Nic nie odeszło, co nie zmienia faktu, że masz po części rację. Tyle że wystarczy pójść na bankiet z okazji urodzin cesarza do Ambasady Japonii na przykład, żeby zobaczyć, jak te same osoby, które w opisany przez Ciebie sposób dochodzą do władzy, raptem tej kultury nabywają. Bo ona nadal obowiązuje, dlatego muszą przejść szybki kurs dobrych manier i kultury, w tym sztuki konwersacji i znajomości sztuk wszelakich, żeby móc jakoś w tym środowisku funkcjonować. I zaręczam, że nawet tego walca przysłowiowego muszą nauczyć się tańczyć.Blazej30 pisze:obawiam się że MaxDistrst ma rację. Odchodzą czasy gdy znajomość Rembrandta była uważana za kulturę. Teraz wystarczy dobra opalenizna i mocne łokcie żeby zdać maturę lub mieć w ministerialnym gabinecie mieć Matejkę.
spór z betusią
Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam
taniec jest niewatpliwie elementem kultury. Bardziej juz elementem kultury ludzkosci, niz kultury osobistej.
Poslugiwanie sie sztuccami, mowienie dzien dobry, mycie sie (nie smierdzenie), to sa takie podstawy obecnie. Jak je ktos rozszerzy, do jakich granic, to juz inna sprawa. I tak jak pisala mrt, zalezy od domu, a jeszcze dodam, ze od apiracji, albo tez od srodowiska, do ktorego sie w doroslosci trafi, bo np "awansuje" sie spolecznie.
Podam taki przyklad. Uwielbiam obserwowac ludzi, np w restauracji albo chociazbyw jadlodajni jaka jest no pizza hut. Przy niektorych stolikach (rzadko) ludzie jedza trzymajac lokcie przy sobie, przy innych, trzymajac lokcie na stole. Przy jednym, kiedy kobieta wstaje od stolika, mezczyzni lekko sie podnosza (rzadko), przy innym nie zwracaja na to uwagi. Przy jednym mezczyzna dba o napelnienie szklanki partnerki (rzadko), przy innym radzi sobie sama. Kiedys, te rzadkie zachowania byly standardem, dzis wychodza z uzycia. Ale czesc osob je pamieta i sa dla nich oznaka wychowania czlowieka, rowniez jego kultury osobistej. Jesli czlowiek wychowal sie w takim klimacie, ze taniec jest nieodzowna czescia wyksztalceia, to bedzie szukal podobnych sobie. Co w tym zlego?
Jesli betusia tak ma, to jej sprawa. Nikt Wam nie kaze robic podobnie.
Nasza kultura, kanony kultury osobistej, zmieniaja sie. Czy na dobre? Nie wiem. Mi sie bardziej podoba, kiedy ludzie przywiazuja wieksza wage do przejawow kultury. I nie chodzi tylko o kulture osobista. Uwazam, ze kazdy czlowiek powinien miec postawowa wiedze na temat sztuki, geografii, polityki, interesowac sie swieatet etc. Miec po prostu wiedze na temat kultury stworzonej przez czlowieka.
Z pewnoscia wielu z Was zna osobe, ktora zostala 'gruntownie" wychowana (wyksztalcona), jest bez zarzutu jesli chodzi o wiedze i zachowanie. A do tego traktuje to jako cos normalnego i nie zadziera nosa. Czy nie wzbudza zazdrosci? Czy nie chcialoby sie byc kims takim?
Poslugiwanie sie sztuccami, mowienie dzien dobry, mycie sie (nie smierdzenie), to sa takie podstawy obecnie. Jak je ktos rozszerzy, do jakich granic, to juz inna sprawa. I tak jak pisala mrt, zalezy od domu, a jeszcze dodam, ze od apiracji, albo tez od srodowiska, do ktorego sie w doroslosci trafi, bo np "awansuje" sie spolecznie.
Podam taki przyklad. Uwielbiam obserwowac ludzi, np w restauracji albo chociazbyw jadlodajni jaka jest no pizza hut. Przy niektorych stolikach (rzadko) ludzie jedza trzymajac lokcie przy sobie, przy innych, trzymajac lokcie na stole. Przy jednym, kiedy kobieta wstaje od stolika, mezczyzni lekko sie podnosza (rzadko), przy innym nie zwracaja na to uwagi. Przy jednym mezczyzna dba o napelnienie szklanki partnerki (rzadko), przy innym radzi sobie sama. Kiedys, te rzadkie zachowania byly standardem, dzis wychodza z uzycia. Ale czesc osob je pamieta i sa dla nich oznaka wychowania czlowieka, rowniez jego kultury osobistej. Jesli czlowiek wychowal sie w takim klimacie, ze taniec jest nieodzowna czescia wyksztalceia, to bedzie szukal podobnych sobie. Co w tym zlego?
Jesli betusia tak ma, to jej sprawa. Nikt Wam nie kaze robic podobnie.
Nasza kultura, kanony kultury osobistej, zmieniaja sie. Czy na dobre? Nie wiem. Mi sie bardziej podoba, kiedy ludzie przywiazuja wieksza wage do przejawow kultury. I nie chodzi tylko o kulture osobista. Uwazam, ze kazdy czlowiek powinien miec postawowa wiedze na temat sztuki, geografii, polityki, interesowac sie swieatet etc. Miec po prostu wiedze na temat kultury stworzonej przez czlowieka.
