Chyba będziesz się musiała przyzwyczaić do tego. Faceci po prostu są tak zbudowani, że po początkowym okresie permanentnego zauroczenia opada rządza bezcelowego przytulania. To wcale nie świadczy o tym, że Cię mniej kocha to zwykły z reguły nieunikniony ciąg dalszy związku. W końcu wartość partnera ocenia się nie po ilości przytuleń w ciągu doby tylko po tym na ile można na kimś polegaćYasmine pisze:Czuje sie jakbym musiala prosic o czulosc. Oczywiscie nie doslownie, ale to ja musze sama przytulic sie, pocalowac. Gdziez by to on mial okazac uczucia .Jedyna inicjatywa z jego strony to taka,aby doprowadzic do sexu.
problemy w zwiazku...
Moderator: modTeam
Grzeczne dziewczynki idą do nieba
Niegrzeczne na ziemi mają swój raj
Niegrzeczne na ziemi mają swój raj
Yasmine pisze:Czeste gesty(typu jakis kwiatek bez okazji, komplementy, okazywanie uczuc), ktore sprawialy,ze czulam sie kochana i potrzebna. Czulam sie ogromnie szczesliwa.
ech wlasnie, ze tez faceci staraja sie tlyko a poczatku a pozniej nie przykladaja wagi do tych drobiazgow... wrr
Yasmine pisze:Zaproponowal przerwe od seksu. Na jakis czas (tydzien, pozniej zobaczy sie czy dluzej).
Hmm dosc dziwne rozwiazanie... zrozumielabym sens tego, jakby seks zaczal w Waszych relacjach dominowac, jakby bylo go wiecej niz rozmow, uczucia...psychicznej wiezi, ale chyba tak nie jest wiec czemu rezygnowac z tego co jakby nie bylo cieszy
Yasmine pisze:Cholernie mi smutno.
Nie martw sie, to naprawde sie czesto zdarza... rozmowy, rozmowy., rozmowy. Na pewno stresujaca sytuacja zwiazana ze zblizajaca sie matura ma wplywa na Was oboje... w kazdym razie po rocznym zwiazku na pewno warto zawalczyc o to szczescie ktore keidys bylo miedzy Wamizłotooka kotka pisze:Kurcze Yas, ja tez nie moge sie pogodzic, ze to wszystko w zwiazku tak powszednieje. Ze spotkania, dni razem, wygladaja tak samo. Ze wlasciwie jeszcze przed spotkaniem wie sie co bedzie sie robic. Te same miejsca spacerow, te same knajpki, dni u kogos w domu tez w gruncie rzeczy podobnie, jakas gadka, pieszczoty, sex, wspolne np obejrzenie filmu i do domu.
Ogolnie ciagle powiela sie te same schematy.
Rany ale przeciez nie zawsze tak jest, obie strony musze sie starac o to zeby ta rutyna sie nie wkradla do zwiazku - da sie
złotooka kotka pisze:Sprobujcie zaczac robic cos innego. Cos calkowicie szalonego, spontanicznego. Moze jakis nieplanowany wyjazd razem? Cos co przelamie te wkradajaca sie miedzy was rutyne. To cholernie pomaga, sama sie przekonalam.
wlasnie
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Yasmine, jał łapie aż za dobrze.
Szczerze?Przez to w bardzo duzej czesci mieliśmy zmoim kryzysa.
Ja mialam frustracje ze se falki wyprówam a on dupa i tylko jeszcze pretensje miał.
I nie powiem Ci czemu teraz jest dobrze, bo zwyczajnie nei wiem
A do tego bycia zbyt pewnym...ja trzymam reke na pulsie. Bo nadal sie u mojego to przejawia. I jak mnie cholera na to złapie czasem to mu wprost wściekle rzucam żeby nie był zbyt taki pewny i nie strzelało mu do głowy jaki to on wspaniały, bo nie o to w zwiazku chodzi zeby sie soba zachwycac.
To powiedz że idiota. Skoro ma grunt pod nogami to mu go zabierz. Nie pomagaj, nie całuj sama, nie przytulaj sama. Niech choć przez 24 h poczuje ile robisz a poczuje jak mu sie odetnie dopływ. Sam sex to pikuś i duzo to nie da.
Duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuży błąd. Mój chyba w zwiazku był najgorszym.
