Czas wszystko zmienia, ale on chyba o tym nie wie....
Moderator: modTeam
Czas wszystko zmienia, ale on chyba o tym nie wie....
Nie wiem co myślec, nie rozumiem tego co sie dzieje...
Zacznę od poczatku...
3 lata temu pojechalam do rodziny do Niemiec, poznalam chlopaka (Mariusza), wszystko ładnie się układało, widywalismy sie dziennie. W końcu powiedzial,że jestem mu bliska, że sie zakochał we mnie, obiecał że przyjedzie po mnie do Polski, że kupi mieszkanie w Niemczech, że będziemy razem, że oświadczy mi się przed rodziną …. Niestety mój pobyt dobiegł końca i musialam wracać do Polski, przez długi czas pisal listy, sms, dzownił wciaż zapewnial o tym co czuje... Ja jednak nie potrafie być na odległość z kochaną mi osobą, moje uczucia szybko się zmienily.Kiedy znowu pojechałam do rodziny tym razem na ferie zimowe wyznalam że musi o mnie zapomnieć, że to nie ma sensu, że nie potrafie być z nim na odległośc, że brakuje mi wielu rzeczy… On jednak zachowywal się tak jak bym mówila niejasno… wciąż powtarzał że dla niego odległość nie ma znaczenia, że może nam się udać, że przetrwamy to… ( w tym czasie miałam stałego faceta w Polsce) … znowu widywałam się z Mariuszem codziennie, zabierał mnie do parku na spacer, czule patrzyl w oczy, trzymal za rękę… Ferie dobiegły konca, wróciłam do Polski on został w Niemczech… kolejne listy, sms`y z pytaniem czy tęsknie… minęły 3 m-cy i powoli zblizały się moje 18 urodziny, obawiałam się że może przyjechać, że zrobi mi niespodzianke… strasznie się tego bałam… dlaczego?? Przecież miałam faceta którego kochałam i nie chciałam ranić Mariusza (nie wyobrażałam sobie ich dwóch w jednym pomieszczeniu wiedząc że oboje mnie kochają a tylko jeden może być naprawde blisko mnie) Odwarzylam się i napisal długi list na temat tego co czuję, co myślę… Bylam pewna, że tym razem wzioł to sobie do serca, że zrozumiał... W ubiegłym roku pojechałam znowu do Niemiec na wakacje… Poszlam go odwiedzić, pogadać zapytać co nowego… i znowu się zaczęło… znow widywaliśmy się codziennie, z uśmiechem na twarzy na mnie patrzył, czule spoglądał w oczy, przygladał mi się… Przez pierwszy tydzień wszystko było OK. zachowaywal się jak kolega przynajmniej tak myślałam, jednak kolejnego wieczoru kiedy odwiózł mnie pod dom to zapytał czy zasłużył na buziaka w policzek… no i znowu tak się potoczyły sprawy, każdy dzień razem, przyjeżdżał po pracy, zabierał mnie w różne miejsca, było miło… Powiedziałam mu więcej na temat mojego obecnego chopaka… Słuchal uważnie, żadko komentował… Znowu wróciłam do Polski, tym razem jego sms`y były sporadyczne i wcale mnie to nie dziwiło, traktowałam go jak kumpla i to co było kiedyś, co nas łączyło było dla mnie daleką przeszłości… Ostatnio znowu do mnie napisał tym razem na gg… Początkowo rozmowa była całkiem zwyczajna: ,,Jak się masz, co słychać, co nowego itp.” Mariusz jednak postanowil mnie podpytac, czy tęsknie, czy wspominam nasze chwile… Nie wytrzymał i w koncu sam powiedział a raczej napisal… że mu mnie brakuje, że tęskni, że znowu by chciał być ze mną… że mnie wciąż mnie kocha, że jego uczucia w ciągu tych 3-ch lat wcale się nie zmienily, że bardzo mu zalezy i że on będzie na mnie ciągle czekał… Jego wyznania cytuje: … ,, czuje cieplo gdy rozmawiam z tobą, i mysle jak by to bylo gdybys byla obok mnie… moje uczucia do ciebie sie niezmienily…szczerze jak bym mial walczyc o ciebie to bym to
zrobił….i tak sie caly czas staram….tylko nie wiem czy wygram to, czy ty poczujesz to co ja do ciebie…” …. Kiedy zapytałam jak długo jeszcze ma zamiar czekać na mnie to powiedział tak : ,, az wydziesz za mąż z jakims fredzlem i bedziesz mama to wtedy dam ci spokuj ale jak dlugo jestes panna to bede sie staral by cie odzyskac… ja bym ci jeszcze duzo chcial powiedziec ale osobiście… ja po prostu nie potrafie wytrzymac bez ciebie jakos zadna inna dziewczyna mnie nieinteresuje..” Tłumacze mu że mam chłopaka, którego kocham itp. ale jemu to nie przeszkadza…
Jeju, co wy o tym myślicie… czy dla was to prawdziwa miłość.. czy uważacie, że naprawdę mnie kocha… Przecież od tego co nas łaczyło minelo ok. 3 lat.