Z pewnoscia wielu z Was zna osobe, ktora zostala 'gruntownie" wychowana (wyksztalcona), jest bez zarzutu jesli chodzi o wiedze i zachowanie. A do tego traktuje to jako cos normalnego i nie zadziera nosa. Czy nie wzbudza zazdrosci? Czy nie chcialoby sie byc kims takim?
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
- kot_schrodingera
- Weteran

- Posty: 2114
- Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
- Skąd: z nikąd
- Płeć:
I co z tegomrt pisze: I zaręczam, że nawet tego walca przysłowiowego muszą nauczyć się tańczyć.
Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
Miltonia pisze:Czy nie wzbudza zazdrosci? Czy nie chcialoby sie byc kims takim?
Jeśli chodzi ogólnie o maniery i zachowanie to pewnie, że tak.
Jeśli chodzi o rozróżnianie Remrandta od Vermeera, mi to nie imponuje.
Nie wiem, do czego jestem stworzona. Ale na pewno nie do nudnego snobizmu.
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
mrt pisze:Bo nie każdy rodzi się do tego, żeby mieć sprzątaczkę.
kiedyś takich, co "ą", "ę", mieli sprzątaczkę, dwór, stadninę, wysyłano 2 metry pod ziemię
I słusznie
hrabiostwo, psiakrew 
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
No wlasnie chodzi o to oliwio, zeby to nie byl snobizm. To jest wtedy naturalna czesc czlowieka. Niektorzy nie maja nawet rozbudzonej takiej potrzeby, co nie jest dobre, moim zdaniem. Bo w czym moze przeszkadzac znajomosc sztuki, muzyki, umiejetnosc tanca? W niczym. A pomoc moze w kilu rzeczach co najmniej.
Nawet jesli nie wyniesie sie pewnych rzeczy z domu, to potrzeba poznawania swiata i samodoskonalenia, a raczej jej brak, swiadczy juz o czlowieku.
Nawet jesli nie wyniesie sie pewnych rzeczy z domu, to potrzeba poznawania swiata i samodoskonalenia, a raczej jej brak, swiadczy juz o czlowieku.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Sir Charles pisze:Zgadzam się, że nie jest już taka jak kiedyś, ale mimo wszystko... O! Mam dobre porównanie - z łaciną. Mimo że nie jest już językiem uniwersalnym, to jednak człowiek wykształcony powinien znać przynajmniej kilka podstawowych łacińskich zwrotów jak np "tertium non datur", "pro publico bono", "a priori" itp...Sir Charles pisze:Kiedyś zgodze sie, że taniec był jednym z nieodzownych elementów, jednak jedynie na "salonach". Dziś czasy są juz inne i rola tańca spadła do roli hobby.
[ Dodano: 2006-07-15, 12:45 ]Kubek pisze: Tutaj nudą wieje... coś chlapnęła a ludzie się przejęli, zamiast pośmiać zdrowo
Zawsze można kulturalnie (nomen omen) podyskutować
A dlaczego powinien znac te zwroty? Żeby nie czuł się gorszy od tych, którzy epatują swoją znajomością łaciny na poziomie kilku maxym?
Nie uważam, żeby "warunkiem niezbędnym (conditio sine qua non)" było posługiwanie się łazińskimi zwrotami. Inna sprawa, że w dobrym tonie jest również to, żeby nie posługiwać się obcymi językami w towarzystwie nie mając 100% pewności, że wszyscy rozmówcy znają te języki.. Ale jakże nagminnie dodajemy sobie "światowej kultury" wtrącając wszelkiego rodzaju "faki, gody, a priori, etc".. i tak dalej.. Znów utarty pewien schemat, wg którego "wypada".
Całe szczęscie że nie wszystkim...
A co do dłownego tematu, to uważam, że taniec to po prostu przyjemne "gibanie się" wg pewnych ustalonych zasad. Jeśli ktoś czerpie z tego radość, niech to robi, jeśli dla niego to katorga, niech sobie da spokój (zawsze może błysnąć kulturą opowiadając prostą historię po łacinie)
To tyle mojego zdania
RedX pisze:Inna sprawa, że w dobrym tonie jest również to, żeby nie posługiwać się obcymi językami w towarzystwie nie mając 100% pewności, że wszyscy rozmówcy znają te języki.. Ale jakże nagminnie dodajemy sobie "światowej kultury" wtrącając wszelkiego rodzaju "faki, gody, a priori, etc".. i tak dalej..
100 proc racji. Mądry nie ten, który zawsze mądrze pisze i mówi, ale ten, kto robi to w taki sposób, by każdy (niekoniecznie mądry) go zrozumiał. W innych przypadkach to żałosne pozowanie na pseudointelektualistę, zadzieranie nosa i kretyński snobizm

http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Oczywiście, że niezbędne to to nie jest, ale znajomość tych "kilku maxym" o czymś świadczy. Kilka takich elementów sprawia, że wiesz, co sobą reprezentuje dana osoba. I nie chodzi tu o to, czy jest wredna, czy nie, ale o to, co wyniosła z domu.RedX pisze:A dlaczego powinien znac te zwroty? Żeby nie czuł się gorszy od tych, którzy epatują swoją znajomością łaciny na poziomie kilku maxym? Nie uważam, żeby "warunkiem niezbędnym (conditio sine qua non)" było posługiwanie się łazińskimi zwrotami.