Tez sie martwilam wiec korzystajac ze swojego róznorakiego doswiadczenia na poczatku mu podsuwałam rozwiazania, potem radziłąm a potem skoro tego nie doceniał twierdziłam ze idiota. Ale problem w tym, ze mimo iz mi sie pewne rzeczy w glowie nie mieszcza i chce swojemu powiedziec "uważaj!nie rob tego!" to nie robie. Bo jak nie zrobi to sie nie dowie skutecznie ze nie powinien. Poza tym on sie tez rozwija i niestety nie mozesz wymagac zeby zgodnie z Toba...To przykre, ale skąd wiesz ze on jednak na serio w glebi ducha chce zdawac ta mature i robic to co tam macie w planach?Skad wiesz ze to nie sa bardziej Twoje plany ktore jemu sie podobaly wczesniej a teraz glupio mu jest sie wycofac np?Wiem, znasz, kochasz, ale daj mu popełniac błedy i samemu dbac o swoja przyszlosc.
Własnie!Bierz przykład z emnie <browar> Ja tam pd razu
i jest spokój
A tak na serio to dobra rzecz mi kumpela powiedziała po tym jak z moim sie rozstaliśmy. Nie pamietam dokłądnie, ale chodziło to żeby sobie wyjasniac wszystko. Nie tylko to duze wszystko ale i te nawet najmniejsze. Mówic o tym ze jest ci przykro ze sie spoznil 30 minut [nawet jesli to nie jego wina byla] i wylac cała złośc jaka naplynela jak stałas jak palant gdzieśtam i czekałaś na niego. Każde nieporozumienie wyrzycic a nie pozwalac sie nawarstwiac. Ja mojemu nie dam wyjsc bo costam chocby nie wiem co ale od razu pogadam. nie ma czekania z rozmowa do jutra, bo jutro mamy wiecej czasu. censored z czasem jak o nas chodzi!
Szczerze?Przez to w bardzo duzej czesci mieliśmy zmoim kryzysa.
Ja mialam frustracje ze se falki wyprówam a on dupa i tylko jeszcze pretensje miał.
I nie powiem Ci czemu teraz jest dobrze, bo zwyczajnie nei wiem
A do tego bycia zbyt pewnym...ja trzymam reke na pulsie. Bo nadal sie u mojego to przejawia. I jak mnie cholera na to złapie czasem to mu wprost wściekle rzucam żeby nie był zbyt taki pewny i nie strzelało mu do głowy jaki to on wspaniały, bo nie o to w zwiazku chodzi zeby sie soba zachwycac.
Yasmine pisze:Fishu, tylko ze to mi nawet do glowy nie przyszlo. To on na jakis czas tego seksu nie chce .chory.
To powiedz że idiota. Skoro ma grunt pod nogami to mu go zabierz. Nie pomagaj, nie całuj sama, nie przytulaj sama. Niech choć przez 24 h poczuje ile robisz a poczuje jak mu sie odetnie dopływ. Sam sex to pikuś i duzo to nie da.
Yasmine pisze:Martwie sie bardziej o niego i o jego przyszlosc niz on sam.
Duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuży błąd. Mój chyba w zwiazku był najgorszym.
Tez sie martwilam wiec korzystajac ze swojego róznorakiego doswiadczenia na poczatku mu podsuwałam rozwiazania, potem radziłąm a potem skoro tego nie doceniał twierdziłam ze idiota. Ale problem w tym, ze mimo iz mi sie pewne rzeczy w glowie nie mieszcza i chce swojemu powiedziec "uważaj!nie rob tego!" to nie robie. Bo jak nie zrobi to sie nie dowie skutecznie ze nie powinien. Poza tym on sie tez rozwija i niestety nie mozesz wymagac zeby zgodnie z Toba...To przykre, ale skąd wiesz ze on jednak na serio w glebi ducha chce zdawac ta mature i robic to co tam macie w planach?Skad wiesz ze to nie sa bardziej Twoje plany ktore jemu sie podobaly wczesniej a teraz glupio mu jest sie wycofac np?Wiem, znasz, kochasz, ale daj mu popełniac błedy i samemu dbac o swoja przyszlosc.
złotooka kotka pisze:W zwiazku w koncu przychodzi ten moment, ze trzeba zdjac biale rekawiczki i palnac prosto w leb. Takie cackanie sie nie doprowadzi do niczego dobrego na dluzsza mete.
