Pomozmy je uratowac

Tu można wypowiadać się na wszystkie inne tematy jakie przyjdą Wam do głowy.
Posty w tym dziale nie są naliczane.

Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam

Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 10 lut 2007, 21:15

No pewnie, ze hotel lepszy, ale dobrze by było by takie organizacje miały wieksze uprawnienia. Wtedy mogły by sie róznic od zwykłych fungdacji czy stowazyszeń. Ale o jakis uprawnieniach mozna tylko pomarzyc, bo nikogo z tych którzy to moga zrobic nie obchodzi. a jak ktos by sie zaja to i tak by go zakrzyczano, ze dziura w budzecie, że wazniejsze sprawy. Przekichane to jest
Awatar użytkownika
Candy Killer
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 431
Rejestracja: 17 sie 2005, 17:14
Skąd: wro
Płeć:

Postautor: Candy Killer » 10 lut 2007, 23:53

najpierw to musi sie zmienic prawo i wtedy mozemy rozmawiac bo poki to sie nie zmieni to ani rusz a to co sie dzieje przeraza coraz bardziej:/
Awatar użytkownika
OneLove
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 334
Rejestracja: 17 gru 2006, 23:32
Skąd: ***
Płeć:

Postautor: OneLove » 11 lut 2007, 01:11

Candy Killer pisze:chyba lepsze porzadne hotele jak to nazwalas niz te rudery w ktorych sie musza meczyc zwierzaki


Hotele to nie wyglądają jak schroniska i nimi nie są. Tam ludzie oddają zwierzaki za ciężką kase wiec i warunki muszą być odpowiednie. Poza tym taki hotel to normalna działalność gospodarcza wiec muszą sie jakoś starać,żeby nie mieć problemów a mieć klientów.

Dzindzer pisze:No pewnie, ze hotel lepszy, ale dobrze by było by takie organizacje miały wieksze uprawnienia. Wtedy mogły by sie róznic od zwykłych fungdacji czy stowazyszeń. Ale o jakis uprawnieniach mozna tylko pomarzyc, bo nikogo z tych którzy to moga zrobic nie obchodzi. a jak ktos by sie zaja to i tak by go zakrzyczano, ze dziura w budzecie, że wazniejsze sprawy. Przekichane to jest


Nawet TOZ nie ma takich uprawnień. Choć w ich przypadku to nawet dobrze. Przynajmniej jesli chodzi o TOZ który ja znam.
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 11 lut 2007, 11:57

OneLove pisze:Choć w ich przypadku to nawet dobrze. Przynajmniej jesli chodzi o TOZ który ja znam.

i pod tym mogła bym sie podpisac. To co ja znam to chyba powinno miec samo T w nazwie ewentualnie jakies inne literki dalej, ale z tej nazwy to samo T pasuje :(
Candy Killer pisze:najpierw to musi sie zmienic prawo

wiem, ale nikt nie kwai sie do jego zmiany
Awatar użytkownika
OneLove
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 334
Rejestracja: 17 gru 2006, 23:32
Skąd: ***
Płeć:

Postautor: OneLove » 11 lut 2007, 17:37

Dzindzer pisze:OneLove napisał/a:
Choć w ich przypadku to nawet dobrze. Przynajmniej jesli chodzi o TOZ który ja znam.

i pod tym mogła bym sie podpisac. To co ja znam to chyba powinno miec samo T w nazwie ewentualnie jakies inne literki dalej, ale z tej nazwy to samo T pasuje


Oooo...To widze,że nie tylko u nas tak jest! Choć znam ( z opowieści osób które tam działały) przypadki Opola i Jeleniej Góry,gdzie podobno TOZ ładnie działa. U nas mogą zmienić nazwe na Towarzystwo Wzajemniej Adoracji,dosłownie.
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:

- Puchatkuuu...

- Tak Prosiaczku...?

- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za

łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
Awatar użytkownika
jamaicanflower
Maniak
Maniak
Posty: 567
Rejestracja: 13 paź 2004, 15:43
Skąd: Jamajka :D
Płeć:

