Zlośliwości w związku.
Moderator: modTeam
Zlośliwości w związku.
Może komuś to popsuło związek?Takie drobne uszczypliwości które przeradzają się w takie większe następnie w kłótnie..a na końcu wielkie booom..
A może czyiś związek jest wypełniony takimi małymi wojnami a pomimo to taka parka jest ze sobą..
Co o tym myslicie?
A może czyiś związek jest wypełniony takimi małymi wojnami a pomimo to taka parka jest ze sobą..
Co o tym myslicie?
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
hmmmmmm ja jestem bardzo zlosliwa
kilka razy dziennie slysze od mojego Kochanego ze jestem wredna
ale to sa male zlosliwosci i Partner wie ze to sa zarty
choc czasem sie przeradzaja w mala wojenke
bo np nie wylapie kontekstu i cos nie pasuje
ale zawsze sie godzimy i jest git


Till the end of world my Sweetheart. Kocham Cię 
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Ja mam raczej tak jak koleżanka casaa, przynajmniej tak mi się wydaje. Np ostatnio powiedziałem swojej ukochanej, że jakas tam dziewczyna z naszej szkoły "jest ładna". A ona "tak? Wiesz bo jest taki jeden chłopak z pierwszej klasy który mi sie podoba" i takie tam, to jest troche denerwujące i często prowadzi to większych kłótni, ale na szczęście dobrze się kończy.
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
-
złotooka kotka
- Weteran

- Posty: 1141
- Rejestracja: 06 maja 2005, 15:26
- Skąd: Lenenja
- Płeć:
pejot pisze:Np ostatnio powiedziałem swojej ukochanej, że jakas tam dziewczyna z naszej szkoły "jest ładna". A ona "tak? Wiesz bo jest taki jeden chłopak z pierwszej klasy który mi sie podoba"
Ja mojemu mowie prosto w oczy, ze mam w grupie chlopaka, ktory jest dla mnie ucielesnieniem moich marzen jesli chodzi o wyglad. I co? I nic.
To, ze sie jest w zwiazku nie znaczy, ze sie stracilo wzrok i nie potrafi stwierdzic czy ktos poza partnerem jest ladny, sexowny czy pociagajacy.
A zlosliwosci? Ja jestem zlosliwa, ale to moja cecha charakteru. <aniolek2>
A nie w rodzaju "zab za zab". Takie podejscie to totalna glupota i dziecinada. Opieprzyc rowno, za cos takiego, a jak nie skutkuje to opieprzyc jeszcze raz. I pogadac, jak ta osoba sobie dalszy, tak egoistyczny, zwiazek wyobraza...
off// w razie potrzeby kontaktu pisac na zlotooka_kotka@o2.pl
złotooka kotka pisze:Ja mojemu mowie prosto w oczy, ze mam w grupie chlopaka, ktory jest dla mnie ucielesnieniem moich marzen jesli chodzi o wyglad. I co? I nic.
To, ze sie jest w zwiazku nie znaczy, ze sie stracilo wzrok i nie potrafi stwierdzic czy ktos poza partnerem jest ladny, sexowny czy pociagajacy.
Współczuje Twojemu chłopakowi, bo skoro jakiś inny chłopak jest dla Ciebie "ucielesnieniem moich marzen" to co Ty z nim robisz?! Wiem, że chodzi "o wygląd", ale mimo wszystko jak można być z kimś kto nie podoba Ci się tak jak inny chłopak? "Zazdrość jest chora"...ale nie w tym przypadku.
P.S. To tylko moje skromne zdanie, nie chce kłótni czy coś;)
Pozdrawiam pejot.
-
złotooka kotka
- Weteran

