Wiersz na pamiec jaki wybrac?
Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam
Wiersz na pamiec jaki wybrac?
Kolezanka poprosila mnei zebym nauczyl sie dla niej jakiegos wiersza milosnego. Znacie jakis Ładny, nastrojowy w miare krotki?
Bardzo prosze o pomoc bardziej zorientowanych userow.
Bardzo prosze o pomoc bardziej zorientowanych userow.
So understand;
Don't waste your time always searching for those wasted years,
Face up...make your stand,
And realise you're living in the golden years.
Don't waste your time always searching for those wasted years,
Face up...make your stand,
And realise you're living in the golden years.
- Eisenritter
- Uzależniony

- Posty: 443
- Rejestracja: 04 sty 2006, 11:21
- Skąd: Berlin
- Płeć:
wacham sie miedzy tym:
*** (Ty przychodzisz jak noc majowa...)
Bolesław Leśmian
Ty przychodzisz jak noc majowa...
Biała noc, noc uśpiona w jaśminie...
I jaśminem pachną twe słowa...
I księżycem sen srebrny płynie...
Kocham cię...
***
Nie obiecuję ci wiele...
Bo tyle co prawie nic...
Najwyżej wiosenną zieleń...
I pogodne dni...
Najwyżej uśmiech na twarzy...
I dłoń w potrzebie...
Nie obiecuję ci wiele...
Bo tylko po prostu siebie...
***
Jak powietrze.
Jak dziurę w starym swetrze.
Jak drzewo na polanie...
Po prostu kocham cię... kochanie.
a tym:
*** (Lubie ci szeptać słowa...)
Bolesław Leśmian
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu,
Pewne, że się twym ustom do cna wytłumaczą-
I nie wstydzą się swego mętu i pośpiechu.
Bezładne się w tych słowach niecierpliwią wieści -
A ja czekam, ciekawy ich poza mną trwania,
Aż je sama powiążesz i ułożysz w zdania
I brzemieniem głosu dodasz znaczenia i treści...
Skoro je swoją wargą wyszepczesz ku wiośnie -
Stają mi się tak jasne, niby rozkwit wrzosu -
I rozumiem je nagle, gdy giną radośnie
W śpiewnych falach twojego, co mnie kocha głosu.
ten pierwszy fajniejszy ale za bardzo znany chyba
jak sie naucze go na pamiec to niech juz jakis fajny bedzie 
*** (Ty przychodzisz jak noc majowa...)
Bolesław Leśmian
Ty przychodzisz jak noc majowa...
Biała noc, noc uśpiona w jaśminie...
I jaśminem pachną twe słowa...
I księżycem sen srebrny płynie...
Kocham cię...
***
Nie obiecuję ci wiele...
Bo tyle co prawie nic...
Najwyżej wiosenną zieleń...
I pogodne dni...
Najwyżej uśmiech na twarzy...
I dłoń w potrzebie...
Nie obiecuję ci wiele...
Bo tylko po prostu siebie...
***
Jak powietrze.
Jak dziurę w starym swetrze.
Jak drzewo na polanie...
Po prostu kocham cię... kochanie.
a tym:
*** (Lubie ci szeptać słowa...)
Bolesław Leśmian
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu,
Pewne, że się twym ustom do cna wytłumaczą-
I nie wstydzą się swego mętu i pośpiechu.
Bezładne się w tych słowach niecierpliwią wieści -
A ja czekam, ciekawy ich poza mną trwania,
Aż je sama powiążesz i ułożysz w zdania
I brzemieniem głosu dodasz znaczenia i treści...
Skoro je swoją wargą wyszepczesz ku wiośnie -
Stają mi się tak jasne, niby rozkwit wrzosu -
I rozumiem je nagle, gdy giną radośnie
W śpiewnych falach twojego, co mnie kocha głosu.
ten pierwszy fajniejszy ale za bardzo znany chyba
So understand;
Don't waste your time always searching for those wasted years,
Face up...make your stand,
And realise you're living in the golden years.
Don't waste your time always searching for those wasted years,
Face up...make your stand,
And realise you're living in the golden years.