Postautor: jamaicanflower » 11 lut 2007, 18:16

Biedne psiaczki, nie mogłam wytrzymać na załączonej stronce dłużej niż pare sekund ;(
Ja pamiętam, że jak chciałam pracować w schronisku jako wolontariuszka, to nie pozwolili mi nawet z bliska przyjrzeć się boksom z czworonogami. Gdy kręciłam się tam w poszukiwaniu kogoś z kim mogłabym pogadać o pracy, to nagle wyszła szefowa i z zastanawiającym pośpiechem poprosiła, żebym weszła. A jak spytałam czy mogę rozejrzeć się, bo pierwszy raz jestem w schronisku, to powiedziała, że lepiej byłoby, gdybym już sobie poszła, bo nie chce drażnić psów. Poza tym, schronisko umiejscowili dosłownie na końcu świata - nie było do niego drogi dojazdowej, a żeby dotrzeć na miejsce musiałyśmy z przyjaciółką przedzierać się ponad 2 godzin przez dziką łąkę, nie wiedząc nawet czy obrałyśmy dobrą drogę - a więc żadnych tablic informacyjnych, żadnych oznaczeń. Tak jakby bardzo zależało im na tym, by jak najmniej ludzi wiedziało o istnieniu tego zakładu...
Mimo wszystko, bardzo Wam dziewczyny zazdroszczę, że możecie zwierzątkom pomagać. Moja pomoc ogranicza się do dokarmiania zimą ptaków, latem łabędzi i po niedzielnym obiadku osiedlowych kundli - w niedzielę zawsze mamy kurczaka, więc kości wędrują przed śmietniki ;) Ja marzę, by w przyszłości móc pomagać stworzonkom i myślę, że mogłabym dla takiej pracy zrezygnować z małżeństwa i macierzyństwa :)
// Life is...
zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,
WysypiskoLudzkichSił
iZałzawionyKrzakPytań
międzyMarzeniami,ASnem
chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy
jakiŚwiatBezNocy
więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia
...but a dream //
Awatar użytkownika
OneLove
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 334
Rejestracja: 17 gru 2006, 23:32
Skąd: ***
Płeć:

Postautor: OneLove » 11 lut 2007, 18:40

jamaicanflower pisze:A jak spytałam czy mogę rozejrzeć się, bo pierwszy raz jestem w schronisku, to powiedziała, że lepiej byłoby, gdybym już sobie poszła, bo nie chce drażnić psów


To mnie nie dziwi. W schronisku nie ma nic do oglądania a faktycznie psy sie denerwują,gryzją sie,nawet zagryzają własnie przez to ,że ludzie sobie tam "spacerują" i oglądają (zamast przyjśc po zwierzaka przychodzą na spacer jak do zoo). Pracownikom ciężko po takich wizytach dać sobie rade z psami bo one na prawde szaleją,uwierz.Godzinami cięzko je potem uspokoić.

jamaicanflower pisze:Poza tym, schronisko umiejscowili dosłownie na końcu świata - nie było do niego drogi dojazdowej,


To też mnie nie dziwi,schronisko w centrum miasta to zły pomysł bo psy reagują na każdy odgłos i sie denerwują, dużo lepiej (z punktu widzenia dobra zwierząt) jest własnie umieścić schronisko na "zadupiu". Dużo mniejszy stres. No i jeszcze ciężej pod takie schronisko zwierzaka podrzucić (często praktyka,tam gdzie ktoś sie ciągle kręci cięzko zaobserwować kto zwierzaka podrzucił,tam gdzie jest spokojnie żadne auto nie przejedzie niezauważone a na piechote tak daleko nikt nie przyjdzie).
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:

- Puchatkuuu...

- Tak Prosiaczku...?

- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za

łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
Awatar użytkownika
jamaicanflower
Maniak
Maniak
Posty: 567
Rejestracja: 13 paź 2004, 15:43
Skąd: Jamajka :D
Płeć:

Postautor: jamaicanflower » 11 lut 2007, 19:12

OneLove pisze:To mnie nie dziwi. W schronisku nie ma nic do oglądania a faktycznie psy sie denerwują,gryzją sie,nawet zagryzają własnie przez to ,że ludzie sobie tam "spacerują" i oglądają (zamast przyjśc po zwierzaka przychodzą na spacer jak do zoo). Pracownikom ciężko po takich wizytach dać sobie rade z psami bo one na prawde szaleją,uwierz.Godzinami cięzko je potem uspokoić.

Rozumiem :) Ale nie każdy spaceruje, bo naszła go ochota zwiedzania. Ja w tej sytuacji chciałam zobaczyć jak takie miejsce wygląda, bo zgłosiłam się tam z gotowością pomocy, wydawało mi się, że warto zmierzyć się z rzeczywistością i odpowiedzieć sobie szczerze na pytanie czy psychicznie i fizycznie wytrzymałabym w takim miejscu, pełnym czworonożnego cierpienia i tęsknoty, dłużej niż jeden dzień. Poza tym, od lat mam postanowienie, że jednego psiaczka będę chować od małego, a drugiego zabiorę ze sobą ze schroniska właśnie :)
OneLove pisze:To też mnie nie dziwi,schronisko w centrum miasta to zły pomysł bo psy reagują na każdy odgłos i sie denerwują, dużo lepiej (z punktu widzenia dobra zwierząt) jest własnie umieścić schronisko na "zadupiu". Dużo mniejszy stres. No i jeszcze ciężej pod takie schronisko zwierzaka podrzucić (często praktyka,tam gdzie ktoś sie ciągle kręci cięzko zaobserwować kto zwierzaka podrzucił,tam gdzie jest spokojnie żadne auto nie przejedzie niezauważone a na piechote tak daleko nikt nie przyjdzie).