[ Dodano: 2006-07-16, 10:57 ]
Tu nie tyle chodzi o używanie, co znajomość. A znajomość sprawia, że jeśli raptem człowiek znajduje się w określonym towarzystwie, to potrafi się w nim naprawdę odnaleźć. Oczywiście możesz z góry skazywać tego typu elity na brak swojego towarzystwa, bo razi Cię ich snobizm (swoją drogą nie wiem, dlaczego znajomość łaciny ma być pojmowana jako snobizm w sensie negatywnym), co nie zmienia faktu, że elity istnieją nadal i istnieć będą.TedBundy pisze:100 proc racji. Mądry nie ten, który zawsze mądrze pisze i mówi, ale ten, kto robi to w taki sposób, by każdy (niekoniecznie mądry) go zrozumiał. W innych przypadkach to żałosne pozowanie na pseudointelektualistę, zadzieranie nosa i kretyński snobizm
I chwała Bogu, że komunistom nie udało się tych elit do końca wyciąć w pień.
mrt pisze:Oczywiście, że niezbędne to to nie jest, ale znajomość tych "kilku maxym" o czymś świadczy. Kilka takich elementów sprawia, że wiesz, co sobą reprezentuje dana osoba. I nie chodzi tu o to, czy jest wredna, czy nie, ale o to, co wyniosła z domu.RedX pisze:A dlaczego powinien znac te zwroty? Żeby nie czuł się gorszy od tych, którzy epatują swoją znajomością łaciny na poziomie kilku maxym? Nie uważam, żeby "warunkiem niezbędnym (conditio sine qua non)" było posługiwanie się łazińskimi zwrotami.
A o czym to świadczy? O ineteligencji, wysokim poziomie, a może po prostu o dobrej pamięci? Znam naprawde wiele osob (na 1 miejscu jestem ja
) które często poprzez chęć "pokazania intelektu" generują arcyśmieszne lapsusy w ogóle uważam, że to swego rodzaju anachronizm, wynikający z tego, że w dawnych czasach łacina i greka były językami nauczanymi w szkołach. I dlatego wtedy możnabyło poprzez znajomość lub nie danych maxym określić poziom wykształcenia (i tzw. poziom) adwersarza. W obecnych czasach to raczej nie znajduje zastosowania. Ile osób na tym forum zna łacine?
To tak, jakby miarą znajomości francuskiego było osławinoe "wulewu kusze awek mła"
Zna to pewnie wiele osób, ale czy rozumie tyle samo?
Reasumując, maxymy łacińskie to w wielu przypadkach zupełnie niepotrzebna egzaltacja, a nie świadectwo kultury przez duże "Q"
A taniec to przyjemność.. przynajmniej dla 99,9 % go wykonujących (wykluczam dyplomację, bo być może są jakieś protokoły wymuszające tańczenie takich a nie innych tańców tzw. klasycznych). No ale to tak jak znajomość rzemiosła, w jakim sami pracujemy.
[ Dodano: 2006-07-16, 11:11 ]
A jeszcze w kwestii elit, o których napisała mrt...
Czy weglarz wożący węgiel i pijący do śniadania setke wódki z brudnej szklanki należy do elity jeśli zna kilkanaście łacińskich maxcym.. i co najwaźniejsze, wie, kiedy ich użyć?
I to nie jest żądna prowokacja, bo będąc jeszcze młodym kolesiem (jak to było dawno
Ostatnio zmieniony 16 lip 2006, 11:16 przez RedX, łącznie zmieniany 1 raz.
O żadnej inteligencji! Świadczy o wychowaniu właśnie, wyniesionym z domu. O niczym innym - ani o charakterze, ani o inteligencji, ani o dobrej pamięci.RedX pisze:A o czym to świadczy? O ineteligencji, wysokim poziomie, a może po prostu o dobrej pamięci?
Mam znajomego, który z domu wyniósł znajmość francuskiego, łaciny. Zna się na winach, jest szarmancki wobec kobiet (niezależnie od wieku i wyglądu - każda czuje się przy nim jak ktoś wyjątkowy). Posiadł sztukę konwersacji, wysławia się nienagannie i zawsze posługuje się nożem i widelcem jak trzeba. Wie, że nie powinno się odwracać widelca grzbietem na dół, chyba że odłoży się wcześniej nóż. Przyjemność przebywania z takim człowiekiem jest wyjątkowa.
Ba, śmiem twierdzić, że również zachowanie wobec innych ludzi jest również kwestią dobrego wychowania.
- kot_schrodingera
- Weteran

- Posty: 2114
- Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
- Skąd: z nikąd
- Płeć:
tego obawiam się najbardziej brakuje facetom.mrt pisze:niezależnie od wieku i wyglądu - każda czuje się przy nim jak ktoś wyjątkowy
obawiam się że taki facet najlepiej pasuje do damy. A to juz niemodne. Dziś większe powodzenie mają raczej słodcy chamscy brutalemrt pisze: Przyjemność przebywania z takim człowiekiem jest wyjątkowa.
Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
A w jakim wieku jest ten znajomy?
W moim domu nigdy nie mówiło się ani po łacinie (nie licząc tatusia, który jak dał sobie w palnik, to potrafił "po łacinie" sprawić, że liście więdły), ani po francusku.