Mój chłopak mówi abym mu ostro powiedziała, że ma sobie odpuścić, zapomnieć itp. Jego to tez już wkurza, ze wszystko było wspaniale to znowu pojawil się Mariusz…problem w tym, że ja nie potrafie go zranić, zwłaszcza że wiem co czuję…
Proszę napiszcie co wy na to… jakaś rada zawsze się przyda.
Zacznę od poczatku...
3 lata temu pojechalam do rodziny do Niemiec, poznalam chlopaka (Mariusza), wszystko ładnie się układało, widywalismy sie dziennie. W końcu powiedzial,że jestem mu bliska, że sie zakochał we mnie, obiecał że przyjedzie po mnie do Polski, że kupi mieszkanie w Niemczech, że będziemy razem, że oświadczy mi się przed rodziną …. Niestety mój pobyt dobiegł końca i musialam wracać do Polski, przez długi czas pisal listy, sms, dzownił wciaż zapewnial o tym co czuje... Ja jednak nie potrafie być na odległość z kochaną mi osobą, moje uczucia szybko się zmienily.Kiedy znowu pojechałam do rodziny tym razem na ferie zimowe wyznalam że musi o mnie zapomnieć, że to nie ma sensu, że nie potrafie być z nim na odległośc, że brakuje mi wielu rzeczy… On jednak zachowywal się tak jak bym mówila niejasno… wciąż powtarzał że dla niego odległość nie ma znaczenia, że może nam się udać, że przetrwamy to… ( w tym czasie miałam stałego faceta w Polsce) … znowu widywałam się z Mariuszem codziennie, zabierał mnie do parku na spacer, czule patrzyl w oczy, trzymal za rękę… Ferie dobiegły konca, wróciłam do Polski on został w Niemczech… kolejne listy, sms`y z pytaniem czy tęsknie… minęły 3 m-cy i powoli zblizały się moje 18 urodziny, obawiałam się że może przyjechać, że zrobi mi niespodzianke… strasznie się tego bałam… dlaczego?? Przecież miałam faceta którego kochałam i nie chciałam ranić Mariusza (nie wyobrażałam sobie ich dwóch w jednym pomieszczeniu wiedząc że oboje mnie kochają a tylko jeden może być naprawde blisko mnie) Odwarzylam się i napisal długi list na temat tego co czuję, co myślę… Bylam pewna, że tym razem wzioł to sobie do serca, że zrozumiał... W ubiegłym roku pojechałam znowu do Niemiec na wakacje… Poszlam go odwiedzić, pogadać zapytać co nowego… i znowu się zaczęło… znow widywaliśmy się codziennie, z uśmiechem na twarzy na mnie patrzył, czule spoglądał w oczy, przygladał mi się… Przez pierwszy tydzień wszystko było OK. zachowaywal się jak kolega przynajmniej tak myślałam, jednak kolejnego wieczoru kiedy odwiózł mnie pod dom to zapytał czy zasłużył na buziaka w policzek… no i znowu tak się potoczyły sprawy, każdy dzień razem, przyjeżdżał po pracy, zabierał mnie w różne miejsca, było miło… Powiedziałam mu więcej na temat mojego obecnego chopaka… Słuchal uważnie, żadko komentował… Znowu wróciłam do Polski, tym razem jego sms`y były sporadyczne i wcale mnie to nie dziwiło, traktowałam