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
vraiment pisze:no... fakt, ale cenię go dużo bardziej niż te wszystkie inne przesłodzone wierszyki
<browar>
Kermit - jak ja ma z Toba wspolna czestotliwosc zlapac, jak Ty w ogole w innym pasmie nadajesz? Znajdz ten wiersz, a potem przeczytaj jeszcze raz mojego poprzedniego posta. Dżizzzbbqbbqaaazz. :565:
soul of a woman was created below
Mój ulubiony Lesmiana - od stu lat ( dziewczynie go nie wyrecytujesz:)
Dwoje ludzieńków
Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie,
O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.
Lecz w ogrodzie szept pierwszego miłosnego wyznania
Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.
Nie widzieli się długo z czyjejś woli i winy,
A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny.
A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie,
Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!
Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie,
Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.
I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu,
Bez łzy szczęścia na oczach, bez jednego uśmiechu.
Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!
Chcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą,
Ale miłość umarła, już miłości nie było.
I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,
By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.
Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata,
By powrócić na ziemię - lecz nie było już świata.
Dziwnie kręcą mnie rytmiczne wiersze. Takie na raz-dwa-trzy-cztery
.
Charlie, powiedziałeś kiedyś yasmine, ze z poezją jest jak z muzyką - dla każdego cos innego. Jestem bardziej przychylna Szyborskiej, że tylko "niektórzy lubia poezję".
Niektórzy -
czyli nie wszyscy.
Nawet nie większość wszystkich ale mniejszość.
Nie licząc szkół, gdzie się musi,
i samych poetów,
będzie tych osób chyba dwie na tysiąc. (...)
Do recytowania dobre są też wiersze Staffa, ale język czasem archaiczny i brzmienie może wyjść lekko niepoważnie
Dwoje ludzieńków
Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie,
O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.
Lecz w ogrodzie szept pierwszego miłosnego wyznania
Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.
Nie widzieli się długo z czyjejś woli i winy,
A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny.
A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie,
Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!
Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie,
Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.
I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu,
Bez łzy szczęścia na oczach, bez jednego uśmiechu.
Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!
Chcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą,
Ale miłość umarła, już miłości nie było.
I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,
By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.
Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata,
By powrócić na ziemię - lecz nie było już świata.
Dziwnie kręcą mnie rytmiczne wiersze. Takie na raz-dwa-trzy-cztery
Charlie, powiedziałeś kiedyś yasmine, ze z poezją jest jak z muzyką - dla każdego cos innego. Jestem bardziej przychylna Szyborskiej, że tylko "niektórzy lubia poezję".
Niektórzy -
czyli nie wszyscy.
Nawet nie większość wszystkich ale mniejszość.
Nie licząc szkół, gdzie się musi,
i samych poetów,
będzie tych osób chyba dwie na tysiąc. (...)
Do recytowania dobre są też wiersze Staffa, ale język czasem archaiczny i brzmienie może wyjść lekko niepoważnie
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
gracja pisze:Charlie, powiedziałeś kiedyś yasmine, ze z poezją jest jak z muzyką - dla każdego cos innego. Jestem bardziej przychylna Szymborskiej, że tylko "niektórzy lubia poezję".
Czyzbym wyszedl na pelnego wiary w ludzi idealistę?

soul of a woman was created below
Sir Charles pisze:A swoją drogą - czyś Ty gdzie widziała, zeby Charlie Szymborskiej nieprzychylny był?
Własnie wtedy, Charlie, zdradziles swe poetyckie guru
[ Dodano: 2006-01-10, 23:44 ]
A skoro juz jestesmy w temacie. Szymborska zapytana kiedys co sądzi o swojej nagrodzie Nobla powiedziała, że był w Polsce kiedys WIELKI poeta, ktory dostal TYLKO jedną nagrode w Warszawie - Bolesław Leśmian. I od tamtej pory myśl o Leśmianie daje jej dystans do wszystkiego co ją spotyka
- Eisenritter
- Uzależniony

- Posty: 443
- Rejestracja: 04 sty 2006, 11:21
- Skąd: Berlin
- Płeć:
A co na to powiecie?
Jeszcze niedawno piszący te wiersze,
Wielbiąc w szalonej pysze intelektu
"Potęgę słowa", dowodził, że w mózgu
Nie może powstać myśl niewyrażalna
I niedostępna czarodziejstwu słowa.
