Pomozmy je uratowac
Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam
No pewnie, ze hotel lepszy, ale dobrze by było by takie organizacje miały wieksze uprawnienia. Wtedy mogły by sie róznic od zwykłych fungdacji czy stowazyszeń. Ale o jakis uprawnieniach mozna tylko pomarzyc, bo nikogo z tych którzy to moga zrobic nie obchodzi. a jak ktos by sie zaja to i tak by go zakrzyczano, ze dziura w budzecie, że wazniejsze sprawy. Przekichane to jest
- Candy Killer
- Uzależniony

- Posty: 431
- Rejestracja: 17 sie 2005, 17:14
- Skąd: wro
- Płeć:
najpierw to musi sie zmienic prawo i wtedy mozemy rozmawiac bo poki to sie nie zmieni to ani rusz a to co sie dzieje przeraza coraz bardziej:/
FOLIO --> www.beautifullyexecuted.deviantart.com
Candy Killer pisze:chyba lepsze porzadne hotele jak to nazwalas niz te rudery w ktorych sie musza meczyc zwierzaki
Hotele to nie wyglądają jak schroniska i nimi nie są. Tam ludzie oddają zwierzaki za ciężką kase wiec i warunki muszą być odpowiednie. Poza tym taki hotel to normalna działalność gospodarcza wiec muszą sie jakoś starać,żeby nie mieć problemów a mieć klientów.
Dzindzer pisze:No pewnie, ze hotel lepszy, ale dobrze by było by takie organizacje miały wieksze uprawnienia. Wtedy mogły by sie róznic od zwykłych fungdacji czy stowazyszeń. Ale o jakis uprawnieniach mozna tylko pomarzyc, bo nikogo z tych którzy to moga zrobic nie obchodzi. a jak ktos by sie zaja to i tak by go zakrzyczano, ze dziura w budzecie, że wazniejsze sprawy. Przekichane to jest
Nawet TOZ nie ma takich uprawnień. Choć w ich przypadku to nawet dobrze. Przynajmniej jesli chodzi o TOZ który ja znam.
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
OneLove pisze:Choć w ich przypadku to nawet dobrze. Przynajmniej jesli chodzi o TOZ który ja znam.
i pod tym mogła bym sie podpisac. To co ja znam to chyba powinno miec samo T w nazwie ewentualnie jakies inne literki dalej, ale z tej nazwy to samo T pasuje

Candy Killer pisze:najpierw to musi sie zmienic prawo
wiem, ale nikt nie kwai sie do jego zmiany
Dzindzer pisze:OneLove napisał/a:
Choć w ich przypadku to nawet dobrze. Przynajmniej jesli chodzi o TOZ który ja znam.
i pod tym mogła bym sie podpisac. To co ja znam to chyba powinno miec samo T w nazwie ewentualnie jakies inne literki dalej, ale z tej nazwy to samo T pasuje
Oooo...To widze,że nie tylko u nas tak jest! Choć znam ( z opowieści osób które tam działały) przypadki Opola i Jeleniej Góry,gdzie podobno TOZ ładnie działa. U nas mogą zmienić nazwe na Towarzystwo Wzajemniej Adoracji,dosłownie.
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
- jamaicanflower
- Maniak

- Posty: 567
- Rejestracja: 13 paź 2004, 15:43
- Skąd: Jamajka :D
- Płeć:
Biedne psiaczki, nie mogłam wytrzymać na załączonej stronce dłużej niż pare sekund
Ja pamiętam, że jak chciałam pracować w schronisku jako wolontariuszka, to nie pozwolili mi nawet z bliska przyjrzeć się boksom z czworonogami. Gdy kręciłam się tam w poszukiwaniu kogoś z kim mogłabym pogadać o pracy, to nagle wyszła szefowa i z zastanawiającym pośpiechem poprosiła, żebym weszła. A jak spytałam czy mogę rozejrzeć się, bo pierwszy raz jestem w schronisku, to powiedziała, że lepiej byłoby, gdybym już sobie poszła, bo nie chce drażnić psów. Poza tym, schronisko umiejscowili dosłownie na końcu świata - nie było do niego drogi dojazdowej, a żeby dotrzeć na miejsce musiałyśmy z przyjaciółką przedzierać się ponad 2 godzin przez dziką łąkę, nie wiedząc nawet czy obrałyśmy dobrą drogę - a więc żadnych tablic informacyjnych, żadnych oznaczeń. Tak jakby bardzo zależało im na tym, by jak najmniej ludzi wiedziało o istnieniu tego zakładu...
