Doba ma za mało godzin
Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam
Doba ma za mało godzin
W zasadzie nie mam więcej obowiązków niż przeciętni ludzie. Pracuję, studiuję (teraz są wakacje ale piszę pracę magisterską, tzn miałam pisać ale nie mam czasu:( , no i zajmuję się domem (mieszkam sama więc sprzątanie, pranie należy tylko do mnie ale nie gotuję). Ograniczyłam się do spotkań z garstką znajomych, tych najbliższych ale oni i tak narzekają że nie mam dla nich czasu.
Najgorsze jest to że prawie wszystko u mnie kuleje, nic nie jest dopracowane tak jak powinno.
Jestem okropnie niezorganizowana, zakręcona. Jak Wy sobie radzicie z organizają czasu? Myślę że nie tylko mi przydadzą się takie rady:)
Najgorsze jest to że prawie wszystko u mnie kuleje, nic nie jest dopracowane tak jak powinno.
Jestem okropnie niezorganizowana, zakręcona. Jak Wy sobie radzicie z organizają czasu? Myślę że nie tylko mi przydadzą się takie rady:)
Mężczyźni są szalenie nielogiczni.
Twierdzą, że wszystkie kobiety są takie same,
lecz to nie przeszkadza im ciągle je zmieniać
S.G.Colette
Twierdzą, że wszystkie kobiety są takie same,
lecz to nie przeszkadza im ciągle je zmieniać
S.G.Colette
olecxka pisze:ak Wy sobie radzicie z organizają czasu? Myślę że nie tylko mi przydadzą się takie rady:)
Chetnie poslucham rad innych bo tez sobie z tym nie radze.

"Babcia Weatherwax nigdy się nie gubiła.
Zawsze doskonale wiedziała, gdzie się znajduje,
czasem tylko nie była pewna, gdzie jest wszystko
inne."
Zawsze doskonale wiedziała, gdzie się znajduje,
czasem tylko nie była pewna, gdzie jest wszystko
inne."
No nie ma sily, jak jest za duzo zajec i obowiazkow, to labo trzeba przykladac sie do tych najwazniejszych z najwazniejszych albo wszystko po trochu, to juz trzeba samemu zorganizowac, ale domyslam sie ze wszystke sa najwazniejsze z najwazniejszych
sama zdecyduj, co mozesz stracic a co zyskac.
sama zdecyduj, co mozesz stracic a co zyskac.Ręce me do szabli stworzone, nie do kielni.
Myślę, że wszystko zależy od priorytetów. Ja mam 3kę dzieci, pracuję poza domem, w domu, a czytam też książki, chodzę do kina, na spacery, nawet do koleżanki i przecież mam też czas na to, aby pisać na forum.
Najpierw zawsze robię to, co jest "na teraz", potem to, co jest ważne, a potem to, co mogłabym odłożyć na jutro. W tym wszystkim zajmuję się moją 4rolatką i mam również czas, tylko dla siebie. Lubię, jak w mieszkaniu jest czysto, ale zawsze pamiętam o tym, że mieszkanie jest dla mnie, a nie ja dla niego.
Nie ustalam nic specjalnie - po prostu się dzieje. Wstaję rano i idę do pracy. Po pracy odbieram Maluszkę z przedszkola i idziemy do domu. Przygotowuję obiad, w trakcie odkurzam, a potem myję podłogi. Jest czas obiadu, a potem czas dla Małej, a w roku szkolnym trzeba pomóc starszym w lekcjach (nieraz). Właściwie, to codziennie jest inaczej, tylko to, że jestem w pracy, ogarniam chałupkę, a potem robię obiad, jest niezmienne. Nie codziennie prasuje się, nie codziennie trzeba poświęcić dużo czasu Małej (bawi się też sama) i nie codziennie trzeba pomagać w lekcjach. Nie mam schematu - kręci się i już
Najpierw zawsze robię to, co jest "na teraz", potem to, co jest ważne, a potem to, co mogłabym odłożyć na jutro. W tym wszystkim zajmuję się moją 4rolatką i mam również czas, tylko dla siebie. Lubię, jak w mieszkaniu jest czysto, ale zawsze pamiętam o tym, że mieszkanie jest dla mnie, a nie ja dla niego.