- Posty: 1141
- Rejestracja: 06 maja 2005, 15:26
- Skąd: Lenenja
- Płeć:
pejot, spokojnie...
Owszem, tamten chlopaczek jest sliczny niczym grecki bog, ma doskonale cialo, przystojna meska twarz i wyglada o niebo lepiej niz wiekszosc modeli czy aktorow.
Taki jest fakt, jest jednym z najprzystojniejszych mezczyzn jakich mialam okazje w zyciu zobaczyc. Mam wiec udawac, ze tego nie widze? Wejscie w zwiazek nie oznacza u mnie galopujacej slepoty.
Ale co z tego ze tamten taki jest? Nic. Bo przy okazji nie ma tego wszystkiego co ma moj mezczyzna, tego co sprawia, ze nie wyobrazam sobie zycia z nikim innym. I to nie tego "slicznego chlopczyka", a mojego narzeczonego kocham.
I On to wie doskonale, dlatego moze bez nerwow i zazdrosc sluchac moich ochow i achow.
Mamy po prostu inny poziom zwiazku, jestesmy starsi niz ty pejot, , cholernie duzo razem przeszlismy i nie mamy tematow tabu. A juz na pewno nie w kwestii wygladu innych osob. <browar>
Owszem, tamten chlopaczek jest sliczny niczym grecki bog, ma doskonale cialo, przystojna meska twarz i wyglada o niebo lepiej niz wiekszosc modeli czy aktorow.
Taki jest fakt, jest jednym z najprzystojniejszych mezczyzn jakich mialam okazje w zyciu zobaczyc. Mam wiec udawac, ze tego nie widze? Wejscie w zwiazek nie oznacza u mnie galopujacej slepoty.
Ale co z tego ze tamten taki jest? Nic. Bo przy okazji nie ma tego wszystkiego co ma moj mezczyzna, tego co sprawia, ze nie wyobrazam sobie zycia z nikim innym. I to nie tego "slicznego chlopczyka", a mojego narzeczonego kocham.
I On to wie doskonale, dlatego moze bez nerwow i zazdrosc sluchac moich ochow i achow.
Mamy po prostu inny poziom zwiazku, jestesmy starsi niz ty pejot, , cholernie duzo razem przeszlismy i nie mamy tematow tabu. A juz na pewno nie w kwestii wygladu innych osob. <browar>
off// w razie potrzeby kontaktu pisac na zlotooka_kotka@o2.pl
Wojny, wojennki..jak dzieci. Potrafimy się kłócić o byle pierdołę. Jakoś taki czas nastął. Jesteśmy zgryźliwi. Tylko po co?
Nie wiem właśnie, dużo ze sobą przebywamy, jedno drażni drugie i na odwrót. Faktycznie to szybka droga do zniszczenia związku, trzeba przystopować po prostu. Tyle, że ja gnój i nerwus jestem.
Nie wiem właśnie, dużo ze sobą przebywamy, jedno drażni drugie i na odwrót. Faktycznie to szybka droga do zniszczenia związku, trzeba przystopować po prostu. Tyle, że ja gnój i nerwus jestem.
"Można być w kropli wody światów odkrywcą. Mozna wędrując dookoła świata przeoczyć wszystko."
pejot przez takie teksty macie kłótnie, przeciez to dziecinne.
Ja bywam złosliwa czasami, ale tylko jak mam wazny powód ale nie na zasadzie ty czegos nie zrobiłes to czekaj ja tobie tez nie zrobie. To to nie w moim stylu, nie umiała bym mscic sie na kims kogo tak mocno kocham. ja jestem słownie złosliwa w danej chwili. ale musze miec powód na codzien też mam troche uszczypliwe powiedzmy zarty ale to taklie draznienie które połówek lubi.
Ja bywam złosliwa czasami, ale tylko jak mam wazny powód ale nie na zasadzie ty czegos nie zrobiłes to czekaj ja tobie tez nie zrobie. To to nie w moim stylu, nie umiała bym mscic sie na kims kogo tak mocno kocham. ja jestem słownie złosliwa w danej chwili. ale musze miec powód na codzien też mam troche uszczypliwe powiedzmy zarty ale to taklie draznienie które połówek lubi.
Trudno mi siebie oceniać, ale chyba nie jestem złośliwy. Ale jesli widze, ze dziewczyna nadużywa mojej dobroci, wobec mnie jest złośliwa to i ja potrafię odpowiedzieć tym samym.Ale tak w granicach rozsądku <aniolek2>
Polecam serwis dla zaginionych i znalezionych zwierzaków http://zaginiony-znaleziony.pl/
natasza pisze: Tyle, że ja gnój i nerwus jestem.
Ja tez i do tego strasznie zlosliwa. Ale u mnie nie przejawia sie to w zwiazku(na szczescie), tylko w kontakcie z niektorymi osobami.
Za to moj jest troche zlosliwy w stosunku do mnie. Ale zostaje przywolany do porzadku i troche stopuje. Ale u niego, to bardziej takie przekomarzanie sie
złotooka kotka pisze:Mam wiec udawac, ze tego nie widze?
Nie ale jako facet zapewniam cie że dla twojego meżczyzny delikatnie mówiąc to nieprzyjemne jeśli stwierdzasz że oto tamten pan jest przepiękny..Ale jeszcze gorsze są nagrody pocieszenia w stylu"z tobą nie jest tak źle"hehe..musztarda po obiedzie
Dzindzer pisze:Ja bywam złosliwa czasami, ale tylko jak mam wazny powód ale nie na zasadzie ty czegos nie zrobiłes to czekaj ja tobie tez nie zrobie
a konkretnie?
i troche samookrytyki :
natasza pisze:Tyle, że ja gnój i nerwus jestem.
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
-
złotooka kotka
- Weteran

