Czas na rozstanie/odpoczynek?

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

madmax
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 14
Rejestracja: 07 sty 2007, 01:19
Skąd: Polska
Płeć:

Czas na rozstanie/odpoczynek?

Postautor: madmax » 03 mar 2007, 01:33

Nie tak dawno opisywałem problem jaki mnie męczy do tej pory :/ http://agnieszka.com.pl/forum_php/viewtopic.php?t=10328
Ogólnie sytuacja wygląda tak, że nadal kocham swoją dziewczynę (chociaż też czasem zastanawiam się czy tak naprawdę jest to jeszcze prawdziwa miłość czy już jej resztki),ona niestety ostatnio stała się nieco "chłodna"...a nawet więcej niż nieco...w stosunku do mnie. Nic już nie jest tak jak kiedyś, nawet pocałunki już są hmm..tylko pocałunkami z nazwy - nie mają w sobie tego czegoś...i nie sprawiają takiej przyjemności jak dawniej chyba ani mnie ani jej. Próbowałem o tym porozmawiać i powiedziała co mniej więcej wpłynęło na jej zachowanie, ale to nie wszystko i oboje to wiemy. Odnoszę czasem wrażenie, że wolałaby abym pozostał tylko jej przyjacielem/bardzo dobrym znajomym chociaż poprzedni raz powiedziała, że nie...że chce ze mną być i nie wiem czy nie powiedziała tego dlatego że boi się iz po rozstaniu nasze stosunki się zepsują bardzo i odsunę się od niej (chociaż temu też zaprzeczyła - że nie mówiła, że chce ze mną być bo boi się co będzie jeśli sie rozstaniemy).
Nie chce się z nią rozstawać, ale zastanawiam się czy takie rozstanie nie było by lepsze niż męczenie się dalej i czekanie aż się coś zmieni, bo nie wiadomo czy w ogóle się zmieni. Obecnie jeszcze chcąc nie chcąc, z pewnych powodów (ta sama szkoła) widywaliśmy się i widzimy codziennie po parę godzin. Za niedługi czas będę chodził (a przynajmniej tak sądzę) gdzie indziej do szkoły więc po rozstaniu byśmy się już nie widywali teoretycznie wcale i jaki to by miało wpływ? Chyba taki tylko że oboje byśmy się zastanowili czy to było jednak to czego oboje chcieliśmy i ewentualny powrót wtedy, czy zdecydujemy że przyjaźń to wszystko co może nas łączyć.
Proszę o jakieś swoje porady i przemyślenia bo ja już sam nie wiem co robić, a przyjaciele mówią żebym czekał bo "wszystko będzie dobrze".
Jeśli rozwiązaniem lepszym było by rozstanie to powiedzcie jak można to rozwiązać wspólną rozmową bo ja nie zerwę tak po prostu bo nadal do niej coś czuje. Pytając wprost czy nie uważa iż powinniśmy dać sobie spokój choć na jakiś czas pokaże że mi nie zależy a jest wręcz przeciwnie....zależy mi i to bardzo.

Jeśli niejasno coś opisałem to przepraszam (wtedy wytłumaczę te zawiłości) ale mam troche mętlik w głowie <pijak> Poradźcie coś... :?
Awatar użytkownika
OneLove
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 334
Rejestracja: 17 gru 2006, 23:32
Skąd: ***
Płeć:

Postautor: OneLove » 03 mar 2007, 02:29

Z tego co zrozumiałam to Ty z nią jesteś bo Ci się wydaje,że coś czujesz a ona z przyzwyczajenia i dlatego,że nie chce zostac sama/nie wie jak to będzie po rozstaniu. Fajne powody,nie ma co!
Zastanów się najpierw czy coś czujesz faktycznie,czy są powody żeby to ratować. Jeśli nie czujesz to po co sie bawić w taki związek. Jeśli czujesz to proponuje (bardzo) szczerą rozmowe albo kilka,może powie Ci w końcu o co jej chodzi,czemu jest "chłodna" w stosunku do Ciebie itd.