Nie ustalam nic specjalnie - po prostu się dzieje. Wstaję rano i idę do pracy. Po pracy odbieram Maluszkę z przedszkola i idziemy do domu. Przygotowuję obiad, w trakcie odkurzam, a potem myję podłogi. Jest czas obiadu, a potem czas dla Małej, a w roku szkolnym trzeba pomóc starszym w lekcjach (nieraz). Właściwie, to codziennie jest inaczej, tylko to, że jestem w pracy, ogarniam chałupkę, a potem robię obiad, jest niezmienne. Nie codziennie prasuje się, nie codziennie trzeba poświęcić dużo czasu Małej (bawi się też sama) i nie codziennie trzeba pomagać w lekcjach. Nie mam schematu - kręci się i już
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"
Joe Cocker
Joe Cocker
Wstaję o 5. W domu po pracy jestem o 17.15 mniej więcej, wypijam kawę i siadam dalej do pracy. Kończę o 0.30.
Czasem położę się na moment po przyjściu do domu, budzę się o 23.00 po to tylko, żeby dalej iść spać - to już wtedy, kiedy organizm mi po prostu nie wytrzymuje. Czasem robię sobie luz, tak jak dziś.
W domu syf, sprzątam tylko w piątek. Prania nie ma kiedy wstawić, ciągle mam z tym zaległości.
W soboty i niedziele z reguły pracuję przy kompie albo obmyślam koncepcję, żeby potem to na cyferki przelać. Założenie jest takie, że do poniedziałku rano trzeba się wyrobić ze wszystkim, co było na miniony tydzień zaplanowane. Ponieważ w pracy nie mam czasu pracować, bo mam jakieś posiedzenia, spotkania i różne inne nieoczekiwane atrakcje, pracować muszę w domu - tu mam w końcu święty spokój.
Czasem mam dość i idę na piwo. Wypijam dwa i napruta idę spać.
Ostatnio postanowiłam, że weekend robię sobie wolny i nie biorę roboty do domu. Wytrzymałam w sobotę. W niedzielę, jak to stwierdził mój facet, miałam klasyczne objawy odstawienia od nałogu - ciągle myślałam o pracy, byłam wkurzona, że nic nie mogę zrobić, chociaż tam tyle ważnych i miłych rzeczy na mnie czeka.
Nie wiem, gdzie są granice. Szkolenia z zarządzania czasem nie pomagają.
Życia poza pracą nie mam żadnego. Nawet śni mi się praca - innych snów nie miewam. Libido -15. I co najlepsze - pasuje mi takie życie. Paranoja
Czasem położę się na moment po przyjściu do domu, budzę się o 23.00 po to tylko, żeby dalej iść spać - to już wtedy, kiedy organizm mi po prostu nie wytrzymuje. Czasem robię sobie luz, tak jak dziś.
W domu syf, sprzątam tylko w piątek. Prania nie ma kiedy wstawić, ciągle mam z tym zaległości.
W soboty i niedziele z reguły pracuję przy kompie albo obmyślam koncepcję, żeby potem to na cyferki przelać. Założenie jest takie, że do poniedziałku rano trzeba się wyrobić ze wszystkim, co było na miniony tydzień zaplanowane. Ponieważ w pracy nie mam czasu pracować, bo mam jakieś posiedzenia, spotkania i różne inne nieoczekiwane atrakcje, pracować muszę w domu - tu mam w końcu święty spokój.
Czasem mam dość i idę na piwo. Wypijam dwa i napruta idę spać.
Ostatnio postanowiłam, że weekend robię sobie wolny i nie biorę roboty do domu. Wytrzymałam w sobotę. W niedzielę, jak to stwierdził mój facet, miałam klasyczne objawy odstawienia od nałogu - ciągle myślałam o pracy, byłam wkurzona, że nic nie mogę zrobić, chociaż tam tyle ważnych i miłych rzeczy na mnie czeka.
Nie wiem, gdzie są granice. Szkolenia z zarządzania czasem nie pomagają.
Życia poza pracą nie mam żadnego. Nawet śni mi się praca - innych snów nie miewam. Libido -15. I co najlepsze - pasuje mi takie życie. Paranoja
mrt pisze:Czasem mam dość i idę na piwo.
Ooo, zapomniałam o dawce alko. Też mam czas na to, aby go spożyć. Przeważnie są to spotkania ze znajomymi - mniej więcej co 2 tygodnie w większym gronie.
mrt pisze:Szkolenia z zarządzania czasem nie pomagają.
Mistrzowie od szkoleń zapomnieli o tym, że doba ma tylko 24h ;DD
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"
Joe Cocker
Joe Cocker
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Nie mam ztych duzych problemów. Poza tym mam zajoba pod wzgledem schematow. Zyc bez nich nie moge. NEi moge gdzies jechac nawet nie sprawdzjac o ktorej mam tramwaj czy nie pamietajac godziny zwyczajnie. Przesiadki tez planuje wieczorami i powroty.
Dzien zwykly zaczyna sie o 7 rano o 8 plus minus wychodze o 8.25 jestem w pracy. Wychodze zawsze ok 16.30 ok 17 jestem w domu. I potem juz wszystko zalezy od tego co se poplanowalam.