Własnie!Bierz przykład z emnie <browar> Ja tam pd razu
i jest spokój A tak na serio to dobra rzecz mi kumpela powiedziała po tym jak z moim sie rozstaliśmy. Nie pamietam dokłądnie, ale chodziło to żeby sobie wyjasniac wszystko. Nie tylko to duze wszystko ale i te nawet najmniejsze. Mówic o tym ze jest ci przykro ze sie spoznil 30 minut [nawet jesli to nie jego wina byla] i wylac cała złośc jaka naplynela jak stałas jak palant gdzieśtam i czekałaś na niego. Każde nieporozumienie wyrzycic a nie pozwalac sie nawarstwiac. Ja mojemu nie dam wyjsc bo costam chocby nie wiem co ale od razu pogadam. nie ma czekania z rozmowa do jutra, bo jutro mamy wiecej czasu. censored z czasem jak o nas chodzi!
moon pisze:ie pamietam dokłądnie, ale chodziło to żeby sobie wyjasniac wszystko. Nie tylko to duze wszystko ale i te nawet najmniejsze. Mówic o tym ze jest ci przykro ze sie spoznil 30 minut [nawet jesli to nie jego wina byla] i wylac cała złośc jaka naplynela jak stałas jak palant gdzieśtam i czekałaś na niego. Każde nieporozumienie wyrzycic a nie pozwalac sie nawarstwiac. Ja mojemu nie dam wyjsc bo costam chocby nie wiem co ale od razu pogadam. nie ma czekania z rozmowa do jutra, bo jutro mamy wiecej czasu. ocenzurowano z czasem jak o nas chodzi!
i tak powinno byc. ja tu tez popelnilam blad. zranil mnie to sie zamknelam w sobie, nie chcialam rozmawiac... nie odbieralam telefonow, mowilam ze nie chce zeby przychodzil do mnie. a przeciez chcialam...jak cholera chcialam zeby byl przy mnie wtedy, tylko chcialam zeby sam zrozumial swoj blad...zeby mial swiadomosc tego ze mnie zranil... przepraszal...ja bylam twarda i nieugieta - nie nie nie. Pozniej zmieklam... to z kolei on byl taki... Nie doszlismy do porozumienia, kazde mialo zal do drugiej strony... nie wyjasnilismy sobie wszytskiego wtedy kiedy trzeba bylo i sie rozstalismy. W sumie wina obu stron... za bardzo uparci, za bardzo za wzieci, zbyt dumnie...Teraz wiem czasu nie cofne... musze przezyc to co sie dzialo przez ten miesiac. Ciezko mi na samo wspomnienie tamtcyh chwil. Boli sama mysl ze sie stalo to co co sie stalo... niepotrzebne to nam bylo
Teraz wiemy to oboje...
Dlatego trzeba rozmawiac ze soba... mowic otwarcie o swoich uczuciach, nic nie ukrywac i nic nie tlumic. Bo tak naprawde codziennie uczymy sie bycia ze soba. A wyobrazenie o posiadaniu danej osoby - nie ma nic bardziej mylnego. Dzis cos jest, a jutro tego nie ma.
O wszytsko ztreba nieustatnie dbac i pielgnowac uczucia. Oczywiscie to zadanie dla dwoch osob.
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Mia pisze:Hmm dosc dziwne rozwiazanie... zrozumielabym sens tego, jakby seks zaczal w Waszych relacjach dominowac, jakby bylo go wiecej niz rozmow, uczucia...psychicznej wiezi, ale chyba tak nie jest wiec czemu rezygnowac z tego co jakby nie bylo cieszy
Bo tak jak pisala zlotooka, wydaje mi sie, ze on sam chce sie ukarac i cofnac do momentu jak bylo dobrze.
moon pisze:I nie powiem Ci czemu teraz jest dobrze, bo zwyczajnie nei wiem
Bo mieliscie przerwe i on dopiero wtedy zrozumial jakim byl dupkiem i ze nie moze bez Ciebie zyc
moon pisze:potem radziłąm a potem skoro tego nie doceniał twierdziłam ze idiota.
no w zdenerwowaniu tez uzywam duzo epitetow.
moon pisze:To przykre, ale skąd wiesz ze on jednak na serio w glebi ducha chce zdawac ta mature i robic to co tam macie w planach?Skad wiesz ze to nie sa bardziej Twoje plany ktore jemu sie podobaly wczesniej a teraz glupio mu jest sie wycofac np?
Takie plany mial od poczatku i wiem, ze na studia chce isc. Tylko ja mam tak, ze strasznie sie szybko denerwuje, biore wszystko na powaznie. Na mature to chyba przyjde na jakis srodkach uspokajajacych. A on przyjdzie wielki luzak, zagra cfaniaka i bedzie sie dziwil czym ja sie denerwuje.
