Tak apropos

Znalazłem przed chwilą, walcząc ze złośliwym komputerem w czeluściach mego dysku pewien artykuł - bodajże 3 lata temu stworzony, przeze mnie

Wrzucam go poniżej

Zmieniłem swe podejście w pewnych elementach, ale jest zabawny, więc zachęcam do lektury. Pochodzi najprawdopodobniej (nie pamiętam)

Z mej fazy "buntu i zaprzeczenia"
„MAMONA PRZYTULA SWE DZIECI DO ŁONA..”
czyli
TRAKTAT O SILE PIENIĄDZA.
„Kiedy byłem młody, myślałem, że pieniądze są najważniejszą rzeczą w życiu. Teraz jestem stary i to wiem..”
Orson Welles
„Z pewnością są ważniejsze rzeczy, niż pieniądze. Lecz musisz mieć pieniądze, by je zdobyć.”
autor nieznany
„Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają. Pozwalają na wygodne, nieszczęśliwe życie”
autor nieznany
„Za pieniądze nie kupisz szczęścia, kupisz jednak doskonałą imitację, praktycznie nie różniącą się od oryginału”
Andrzej Sawicki – dziennikarz i tłumacz
„Jak dobrze, że zawsze jesteś ze mną – westchnął z miłością facet, wyciągając 200 zł z bankomatu”
z czeluści Internetu
Pieniądz, kasa, flota, hajs, peleen – różne nazwy tego samego środka płatniczego. Ale czy aby jest to tylko „zwykły papierek”, środek płatniczy zadrukowany znakiem wodnym z podobizną jakiejś znanej osobistości?
Czy może jest to coś wielkiego, potężnego, wszechwładnego, dającego ogromne możliwości jego dysponentowi? Zastanówmy się....
PIENIĄDZ A WOLNOŚĆ
Jakieś dwa lata temu dla pewnego magazynu internetowego napisałem felieton pt. „Praca czyni wolnym”. Dowodziłem w nim, iż szydercze hasło z bramy Konzentrationlager Auschwitz ma jednak ogromny sens; lecz; oczywiście, w zupełnie innym kontekście. Praca=wolność.
Lecz nie sama praca. Praca=pieniądze=wolność. Pieniądze=wolność.
Tak. To w domyśle pieniądze czynią nas wolnymi, stwarzając ogromne możliwości. Przykłady? Myślę, że podawanie ich tutaj byłoby obrazą dla inteligencji czytających; lecz warto wymienić choć kilka.
Pieniądze są znakomitym panaceum na nasze kłopoty. Nie tylko, co najbardziej oczywiste, czyli związane z finansową sytuacją. Odpada tak istotny dla wielu Rodaków problem, jak przeżyć miesiąc od pierwszego do pierwszego. Po prostu przestajemy o tym myśleć, staje się to zwykłą błahostką. Warto przypomnieć w tym miejscu słynne powiedzenie: „dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają”. Można dodać w złośliwym tonie – bo po prostu je mają....
Łukasz –23 lata, student zarządzania
„Odkąd pamiętam, w mym domu tematyka pieniężna nigdy nie istniała. Po prostu rodzice nie rozmawiali o tym. Weekendy spędzaliśmy zawsze w naszym domu w Zakopanem, wakacje spędzaliśmy zawsze za granicą. Nigdy nie zastanawiałem się, co wybrać, z czego zrezygnować. Realizowałem swe pasje. Pieniądze zawsze po prostu były i uważałem to za rzecz oczywistą”.
Wymowne, prawda? Tak, pieniądz rozwiązuje kłopoty, problemy, jego posiadanie zapewnia komfort psychiczny i daje niesamowitego „kopa”, lepiej niż wszelkie używki razem wzięte. Trzeba sporej odwagi, by szczerze o tym mówić i pisać, by w kraju zblazowanych hipokrytów powiedzieć głośno że „zadrukowany kawałek papieru” ma ogromną siłę.
Czy to cynizm, merkantylne i materialistyczne podejście do życia, czy może chłodna, rzeczowa analiza powszechnego, znanego przez wielu faktu? Cóż, nie każdy odważy się wygłosić niezbyt popularne opinie..
WSZYSTKO NA SPRZEDAŻ
CZYLI
ZAPOMNIJ O NIEJ, ONA NIE JEŹDZI AUTOBUSAMI
Nikodem, 24 lata.
„Masz pieniądze – i wszystko staje się prostsze. Nie płaszczę się przed nikim, nie proszę, nie błagam. Zdobywam to, na co tylko mam ochotę.