Porzadki robie zazwyczaj w nocy a ze ostatnio padam jak zabita po tej robocie to wcale ich nie robie bo juz spie.
Gotuje okazyjnie raczej i tylko dla siebie czy ewentualnie kogos kto wpadnie do nas.
Zazwyczaj po pracy wpadam tutaj i jem przy okazji potem robie sobie sejse wgapiania sie w sufit lezac na lozku potem cos sobie tam obejrze glupiego zeby mozg odpoczywac i sie nie wysilał potem juz padam zwyczajenie.
Jezeli chodzi o studia np to chodze na zajecia dokladnie notuje a ucze sie tak naprawde na 2 miesiace przed sesja. Gromadze wczesniej materialy kataloguje ukladam wg przydatnosci zakresu i w miare po tematach z zajec zeby po kolei bylo. Nastepnie przystepuje do codziennych powtorek nauki i na sesje jest ok.
Jesli o znajomych chodzi to roznie. Z moim widuje sie czesto dosyc z moja M. rowniez. Na wieksze spotkania zazwyczaj nei mam czasu ani ochoty czasem wyskocze na piwko z 2 osobami np zadko duze grono czy calonocna impreza.
Ukladam wg rzeczy najpliniejszych i najwazniejszych. Potem sa rzeczy rozne a na samym koncu jesli czasu starcza sa te najbardziej blahe jak np pomalowanie pazkoci czy zakupy i ogolnie takie typowo dla siebie sprawy. Z tych waznych dla siebie to w sumei jest tylko sen. Bo moze sie walic i palic ale po 4 h dziennie ja sypiac nie bede.
Dzien zwykly zaczyna sie o 7 rano o 8 plus minus wychodze o 8.25 jestem w pracy. Wychodze zawsze ok 16.30 ok 17 jestem w domu. I potem juz wszystko zalezy od tego co se poplanowalam.
Porzadki robie zazwyczaj w nocy a ze ostatnio padam jak zabita po tej robocie to wcale ich nie robie bo juz spie.
Gotuje okazyjnie raczej i tylko dla siebie czy ewentualnie kogos kto wpadnie do nas.
Zazwyczaj po pracy wpadam tutaj i jem przy okazji potem robie sobie sejse wgapiania sie w sufit lezac na lozku potem cos sobie tam obejrze glupiego zeby mozg odpoczywac i sie nie wysilał potem juz padam zwyczajenie.
Jezeli chodzi o studia np to chodze na zajecia dokladnie notuje a ucze sie tak naprawde na 2 miesiace przed sesja. Gromadze wczesniej materialy kataloguje ukladam wg przydatnosci zakresu i w miare po tematach z zajec zeby po kolei bylo. Nastepnie przystepuje do codziennych powtorek nauki i na sesje jest ok.
Jesli o znajomych chodzi to roznie. Z moim widuje sie czesto dosyc z moja M. rowniez. Na wieksze spotkania zazwyczaj nei mam czasu ani ochoty czasem wyskocze na piwko z 2 osobami np zadko duze grono czy calonocna impreza.
Ukladam wg rzeczy najpliniejszych i najwazniejszych. Potem sa rzeczy rozne a na samym koncu jesli czasu starcza sa te najbardziej blahe jak np pomalowanie pazkoci czy zakupy i ogolnie takie typowo dla siebie sprawy. Z tych waznych dla siebie to w sumei jest tylko sen. Bo moze sie walic i palic ale po 4 h dziennie ja sypiac nie bede.
ja mam straszne problemy z organizacją czasu- zawsze wszystko odkładam na ostanią chwilę, najwięcej problemów sprawiają mi trudne decyzje czy takie rozmowy.. gdy musze powiedzieć komuś coś przykrego odkładam to w nieskończoność... schemat się powtarza: jutro zadzownię, pojutrze i tak zawsze.... staram się z tym walczyć ale jest ciężko...