go jak kumpla i to co było kiedyś, co nas łączyło było dla mnie daleką przeszłości… Ostatnio znowu do mnie napisał tym razem na gg… Początkowo rozmowa była całkiem zwyczajna: ,,Jak się masz, co słychać, co nowego itp.” Mariusz jednak postanowil mnie podpytac, czy tęsknie, czy wspominam nasze chwile… Nie wytrzymał i w koncu sam powiedział a raczej napisal… że mu mnie brakuje, że tęskni, że znowu by chciał być ze mną… że mnie wciąż mnie kocha, że jego uczucia w ciągu tych 3-ch lat wcale się nie zmienily, że bardzo mu zalezy i że on będzie na mnie ciągle czekał… Jego wyznania cytuje: … ,, czuje cieplo gdy rozmawiam z tobą, i mysle jak by to bylo gdybys byla obok mnie… moje uczucia do ciebie sie niezmienily…szczerze jak bym mial walczyc o ciebie to bym to
zrobił….i tak sie caly czas staram….tylko nie wiem czy wygram to, czy ty poczujesz to co ja do ciebie…” …. Kiedy zapytałam jak długo jeszcze ma zamiar czekać na mnie to powiedział tak : ,, az wydziesz za mąż z jakims fredzlem i bedziesz mama to wtedy dam ci spokuj ale jak dlugo jestes panna to bede sie staral by cie odzyskac… ja bym ci jeszcze duzo chcial powiedziec ale osobiście… ja po prostu nie potrafie wytrzymac bez ciebie jakos zadna inna dziewczyna mnie nieinteresuje..” Tłumacze mu że mam chłopaka, którego kocham itp. ale jemu to nie przeszkadza…
Jeju, co wy o tym myślicie… czy dla was to prawdziwa miłość.. czy uważacie, że naprawdę mnie kocha… Przecież od tego co nas łaczyło minelo ok. 3 lat.
Mój chłopak mówi abym mu ostro powiedziała, że ma sobie odpuścić, zapomnieć itp. Jego to tez już wkurza, ze wszystko było wspaniale to znowu pojawil się Mariusz…problem w tym, że ja nie potrafie go zranić, zwłaszcza że wiem co czuję…
Proszę napiszcie co wy na to… jakaś rada zawsze się przyda.
- Głęboka Purpura
- Entuzjasta

- Posty: 86
- Rejestracja: 10 lip 2005, 11:50
- Skąd: Z daleka
- Płeć:
karmen pisze:Mój chłopak mówi abym mu ostro powiedziała, że ma sobie odpuścić, zapomnieć itp.
popieram,
nie rozumiem jednego, jeśli zależy Ci na Twoim chłopaku, nie chcesz go ranić, a wiesz, że z tym "Schmidtem" Ci nie wyjdzie, to dlaczego ryzykować swoje szczęście? Może Twojego chłopaka to drażni bardziej niż Ci to okazuje. Jednego jestem pewien, im dłużej sytuacja będzie niejasna, tym dłużej wszystkich będzie to męczyć.
"If you’re leaving close the door.
I’m not expecting people anymore..."
I’m not expecting people anymore..."
egzaltacje młodości. Rozkosze bycia adorowaną. Czy nie mylisz miłości z zakochiwaniem się, rozkochiwaniem. Poszukaj w sobie jak silne są motywacje Twoje? Nie chcesz kogoś zranić? Nie chcesz zrezygnować z miłej dla Ciebie sytuacji. Takiej sobie gry w zielone...Tyle masz jeszcze wyborów, poznawania siebie.
