Skąd: lubię frytki
Płeć:

Postautor: Bulgo » 30 maja 2006, 00:31

Plusow takiej sytuacji nie ma...
Obrazek
EuroBarre - zarabiaj spędzając czas w Internecie!!!
Szukam dziewczyny, proszę zostawiać swoje CV + 2 zdjęcia :P
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 30 maja 2006, 00:39

Bulgo pisze:Plusow takiej sytuacji nie ma...

... dla Ciebie.
To publikuj te swoje CV.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Kubek
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 411
Rejestracja: 14 maja 2006, 23:37
Skąd: Lublin
Płeć:

Postautor: Kubek » 30 maja 2006, 00:59

Ja nie potrafię egzystować w próżni...

czuję się niespełniony i niedopełniony w samotności...

Dla mnie samotność kojarzy się nieodmiennie z uczuciem pustki, braku i niespełnienia.

Gloryfikacja zaś samotności to dla mnie stan przejściowy... w poszukiwaniu ideału.
Wraz z końcem ostrzeżenia, niski poziom moderacji uprawiany przez użytkownika Maverick będzie napiętnowany w delikatniejszej już formie.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 30 maja 2006, 09:58

Mysiorek pisze:... dla Ciebie.
Dla mnie tez ;P Tez mam publikowac?
Awatar użytkownika
SaliMali
Weteran
Weteran
Posty: 958
Rejestracja: 22 maja 2006, 21:29
Skąd: z konia
Płeć:

Postautor: SaliMali » 30 maja 2006, 10:13

ja jakoś też nie mogę odnaleźć nic pozytywnego w byciu samotnym....
"To jest tak, że gdy mam co chcę,
Wtedy więcej chcę.
Jeszcze."
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 30 maja 2006, 10:16

madziorka.m pisze:nic pozytywnego

Życie (niesamotność) da Ci po łapkach, to dostrzeżesz plusy :D
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
SaliMali
Weteran
Weteran
Posty: 958
Rejestracja: 22 maja 2006, 21:29
Skąd: z konia
Płeć:

Postautor: SaliMali » 30 maja 2006, 10:22

ale łatwiej trudne chwile przetrwać kiedy ma sie kogoś przy sobie...

no i mowie tu o samotnosci a nie tylko o braku partnera, bo dla mnie to zasadnicza różnica. Moge przecież mieć kogoś a czuć się samotna, ale tez mogę nie mieć faceta, ale za to grono przyjaciół, które nie pozwoli mi czuć, że jestem sama....
"To jest tak, że gdy mam co chcę,

Wtedy więcej chcę.

Jeszcze."
Awatar użytkownika
Haro
Weteran
Weteran
Posty: 1368
Rejestracja: 24 wrz 2005, 19:49
Skąd: Wałbrzych
Płeć:

Postautor: Haro » 30 maja 2006, 10:26

Ludzie... nie istnieje cos takiego jak uroki samotnosci... Kto raz zaznal szczescia w milosci, kto raz poczul przyjemne cieplo bliskiej osoby, ten nigdy nie znajdzie w samotnosci zadnych urokow, ukojenia... jedynie bol i cierpienie.
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 30 maja 2006, 10:28

madziorka.m pisze:ale łatwiej trudne chwile przetrwać kiedy ma sie kogoś przy sobie...

Jeszcze większego oprawcę? :D (wiem, wiem, przesadzam, ale...)
Haro pisze:nigdy nie znajdzie w samotnosci zadnych urokow, ukojenia... jedynie bol i cierpienie.

Przesadzasz.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
SaliMali
Weteran
Weteran
Posty: 958
Rejestracja: 22 maja 2006, 21:29
Skąd: z konia
Płeć:

Postautor: SaliMali » 30 maja 2006, 10:29

Haro pisze:Ludzie... nie istnieje cos takiego jak uroki samotnosci... Kto raz zaznal szczescia w milosci, kto raz poczul przyjemne cieplo bliskiej osoby, ten nigdy nie znajdzie w samotnosci zadnych urokow, ukojenia... jedynie bol i cierpienie.


dokładnie o to samo mi chodzi.... a zupełnie inna jest sytułacja, którą próbowałam opisac, ale zagmatwałam. bo moge być sama, ale nie samotna!!
"To jest tak, że gdy mam co chcę,

Wtedy więcej chcę.

Jeszcze."

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Agnieszka i 625 gości