Dziś, jak na drwiny z tej próżnej przechwałki,
Dwa słowa - obce dwie słodkie sylaby
O włoskim brzmieniu, stworzone, by żyły
W szepcie aniołów śniących przy księżycu
O "koliach rosy na wzgórzach Hemona" -
Wraz wychynęły z głębin jego serca...
Niepomyślane myśli, dusze myśli,
Stokroć bogatsze, piękniejsze niż wizje,
Które sam seraf Izrafel - "o głosie
Słodszym niż słodycz boskiego stworzenia" -
Mógłby wysłowić... A ja? Mój czar prysnął,
Pióro bezsilne wypada mi z dłoni...
O twym imieniu (choć pod twym rozkazem)
Nie mogę pisać, mówić ani myśleć,
Ni czuć nie mogę... O, bo to nie czucie,
Kiedy tak stoję bez ruchu przed złotym
Progiem wrót marzeń rozwartych na oścież,
Patrząc w ekstazie w głąb długiej alei
I widząc z prawa i z lewa, i w środku,
Jakby w oddali, gdzie nie sięgnie oko,
We mgle różowej jedyną mą - C i e b i e !
Poe, rzecz jasna.
Jeszcze niedawno piszący te wiersze,
Wielbiąc w szalonej pysze intelektu
"Potęgę słowa", dowodził, że w mózgu
Nie może powstać myśl niewyrażalna
I niedostępna czarodziejstwu słowa.
Dziś, jak na drwiny z tej próżnej przechwałki,
Dwa słowa - obce dwie słodkie sylaby
O włoskim brzmieniu, stworzone, by żyły
W szepcie aniołów śniących przy księżycu
O "koliach rosy na wzgórzach Hemona" -
Wraz wychynęły z głębin jego serca...
Niepomyślane myśli, dusze myśli,
Stokroć bogatsze, piękniejsze niż wizje,
Które sam seraf Izrafel - "o głosie
Słodszym niż słodycz boskiego stworzenia" -
Mógłby wysłowić... A ja? Mój czar prysnął,
Pióro bezsilne wypada mi z dłoni...
O twym imieniu (choć pod twym rozkazem)
Nie mogę pisać, mówić ani myśleć,
Ni czuć nie mogę... O, bo to nie czucie,
Kiedy tak stoję bez ruchu przed złotym
Progiem wrót marzeń rozwartych na oścież,
Patrząc w ekstazie w głąb długiej alei
I widząc z prawa i z lewa, i w środku,
Jakby w oddali, gdzie nie sięgnie oko,
We mgle różowej jedyną mą - C i e b i e !
Poe, rzecz jasna.
Siła charakteru i hart ducha są czynnikami decydującymi. Na sile charakteru opiera się żołnierska pewność siebie.
Antoni Lange "Możem Cię nigdy nie kochał tak szczerze..."
Możem Cię nigdy nie kochał tak szczerze...
Jak dziś, gdy jestem od ciebie daleki,
Kiedy nas dzielą i góry i rzeki...
W sercu mym bóstwo jakieś ciebie strzeże.
Jeżeli ludzie mogą się z oddali
Porozumiewać - a wierzę, że mogą
I że do ciebie powietrznianą drogą
Dochodzi głos mój, co się niemo żali:
To ty mnie słyszysz... Słyszysz moje skargi
Przeczuwasz boleść, co mą duszę tłoczy -
I wiesz, jak głodne twych oczu me oczy,
I wiesz, jak głodne twoich warg me wargi.
Oczekiwałem na dobra bezcenne
I dla nich wszystkie znosiłem ciężary;
Lecz nie ujrzałem wcielenia swej mary,
Ujrzałem wydmy i głazy kamienne.
Po złotych zorzach moje serce płacze -
I słyszę ciebie - z oddalenia słyszę -
I rzucam okrzyk w tę przestworną ciszę:
Przebaczam wszystkim - sobie nie przebaczę!
Jesteś jak bóstwo niewidzialne,
W którego istność duch pobożny wierzy,
Ale go z ziemskich nie dojrzy wybrzeży,
Chyba na jakieś mgnienie pożegnalne.
Leopold Staff "Los"
Dla siebie los nas stworzył dwoje,
Lecz nas rozdzielił traf żywota
I twe słodycze nie są moje,
Nie mój twój uścisk i pieszczota.