Mimo wszystko, bardzo Wam dziewczyny zazdroszczę, że możecie zwierzątkom pomagać. Moja pomoc ogranicza się do dokarmiania zimą ptaków, latem łabędzi i po niedzielnym obiadku osiedlowych kundli - w niedzielę zawsze mamy kurczaka, więc kości wędrują przed śmietniki
Ja marzę, by w przyszłości móc pomagać stworzonkom i myślę, że mogłabym dla takiej pracy zrezygnować z małżeństwa i macierzyństwa 
Ja pamiętam, że jak chciałam pracować w schronisku jako wolontariuszka, to nie pozwolili mi nawet z bliska przyjrzeć się boksom z czworonogami. Gdy kręciłam się tam w poszukiwaniu kogoś z kim mogłabym pogadać o pracy, to nagle wyszła szefowa i z zastanawiającym pośpiechem poprosiła, żebym weszła. A jak spytałam czy mogę rozejrzeć się, bo pierwszy raz jestem w schronisku, to powiedziała, że lepiej byłoby, gdybym już sobie poszła, bo nie chce drażnić psów. Poza tym, schronisko umiejscowili dosłownie na końcu świata - nie było do niego drogi dojazdowej, a żeby dotrzeć na miejsce musiałyśmy z przyjaciółką przedzierać się ponad 2 godzin przez dziką łąkę, nie wiedząc nawet czy obrałyśmy dobrą drogę - a więc żadnych tablic informacyjnych, żadnych oznaczeń. Tak jakby bardzo zależało im na tym, by jak najmniej ludzi wiedziało o istnieniu tego zakładu...
Mimo wszystko, bardzo Wam dziewczyny zazdroszczę, że możecie zwierzątkom pomagać. Moja pomoc ogranicza się do dokarmiania zimą ptaków, latem łabędzi i po niedzielnym obiadku osiedlowych kundli - w niedzielę zawsze mamy kurczaka, więc kości wędrują przed śmietniki
Ja marzę, by w przyszłości móc pomagać stworzonkom i myślę, że mogłabym dla takiej pracy zrezygnować z małżeństwa i macierzyństwa // Life is...
zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,
WysypiskoLudzkichSił
iZałzawionyKrzakPytań
międzyMarzeniami,ASnem
chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy
jakiŚwiatBezNocy
więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia
...but a dream //
zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,
WysypiskoLudzkichSił
iZałzawionyKrzakPytań
międzyMarzeniami,ASnem
chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy
jakiŚwiatBezNocy
więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia
...but a dream //
jamaicanflower pisze:A jak spytałam czy mogę rozejrzeć się, bo pierwszy raz jestem w schronisku, to powiedziała, że lepiej byłoby, gdybym już sobie poszła, bo nie chce drażnić psów
To mnie nie dziwi. W schronisku nie ma nic do oglądania a faktycznie psy sie denerwują,gryzją sie,nawet zagryzają własnie przez to ,że ludzie sobie tam "spacerują" i oglądają (zamast przyjśc po zwierzaka przychodzą na spacer jak do zoo). Pracownikom ciężko po takich wizytach dać sobie rade z psami bo one na prawde szaleją,uwierz.Godzinami cięzko je potem uspokoić.
jamaicanflower pisze:Poza tym, schronisko umiejscowili dosłownie na końcu świata - nie było do niego drogi dojazdowej,
To też mnie nie dziwi,schronisko w centrum miasta to zły pomysł bo psy reagują na każdy odgłos i sie denerwują, dużo lepiej (z punktu widzenia dobra zwierząt) jest własnie umieścić schronisko na "zadupiu". Dużo mniejszy stres. No i jeszcze ciężej pod takie schronisko zwierzaka podrzucić (często praktyka,tam gdzie ktoś sie ciągle kręci cięzko zaobserwować kto zwierzaka podrzucił,tam gdzie jest spokojnie żadne auto nie przejedzie niezauważone a na piechote tak daleko nikt nie przyjdzie).
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
- jamaicanflower
- Maniak

- Posty: 567
- Rejestracja: 13 paź 2004, 15:43
- Skąd: Jamajka :D
- Płeć:
OneLove pisze:To mnie nie dziwi. W schronisku nie ma nic do oglądania a faktycznie psy sie denerwują,gryzją sie,nawet zagryzają własnie przez to ,że ludzie sobie tam "spacerują" i oglądają (zamast przyjśc po zwierzaka przychodzą na spacer jak do zoo). Pracownikom ciężko po takich wizytach dać sobie rade z psami bo one na prawde szaleją,uwierz.Godzinami cięzko je potem uspokoić.