Na razie to mu sama wodę z mózgu robisz. Nie szkoda Ci tego faceta, że dajesz mu nadzieję? Po jaką cholerę się z nim spotykasz skoro go nie chcesz? A on widocznie faktycznie jest zauroczony bo o miłości cięzko powiedzieć po Waszych tygodniowych czy miesięcznych spotkaniach. A jeśli naprawdę kocha to tym gorzej dla niego.
Zerwij ten kontakt i daj mu zapomnieć jeśli nic do niego nie czujesz.
Było nie było albo daj mu spokój albo z nim bądź, nie można trzymać dwóch srok za ogon.
Zerwij ten kontakt i daj mu zapomnieć jeśli nic do niego nie czujesz.
Było nie było albo daj mu spokój albo z nim bądź, nie można trzymać dwóch srok za ogon.
"Ludzie twierdzą, że Ziemia jest okrągła. Ale jak nie chcesz,
ale nie musisz im wierzyć." - Forrest Gump
ale nie musisz im wierzyć." - Forrest Gump- Głęboka Purpura
- Entuzjasta

- Posty: 86
- Rejestracja: 10 lip 2005, 11:50
- Skąd: Z daleka
- Płeć:
Może Twojego chłopaka to drażni bardziej niż Ci to okazuje
no, denerwuj go to i to bardzo, juz mi mówił i nadal powtarza, że ma już dosyc tego chłopaka... że nie chce mnie stracić itp.
tak myślałem, to go nie męcz i wyjaśnij sytuację:)
"If you’re leaving close the door.
I’m not expecting people anymore..."
I’m not expecting people anymore..."
Dziewczyno!! co ty za bzdury wypisujesz????? to ON cie trzymal za reke??, to ON z toba spacerowal??. Jesli mi dziewczyna powiedziala by ze mnie nie chce a potem by do mnie przychodzila, gadala, pisala i na calowanie pozwalala to sorry ale mogl bym wtedy pomyslec to samo co ten dojczboj...
i bardzo dobrze fish pisze ze to ty mu wode z mozgu robisz. Do faceta slowa "badzmy przyjaciolmi" bardzo zadko dochodza zwykle...
A jesli chcesz rady to po prostu skasuj jego telefon, wyrzucaj listy i w ogóle sie z nim nie kontaktuj wiecej. Wtedy moze da sobie spokoj, ale po takich akcjach nie gwarantuje tego.
Mysle ze warto by bylo zebys zadala sobie pytanie:"czy gdybym teraz zerwala ze swoim chlopakiem moglabym byc z Mariuszem?"- wynik autoobserwacji przemysl i wnioski wyciagnij.
Pa.
i bardzo dobrze fish pisze ze to ty mu wode z mozgu robisz. Do faceta slowa "badzmy przyjaciolmi" bardzo zadko dochodza zwykle...
A jesli chcesz rady to po prostu skasuj jego telefon, wyrzucaj listy i w ogóle sie z nim nie kontaktuj wiecej. Wtedy moze da sobie spokoj, ale po takich akcjach nie gwarantuje tego.
Mysle ze warto by bylo zebys zadala sobie pytanie:"czy gdybym teraz zerwala ze swoim chlopakiem moglabym byc z Mariuszem?"- wynik autoobserwacji przemysl i wnioski wyciagnij.
Pa.
Nikt mnie nie zachęca, gadać jednak będę, bo mi się tak chce, że wytrzymać nie zdolen jezdem.
Mariusze już chyba tak mają, że mówią wszyscy to samo i pojawiają się, i krążą jak te satelity
Nie wiem, czego Ty chcesz, ale musisz się zdecydować. To znaczy nie musisz, ale nie udawaj, że Ty niewinna. Winna w całej rozciągłości. Chcesz - jedziesz dalej, nie chcesz - wysiadasz. Lubisz być adorowana i mile łechce, że taka rozrywana? To przynajmniej oszczędź opowieści swojemu facetowi.