Znajomośc (pewnie bardzo małą) win posiadłem z powodu ulubienia tego trunku (miłość zapoczątkowana słynnym winem "Okęcie" rocznik 1985.
Co to ja chciałem powiedzieć? Nie wiem.. chyba jednak zabrakło mi "poziomu"... przepraszam..
W moim domu nigdy nie mówiło się ani po łacinie (nie licząc tatusia, który jak dał sobie w palnik, to potrafił "po łacinie" sprawić, że liście więdły), ani po francusku.
Znajomośc (pewnie bardzo małą) win posiadłem z powodu ulubienia tego trunku (miłość zapoczątkowana słynnym winem "Okęcie" rocznik 1985.
Co to ja chciałem powiedzieć? Nie wiem.. chyba jednak zabrakło mi "poziomu"... przepraszam..
Ma 30 lat. Drugi - 20.RedX pisze:A w jakim wieku jest ten znajomy?
To nie tak, RedX. Chodzi mi o coś innego - uczmy się od tych elit, bierzmy z nich przykład, a nie negujmy i udawajmy, że to dziś nieistotne, a nawet śmieszne.RedX pisze:W moim domu nigdy nie mówiło się ani po łacinie (nie licząc tatusia, który jak dał sobie w palnik, to potrafił "po łacinie" sprawić, że liście więdły), ani po francusku.
Znajomośc (pewnie bardzo małą) win posiadłem z powodu ulubienia tego trunku (miłość zapoczątkowana słynnym winem "Okęcie" rocznik 1985.
Co to ja chciałem powiedzieć? Nie wiem.. chyba jednak zabrakło mi "poziomu"... przepraszam..
Podpisuję się pod Miltonią
Chyba zły przykład. Zdziwiłabyś się, ile przedstawiciel na przykład arystokracji wie o żniwachOlivia pisze:Czy wolimy faceta, z którym pogadamy tylko o żniwach i obejściu tylko. A może takiego, z którym choćby o filmie dobrym można pogadać. To tylko prozaiczny przykład, ale przesłanie chyba jasne...
mrt pisze:Zdziwiłabyś się, ile przedstawiciel na przykład arystokracji wie o żniwachTo my nic o tym nie wiemy, on - tak
Nie nie. Mnie o co innego chodzi.
Raczej miałam na myśli człowieka, który o niczym innym nie potrafi rozmawiać, jak o tym, kto u kogo skosił i komu się krowa ocieliła. Ja niby mam wiejskie korzenie, ale te tematy mnie jakoś nudzą.
Grunt to znaleźć wspólny temat. Każdy ma inne wymagania.
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
- pani_minister
- Administrator

- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
mrt pisze:Podpisuję się pod Miltonią
Pod Miltonią tak. Pod betusią absolutnie nie. Bo kultura to jedno, a teorie przyszłej pani psycholog to zupełnie co innego
Konwenans jest dobry (zabawny tez niekiedy). Nadal jednak pozostaje tylko konwenansem. Nie skreślę faceta tylko dlatego, że nie podał mi płaszcza lub dlatego, że nie wie, kim była Tamara Łempicka. Bo manier można się nauczyć, braki z dziecinstwa nadrobić później (a nawet, jeśli braki nie zostaną nadrobione, nadal nie uniemożliwiają kontaktu z takim człowiekiem). Przy czym liczy się całokształt, a nie wyciągnięty z kontekstu element. Nie umiem tańczyc walca (i przez ćwierć wieku umiejętnośc ta nigdy nie była mi potrzebna). Umiem haftować, układać kwiaty i kaligrafować (choć tez nigdy umiejętności te nie były ode mnie wymagane). Nie mówie po francusku, ale znam kilka łacińskich zwrotów (a nawet więcej niż kilka). Gdzie te umiejętności umiejscawiają mnie na osi, ktora na jednym końcu ma "żniwa/obejście", a na drugim perfekcyjną znajomość win i sztućców? Mrt - będę sprzątaczką, czy będę takową posiadać?
Niektórzy określone zachowania wynoszą z domu i pozostają mentalnymi burakami. Inni pochodząc z "nizin" taktem i kulturą zaskakują każdego. A większośc pozostaje gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami i tworzenie tu na siłę biegunowej klasyfikacji na kulturalnych i chamów (czy sprzątaczki i damy
) jest bezsensowne.Tego nie wie nikt, zalezy, jak Ci się życie ułoży. Ale moje symboliczne porównanie ma głębszą treść - niektórzy sprzątaczki mają, ale zupełnie się do tego nie nadają, niektórzy ich nie mają, ale w razie różnych okoliczności będą potrafili ją mieć, a nie tylko będą ją mieli.pani_minister pisze:będę sprzątaczką, czy będę takową posiadać?
Zależy, co w tym określonym przypadku rozumiesz pod hasłem "buractwo".pani_minister pisze:Niektórzy określone zachowania wynoszą z domu i pozostają mentalnymi burakami.
Nie jest bezsensowne, bo idealnie pokazuje, jakie jest podejście do bieguna, jakim jest elita w rozumieniu, w którym została przeze mnie przywołana. Niektórzy usiłują podważyć to, z czego należy brać wzór. A to z kolei mi wydaje się bezsensowne. I na moje oko wynika z kompleksów, niestety.pani_minister pisze:A większość pozostaje gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami i tworzenie tu na siłę biegunowej klasyfikacji na kulturalnych i chamów (czy sprzątaczki i damy ) jest bezsensowne.
