mrt pisze:RedX pisze:A w jakim wieku jest ten znajomy?
Ma 30 lat. Drugi - 20.
RedX pisze:W moim domu nigdy nie mówiło się ani po łacinie (nie licząc tatusia, który jak dał sobie w palnik, to potrafił "po łacinie" sprawić, że liście więdły), ani po francusku.
Znajomośc (pewnie bardzo małą) win posiadłem z powodu ulubienia tego trunku (miłość zapoczątkowana słynnym winem "Okęcie" rocznik 1985.
Co to ja chciałem powiedzieć? Nie wiem.. chyba jednak zabrakło mi "poziomu"... przepraszam..
To nie tak, RedX. Chodzi mi o coś innego - uczmy się od tych elit, bierzmy z nich przykład, a nie negujmy i udawajmy, że to dziś nieistotne, a nawet śmieszne.
Podpisuję się pod Miltonią

Wiesz Mrt, że elity mają to do siebie, że same sie tworza? Wiesz, jaka jest podstawowa cecha dobrego i kulturalnego człowieka? Skromność. Nikt na naprawde wysokim poziomie nie będzie siebie określał mianem "elity". To "parweniusze o czerwonych rękach i twarzach" pretendujący do miana "elyty" naszego społeczeństwa tworzą właśnie takie "kółka wspierania". Poza tym co to znaczy ta elita? I dlaczego miałbym akurat z nich brać przykład? Czy dla Ciebie naprawde tak ważną sprawą jest fakt, że odłożę widelec tak a nie inaczej? (celowo używam tak jaskrawego przykładu) Przyznaj się, ile razy zwróciłaś na to uwagę w towarzystwie innych ludzi? (innych mam na myśli innych niż Ci, o których nam powiedziałaś).
Nie neguję manier i tzw. dobrego wychowania. Ale nie uważam, żeby być koniecznie niewolnikiem konwenansów tylko dlatego, że to może mnie "wpuścić do przedpokoju arystokracji". Nie czuję takiej potrzeby. Nie jest to moim pragnieniem. Pozanałem w swoim zawodowym życiu wielu ludzi "z klasą i kasą". I zapewniam Cię, że wcale Ci, co są z tzw. elit nie są rzeczywiście elitarni.
A tańczyć lubię choć nie umiem..
[ Dodano: 2006-07-16, 16:24 ]Sir Charles pisze:mrt pisze:I chwała Bogu, że komunistom nie udało się tych elit do końca wyciąć w pień.
Chwała. Gorzej, że to przez komunizm ludziom się na tyle w głowach pomieszało, że dzisiaj bardzo często cham jest dumny z bycia chamem. (!)
Charles.. to ja, to ja, to ja...
[ Dodano: 2006-07-16, 16:31 ]betusia pisze:Andrew pisze:chamowatosc
Niski poziom... pyskulka.... brak skromności.... chamowatość... buractwo... niski poziom... niski poziom...
Nie nadaje się do zawodu... jestem bezgrniczne głupia i buractwo prześwituje z moich postów...
Pogięło was robaczki... Kto kogo obraża namiętnie - bo chyba wy się uwzieliście i stygmatyzujecie mnie....
MaxDistrust pisze:no to został Ci tylko francuz
francuskiego uczę sie od podstawówki

Andrew pisze:, wazne jak widza to inni
Zdanie forumowych koleszek to nie jest to co w życiu najważniejsze - ważne co myślą o nas bliscy i co my sami o sobie myślimy przede wszystkim.
Jeśli waszym dziewczynom nie przeszkadza, że nie potraficie tańczyć - a jedyny taniec jaki znacie to przytulaniec to jest wasza działka i żyjcie sobie tak.
Ja was od prostaków nie wyzywam - co nie zmienia faktu, że pokazanie pięknego walca na własnym weselu jest przejawem kultury - a depatanie sobie palców w czasie pierwszego małżeńskiego tańca do przejawów kultury nie należy (nie mylić z buractewm czy burakowem jak to nazywacie)....
Jedynym burkiem nazwałam kogoś kto mówił, że ma taniec gdzieś i że taniec jest głupi, a że podobno miał co innego na myśli to zwracam mu honor.
A kursy tańca są bardzo fajne - teraz po "tańcu z gwiazadmi" to się tych klubów namnożyło więc każdy znajdzie coś dla siebie - a na wesele się przyda jak znalazł..
O dzizus. Jak tak sobie czytam to co piszesz, to ni cholery nie mogę oprzeć się wrażeniu, że uczysz się tego "walca" przysłowiowego, żeby zabłysnąć.. a nie żeby czerpać radość z samego tańca. Naprawdę tak ważne jest dla Ciebie, że powiedzą o Tobie, że tańczyłaś "jak Ola Kwaśniewska albo inna Cichopek?"
No cóz... każdy ma prawo do motywowania się w różny sposób. Ale niech nie dorabia do tego tezy, że to zbliża go do elit. Bo, z calym szacunkiem, ale może się ośmieszyć...