Nie wiem, czego Ty chcesz, ale musisz się zdecydować. To znaczy nie musisz, ale nie udawaj, że Ty niewinna. Winna w całej rozciągłości. Chcesz - jedziesz dalej, nie chcesz - wysiadasz. Lubisz być adorowana i mile łechce, że taka rozrywana? To przynajmniej oszczędź opowieści swojemu facetowi.
- Krzych(TenTyp)
- Weteran

- Posty: 1848
- Rejestracja: 25 lis 2004, 12:51
- Skąd: Bydgoszcz
- Płeć:
-
prien
Krzych(TenTyp) pisze:Moja droga mogę powiedziec tylko tyle ze się wkużyłem czytając to jak postępujesz.
Niby tak słodko tak pięknie a 2 osoby przeżywaja piekło
Popieram w 100% i jak to czytałem to mi też gul skakał. Kurde jak można być tak zajebiście egocentrycznym! Jak napisł Andrew trzeba mieć przecież furtkę to po pierwsze a po drugie nie można sobie odmówić przyjemności z tego że zabiegają o Ciebie dwaj faceci. Ale że cierpia przez Ciebie to juz nie łaska zauważyć???
Tak jak już pisałem w innym poscie coraz mniej jest kobiet które liczą się z uczuciami faceta. Teraz coraz wiecej jest myślących mniej więcej w taki sposób: "Jestem tylko ja wielka hrabina a wy parobki skaczcie jak małpy wydajcie na mnie pieniądze i non toper adorujcie, ale jak mi się będzie chciało to i tak was oleje bez mrugnięcia okiem."
Na razie to mu sama wodę z mózgu robisz. Nie szkoda Ci tego faceta, że dajesz mu nadzieję? Po jaką cholerę się z nim spotykasz skoro go nie chcesz
Nadzięję ? Przeciez wiele razy mówiłam jak i pisalam M. że nie możemy być razem, że mam chlopaka, że nie odwzajemniam jego uczuć...
Ma jego dosć? a powinien miec Ciebie ...jakież to dziwne ....co On chce własciwie od niego ?
Mój facet mnie kocha, wszystko mi wybaczył... wie, że różne mam slabości ale wie też że nie ma ludzi doskonałych... A co chce od M.? Żeby dał mi wreszcie spokój, żeby pzrestał juz wypisywać do mnie takie teksty, żęby zapomniał o mnie itp. ...
Po jaką cholerę się z nim spotykasz skoro go nie chcesz?
Nie spotykam się z nim bo przecież mieszkamy przeszło 1000 km od siebie... A trudno go unikać zwłaszcza, że mieszka w tej samej klatce co moja rodzina to co mam wychodzić z domu pokryjomu?? Poza tym jak bylam na wakacjach to co mialam robić? Co siedzieć z dziadkami w domu i od czasu do czasu wyjśc na zakupy... Przecież ja mam tam kilku znajomych... Prawdą jest że po prostu moglam sie z nim widywac, pogadać czy gdzieś wyskoczyć, przecież nie wychodzilismy za kazdym razem sami... ALE... moglam niepozolić na nic więcej...
ale nie udawaj, że Ty niewinna. Winna w całej rozciągłości
To, że jestem winna to wiem i już dawno to sobie uświadomiłam...
To przynajmniej oszczędź opowieści swojemu facetowi.
Nie chwaliłam mu się bo przeciez nie było czym... Sam kiedyś o niego zapytał i chcial wiedziec troche więcej wiec powiedzialam...
-
prien
karmen pisze:Poza tym jak bylam na wakacjach to co mialam robić? Co siedzieć z dziadkami w domu i od czasu do czasu wyjśc na zakupy... Przecież ja mam tam kilku znajomych... Prawdą jest że po prostu moglam sie z nim widywac, pogadać czy gdzieś wyskoczyć, przecież nie wychodzilismy za kazdym razem sami... ALE... moglam niepozolić na nic więcej...