[ Dodano: 2006-07-16, 12:30 ]
A ja może i nie skreślę, natomiast grubo bym się zastanawiała, czy przypadkiem powinien być moim facetem. Bo nie wiem, czy chciałoby mi się uczyć faceta w tym wieku podstaw, a nie wyobrażam sobie, żeby mój facet przynosił mi wstyd, kiedy znajdziemy się na poważnym przyjęciu.pani_minister pisze:Nie skreślę faceta tylko dlatego, że nie podał mi płaszcza lub dlatego, że nie wie, kim była Tamara Łempicka.
Oczywiście miłość bywa ślepa i wszystko zależy od siły uczuć. Jeśli uczucie za silne nie będzie, to lipa z tego wyjdzie, a nie "Pretty woman".
Ktoś tutaj zrobił nadinterpretacje moich słów... Przecież w temacie od którego to się zaczęło z nikim nie było sporu. Z nikim nie kłóce - do takego poziomu się nie zniżam i nie chce mi się energii tracić na takie buraki co mówią, że taniec jest głupotą.
Taniec nie jest głupotą - jest wspaniały - a ktoś kto twierdzi, że jest głupotą sam tańczyć nie umie i dlatego się naburmusza.
Moim zdaniem w przypadku dziewczyny, która tańczy od dawna (jak na przykład ja) związanie się z chłopakiem któremu słoń nadepnął to jest mordęga. Jestem po prostu przyzwyczajona do tego, że mężczyzna mnie w tańcu prowadzi. Jednak wielka miłość potrafi nawet nie takie bariery.
Podobnie jak znam wspomnianie zwroty z łaciny i nie piję czerwonego wina w kieliszkach do białego- tak też głupio by mi było gdbym na własnym szczególnie weselu nie mogła normalnego walca chociaż zatańczyć...
Ja po prostu miałam w liceum obowiązkowy kurs savoir - vivru i utrwaliło mi się na całe życie.
Ale jeśli ktoś nie chce tańczyć, bo twierdzi, że nie umie i jest mu z tym dobrze - to jest jego prywacizna.
Znajomość podstawych zasad podobnie jak znajomośc kroków walca świadczy o kulturze człowieka...
Taniec nie jest głupotą - jest wspaniały - a ktoś kto twierdzi, że jest głupotą sam tańczyć nie umie i dlatego się naburmusza.
Moim zdaniem w przypadku dziewczyny, która tańczy od dawna (jak na przykład ja) związanie się z chłopakiem któremu słoń nadepnął to jest mordęga. Jestem po prostu przyzwyczajona do tego, że mężczyzna mnie w tańcu prowadzi. Jednak wielka miłość potrafi nawet nie takie bariery.
Podobnie jak znam wspomnianie zwroty z łaciny i nie piję czerwonego wina w kieliszkach do białego- tak też głupio by mi było gdbym na własnym szczególnie weselu nie mogła normalnego walca chociaż zatańczyć...
Ja po prostu miałam w liceum obowiązkowy kurs savoir - vivru i utrwaliło mi się na całe życie.
Ale jeśli ktoś nie chce tańczyć, bo twierdzi, że nie umie i jest mu z tym dobrze - to jest jego prywacizna.
Bo kulturę trzeba w sobie mieć... Nawet jak wchodzę do PKSu a mężczyzna nie przepuści kobiety przy wejściu to jest już dla mnie brak kultury.mrt pisze:Posiadł sztukę konwersacji, wysławia się nienagannie i zawsze posługuje się nożem i widelcem jak trzeba. Wie, że nie powinno się odwracać widelca grzbietem na dół, chyba że odłoży się wcześniej nóż. Przyjemność przebywania z takim człowiekiem jest wyjątkowa.
Znajomość podstawych zasad podobnie jak znajomośc kroków walca świadczy o kulturze człowieka...
Kazdy problem ma rozwiazanie.
A jesli nie ma rozwiazania to nie ma problemu
A jesli nie ma rozwiazania to nie ma problemu
Pierdoły tu znajduje jak to czytam
swiat sie zmienia , jzeli chcecie wymagac od człowieka kulturalnego by widelca nie obracał , póki noza nie odłozy, to też mozna miec pretensje do kobiet , iż noszą głebokie dekolty , jak i spudniczki mini!
Oczywiscie pozostały standarty
i kultura to to , ze człek wie - ze jak idzie do teatru to odpowiednio ubrany , ze jak je w wysokiej klasy restauracji , gdzie wpuszczaja tylko w krawatach , to widelec ten juz sławny sie w reku krecic nie powinien , ale gdy jest to juz normalna restauracja nie powinno to nikogo dziwic , jak i przeszkadzac .Są rzeczy na które oko mozna przymknac , na mlaskanie jednak nigdy
tak samo jak na nie otwieranie drzwi kobiecie i cała ta otoczkę wzgledem kobiet , wiec Kulturę !