Młodzi jesteście,cokolwiek by sie nie stało to nie koniec świata,przezyjecie <glaszcze>
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
chwastek
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 143
Rejestracja: 04 lut 2007, 14:49
Skąd: z wyobraźni
Płeć:

Postautor: chwastek » 03 mar 2007, 19:25

przemyslenia: a jeszcze 18 lutego niewyobrażałeś sobie codzienności w której jej nie bedzie (pieknie to napisałes w tamtym poście, nawet mnie to poruszyło) a 3 marca zastanawiasz się, czy to juz aby nie resztki prawdziwej miłości ? wtedy (18 lutego) odebrałam cię jako kogoś, kto zrobi wszystko, dołozy wszelkich starań, aby być z dziewczyną (choć zdaje sobie sprawę, że tylko twoje starania to przecież zbyt mało). a teraz określasz wasz związek jako męczenie się które, czy aby nie warto przerwać chwilowym (?!) rozstaniem.
porada: nie wiem ile masz lat, ale może to jeszcze nie pora ... nawet zabawa w chłopaka i dziewczynę wymaga pewnej koncepcji, bardziej dojrzałych przemysleń a co dopiero taki związek który opisałeś (w taki sposób) w poście z 18 lutego.
agata
Weteran
Weteran
Posty: 1636
Rejestracja: 12 lut 2004, 14:31
Skąd: wielkopolska
Płeć:

Postautor: agata » 03 mar 2007, 20:37

wiesz ja ci powiem tak....w zwiazku moim i mojego chłopaka tez nastał taki okres ze wszystko zaczeło mnie przytłaczac zaczełam sie od niego oddalac zaczelismy sie kłócic(powiedzielismy sobie wiele rzeczy) i ostatecznie chciałam byc jak najdalej od niego...i tak tez zrobiłam....nie bylismy razem przez jakies 3 miesiace....choc jakis kontakt był...teraz znów jestesmy razem...jest ok...
wiec jak widzisz jest mozliwe zeby sie poukłądało choc ja przyznam ze brakowało mi swobody i niezaleznosci...nie po to aby poszalec z innymi facetami ale zeby troche sie dowartosciowac...ze jeszcze cos moge sama zrobic.... szczegolnie dlatego ze wciaz słyszałam ze wszytsko trzeba robic razem i nawet o pierduł musze sie pytac...całe szczescie moj chłopak zrozumiał ze w ten sposób tylko mnie zniecheca i jakos znów to poskładalismy :)
moze twoja dziewczyna tez jest na takim etapie?
madmax
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 14
Rejestracja: 07 sty 2007, 01:19
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: madmax » 04 mar 2007, 01:21

chwastek,
To prawda, nie wyobrażam sobie tej codzienności, w której nie będę mógł jej przytulić i pocałować zawsze kiedy bym tego chciał i potrzebował...
a 3 marca zastanawiasz się, czy to już aby nie resztki prawdziwej miłości

Przeleciało mi takie coś przez głowę, sam chyba nie wiem czemu...zbyt duży natłok myśli i wplątała się w nie jedna, która nie powinna w ogóle się pojawić :/ bo tak naprawdę jestem pewny swych uczuć, ale jak napisałem - zastanowiłem się chwile nad tym (i tak naprawdę to był raz a nie jak pisałem wcześniej "czasem się zastanawiam"...mój błąd)
Jeśli chodzi o to "męczenie się" to przez ten tydzień wyglądało to jakby to wszystko było na siłę, bo jak napisałaś - rzeczywiście tylko moje starania to za mało (a moja ukochana powiedziała mi że robie wszystko i to nie moja wina).
Pisząc, że rozstanie by było lepsze miałem na myśli to, że ona nie będzie musiała być ze mną na siłę (będzie miała czas na zdecydowanie czego sama chce) i ja nie mógłbym tak dalej żyć wiedząc że jest ze mną nie do końca tego chcąc.
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 04 mar 2007, 08:44

Coś tu się nie zgadza, bo piszesz, że ją kochasz, a potem, że -
madmax pisze:Nic już nie jest tak jak kiedyś, nawet pocałunki już są hmm..tylko pocałunkami z nazwy - nie mają w sobie tego czegoś...i nie sprawiają takiej przyjemności jak dawniej chyba ani mnie ani jej.

Jak to może być, że nie sprawiają Tobie przyjemności? Wiesz, jeśli Ty tak czujesz, to dlaczego dziwisz się temu, że ona czuje to samo?

madmax pisze:Odnoszę czasem wrażenie, że wolałaby abym pozostał tylko jej przyjacielem/bardzo dobrym znajomym

To ciesz się, bo lepiej mieć przyjaciela, niż marny związek :)
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"

Joe Cocker
madmax
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 14
Rejestracja: 07 sty 2007, 01:19
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: madmax » 04 mar 2007, 16:49

Mona, dobrze może źle to określiłem, że nie sprawiają przyjemności, ale odczuwam, że ona robi to...nie wiem "bez przyjemności czy dla zasady" nie wiem jak to określić. I jak ja mam czerpać z tego przyjemność? Nie mógłbym/ i nie mogę wiedząc i widząc coś takiego.
To co ona czuje musiało by być dla mnie nie ważne byle by tylko mi było przyjemnie...a tak się nie da....
chwastek
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 143
Rejestracja: 04 lut 2007, 14:49
Skąd: z wyobraźni
Płeć:

