Jeny, może źle się wyraziłam. Ja na przykład w trakcie naszego 4-letniego związku byłam sama na 2 imprezach. Może to nie za duzy wynik. Moon, my chyba żyjemy w troszkę innych światach. Mozesz powiedzieć, że jestem zazdrosna, ale ja osobiście nie przepadam za sytuacjami, gdy mój chlopak chodzi beze mnie na imprezy. A był z 3 razy. Nie widujemy się zbyt często, bo on studiuje w mieście oddalonym o prawie 200km od mojego, więc wolę iść z nim. Miłośc to wzajemne zaufanie, ale w zdrowych granicach. Należe raczej do ludzi bardzo uczuciowych i przejmujacych sie strasznie wszystkim. Ja musze mieć swojego chłopaka blisko, żeby czuć się bezpieczna. Moze, gdyby było nam dane częściej się spotykac, to też byłoby inaczej. Póki co - kazdą wolna chwile chcemy spędzać z soba, anie na imprezach bawiąc się oddzielnie.
[ Dodano: 2006-05-16, 02:11 ]pani_minister pisze:Czyli Twoja smycz jest skrojona na miarę i idealnie dopasowana. Cieszę się, really.

Mnie moja niekiedy uwiera. Zwykle jej nie czuję, ale sama świadomość jej istnienia jest wkurzająca.
niekiedy jest wkurzająca, zgadzam się. Ale moznaby powiedziec - decydując sie na związek w pewnym sensie sami ja sobie nałożyliśmy - obrożę, d której przyczepiona jest smycz. Nikt mi nie wmówi, że zwiazek to nie sztuka kompromisu i ze nie ma w niej miejsca na wyrzeczenia. bo taka jest prawda.