Rozumiem
OneLove pisze:To też mnie nie dziwi,schronisko w centrum miasta to zły pomysł bo psy reagują na każdy odgłos i sie denerwują, dużo lepiej (z punktu widzenia dobra zwierząt) jest własnie umieścić schronisko na "zadupiu". Dużo mniejszy stres. No i jeszcze ciężej pod takie schronisko zwierzaka podrzucić (często praktyka,tam gdzie ktoś sie ciągle kręci cięzko zaobserwować kto zwierzaka podrzucił,tam gdzie jest spokojnie żadne auto nie przejedzie niezauważone a na piechote tak daleko nikt nie przyjdzie).
Ale czy od razu muszą być skrajności - albo centrum, albo kompletne odludzie
OneLove mogłabyś mi napisać na privie czym konkretnie sie zajmujesz i jak do tego doszło, że jesteś kim jesteś
// Life is...
zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,
WysypiskoLudzkichSił
iZałzawionyKrzakPytań
międzyMarzeniami,ASnem
chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy
jakiŚwiatBezNocy
więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia
...but a dream //
zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,
WysypiskoLudzkichSił
iZałzawionyKrzakPytań
międzyMarzeniami,ASnem
chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy
jakiŚwiatBezNocy
więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia
...but a dream //
jamaicanflower pisze:Rozumiem Ale nie każdy spaceruje, bo naszła go ochota zwiedzania. Ja w tej sytuacji chciałam zobaczyć jak takie miejsce wygląda, bo zgłosiłam się tam z gotowością pomocy, wydawało mi się, że warto zmierzyć się z rzeczywistością i odpowiedzieć sobie szczerze na pytanie czy psychicznie i fizycznie wytrzymałabym w takim miejscu
Wiem ale pomyśl: nie jesteś jedyną osobą,która w tym celu przychodzi. Uwierz,nie mozna na to pozwolić żeby każdy pod jakimkolwiek pretekstem (nawet ze szlachetnych powodów) chodził sobie po schronisku. Poza tym musi Ci w takim przypadku towarzyszyć pracownik a oni i bez tego mają wystarczająco dużo roboty.
jamaicanflower pisze:Mogłabym się ostatecznie zgodzić na tereny poza miastem, ale musi być droga dojazdowa, potrzebne oznaczenia, rozklejanie ulotek o szczególnie potrzebujących domu i opieki istotkach z numerem telefonu, adresem i dokładnymi wskazówkami dotyczącymi dojazdu do schroniska
Racja ale to już nie od samego "schroniska" zależy. Pracownicy nie są w stanie tego robić. Praca w schronisku jest cięzka, niejednokrotnie po godzinach i słabo płatna a Ci ludzie mają poza schroniskiem również swoje życie. Oczywiście,że powinna byc droga i oznaczenia ale tym sie powinny zając osoby spoza schroniska. Poza tym cięzko jest od miasta czy gminy wyciągnąc pieniądze na podstawowe potrzeby a co dopiero na droge. Jak ja dobrze znam problem o którym mówisz, w sumie to Ci tu z doświadczenia odpowiadam.
jamaicanflower pisze:Oprócz tego, ogłaszanie możliwości pomocy przez zbiórki koców, karmy itd oraz naboru wolontariuszy - wszystko, co byłoby pomocne w podniesieniu świadomości ludzi. Bo często zapominają o istnieniu schronisk, nie wiedzą nawet, że gdzieś obok nich mieści się takie,
Też tak uważam. Kilku dobrych wolontariuszy potrafi zdziałac cuda w schronisku. Ale też jden kiepski potrafi bardziej zaszkodzić niż reszta jest w stanie pomóc,stad niektóre schroniska są oporne jeśli chodzi o wolontariuszy. Zgłaszają sie dziesiątki osób nad którymi trzeba zapanować,przeszkolić,ubezpieczyć,pilnować (na początku) itd. A na to trzeba czasu pracowników no i pieniędzy.
jamaicanflower pisze:Są też ludzie, którym bardzo potrzebna jest możliwość niesienia pomocy - na przykład ja
Z jakiego jesteś miasta (możesz pisać na pw)? Nie ma u Ciebie wolontariatu? Stowarzyszenia czy fundacji która sie czymś takim zajmuje? Lub tzw. Bazy Wolontariuszy? Czasem takie organizacje są mało znane ale warto poszukać a pomoc można nieść w różny sposób. (Moge Ci coś podpowiedzieć)
jamaicanflower pisze:OneLove mogłabyś mi napisać na privie czym konkretnie sie zajmujesz i jak do tego doszło, że jesteś kim jesteś
Ok,już pisze.
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
Wróć do „Wszystkie inne tematy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 500 gości