Poniżej krytyki. Nawet tego nie skomentuję:|
Mialas faceta i calowalas sie z innym na wakacjach ? To juz jest dla mnie nie wporzadku.
Imponuje ci to ze tamten tak zabiega zaskakuje bierze cie na spacery? Moze z twoim nie jest tak kolorowo. Ciekawe jakby ten niemiec(bleh) po pol roku bycia z Toba zachowywal sie i jakby wam bylo...
Nie wiem na pewno kochasz tego twojego?
Bo mam wrazenie ze ani jednego ani drugiego. Sorry.
Imponuje ci to ze tamten tak zabiega zaskakuje bierze cie na spacery? Moze z twoim nie jest tak kolorowo. Ciekawe jakby ten niemiec(bleh) po pol roku bycia z Toba zachowywal sie i jakby wam bylo...
Nie wiem na pewno kochasz tego twojego?
Bo mam wrazenie ze ani jednego ani drugiego. Sorry.
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "
hyhy e(L)o
hyhy e(L)o
- Krzych(TenTyp)
- Weteran

- Posty: 1848
- Rejestracja: 25 lis 2004, 12:51
- Skąd: Bydgoszcz
- Płeć:
mrt pisze:Chcesz - jedziesz dalej
No przecież tak chce... już dawno mogłaby to zakończyć, a nie chce.
mrt pisze:To przynajmniej oszczędź opowieści swojemu facetowi.
A co on??? ... dupek z rynsztoka?
Chyba ma prawo wiedzieć wszystko o połowie swojego życia?
Niech on wie co ma!
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Nie wiem na pewno kochasz tego twojego?
Bo mam wrazenie ze ani jednego ani drugiego. Sorry.
oczywiście, że kocham mojego faceta i to bardzo... jeju, zrozumcie, że żałuje tego co zrobiłam... ale nie ma ludzi idealnych... a wam się nigdy nie zdarzyło, żeby całowac inną dziewczyne, flirtowac czy co.... nie wierze że kazdy z was jest tak idealny......... !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
No widzisz jak narazie mi sie nie zdarzylo jestem ze swoja mala 2 latka.
Wczesniej kochalem pare lat inna dziewczyne, z ktora nie bylem, przez te 3 lata moglem byc z 6-8 dziewczynami od ktorych uciekalem... tylko dlatego ze bylem dla tamtej!
i raz pocalowalem kolezanke w szyje moja dobra znajoma od malego
i nawet poped umialem zatrzymac. Terraz byloby mi ciezej duzo ciezej i chyba zmienilo mi sie podejscie do seksu, z przyjaciolka, dobra znajoma, czysto dla przyjemnosci prawdopodobnie bym to zrobil, ale nigdy bedac z kims innym. I nie chodzi o sietosc moim zdaniem tylko o to, jak wazne sa dla nas nasze zasady i moralnosc dotyczaca uczuc. Jak wazna jest milosc, tak mi sie zdaje ale moge sie mylic
Jeszcze narazie jestem na forum wiec mozemy podyskutowac ale ja juz teraz wiem ze zadnych argumentow na to co zrobilas nie bedziesz w stanie mi wysunac
Wczesniej kochalem pare lat inna dziewczyne, z ktora nie bylem, przez te 3 lata moglem byc z 6-8 dziewczynami od ktorych uciekalem... tylko dlatego ze bylem dla tamtej!