A mnie cholera bierze za ten jego stoicki spokoj i pewnosc siebie. Jakby to laczyl z samodzielna praca, to ok. Ale czy tak mozna liczyc na szczescie, ze jakos to pojdzie
Mia pisze:zranil mnie to sie zamknelam w sobie, nie chcialam rozmawiac... nie odbieralam telefonow, mowilam ze nie chce zeby przychodzil do mnie. a przeciez chcialam...jak cholera chcialam zeby byl przy mnie wtedy, tylko chcialam zeby sam zrozumial swoj blad...
tez bym tak pewnie zrobila. No wlasnie taka jestem. Ale wiem, ze trzeba sprawy wyjasniac na biezaco, bez jakiegos obrazania czy foch.
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Yasmine pisze:Czuje sie jakbym musiala prosic o czulosc.
yasmine ostatnio mam podobne problemy w swoim zwiazku wiec moze to jakas epidemia??
ale na serio ostatnio równiez czuje sie odsunieta i za duzo py tu pisac ile razy czułam sie fatalnie ale próbowałam sobie wmówić ze tylko sobe cos wbijam i jest wszystko tak jak przedtem. Teraz coraz czesciej sie kłócimy moze i z mojej winya ale ja chce troche zainteresowania , czułosci danej od niego z własnej woli a nie po słowach " przytul mnie " . consored denerwuje mnie to strasznie teraz mam ochote poprostuy krzyczec!!! Staram sie to przeczekac, ale nie wiem jak dłaugo to to wytrzymam. mam wyski temperament i nawet jak wiem ze kochac sie nie bedziemy to lubie smyrac moje kochanie i zawsze mu sie to podobało ale , to co zrobił wczoraj po prostu mnei dobiło mianowiecie wyciaglam mu kawałek koszulki ten z tekstem " no i juz mi wyciaga koszulke a mi zimno jest" !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie dałam nic po sobie poznac ale czułam sie tak fatalnie...
chodzi mi o to,ze kiedys robila to ta osoba, ktora w danej chwili ma taka potrzebe czulosci. A teraz wychodzi na to,ze taka potrzebe mam tylko ja.
czuje sie identycznie , bo mam wrazenie ze to teraz ja inicjuje taka czułosc .. .. czuje jalbym musiała o nia prosic!!! no jak pprosze to mam ale czy on sam nie potrzebuje nei chce?? kur..... Postanowiłam ze teraz nie bede nic robic i zobaczymy jka długo , ostatnim razem to cąły tydzien sie obyło bez zadnyh piesczot..! moze to zaden sukces u nie których ale kiedyś to było pare razy w tygoniu...
Ostatnio gadalismy na ten temat to powiedział ze jest po prostu zmeczony!!!
ale czy na inne pieszczoty tez jest za bardzo zmeczony chocby na to zeby mnie przytulic sma z siebie... eh chyba dzis porusze całkiem poważnie ten temat jeszcze raz...
no i moze faktycznie jest zmeczony bo jak tylko sie spotykamy posiedzi chwle i zaraz usypia a ja leze jak głupia i nawet nie mam do kogo sie odezwać!!!
Moze i mowie ze mnei kocha , pisze itp. ale ja wole te słowa w czynach a ostatnio jestem odsunieta na ostatni plan...
you touch me
in special places...
in special places...
-
Grace
To może i ja się wypowiem...
Jestem z moim Krzysiem trochę ponad dwa lata.wiec sytuacja w miarę podobna.Powiem Ci Yasmin, ze to co Tobie sie przydarzylo w zwiazku jest ... normalne.I taka jest kolej rzeczy.kobiety sa inaczej zaprogramowane niż mężczyni.Mimo wszytsko. Nas troche pozniej dopadl taki kryzys jak Was. I wiesz - ciesze sie z tego, że taki kryzys mial miejsce. Mialam pretensje, ze za malo czuly, moze nie az tak, jak Twoj facet, jak to opisalas, ale jednak bolalo.Bylo mi przykro, ze nie przynosi kwiatow, ze za malo wylewny... Tak jak to napisal ktos wczesniej -dla faceta nie przytulanie jest wazne w pozniejszym etapie zwiazku. Przzylismy wiele - mialam powazne problemy w szkole, natury hmm takiej, ze wizialo nade mna ryzyko, ze bede musiala kogos do sadu podac, rozne rzeczy nam sie przydarzaly- zawsze byl przy mnie i jest -to sie nigdy nie zmienilo. Nie wymuszam juz na nic zadnych wyznan -czasem jak na mnie spojrzy, przytuli czy sie usmiechnie -to mi wystarczy, bo jest to tak wymowne, ze zadne nawet najpiekszejsze slowa mi tego