Żyjemy jeno w snach o sobie,
Gdzieś na wyżynach ponad światem,
Gdzie nawet uśmiech jest w żałobie,
Gdzie zimno wiosną jest i latem.
Róż szczęsnym kwieciem nie wieńczone,
Lecz nad łzy wyższe i dumniejsze,
Sięgają w niebo po koronę
Gwiazd serca nasze nietutejsze.
Tam się kochamy bladzi, niemi,
Oczarowani przez cisz głusze,
Jak jeszcze nigdy się na ziemi
Dwie ludzkie nie kochały dusze.
Niechaj tęsknoty wiecznej siła
Przepoi istność naszą całą,
By miłość bólem nagrodziła
To, czego szczęście nam nie dało.
Możem Cię nigdy nie kochał tak szczerze...
Jak dziś, gdy jestem od ciebie daleki,
Kiedy nas dzielą i góry i rzeki...
W sercu mym bóstwo jakieś ciebie strzeże.
Jeżeli ludzie mogą się z oddali
Porozumiewać - a wierzę, że mogą
I że do ciebie powietrznianą drogą
Dochodzi głos mój, co się niemo żali:
To ty mnie słyszysz... Słyszysz moje skargi
Przeczuwasz boleść, co mą duszę tłoczy -
I wiesz, jak głodne twych oczu me oczy,
I wiesz, jak głodne twoich warg me wargi.
Oczekiwałem na dobra bezcenne
I dla nich wszystkie znosiłem ciężary;
Lecz nie ujrzałem wcielenia swej mary,
Ujrzałem wydmy i głazy kamienne.
Po złotych zorzach moje serce płacze -
I słyszę ciebie - z oddalenia słyszę -
I rzucam okrzyk w tę przestworną ciszę:
Przebaczam wszystkim - sobie nie przebaczę!
Jesteś jak bóstwo niewidzialne,
W którego istność duch pobożny wierzy,
Ale go z ziemskich nie dojrzy wybrzeży,
Chyba na jakieś mgnienie pożegnalne.
Leopold Staff "Los"
Dla siebie los nas stworzył dwoje,
Lecz nas rozdzielił traf żywota
I twe słodycze nie są moje,
Nie mój twój uścisk i pieszczota.
Żyjemy jeno w snach o sobie,
Gdzieś na wyżynach ponad światem,
Gdzie nawet uśmiech jest w żałobie,
Gdzie zimno wiosną jest i latem.
Róż szczęsnym kwieciem nie wieńczone,
Lecz nad łzy wyższe i dumniejsze,
Sięgają w niebo po koronę
Gwiazd serca nasze nietutejsze.
Tam się kochamy bladzi, niemi,
Oczarowani przez cisz głusze,
Jak jeszcze nigdy się na ziemi
Dwie ludzkie nie kochały dusze.
Niechaj tęsknoty wiecznej siła
Przepoi istność naszą całą,
By miłość bólem nagrodziła
To, czego szczęście nam nie dało.
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Rafał Wojaczek - kto nie boi się mocnych słów. Niewielu go zdzieży
Bądź mi
Bądź mi od stóp do głowy, od pięty do ucha
Od kolana do pachwiny, od łokcia do paznokci
Pod pachą, pod językiem, od łechtaczki do rzęs
Bądź biegunem mojego pomylonego serca
Rakiem, który mózg jedząc pozwoli poczuć mózg
Bądź wodą tlenu dla spalonych płuc
Bądź mi stanikiem, majtkami, podwiązką
Bądź kołysanką dla ciała, niańką co kołysze
Jedz mi brud zza paznokci, pij miesięczną krew
Bądź żądzą i spełnieniem, rozkoszą, znowu głodem
Przeszłością i przyszłością, sekundą i wiecznością
Bądź chłopcem, bądź dziewczyną, bądź nocą i dniem
Bądź mi życiem, radością, bądź śmiercią, zazdrością
Bądź złością i pogardą, nieszczęściem i nudą
Bądź Bogiem, bądź Murzynem, ojcem, matką, synem
Bądź -- i nie pytaj, jak Ci się wypłacę
A wtedy darmo weźmiesz najpiękniejszą zdradę:
Miłość, która obudzi śpiącą w Tobie śmierć
*********
A Jonasza Koftę można wykrzykwiac nawet pod balkonem (szlag by trafił ten mój parter
)
Choć pierwsze 3 wersy to zupełnie nie moja 'estetyka'
Czułość
Nie chcę cię dotknąć
Boję się
Boję się twego bólu
Chcę ci zostawić twą samotność
A swą obecność zamienić w czułość
Jesteśmy inni
