Ogólnie sytuacja wygląda tak, że nadal kocham swoją dziewczynę (chociaż też czasem zastanawiam się czy tak naprawdę jest to jeszcze prawdziwa miłość czy już jej resztki),ona niestety ostatnio stała się nieco "chłodna"...a nawet więcej niż nieco...w stosunku do mnie. Nic już nie jest tak jak kiedyś, nawet pocałunki już są hmm..tylko pocałunkami z nazwy - nie mają w sobie tego czegoś...i nie sprawiają takiej przyjemności jak dawniej chyba ani mnie ani jej. Próbowałem o tym porozmawiać i powiedziała co mniej więcej wpłynęło na jej zachowanie, ale to nie wszystko i oboje to wiemy. Odnoszę czasem wrażenie, że wolałaby abym pozostał tylko jej przyjacielem/bardzo dobrym znajomym chociaż poprzedni raz powiedziała, że nie...że chce ze mną być i nie wiem czy nie powiedziała tego dlatego że boi się iz po rozstaniu nasze stosunki się zepsują bardzo i odsunę się od niej (chociaż temu też zaprzeczyła - że nie mówiła, że chce ze mną być bo boi się co będzie jeśli sie rozstaniemy).
Nie chce się z nią rozstawać, ale zastanawiam się czy takie rozstanie nie było by lepsze niż męczenie się dalej i czekanie aż się coś zmieni, bo nie wiadomo czy w ogóle się zmieni. Obecnie jeszcze chcąc nie chcąc, z pewnych powodów (ta sama szkoła) widywaliśmy się i widzimy codziennie po parę godzin. Za niedługi czas będę chodził (a przynajmniej tak sądzę) gdzie indziej do szkoły więc po rozstaniu byśmy się już nie widywali teoretycznie wcale i jaki to by miało wpływ? Chyba taki tylko że oboje byśmy się zastanowili czy to było jednak to czego oboje chcieliśmy i ewentualny powrót wtedy, czy zdecydujemy że przyjaźń to wszystko co może nas łączyć.
Proszę o jakieś swoje porady i przemyślenia bo ja już sam nie wiem co robić, a przyjaciele mówią żebym czekał bo "wszystko będzie dobrze".
Jeśli rozwiązaniem lepszym było by rozstanie to powiedzcie jak można to rozwiązać wspólną rozmową bo ja nie zerwę tak po prostu bo nadal do niej coś czuje. Pytając wprost czy nie uważa iż powinniśmy dać sobie spokój choć na jakiś czas pokaże że mi nie zależy a jest wręcz przeciwnie....zależy mi i to bardzo.
Jeśli niejasno coś opisałem to przepraszam (wtedy wytłumaczę te zawiłości) ale mam troche mętlik w głowie
Poradźcie coś... 





Uważasz, że wykreowałem sobie taką sytuacje w głowie i byłem ciekaw co ludzie o tym napiszą ?
...Jeśli tak właśnie myślisz, to proszę oszczędź już sobie czasu i nie pisz na ten temat...