nie zastapia. Byla jego matura, teraz jest na studiach jest mu ciezko-rzadziej sie spotykamy.rozumiem to, ma problemy-czasem po prostu musze milczec, bo on nie chce byc pocieszany, chyba najbardziej pomaga mu moja obecnosc- mysl, ze gdzies tam jestem , ze jestem jego, ze moze na mnie liczyc. Tak jest duzo lepiej niz jak narzucam sie z pomoca. akurat na nas ani moja tegoroczna matura ani jego zeszloroczna nie miala za duzego wplywu. on mnie wiele rzeczy uczy-cenie go za to, bo jest moim nejlepszym nauczycielem zycia, moim przyjacielem, zajebistym kochankiem i na spotkania z nim czekam caly tydzien. Klocimy sie czesto, ale to nieodlaczny element ziwazku, zreszta to nawet nie klotnie, a sprzeczki, o rzeczy elementarne to sie nie klocimy.Nie zawsze go rozumiem, nie zawsze wiem co mam robic, jak pomoc - wazna rzecz , NIE NACISKAC! Powie mi co go trapi, nie teraz to za tydzien, ale powie. NIE WYMUSZAC to druga wazna sprawa. Naprawde czasem nie ma sie ochoty na przytulanie czy na cos takiego, a jednak to dwie osoby musza byc chetne. DAC TROCHE WOLNOSCI -to troche tez boli, ale oboje sie spotykamy ze znajomymi osobno, zreszta to nawet nie o taka wolnosc mi chodzi, ale o swobode bardziej. Mysle, ze to, ze moj mezczyzna bl bardziej oschly to w polowie jak nie wiecej byla moja wina. Za bardzo na nim wszytsko wymuszalam, niechcac zle -meczylam go. Nie wiem jak Ty masz- ja sobie z tego sprawy nie zdawalam, nie wiem, czy udalo mi sie wszytsko oddac tutaj jak to mialam na celu,w kazdym razie nie chcialam Cie Yasmin urazic moim postem, jelsi to zrobilam -to przepraszam,ale moze znajdziesz jakas analogie do swojej sytuacji i zycze wszystkiego dobrego. Nam ten kryzys pomogl, bo teraz napraede moge powiedziec, ze jestem z nim bardzo szczesliwa, codziennie budze sie z mysla o nim i usmiechem na ustach
I co najwazniejsze -jestem go bardziej pewna niz kiedykolwiek.
Pozdrawiam
Jestem z moim Krzysiem trochę ponad dwa lata.wiec sytuacja w miarę podobna.Powiem Ci Yasmin, ze to co Tobie sie przydarzylo w zwiazku jest ... normalne.I taka jest kolej rzeczy.kobiety sa inaczej zaprogramowane niż mężczyni.Mimo wszytsko. Nas troche pozniej dopadl taki kryzys jak Was. I wiesz - ciesze sie z tego, że taki kryzys mial miejsce. Mialam pretensje, ze za malo czuly, moze nie az tak, jak Twoj facet, jak to opisalas, ale jednak bolalo.Bylo mi przykro, ze nie przynosi kwiatow, ze za malo wylewny... Tak jak to napisal ktos wczesniej -dla faceta nie przytulanie jest wazne w pozniejszym etapie zwiazku. Przzylismy wiele - mialam powazne problemy w szkole, natury hmm takiej, ze wizialo nade mna ryzyko, ze bede musiala kogos do sadu podac, rozne rzeczy nam sie przydarzaly- zawsze byl przy mnie i jest -to sie nigdy nie zmienilo. Nie wymuszam juz na nic zadnych wyznan -czasem jak na mnie spojrzy, przytuli czy sie usmiechnie -to mi wystarczy, bo jest to tak wymowne, ze zadne nawet najpiekszejsze slowa mi tego nie zastapia. Byla jego matura, teraz jest na studiach jest mu ciezko-rzadziej sie spotykamy.rozumiem to, ma problemy-czasem po prostu musze milczec, bo on nie chce byc pocieszany, chyba najbardziej pomaga mu moja obecnosc- mysl, ze gdzies tam jestem , ze jestem jego, ze moze na mnie liczyc. Tak jest duzo lepiej niz jak narzucam sie z pomoca. akurat na nas ani moja tegoroczna matura ani jego zeszloroczna nie miala za duzego wplywu. on mnie wiele rzeczy uczy-cenie go za to, bo jest moim nejlepszym nauczycielem zycia, moim przyjacielem, zajebistym kochankiem i na spotkania z nim czekam caly tydzien. Klocimy sie czesto, ale to nieodlaczny element ziwazku, zreszta to nawet nie klotnie, a sprzeczki, o rzeczy elementarne to sie nie klocimy.Nie zawsze go rozumiem, nie zawsze wiem co mam robic, jak pomoc - wazna rzecz , NIE NACISKAC! Powie mi co go trapi, nie teraz to za tydzien, ale powie. NIE WYMUSZAC to