studiuję dziennie więc czasu wolnego mam bardzo dużo, w tygodniu mam czas wlaściwie na wszystko: na moejgo mężczyznę, na znajomych, piwko, dobrą książkę, film, itd... nawet sama gotuję
gorzej jest gdy wracam na weekendy do domu... czas strasznie przelatuje mi przez palce...z niczym nie moge się uporać... radzę sobie jedynie gdy rozrysuję grafik i co do minuty rozplanuej dzień
studiuję dziennie więc czasu wolnego mam bardzo dużo, w tygodniu mam czas wlaściwie na wszystko: na moejgo mężczyznę, na znajomych, piwko, dobrą książkę, film, itd... nawet sama gotuję
gorzej jest gdy wracam na weekendy do domu... czas strasznie przelatuje mi przez palce...z niczym nie moge się uporać... radzę sobie jedynie gdy rozrysuję grafik i co do minuty rozplanuej dzień
"(...) pomyśl... co za głupiec z niego-
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"
Zas ja mam zone kochanke i dwoje dzieci , sprzatam mieszkanie , gotuje obiady , robie zakupy juz od 3 lat , bo zona ile kasy dostawala tyle wydawala i sie w koncu wkuzyłem
załatwiem swoje sprawy zwiazane z zarabaniem pieniedzy , woze dzieci na angielski , jestem na forum i czasu mam mnustwo , wiec nie kumam o co chodzi
<browar>
Ale jak Ty jestes podobna do mej córki która z łózka wyłazi godzine , drugą siedzi w lazience , a trzecią spedza przy sniadaniu , no to nie dziwota
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Bo Was jest dwóch. Jeden tu, a drugi w realuAndrew pisze:Zas ja mam zone kochanke i dwoje dzieci , sprzatam mieszkanie , gotuje obiady , robie zakupy juz od 3 lat , bo zona ile kasy dostawala tyle wydawala i sie w koncu wkuzyłem załatwiem swoje sprawy zwiazane z zarabaniem pieniedzy , woze dzieci na angielski , jestem na forum i czasu mam mnustwo , wiec nie kumam o co chodzi

Ja z czasem nie mam problemow bo i obowiazkow nie jest za duzo takze nie ma co jeczec.Ale sa chwile ze mam ostry nawal pracy i wtedy musze sobie jakos uporzadkowac to gowno.Generalnie jest tak ze znajomych, rodzine i dziewczyne odstawiam na bok uprzednio tlumaczac ze przez pewien okres czasu nie bede mial dla nich ani chwili.No i jak juz sprawy osobiste mam uporzadkowane to nie mam problemu aby zajac sie swoimi sprawami a jak nie starczy mi czasu to zarywam noc.Kiedys znajomy podzucil mi fajne proszki ktorych uzywaja izrealscy zolnierzy ktorzy w terenie na obserwacji spedzaja duzo czasu i musza siedziec kilka dni nie ruszajac sie nie spiac i nie zalatwiajac potrzeb fizjologicznych...no to dwa razy to gowno wzielem bo raczej dla normalnych ludz to nie jest.Ale fakt faktem ze pomaga.Spac sie nie chce,jesc pic tylko w ograniczonych ilosciach...siusiu i srac w ogóle tez sie nie chce...ale to co sie tydzien pozniej z czlowiekiem dzieje to tragedia.Czulem sie jakbym mial wszystkie choroby swiata...ale ok koniec o magicznych pigulkach bo normalnie radze sobie bez tego
generalnie dzien w roku akademickim przebiega u mnie podobnie jak u moon wedlug precyzyjnego schematu i to az tak perfecto ze znam nawet godzine o ktorej wkladam szczoteczke do ryja, mijal dom sasiada itp....takie wszystko co do sekundy i to mi odpowiada bo w dezorganizacji zyc nie moge....a teraz jak sa wakacje to nie ma nawet co planowac i troche czlowiek teskni za obowiazkami, ale jakos staram sobie dzien zapelnic bo nie lubie lenistwa
generalnie dzien w roku akademickim przebiega u mnie podobnie jak u moon wedlug precyzyjnego schematu i to az tak perfecto ze znam nawet godzine o ktorej wkladam szczoteczke do ryja, mijal dom sasiada itp....takie wszystko co do sekundy i to mi odpowiada bo w dezorganizacji zyc nie moge....a teraz jak sa wakacje to nie ma nawet co planowac i troche czlowiek teskni za obowiazkami, ale jakos staram sobie dzien zapelnic bo nie lubie lenistwa

Re: Doba ma za mało godzin
olecxka pisze:W zasadzie nie mam więcej obowiązków niż przeciętni ludzie. Pracuję, studiuję (...) Ograniczyłam się do spotkań z garstką znajomych, tych najbliższych ale oni i tak narzekają że nie mam dla nich czasu.
Najgorsze jest to że prawie wszystko u mnie kuleje, nic nie jest dopracowane tak jak powinno.
Jestem okropnie niezorganizowana, zakręcona.
Ha, ja tylko studiuję i mam podobne problemy
Teraz też mam kucie, ale że odpadły pobyty na uczelni, mam nieporównywalnie więcej czasu niż w ciągu roku akademickiego.
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
Andrew pisze:najlepiej komus zazucić sciemę
doskonałą prowokację, a nie ściemę
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Wróć do „Wszystkie inne tematy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 419 gości