Jeszcze narazie jestem na forum wiec mozemy podyskutowac ale ja juz teraz wiem ze zadnych argumentow na to co zrobilas nie bedziesz w stanie mi wysunac
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "
hyhy e(L)o
hyhy e(L)o
Andrew pisze:Kobiety przeciez uwielbiają miec furtkę <aniolek2> i tak jest włsnie tu , a On doskonale o tym wie , ze ta furtka jest ! <browar>
Wiesz bo chyba jeszcze zadna naprawde nie kochala albo nie dojrzala no i ewentualnie nie trafila na faceta ktory bylby wspanialy i taki jak powinien byc ale w razie korzystania z furtki trzasnalby ja ta furtka prosto w czoło
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "
hyhy e(L)o
hyhy e(L)o
Wyobraź sobie, że to Twój chlopak ma gdzieś tam inną znajomą, z którą się spotyka w każde wakacje i swięta "bo mieszka w tej samej klatce"...
Że Ty widzisz jak dostaje od tamtej smsy i rozmawia z nią przez gg. Mogę się założyć, że mimo, że On będzie twierdził, że laska mu się narzuca Tobie nie będzie przyjemnie - a na pewno Twoje poczucie bezpieczeństwa i atrakcyjności "odrobinę" spadnie.
Ale z drugiej strony - chłopaki - jesli ona choćby podświadomie szuka czegoś innego <furtki czy czego tam> to znaczy, że jej czegoś brakuje! Nie wierzę, ze gdyby wszystko miała szukalaby więcej <przy zalożeniu że go kocha, bo inaczej poco miałaby z nim byc?>
Noc to odpowiednia pora na rozmowy nocne.
Że Ty widzisz jak dostaje od tamtej smsy i rozmawia z nią przez gg. Mogę się założyć, że mimo, że On będzie twierdził, że laska mu się narzuca Tobie nie będzie przyjemnie - a na pewno Twoje poczucie bezpieczeństwa i atrakcyjności "odrobinę" spadnie.
Ale z drugiej strony - chłopaki - jesli ona choćby podświadomie szuka czegoś innego <furtki czy czego tam> to znaczy, że jej czegoś brakuje! Nie wierzę, ze gdyby wszystko miała szukalaby więcej <przy zalożeniu że go kocha, bo inaczej poco miałaby z nim byc?>
Noc to odpowiednia pora na rozmowy nocne.
ciesz się sobą
A mi i tak najbardziej z całej trójki szkoda chłopaka z niemiec. Narobiłaś mu nadziei to się nie dziw że będzie na ciebie czekał do ślubu czy tam dziecka. Swoją drogą to nie kochasz swojego chłopaka, skoro szukasz wakacyjnego szczęścia z inną osobą? Biedny niemiec. Módl się o to żeby z jego strony to było tylko zauroczenie, a nie kochanie, bo będzie miał naprawdę ciężko. I tak z komfortowej sytuacji trzymania faceta w zapasie masz niekomfortową sytuacje wyboru między dwoma. Kogoś skrzywdzisz, na pewno nie będzie to ten którego kochasz mocniej. 3maj się i troszkę więcej wyobraźni na przyszłość.
"No matter what you think about me, I'm still your child you can't just turn me off " - Tupac Amaru Shakur
Narobiłaś mu nadziei
ale jakiej nadzieji, ja z nim byłam 3 lata temu i to juz dawno zakończone... powiedzialam przecież, że to nei ma sensu, że nie odwzajemniam jego uczuc i że mam innego... wiec gdzie tu nadziej ana przyszłość
Swoją drogą to nie kochasz swojego chłopaka, skoro szukasz wakacyjnego szczęścia z inną osobą?
Jak to... ja bardzo kocham mojego chłopaka gdybym go nie kochała to bym z nim nie była... i kto powiedział że szukam wakacyjnej milości...
I tak z komfortowej sytuacji trzymania faceta w zapasie masz niekomfortową sytuacje wyboru między dwoma
jakiego wybory, przeciez ja się wcale nie zastanawiam kogo wybrac, z kim być... przecież oczywiste jest to że gdbym chciała odejśc od mojego pana i wrocic do wakacyjnej miłosci to bym to zrobiła... a przecież ja wcale nie chce być z M. i on o tym wie
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 429 gości



![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