Jeśli mam taki kaprys, wsiadam w samochód i jadę na weekend w Polskę – tylu pięknych miejsc jeszcze nie widziałem. Idę – gdzie tylko chce. Dobre kluby, restauracje, lokale, kupuję sobie nowe ciuchy; nie chodzę w dwóch parach jeansów na krzyż. Widziałeś film „Żądło?” Padło tam bardzo fajne zdanie – potrzeba ludzi i forsy, by wyglądali jak ludzie. Nie wstydzę się powiedzieć o sobie, że jestem materialistą. Pieniądze i zdrowie uważam za najważniejsze wartości w życiu. Nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że w dzisiejszych czasach wszystko można kupić. Przyjaźń, miłość, szacunek,kobiety – wszystko jest na sprzedaż. Wszystko kupisz, jeśli stać cię na to. Takie nam „ciekawe” czasy nastały...”
Dosyć radykalna, lecz nieodosobniona opinia, nieprawdaż? Pomyślmy: jedziemy na sanatoryjne leczenie. Niestety, nie stać nas na całkowite sfinansowanie wyjazdu (kwota 2500-3000 zł), zatem korzystamy z dofinansowania NFZ. Mój znajomy udał się rok temu na takie „wojaże” do pięknego Kołobrzegu. Warunki jego wyżywienia i zakwaterowania były bardzo kiepskie. Jednocześnie ulice tego malowniczego miasta wypełnione były dźwięcznym szwargotem mowy kuracjuszy – emerytów z sytych zamożnych Niemiec. Brzęczący dźwięk euro spowodował, że Polak – we własnym kraju!! – traktowany był jak parias, jak pacjent drugiej kategorii. Wszystkie najlepsze miejsca zakwaterowania należały do niemieckich turystów. Dlaczego? Bo mieli pieniądze... Błędne koło się zamyka..
Zatem.. być czy mieć?
*******
To odwieczny konflikt, walka „być” i „mieć” Argumentów za „mieć” jest setki, na ten temat można napisać ogromny elaborat. Myślę, że sama decyzja „mieć” powstaje w nas jako świadomy, lub nieświadomy wybór. Przykładowo, dla jednych kwota 100 tys. Zł to dużo, dla innych – kwota zupełnie nieosiągalna, znów dla innych – suma, nad którą nie warto nawet się zastanawiać. Można nie posiadać wiele, lecz fakt posiadania czegokolwiek wyznacza wartość. Bo przecież zawsze coś posiadamy. Wyznając zasadę „mieć” zawsze można ją rozwinąć, wzbogacić. Posiadanie buduje poczucie bezpieczeństwa. Mam – czyli jestem- i chcę więcej.
Marcin, 27 lat, handlowiec
„Dlaczego wybrałem postawę „mieć” Cóż, pochodzę z biednej rodziny. Dzięki temu bardziej znam i doceniam rolę i siłę pieniądza – gdyż nigdy ich nie miałem. Jestem pracoholikiem, z konieczności czy wyboru? Nie wiem. Zawsze w trudnych chwilach powtarzam sobie motto Legii Cudzoziemskiej – kto nie maszeruje, ten ginie- to potwierdza wiarę w to, że moja życiowa droga ma sens i jest dla mnie najlepsza. To smutne, bo stawiam się na pozycji człowieka samotnego z wyboru. Jednak to decyzja kompleksowa. W pewnym momencie człowiek uświadamia sobie, że jest sam na świecie. Sam na ten świat przyszedł, sam będzie musiał z niego odejść i sam musi zrobić to, co ma do zrobienia. Trzeba mieć cel – mój to wysokie dochody. Trzeba być twardym i stanowczym podczas jego realizacji. Trzeba mieć duże poczucie własnej wartości i świadomość, że podołasz, idąc przez życie samemu. Jeśli tego nie masz, ktoś inny cię rozdepcze, lub będziesz musiał się na kimś uwiesić.
Jestem gadżeciarzem. Chcę mieć w pełni nowoczesny i proesjonalny komputer, dobry, japoński samochód, jeżeli mam pisać listy to piórem, które mi się podoba. Otaczanie się pięknymi rzeczami uspokaja mnie, poprawia mi nastrój. To dla mnie bardzo ważne. Lubię ładne przedmioty, a te ładne kosztują sporo pieniędzy. Dlatego teraz podążam drogą „mieć”, by kiedyś móc w pełni „być”
To ostatnie zdanie w wypowiedzi Marcina wydaje mi się bardzo ważne..
Czy jest coś, co w tym zwariowanym świecie nie jest na sprzedaż? Coś, co nie ma ceny? Idee. Wielkie, ponadczasowe idee, które zmieniały, zmieniają i będą zmieniać swiat. Idee i idealiści, gotowi za nie oddać życie. Ludzie kierujący się mottem: „Idź wyprostowany wśród tych, co na kolanach”. Im należy się szczególny szacunek..
Zatem bogaćmy się!
(bo leseferyzm to również pewna idea,
nieprawdaż?)