A tak naprawde tanczyc , to umieja zawodowcy , reszta tylko próbuje to robic , wiec o co sie tu spieracie
Kultura ?.......... tu czepiacie sie jak widzę chłopaków , a czy wy kobiety siedzicie w aucie po zatrzymaniu sie samochodu
nie wyłazicie z niego , wiec jak tu dac szanse facetowi na wykazanie sie kultura
niech kazdy patrzy na siebie , taniec jest dodatkiem do kultury osobistej człowieka , nie stanowi jego podstawową zasadnicza czesc , dlatego mozna go pominac bez problemu , tak samo jak to Betusiu , ze nie umiesz grac np. na fortepianie , pianinie , skrzypcach (tych podstawowych instrumentach ) ze tak powiem .
swiat sie zmienia , jzeli chcecie wymagac od człowieka kulturalnego by widelca nie obracał , póki noza nie odłozy, to też mozna miec pretensje do kobiet , iż noszą głebokie dekolty , jak i spudniczki mini!
Oczywiscie pozostały standarty
i kultura to to , ze człek wie - ze jak idzie do teatru to odpowiednio ubrany , ze jak je w wysokiej klasy restauracji , gdzie wpuszczaja tylko w krawatach , to widelec ten juz sławny sie w reku krecic nie powinien , ale gdy jest to juz normalna restauracja nie powinno to nikogo dziwic , jak i przeszkadzac .Są rzeczy na które oko mozna przymknac , na mlaskanie jednak nigdy
tak samo jak na nie otwieranie drzwi kobiecie i cała ta otoczkę wzgledem kobiet , wiec Kulturę !
A tak naprawde tanczyc , to umieja zawodowcy , reszta tylko próbuje to robic , wiec o co sie tu spieracie
Kultura ?.......... tu czepiacie sie jak widzę chłopaków , a czy wy kobiety siedzicie w aucie po zatrzymaniu sie samochodu
niech kazdy patrzy na siebie , taniec jest dodatkiem do kultury osobistej człowieka , nie stanowi jego podstawową zasadnicza czesc , dlatego mozna go pominac bez problemu , tak samo jak to Betusiu , ze nie umiesz grac np. na fortepianie , pianinie , skrzypcach (tych podstawowych instrumentach ) ze tak powiem .
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
- pani_minister
- Administrator

- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
mrt pisze:niektórzy sprzątaczki mają, ale zupełnie się do tego nie nadają, niektórzy ich nie mają, ale w razie różnych okoliczności będą potrafili ją mieć, a nie tylko będą ją mieli.
Pod tym mogę się juz podpisać w 100%
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
mrt pisze:Zależy, co w tym określonym przypadku rozumiesz pod hasłem "buractwo".
Snobizm i zamknięcie w swoim małym, wyidealizowanym światku, gdzie wino nigdy nie zostanie spożyte z kubka, a przyszła małżonka zostanie wyselecjonowana starannie pod kątem pochodzenia i wykształcenia.
mrt pisze: grubo bym się zastanawiała, czy przypadkiem powinien być moim facetem. Bo nie wiem, czy chciałoby mi się uczyć faceta w tym wieku podstaw, a nie wyobrażam sobie, żeby mój facet przynosił mi wstyd, kiedy znajdziemy się na poważnym przyjęciu.
Pisałam niekoniecznie o partnerze, równie dobrze może się to odnosić do przyjaciół i kumpli (przyjaciółek i kumpelek), choć wiadomo, że w związku jest najwięcej okazji do okazania swych manier lub ich braku. Niezależnie od stopnia zażyłości wychodze jednak z założenia, że jak ktoś idzie na eleganckie przyjęcie (a nigdy wczęsniej na takim nie był i nie jest pewien, jak się w takiej sytuacji zachowac), to postara się już o to, żeby nikomu (w tym sobie) wstydu nie przynieść. Przyspieszony kurs kilku prostych zasad inteligentnemu człowiekowi nie sprawi kłopotu. Co innego oczywiście, jak ktoś ma sie uczyć walca tylko po to, żeby zaszpanować na weselichu przed ciotką wciągającą w tym czasie makaron z rosołu - też by mi się nie chciało
betusia pisze:i nie chce mi się energii tracić na takie buraki co mówią, że taniec jest głupotą.
Taniec nie jest głupotą - jest wspaniały - a ktoś kto twierdzi, że jest głupotą sam tańczyć nie umie i dlatego się naburmusza
Tyle ze widzisz, jaka ty jestes strasznie tendencyjna. Ja mowiac ze (dla mnie) umiejetnosc tanca jest glupota, nie obrazam twojej osoby (bo jak sie domyslam m.in. do mnie pijesz) a ty mnie wyzywasz od burakow bo obowiazkowa umiejetnosc tanca jest dla mnie glupota (nigdzie nie napisalem ze taniec sam w sobie jest glupota ! zatem teraz ty nadinterpretujesz). Jesli ktos mowi ze to jest glupie, ty sie zaraz obrazasz i ponizasz innych, tak jakby ktos obrazal ciebie. Mozesz sobie uwazac ze tanoec to jest sens zycia, myslec co chcesz ale nie obrazaj ludzi ktorzy taniec maja gdzies ! bo obiektywnie nie sa w niczym gorsi od ciebie. I jeszcze mi narzucasz ze mowie o tancu ze jest glupota, bo sam nie umiem tanzcyc. Tak ! nie umiem i sie tego nie wstydze, ani nie mam kompleksow, bo umiejetnosc tanca jest dla mnie po prostu nie wazna w zyciu, a ty mi narzucasz ze pewnie sie tego wstydze i dlatego naburmuszam. Wez ty sie kobieto uspokoj, bo dla ciebie ja jestem niekulturalny bo nie umiem tanczyc, a dla mnie ty oceniajac ludzi po takich glupotach, nie masz prawa wydawac w tym temacie obiektywnych opinii i obrazac ludzi od burakow i prostakow. ja moge powiedziec ze ty jestes burakiem bo nie umiesz jezdzic na snowboardzie, kazdy kulturalny czlowiek musi umiec jezdzic na snowboardzie.