druga wazna sprawa. Naprawde czasem nie ma sie ochoty na przytulanie czy na cos takiego, a jednak to dwie osoby musza byc chetne. DAC TROCHE WOLNOSCI -to troche tez boli, ale oboje sie spotykamy ze znajomymi osobno, zreszta to nawet nie o taka wolnosc mi chodzi, ale o swobode bardziej. Mysle, ze to, ze moj mezczyzna bl bardziej oschly to w polowie jak nie wiecej byla moja wina. Za bardzo na nim wszytsko wymuszalam, niechcac zle -meczylam go. Nie wiem jak Ty masz- ja sobie z tego sprawy nie zdawalam, nie wiem, czy udalo mi sie wszytsko oddac tutaj jak to mialam na celu,w kazdym razie nie chcialam Cie Yasmin urazic moim postem, jelsi to zrobilam -to przepraszam,ale moze znajdziesz jakas analogie do swojej sytuacji i zycze wszystkiego dobrego. Nam ten kryzys pomogl, bo teraz napraede moge powiedziec, ze jestem z nim bardzo szczesliwa, codziennie budze sie z mysla o nim i usmiechem na ustach
Pozdrawiam
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
Jeżeli pozwolisz Yas, to pomogę Ci wyłowić dwie perełki:
Jedna:
Z tego zresztą wynika geniusz podpisu Wstręciuchy - działa to naturalnie również w drugą stronę. Desperaci szukający permanentnie "drugiej połówki" dają tylko świadectwo, że skoro szukają połówki, to sami też stanowią tylko pół człowieka, zamiast kompletnej całości.
I druga:
Powodzenia Yas. W życiu. Niekoniecznie w tym związku
<browar>
Jedna:
gracja pisze:Wiesz, yasmine, jaka jest recepta na szczęśliwy związek? Być szcześliwym samym ze sobą. Czuć się dobrze we własnym towarzystwie i nie uzależniac swoich nastrojów od swojego faceta.
Z tego zresztą wynika geniusz podpisu Wstręciuchy - działa to naturalnie również w drugą stronę. Desperaci szukający permanentnie "drugiej połówki" dają tylko świadectwo, że skoro szukają połówki, to sami też stanowią tylko pół człowieka, zamiast kompletnej całości.
I druga:
guli pisze:Faceci po prostu są tak zbudowani, że po początkowym okresie permanentnego zauroczenia opada rządza bezcelowego przytulania. To wcale nie świadczy o tym, że Cię mniej kocha to zwykły z reguły nieunikniony ciąg dalszy związku. W końcu wartość partnera ocenia się nie po ilości przytuleń w ciągu doby tylko po tym na ile można na kimś polegać
Powodzenia Yas. W życiu. Niekoniecznie w tym związku
soul of a woman was created below
moon pisze:Skoro ma grunt pod nogami to mu go zabierz. Nie pomagaj, nie całuj sama, nie przytulaj sama. Niech choć przez 24 h poczuje ile robisz a poczuje jak mu sie odetnie dopływ. Sam sex to pikuś i duzo to nie da.
Tu się zgadzam... W takich wypadkach potrzebny jest mały zimny prysznic
Najgorszy jest właśnie ten moment, gdy facet już myśli, że kobieta jest jego do końca i jest tego tak pewien, że już przestaje się o nią starać. Niestety wychodzi na to, że starać się trzeba przez całe życie - dotyczy to oczywiście obydwojga. Pewność siebie może jednak okazać się zgubna.
W każdym związku tak się zdarza?... Nam stuka niedługo 2 lata. Z jednej strony dużo, z drugiej malutko. Ale takiego kryzysu sobie nie przypominam
On się stara cały czas. Ja to widzę. Nie zmienia się na gorsze. Może kiedyś też to nadejdzie, ale póki co jest bardzo dobrze i nie brak mi niczego A mnie cholera bierze za ten jego stoicki spokoj i pewnosc siebie. Jakby to laczyl z samodzielna praca, to ok. Ale czy tak mozna liczyc na szczescie, ze jakos to pojdzie
Może tak robić dalej... do czasu. Kiedyś się być może przejedzie licząc na ten łut szczęścia i weźmie się do roboty (z moim tak było: nie uczył się prawie wcale do matury, szedł z taką wiedzą jaką miał licząc na odrobinę szczęścia... udało mu się z historią, z angielskim też bez trudu, ale przy polskim dostał te lektury, któych akurat nie czytał... i się skończyło to dobre... Poprawkę już zdał bez problemu, bo trochę się wziął za siebie). Nie wierzę w takie głupie szczęście przez cale życie!