- Posty: 1141
- Rejestracja: 06 maja 2005, 15:26
- Skąd: Lenenja
- Płeć:
Iiii tam, Pegaz.
My czesto dyskutujemy o innych. Ja stwierdzam, ze jakis facet jest przystojny, on mi pokazuje dziewczyny ktore wg niego sa ladne i looozik. Ani troche mnie to nie wkurza. Przeciez mam swiadomosc, ze jest masa dziewczyn ladniejszych ode mnie. Gorzej bym sie wkurzala gdyby On byl slepy i nie potrafil okreslic swojego gustu.
Stwierdzenie ze ktos jest ladny nie oznacza "z toba jestem tylko z litosci/przyzwyczajenia/etc, a naprawde chcialbym/abym jego/ja przeleciec/byc". To po prostu stwierdzenie faktu.
My czesto dyskutujemy o innych. Ja stwierdzam, ze jakis facet jest przystojny, on mi pokazuje dziewczyny ktore wg niego sa ladne i looozik. Ani troche mnie to nie wkurza. Przeciez mam swiadomosc, ze jest masa dziewczyn ladniejszych ode mnie. Gorzej bym sie wkurzala gdyby On byl slepy i nie potrafil okreslic swojego gustu.
Stwierdzenie ze ktos jest ladny nie oznacza "z toba jestem tylko z litosci/przyzwyczajenia/etc, a naprawde chcialbym/abym jego/ja przeleciec/byc". To po prostu stwierdzenie faktu.
off// w razie potrzeby kontaktu pisac na zlotooka_kotka@o2.pl
złotooka kotka pisze:Ja mojemu mowie prosto w oczy, ze mam w grupie chlopaka, ktory jest dla mnie ucielesnieniem moich marzen jesli chodzi o wyglad. I co? I nic.
To, ze sie jest w zwiazku nie znaczy, ze sie stracilo wzrok i nie potrafi stwierdzic czy ktos poza partnerem jest ladny, sexowny czy pociagajacy.
zgadzam się <browar>
złośliwości? santa maria! były na każdym kroku niemal, ale zawsze w stronę ostrego przekomarzania się, nie takich g*wniarskich gierek :-) wymaga charakterku i wyczucia na ile można sobie pozwolić :-)
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
Pegaz pisze:Dzindzer napisał/a:
Ja bywam złosliwa czasami, ale tylko jak mam wazny powód ale nie na zasadzie ty czegos nie zrobiłes to czekaj ja tobie tez nie zrobie
a konkretnie?
jesli poprosze go o cos waznego a on nie zrobi, chociaz obiecał, to jestem w danym momencie złosliwa, ale tylko przez chwile.
ale nie robie wtedy czegos takiego, ze jak on mnie poprosi to celowo "zapomnę"
-
złotooka kotka
- Weteran

- Posty: 1141
- Rejestracja: 06 maja 2005, 15:26
- Skąd: Lenenja
- Płeć:
Pegaz pisze:ale to że on ci nie okazuje tego że mu się to nie podoba nic nie znaczy.
Nie rozumiem. Prosze o rozwiniecie.

off// w razie potrzeby kontaktu pisac na zlotooka_kotka@o2.pl
złotooka,Pegaz moim zdaniem ma racje. żaden facet nie chciałby słyszeć od swojej ukochanej, że ktoś tam jest dużo ładniejszy od niego. Przynajmniej mi by to nie pasowało. A to, że on nie zachowuje się tak jakby mu to przeszkadzało, nie znaczy, że mu nie przeszkadza:). Możliwe, że w śrotku gdzieś tam czyje "zazdrość" lub coś w tym stylu. Wiem, że jestem młody i pewnie wielkie G***O wiem, tym bardziej, że nie mam pojęcia ile ze sobą jesteście. Ale ja w takiej sytuacji czułbym się, gorszy, mniej atrakcyjny itp. po prostu byłbym zazdrosny.
-
złotooka kotka
- Weteran