Ale czy od razu muszą być skrajności - albo centrum, albo kompletne odludzie ?? Przecież to zniechęca potencjalnych opiekunów tych sierot. Mogłabym się ostatecznie zgodzić na tereny poza miastem, ale musi być droga dojazdowa, potrzebne oznaczenia, rozklejanie ulotek o szczególnie potrzebujących domu i opieki istotkach z numerem telefonu, adresem i dokładnymi wskazówkami dotyczącymi dojazdu do schroniska. Oprócz tego, ogłaszanie możliwości pomocy przez zbiórki koców, karmy itd oraz naboru wolontariuszy - wszystko, co byłoby pomocne w podniesieniu świadomości ludzi. Bo często zapominają o istnieniu schronisk, nie wiedzą nawet, że gdzieś obok nich mieści się takie, boją się przyjść, ponieważ ich wyobrażenie o tym miejscu jest tak straszne, że rezygnują z udania się tam, zanim dojdzie do nich, że może warto byłoby przemyśleć zabranie pieska ze schroniska, a nie wydawania fortuny na rasowego merdacza. Są też ludzie, którym bardzo potrzebna jest możliwość niesienia pomocy - na przykład ja :)
OneLove mogłabyś mi napisać na privie czym konkretnie sie zajmujesz i jak do tego doszło, że jesteś kim jesteś ?? :)
// Life is...

zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,

WysypiskoLudzkichSił

iZałzawionyKrzakPytań

międzyMarzeniami,ASnem

chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy

jakiŚwiatBezNocy

więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia

...but a dream //
Awatar użytkownika
OneLove
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 334
Rejestracja: 17 gru 2006, 23:32
Skąd: ***
Płeć:

Postautor: OneLove » 11 lut 2007, 20:24

jamaicanflower pisze:Rozumiem Ale nie każdy spaceruje, bo naszła go ochota zwiedzania. Ja w tej sytuacji chciałam zobaczyć jak takie miejsce wygląda, bo zgłosiłam się tam z gotowością pomocy, wydawało mi się, że warto zmierzyć się z rzeczywistością i odpowiedzieć sobie szczerze na pytanie czy psychicznie i fizycznie wytrzymałabym w takim miejscu


Wiem ale pomyśl: nie jesteś jedyną osobą,która w tym celu przychodzi. Uwierz,nie mozna na to pozwolić żeby każdy pod jakimkolwiek pretekstem (nawet ze szlachetnych powodów) chodził sobie po schronisku. Poza tym musi Ci w takim przypadku towarzyszyć pracownik a oni i bez tego mają wystarczająco dużo roboty.

jamaicanflower pisze:Mogłabym się ostatecznie zgodzić na tereny poza miastem, ale musi być droga dojazdowa, potrzebne oznaczenia, rozklejanie ulotek o szczególnie potrzebujących domu i opieki istotkach z numerem telefonu, adresem i dokładnymi wskazówkami dotyczącymi dojazdu do schroniska


Racja ale to już nie od samego "schroniska" zależy. Pracownicy nie są w stanie tego robić. Praca w schronisku jest cięzka, niejednokrotnie po godzinach i słabo płatna a Ci ludzie mają poza schroniskiem również swoje życie. Oczywiście,że powinna byc droga i oznaczenia ale tym sie powinny zając osoby spoza schroniska. Poza tym cięzko jest od miasta czy gminy wyciągnąc pieniądze na podstawowe potrzeby a co dopiero na droge. Jak ja dobrze znam problem o którym mówisz, w sumie to Ci tu z doświadczenia odpowiadam.

jamaicanflower pisze:Oprócz tego, ogłaszanie możliwości pomocy przez zbiórki koców, karmy itd oraz naboru wolontariuszy - wszystko, co byłoby pomocne w podniesieniu świadomości ludzi. Bo często zapominają o istnieniu schronisk, nie wiedzą nawet, że gdzieś obok nich mieści się takie,


Też tak uważam. Kilku dobrych wolontariuszy potrafi zdziałac cuda w schronisku. Ale też jden kiepski potrafi bardziej zaszkodzić niż reszta jest w stanie pomóc,stad niektóre schroniska są oporne jeśli chodzi o wolontariuszy. Zgłaszają sie dziesiątki osób nad którymi trzeba zapanować,przeszkolić,ubezpieczyć,pilnować (na początku) itd. A na to trzeba czasu pracowników no i pieniędzy.

jamaicanflower pisze:Są też ludzie, którym bardzo potrzebna jest możliwość niesienia pomocy - na przykład ja


Z jakiego jesteś miasta (możesz pisać na pw)? Nie ma u Ciebie wolontariatu? Stowarzyszenia czy fundacji która sie czymś takim zajmuje? Lub tzw. Bazy Wolontariuszy? Czasem takie organizacje są mało znane ale warto poszukać a pomoc można nieść w różny sposób. (Moge Ci coś podpowiedzieć)

jamaicanflower pisze:OneLove mogłabyś mi napisać na privie czym konkretnie sie zajmujesz i jak do tego doszło, że jesteś kim jesteś


Ok,już pisze.
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:

- Puchatkuuu...

- Tak Prosiaczku...?

- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za

łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...

Wróć do „Wszystkie inne tematy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 516 gości