Spędziliśmy ze sobą dwa dni, miłą noc (ale bez bzykanka
), trochę dawał mi do zrozumienia swoje zainteresowanie - wyglądało to jakby chciał, a nie mógł (może przez to, że jego kumpel też do mnie zrywał - może się bał?)...
Obiecał (nawet kilka razy...) wpaść kiedyś do mojego miasta, ale nie wiem czy brać to na poważnie...
Podrywałam go dość mocno, hmm, w końcu "trochę" % wypiłam...
Może (w związku z tym, że byliśmy pijani) on traktuje to co między nami było jako żart?!
Czuję, że mnie olewa...
Jak myślicie - kiedy spotkam go znów powinnam dać mu do zrozumienia co do niego czuję, czy odpuścić? W sumie ostatnio dużo działałam, nie chcę być nachalna...
Fajnie by było z nim być, ale łaski bez...
Eeeh, zamotałam się...





kozystaj z neiego , jak i z tego co z soba niesie ! tylko ostroznie z pewną dozą rezerwy zachowanej !