- Posty: 1141
- Rejestracja: 06 maja 2005, 15:26
- Skąd: Lenenja
- Płeć:
W tej sytuacji widac roznice plci, bo ja za cholere nie rozumiem.
Zazdrosny, o co? O to ze mam swoj gust?
Przeciez to nie jest tak, ze mu to powtarzam caly czas, ale rzucenie takim komentarzem u nas nie jest niczym dziwnym.
To wlasnie nie mowienie o takich rzeczach podsyca zazdrosc. Trzeba ze soba rozmawiac o wszystkim, zartowac razem, a wtedy taka glupia zazdrosc pryska.
Kiedys mialam faze zazdrosci np o jego byle. Ale dzieki rozmowie o tym wszystkim zrozumialam jakie to glupie. Teraz sama prosze zeby np. opowiadal mi jakie mial kiedys fantazje z innymi kobietami. Wielce pouczajace
Rozumiem, ze mozna byc zazdrosnym o to, ze ktos sie za bardzo "kreci" wokol naszego partnera, ale za kometarz, ze ktos jest ladny? Dla mnie niepojete
Zazdrosny, o co? O to ze mam swoj gust?
Przeciez to nie jest tak, ze mu to powtarzam caly czas, ale rzucenie takim komentarzem u nas nie jest niczym dziwnym.
To wlasnie nie mowienie o takich rzeczach podsyca zazdrosc. Trzeba ze soba rozmawiac o wszystkim, zartowac razem, a wtedy taka glupia zazdrosc pryska.
Kiedys mialam faze zazdrosci np o jego byle. Ale dzieki rozmowie o tym wszystkim zrozumialam jakie to glupie. Teraz sama prosze zeby np. opowiadal mi jakie mial kiedys fantazje z innymi kobietami. Wielce pouczajace
Rozumiem, ze mozna byc zazdrosnym o to, ze ktos sie za bardzo "kreci" wokol naszego partnera, ale za kometarz, ze ktos jest ladny? Dla mnie niepojete

off// w razie potrzeby kontaktu pisac na zlotooka_kotka@o2.pl
złotooka kotka pisze:Rozumiem, ze mozna byc zazdrosnym o to, ze ktos sie za bardzo "kreci" wokol naszego partnera, ale za kometarz, ze ktos jest ladny? Dla mnie niepojete
Hmm to juz zalezy od charakteru i od tego jak sie kocha drugą osobe:). No i bardzo możliwe, że od wieku bo ja jak narazie jestem nawet o takie "głupoty" zazdrosny. Możliwe, że z czasem mi mi to przejdzie, albo powinienem się leczyć bo przecież zazdrość to choroba. Ale myśle, że nie jest ze mną aż tak źle skoro są ludzie, którzy myślą podobnie, chociażby Pegaz.
Pozdrawiam i życzę wszyskim Wesołych Świąt
.Pegaz pisze:Może komuś to popsuło związek?Takie drobne uszczypliwości które przeradzają się w takie większe następnie w kłótnie..a na końcu wielkie booom..
A może czyiś związek jest wypełniony takimi małymi wojnami a pomimo to taka parka jest ze sobą..
Co o tym myslicie?
Co ja o tym mysle - przy najblizszej okazji zerwe z dziewczyna, bo za kazdym razem jak cos zle powiem (mimo, ze tak na prawde nic zle nie powiedzialem - Ona ma jakies urojenia) to jest dla mnie podla, pluje jadem, sarkazmem i ironia.
Ona w ogóle nie mysli wtedy o moich uczuciach, o tym, ze moze mi sie zrobic przykro przez to co powie.
Mam gdzies taki zwiazek, bo nie jest to normalny zwiazek, wiec nie widze powodu, zeby w nim trwac.
pejot pisze:Możliwe, że w śrotku gdzieś tam czyje "zazdrość" lub coś w tym stylu. Wiem, że jestem młody i pewnie wielkie G***O wiem, tym bardziej, że nie mam pojęcia ile ze sobą jesteście. Ale ja w takiej sytuacji czułbym się, gorszy, mniej atrakcyjny itp. po prostu byłbym zazdrosny.
to o to mi chodziło
złotooka kotka pisze:To wlasnie nie mowienie o takich rzeczach podsyca zazdrosc. Trzeba ze soba rozmawiac o wszystkim, zartowac razem, a wtedy taka glupia zazdrosc pryska.
żartowanie i rozmowa zasadniczo różni się od podziwiania potencjalnej konkurencji w towarzystwie partnera,pamiętaj złotooka że każdy facet to dla nas potencjalna konkurencja
tak większość z nas ma zapisane w charakterze Ale nie wykluczam że jestem skrajnym przypadkiem..
[ Dodano: 2005-12-23, 20:35 ]
P.S.Złotooka nie mówie tego złośliwe ale troszke z twoich wypowiedzi trąci egoizmem takim kobiecym
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 416 gości