Każde z nas
Ma swoje tajemnice ciemne
Kolczasty
Dziki
Suchy chwast
Nadzieje nadaremne
Spotkali się
Któryś tam raz
Śpiąca królewna ze ślepym królem
Chcę dać ci to
Co mogę dać
Czule
Czulej
Najczulej
Bądź mi
Bądź mi od stóp do głowy, od pięty do ucha
Od kolana do pachwiny, od łokcia do paznokci
Pod pachą, pod językiem, od łechtaczki do rzęs
Bądź biegunem mojego pomylonego serca
Rakiem, który mózg jedząc pozwoli poczuć mózg
Bądź wodą tlenu dla spalonych płuc
Bądź mi stanikiem, majtkami, podwiązką
Bądź kołysanką dla ciała, niańką co kołysze
Jedz mi brud zza paznokci, pij miesięczną krew
Bądź żądzą i spełnieniem, rozkoszą, znowu głodem
Przeszłością i przyszłością, sekundą i wiecznością
Bądź chłopcem, bądź dziewczyną, bądź nocą i dniem
Bądź mi życiem, radością, bądź śmiercią, zazdrością
Bądź złością i pogardą, nieszczęściem i nudą
Bądź Bogiem, bądź Murzynem, ojcem, matką, synem
Bądź -- i nie pytaj, jak Ci się wypłacę
A wtedy darmo weźmiesz najpiękniejszą zdradę:
Miłość, która obudzi śpiącą w Tobie śmierć
*********
A Jonasza Koftę można wykrzykwiac nawet pod balkonem (szlag by trafił ten mój parter
Choć pierwsze 3 wersy to zupełnie nie moja 'estetyka'
Czułość
Nie chcę cię dotknąć
Boję się
Boję się twego bólu
Chcę ci zostawić twą samotność
A swą obecność zamienić w czułość
Jesteśmy inni
Każde z nas
Ma swoje tajemnice ciemne
Kolczasty
Dziki
Suchy chwast
Nadzieje nadaremne
Spotkali się
Któryś tam raz
Śpiąca królewna ze ślepym królem
Chcę dać ci to
Co mogę dać
Czule
Czulej
Najczulej
lollirot pisze:ja zdzierżę, nawet lubię bardzo bardzo.
bo Ty jesteś jedna z dwojga na tysiąc
btw. Charlesa Baudelaire uwielbiam, też nie oszczędza niczyjej wyobraźni , ale to już wyżyny poezji. Wojaczek jest całkiem ogołocony z subtelności
Choć chyle czoła nad "Prosbą". Która z nas tak sie kiedyś nie czuła?
Zrób coś, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej
Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam
I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam
I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej
Na pewno nie mieć mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła
Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej
Już w ostatni por skóry tak dawno mi wniknałeś
Że nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś
I choć nie wierzę by mógł być ktoś bardziej otwarty
Dla ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz.
Ostatnio zmieniony 11 sty 2006, 23:33 przez gracja, łącznie zmieniany 1 raz.
gracja pisze:Choć chyle czoła nad "Prosbą"
trafiłaś w mój naj jego :-) piękny jest.
gracja pisze:btw. Charlesa Baudelaire uwielbiam
o to to! ale chyba wolę rimbauda jednak.
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
Miłosny, niemiłosny... Ale krótki a poza tym darzę go dużym sentymentem
C.K. Norwid
Czułość
Czułość bywa - jak pełny wojen krzyk;
I jak szemrzących źródeł prąd,
I jako wtór pogrzebny...
*
I jak plecionka długa z włosów blond,
Na której wdowiec nosić zwykł
Zegarek srebrny - - -
C.K. Norwid
Czułość
Czułość bywa - jak pełny wojen krzyk;
I jak szemrzących źródeł prąd,
I jako wtór pogrzebny...
*
I jak plecionka długa z włosów blond,
Na której wdowiec nosić zwykł
Zegarek srebrny - - -
soul of a woman was created below
Wróć do „Wszystkie inne tematy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 473 gości