No, oby Twój facet Yas zdobył się na kolejne trudy starań o dobro Waszych relacji

"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
mikaaa, fajnie wiedziec, ze ktos czuje podobnie. Trzymaj sie <browar>
moge na nim polegac zawsze i wszedzie. Wiem,ze jestem najwazniejsza i gdyby cos zlego sie dzialo to rzuci wszystko i zaraz bedzie. W kazdej ciezkiej sytuacji (a bylo troche tego... ) byl przy mnie i mnie wspieral.
Tylko strasznie ciezko mi z tym,ze ta cala magia juz minela i teraz jest tylko szara rzeczywistosc.
wiele osob to juz napisalo. Wiec moze to nic takiego.
I Gosiu nie urazilas mnie swoim postem.
Nigdy nie bylam z kims tylko dlatego,zeby z kims byc. Nie boje sie samotnosci. Baa, nawet czesto nie chcialam wpakowac sie w zadne zwiazki,bo samej mi bylo dobrze i tyle.
Tylko,ze pierwszy raz pokochalam i zycie stalo sie lepsze(a myslalam,ze to nigdy nie nastapi
).
Gosia... pisze:Przzylismy wiele - mialam powazne problemy w szkole, natury hmm takiej, ze wizialo nade mna ryzyko, ze bede musiala kogos do sadu podac, rozne rzeczy nam sie przydarzaly- zawsze byl przy mnie i jest -to sie nigdy nie zmienilo.
guli pisze:w końcu wartość partnera ocenia się nie po ilości przytuleń w ciągu doby tylko po tym na ile można na kimś polegać
moge na nim polegac zawsze i wszedzie. Wiem,ze jestem najwazniejsza i gdyby cos zlego sie dzialo to rzuci wszystko i zaraz bedzie. W kazdej ciezkiej sytuacji (a bylo troche tego... ) byl przy mnie i mnie wspieral.
Tylko strasznie ciezko mi z tym,ze ta cala magia juz minela i teraz jest tylko szara rzeczywistosc.
Gosia... pisze:Powiem Ci Yasmin, ze to co Tobie sie przydarzylo w zwiazku jest ... normalne.I taka jest kolej rzeczy.
wiele osob to juz napisalo. Wiec moze to nic takiego.
I Gosiu nie urazilas mnie swoim postem.
Sir Charles pisze:Desperaci szukający permanentnie "drugiej połówki" dają tylko świadectwo, że skoro szukają połówki, to sami też stanowią tylko pół człowieka, zamiast kompletnej całości.
Nigdy nie bylam z kims tylko dlatego,zeby z kims byc. Nie boje sie samotnosci. Baa, nawet czesto nie chcialam wpakowac sie w zadne zwiazki,bo samej mi bylo dobrze i tyle.
Tylko,ze pierwszy raz pokochalam i zycie stalo sie lepsze(a myslalam,ze to nigdy nie nastapi
Yasmine pisze:Tylko,ze pierwszy raz pokochalam i zycie stalo sie lepsze(a myslalam,ze to nigdy nie nastapi).
Hehe też tak myślałem aż do momentu gdy mi Amor wycelował w pupe strzałą, a raczej serią strzał, teraz dupe mam jak jeż - tak jestem zakoffany - no ale cuż na to poradzić <browar> . Nie matrw
się będzie dobrze skoro to jest kolejny etap w związku, a ludzie żyją ze sobą po 40 lat''Zwyciężać mogą ci, którzy wierzą, że mogą''
Wergiliusz
Wergiliusz
Yasmine pisze:mikaaa, fajnie wiedziec, ze ktos czuje podobnie. Trzymaj sie .piwo.
ty tez!!! moze to przejdzie i bedzie jak wczesniej!!!
ale pewne zdanie moon wprowadzam w zycie , w suemi sama na to wpadła juz kiedys ale jakos niegdy nie umiałam byc konsekwentna ....
you touch me
in special places...
in special places...
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Yasmine pisze:czesto bywa,ze mam ochote rzucic sie na niego z pazurami albo dac mu w twarz, ale tego nie robie.
Opowiedz mi tak szczerze... za co.
Co się dzieje, że (hipotetycznie) uciekłabyś się do takich metod?