Postautor: chwastek » 04 mar 2007, 21:39

... przeleciało coś przez głowę ... nie wiem czemu ...
... wplatała mi się myśl ... która nie powinna ...bo tak na prawdę to ...
... to nie "czasem" jak napisałem ... a tylko raz ...
... może źle to okresliłem ...

madmax, troszeczkę to nieszczere i jakby udawane ... nieprawdziwe ... zmyślone
ja nie bardzo ci wierzę ... zbyt coś zgrzyta ...
madmax
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 14
Rejestracja: 07 sty 2007, 01:19
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: madmax » 05 mar 2007, 00:55

Słowa wyrwane przez kogoś z kontekstu zawsze brzmią inaczej niż razem z resztą tekstu (może "zgrzytają" one tylko według Ciebie, bo ja tak nie uważam...użyte były by wyjaśnić niektóre sytuacje i to tyle...nie widzę sensu doszukiwania się w takich słowach wiarygodności całej wypowiedzi)
Nie bardzo wierzysz...tylko w co ? :| Uważasz, że wykreowałem sobie taką sytuacje w głowie i byłem ciekaw co ludzie o tym napiszą ? <zalamka> ...Jeśli tak właśnie myślisz, to proszę oszczędź już sobie czasu i nie pisz na ten temat...
chwastek
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 143
Rejestracja: 04 lut 2007, 14:49
Skąd: z wyobraźni
Płeć:

Postautor: chwastek » 05 mar 2007, 06:28

to treść tego tekstu, z tymi słowami, brzmi niepewnie. same te słowa to tylko znaczki graficzne, to ich treść nadaje/nadała znaczeń/znaczenia każdej twojej wypowiedzi. nawet tej z 18 lutego. wypisałam je abyś zobaczył, ile jest tej niepewności, ile niepewności może mieć ktoś, kto czyta twoje słowa.

wyjaśniasz tymi słowami niektóre sytuacje opisane przez ciebie wcześniej, które to sytuacje, nijak być nie może, dotyczą przecież historii, która tutaj opowiedziałeś 12 dni wcześniej. i to tutaj zgrzyta najbardziej. między tymi treściami.

a o tyle widzę sens w doszukiwaniu się wiarygodności, ze rzeczywiście, tak sobie pomyślałam, ze wykreowałeś sobie cala tą sytuację, wykreowałeś siebie.
siebie szlachetnie i z poświeceniem (bo to taka miłość z poświeceniem - bez wzajemności jakiej byś oczekiwał, lecz pełen byłeś zrozumienia dla dziewczyny wtedy) kochającego (i to jak, tak iż codzienność bez niej nie istniała dla ciebie przecież) dziewczynę po przejściach, i to jakich (to ona została porzucona przez poprzedniego faceta).
to szlachetny wizerunek. i pojawiasz się po 12 dniach z wątpliwościami. to tylko 12 dni, a ty jesteś innym człowiekiem. nie ma już tego uczucia, jest inne, które też przecież można nazwać miłością.
i dodatkowo jeszcze zaczynasz tłumaczyć się z sytuacji, które opisałeś w pierwszym poscie w tym temacie, że tak jakby ich nie było … że tak jakby niefortunnie ująłeś je słowami odbierającymi tobie wiarygodność. i nadal jesteś tym szlachetnym, bo przecież teraz też chcesz przede wszystkim dobra dziewczyny.
może ta historia wyglądała nieco inaczej w rzeczywistości, a ciebie poniosła tutaj troszeczkę fantazja w opisywaniu swoich uczuć, i swojego zachowania. albo dałeś się ponieść fantazji celowo, aby zainteresować sobą innych. tak, jak sam przypuściłeś, iż można to tak odebrać.
a może te uczucia były prawdziwe, lecz bardzo krótkotrwałe. dlatego zapytałam o twój wiek. choć przecież są i 25 latkowie emocjonalnie na poziomie 17 latków. i nawet informacja o twoim wieku na nic by się zdała do rozwijania moich wątpliwości.

dlaczego tak ci to wyszło? nie wiem. ale wykreowałeś siebie w internecie. i powinieneś liczyć się z tym, że jeżeli treść opisująca ciebie zaczyna brzmieć mało wiarygodnie, to i taki wizerunek sobie tworzysz. mało pewny.

powinieneś liczyć się z możliwością wystąpienia różnych opinii, na temat tego, co piszesz tutaj dla wszystkich, bo przecież opowiedziałeś swoją historię na forum, wszystkim.

a teraz spełnię twoja prośbę. więcej nie będę pisać w twoim temacie. ale nie dlatego, aby oszczędzić sobie czasu.
pozdrawiam

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 684 gości