[ Dodano: 2006-07-16, 14:51 ]
betusia pisze:Taniec nie jest głupotą - jest wspaniały - a ktoś kto twierdzi, że jest głupotą sam tańczyć nie umie i dlatego się naburmusza.
Moim zdaniem w przypadku dziewczyny, która tańczy od dawna (jak na przykład ja) związanie się z chłopakiem któremu słoń nadepnął to jest mordęga. Jestem po prostu przyzwyczajona do tego, że mężczyzna mnie w tańcu prowadzi. Jednak wielka miłość potrafi nawet nie takie bariery
Ale zrozum ze to jestes TY ! I ze to TWOJA subiektywna opinia ! Nie masz prawa oceniac kultury ludzi na podstawie tanca ! Tak jak mowilem ja moge powiedziec ze wiekszosc to buraki bo nie umieja zjechac z najprostszego stoku na snowboardzie.
[ Dodano: 2006-07-16, 14:56 ]
betusia pisze:Znajomość podstawych zasad podobnie jak znajomośc kroków walca świadczy o kulturze człowieka...
To tak samo jak powiedziec: znajomosc podstawowych zasad elektrotechniki jak znajomosc szydelkowania swiadczy o umiejetnosciach elektryka.
Ostatnio zmieniony 16 lip 2006, 15:01 przez TFA, łącznie zmieniany 1 raz.
Ręce me do szabli stworzone, nie do kielni.
- MaxDistrust
- Bywalec

- Posty: 36
- Rejestracja: 16 kwie 2006, 18:57
- Skąd: Bydgoszcz
- Płeć:
betusia pisze:Ktoś tutaj zrobił nadinterpretacje moich słów... Przecież w temacie od którego to się zaczęło z nikim nie było sporu. Z nikim nie kłóce - do takego poziomu się nie zniżam i nie chce mi się energii tracić na takie buraki co mówią, że taniec jest głupotą.
Jak to nie był spór to co? Spór na odpowiednim poziomie można nazwać dyskusją, a takowe dążą jedynie do postępu. Jesli dla Ciebie postęp jest poniżający to Twoja sprawa. |reszta swój wysoki poziom potwierdziłas w poprzednich postach.
betusia pisze:Ale jeśli ktoś nie chce tańczyć, bo twierdzi, że nie umie i jest mu z tym dobrze - to jest jego prywacizna.
Ale Ty go nazwiesz burakiem.
betusia pisze:Moim zdaniem w przypadku dziewczyny, która tańczy od dawna (jak na przykład ja) związanie się z chłopakiem któremu słoń nadepnął to jest mordęga. Jestem po prostu przyzwyczajona do tego, że mężczyzna mnie w tańcu prowadzi. Jednak wielka miłość potrafi nawet nie takie bariery.
jakby sie zastanowić, to każdy Twoj post jest taki sam
Niegdyś podstawowymi umiejętnościami damy z dobrego domu były m.in. francuski, angielski, gra na fortepianie, wyszywanie, odpowiednie poruszanie i wysławianie i taniec. Dziś tak nie jest, a jeśli uważasz, że jest nadal, to idź szlifować francuski, ucz sie wyszywać i grać na fortepianie Ty pszenno-buraczana kobieto bez manier!! Przynajmniej tańczyć umiesz, a to juz cos, hehehe.
Andrew pisze:ak samo jak to Betusiu , ze nie umiesz grac np. na fortepianie , pianinie ,
Umiem i na fortepianie i na pianine - z resztą już mnie o to pytano.
TFA pisze:moge powiedziec ze ty jestes burakiem bo nie umiesz jezdzic na snowboardzie, kazdy kulturalny czlowiek musi umiec jezdzic na snowboardzie.
Wg. tego kryteriu też burakiem nie jestem bo jeżdzę świetnie na snowboradzie i na nartach - ba nawet na łyżwach piruety robie i uwielbiam sporty zimowe.
Ale nie każdy kulturalny człowiek bywa bywa w górach żeby pojeździć - natomiast na weselach każdy - nawet niezbyt kulturalny przynajmniej kilka razy w życiu jak nie był - to będzie.
Naprawdę nie jest trudno nauczyc się walca. Nawet jak słoń na ucho nadepnie to da rade takiego delikwetna wyuczyć...
mrt pisze:A ja może i nie skreślę, natomiast grubo bym się zastanawiała, czy przypadkiem powinien być moim facetem. Bo nie wiem, czy chciałoby mi się uczyć faceta w tym wieku podstaw, a nie wyobrażam sobie, żeby mój facet przynosił mi wstyd, kiedy znajdziemy się na poważnym przyjęciu.