Bo to, że nuda- wiem. Że się zmienił- wiem. Na gorsze? Z oceną bym poczekała aż minie Wam gorączka (przed)maturalna. Że nie okazuje już tak swoich uczuć jak to robił na początku- wiem. I wiem też, że to jeszcze o niczym nie świadczy.
Yasmine pisze:Tylko strasznie ciezko mi z tym,ze ta cala magia juz minela i teraz jest tylko szara rzeczywistosc
Magię moja droga powinnaś mieć w sercu, żeby w magiczny sposób tę nie-magiczną rzeczywistość móc "wybaczyć". Ale o tym ew. później.
Wiem słowo jak krem
krem na zmarszczki w mojej głowie.
krem na zmarszczki w mojej głowie.
Koko pisze:Opowiedz mi tak szczerze... za co.
Co się dzieje, że (hipotetycznie) uciekłabyś się do takich metod?
a za to wlasnie, ze ja sie tak staram, pomagam mu a nauce, dwoje sie i troje a on robi wszystko,zeby tylko od tej nauki uciec, bagatelizuje to co mowie, moje uwagi, zwyczajnie mu sie nie chce. Ja wszystko na powaznie, a on luzak, no bo przeciez .... on ma czas. Ogolnie to straszny ze mnie nerwus.
Mowi,ze to wszystko docenia, tylko czemu ja tego nie widze
?Yasmine pisze:zwyczajnie mu sie nie chce.
I za to te pięści?
yasmine pisze: Ja wszystko na powaznie, a on luzak
A może za to?
Yasmine pisze:dwoje sie i troje a on robi wszystko,zeby tylko od tej nauki uciec
Ale myślę, że przede wszystkim.. to właśnie za to
Tylko słowo nauka zastąpiłabym czymś innym. Jak myślisz... czym?
Rozmijacie się. Teraz.
Jemu jeszcze tak bardzo nie zależy na tym by coś robić w kierunku Waszej wspólnej przyszłości, prawda? Ty poszłaś troszkę do przodu, masz swoje plany i jasno wytyczony cel, a On zachowuje się jakby nigdy nic,
bagatelizuje
,on ma czas
a z Ciebie robi się nerwus. W dodatku bez tej magii, która nie pozwalała dostrzec m.in. tego, że tutaj i staranie jest bardzo ważne?
Szczerze? Wiele nie wskórasz, jak na obecną chwilę. On musi sam do pewnych rzeczy dojść, zdecydować się czy mu się chce czy nie chce, czy "ten czas" już przyszedł czy jeszcze nie.
A z tzw. rutyną sobie poradzisz, prędzej niż myślisz, tylko On jeszcze ten kroczek musi zrobić. W wiadomą stronę.
Wiem słowo jak krem
krem na zmarszczki w mojej głowie.
krem na zmarszczki w mojej głowie.
Yasmine dokladnie wiem co czujesz, bylem w takim zwiazku. Niestety mialem taki okres jak Twoj facet. Zal mi Ciebie, wiem jak cierpisz jak to przezywasz, mam nadzieje, ze sie Wam wszystko ladnie ulozy. Co do rozmowy z facetem, bylo jak ze mna, w ogole do mnie nie docieralo co mowil moj misiek, nic a nic (jaki ja bylem glupi). Mysle, ze samej bedzie Ci ciezko mu wytlumaczyc. Najlepiej jakby z nim pogadal jakis znajomy, ktory przez cos takiego przeszedl, ktore wie, ze robil zle i, ktory by mu to wbil do glowki. Ja dopiero to zrozumialem jak stracilem swoja kobiete.. Bylismy ze soba 4 lata. Nigdy sobie tego nie wybacze, swojej glupoty i ignorancji, NIGDY. Nie wiem czemu niektorzy faceci tak maja, ze na poczatku kwiatki bez okazji, komplementy, tulenie partnerki, czulosc a pozniej to ona musi "prosic" o buzi. To jest niestety straszne. Niestety jak wyzej juz napisalem, razem juz nie jestesmy, ale mam nadzieje, ze pewnego dnia sie zejdziemy. Kocham jak dalej bardzo mocno, caly czas kochalem, choc tego nie potrafilem okazac. Nie umiem bez niej zyc.
Yasmine jak bedziesz dalej miala ten problem to wyslij mi wiadomosc na priv. Pomoge jak bede mogl bo nie moge na takie rzeczy teraz patrzec.
Yasmine jak bedziesz dalej miala ten problem to wyslij mi wiadomosc na priv. Pomoge jak bede mogl bo nie moge na takie rzeczy teraz patrzec.
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 648 gości