Mam tak samo jak mrt - a nazywajcie to sobie snobiznem, prózniactwem - to na pewno nie są moje cechy - bo skromna z natury ze mnie dziewczyna - ale ja nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę z burakiem który nawet łyżką i widelcem nie potrafi jeść - a kobiety nazywa facetkami, bo słownictwo ma ubogie.
Kazdy problem ma rozwiazanie.
A jesli nie ma rozwiazania to nie ma problemu
A jesli nie ma rozwiazania to nie ma problemu
- MaxDistrust
- Bywalec

- Posty: 36
- Rejestracja: 16 kwie 2006, 18:57
- Skąd: Bydgoszcz
- Płeć:
betusia pisze:Wg. tego kryteriu też burakiem nie jestem bo jeżdzę świetnie na snowboradzie i na nartach - ba nawet na łyżwach piruety robie i uwielbiam sporty zimowe.
Ale nie każdy kulturalny człowiek bywa bywa w górach żeby pojeździć - natomiast na weselach każdy - nawet niezbyt kulturalny przynajmniej kilka razy w życiu jak nie był - to będzie.
Naprawdę nie jest trudno nauczyc się walca. Nawet jak słoń na ucho nadepnie to da rade takiego delikwetna wyuczyć...
O tempora o mores
juz nie wazne dokladnie o jaka dziedzine chodzi ! ale o sama istote tego o czym mowie ! juz sie nie musisz chwalic, dobrze wiesz o co mi chodzi! ja podalem tylko przyklad. To moze powiem inaczej, zebys zrozumiala w koncu: jesli ktos umie robic to czego ty nie umiesz, moze cie nazwac przez to burakiem ? i wesela to raczej marny przyklad, bo jeszcze nie widzialem wesela zeby chociaz 10 % ludzi umialo tam tanczyc walca itd. Bo nawet rzadko kiedy taka muzyka na weselach nie jest puszczana ! nie wiem o jakich weselach ty mowisz, pewnie tylko o tych "na poziomie"
jesli juz to chodzi o dancingi, ekskluzywne przyjecia vipow itd. tam kroki trzeba znac, ale 90 % spoleczenstwa na takiej imprezie nigdy nie bylo. Zatem jazda na nartach, czy nawet gra w pokera, jest dla mnie bardziej potrzebna niz taniec.betusia pisze:Nawet jak słoń na ucho nadepnie
Musisz to okreslenie powtarzac w kazdym swoim poscie ?

Ręce me do szabli stworzone, nie do kielni.
Uwielbiam tańczyć !
I ponoć jestem w tym bardzo dobra
A b. wiele osób mówi mi że często jestem niekulturalna i nie umiem się zachować, no więc .... ?
Dla mnie umiejętność tańczenia to po prostu talent i przyjemność.
Zresztą muzykę we wszelkich postaciach z zwlaszcza transowa uwielbiam też. No a facet który nie umie tańczyć jest u mnie spalony ! Ach te murzynki

A b. wiele osób mówi mi że często jestem niekulturalna i nie umiem się zachować, no więc .... ?
Dla mnie umiejętność tańczenia to po prostu talent i przyjemność.
Zresztą muzykę we wszelkich postaciach z zwlaszcza transowa uwielbiam też. No a facet który nie umie tańczyć jest u mnie spalony ! Ach te murzynki

"Bądźmy niewolnikami prawa, abyśmy mogli być wolni."
Cyceron (Cicero Marcus Tullius, 106-43 p.n.e.)
Cyceron (Cicero Marcus Tullius, 106-43 p.n.e.)
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
TedBundy pisze:kiedyś takich, co "ą", "ę", mieli sprzątaczkę, dwór, stadninę, wysyłano 2 metry pod ziemię
Na szczęście tylko od czasu do czasu, natomiast regułą było, że pod ziemię wysyłano Tobie podobnych
Wszelkie rewolucje brały się z tego, że decydenci zapominali, iż plebsowi trzeba igrzysk i chleba. Gdyby te rzeczy były, wtedy nikomu do głowy by nie przyszło wyłazić na ulicę. Szczerze mówiąc nie chce mi się tu pisać. Z Martą, Miltonią i Panią Minister dogadałbym się zawsze. RedX'a rozumiem, wiem co ma na myśli, akceptuję jego przekorność. Tu nie chodzi nawet o to, że trzeba wiedzieć wszystko - np u mnie w domu nikt nie zna (spytałem) wspomnianego przez Miltonię zwyczaju unoszenia się gdy kobieta wstaje. Najważniejsze by nie negować wartości takiej wiedzy.
I tak nikt nikogo nie przekona. Mi szkoda życia na użeranie się z czerwonym Tedziem. Z góry wiem co on napisze przez najbliższe 10 lat
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Proste pytanie - jak nie umiem wytłumaczyć bratu fizyki, bo jestem zbyt głupi na to żeby zrozumieć jak można czegoś tam nie pojmować, to jestem snobem?TedBundy pisze:Mądry nie ten, który zawsze mądrze pisze i mówi, ale ten, kto robi to w taki sposób, by każdy (niekoniecznie mądry) go zrozumiał. W innych przypadkach to żałosne pozowanie na pseudointelektualistę, zadzieranie nosa i kretyński snobizm

soul of a woman was created below
Wróć do „Wszystkie inne tematy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 667 gości


