Mam problem i bardzo prosze was o pomoc, bo juz sama nie wiem co mam myslec o tej sytuacji. Ale moze od poczatku. (mam nadzieje ze was nie zanudze)
Od niedawna zaczelam prace w nowej firmie. Wiadomo nowi ludzie , fajni faceci, a ze jestem samotna i poszukująca "drugiej połówki" to mam na czym oko zawiesic:)
Ostatnio podczas przerwy kolega powiedzial w formie zartu, ze sie podobam koledze, ktory siedzial obok mnie. Ja oczywiscie wryta zazartowalam ze to chyba chodzi o inna kolezanke o tym samym imieniu i skonczylam temat.
Wczesniej w ogóle nie zwracalam uwagi na tego chlopaczka, bo taki spokojny NIESMIALY, nie rzucajacy sie w oczy no i najmniej mialam z nim wspolnego w pracy, ale po tym zdarzeniu zaczelam go obserwowac i chcialam sprawdzic czy naprawde mu sie podobam. Nawet poprosilam kolezanke, zeby popatrywala czy patrzy ma mnie jakos szczegolnie, albo cos w tym stylu . Bylo pare manewrow- typu: wspolne wyjscia na piwko z grupa, dyskoteka itp, ale nic szczegolnego sie na nich nie zdarzylo
ciagle nie wiedzialam czy prawda czy nie. Czasem sama patrzylam na niego i lapalam jego wzrok , usmiechalam sie, ale nic wiecej! Zaczal mnie coraz bardziej interesowac. chcialam nawet go zaprosic na wesele, na ktore ide za miesiac.
Dzisiaj za namowa kolezanki postanowilam dac mu jakis sygnał, zeby go troche osmielic. Stal razem z kolega, podeszlam i zapytalam czy sie jutro wybieraja z reszta grupy do pubu, a on: gdzie kiedy itp, ale jeszcze nie bylo nic ustalone, wiec on mowi, ze nie chce mu sie, ja " no chodz, bedzie fajnie, im wiecej ludzi tym lepiej " Potem zaczelam zatrowac czy jedziemy w koncu na wczasy ( bo wiedzialam, ze bierze teraz urlop) i zeby mnie wzial, bo pzreciez "zmieszcze sie do walizki hehehe"- myslalam ze zazartuje w stylu "no pewnie chodz, bedziemy sie bawic" a ON - NIC!! cisza! wiec dalej zartem ciagne rozmowe a on mowi "no ja jade a ty- nie wiem" Kolega ktory stal obok mowi do niego: "no wiesz co??? ja bym Ją zabral od razu," a on ciagle nic!!! W koncu jakis zarcik puscilam na koniec rozmowy i kazdy poszedl do swoich obowiazkow.....MASAKRA!!!
Chyba nigdy w zyciu nie czulam sie tak niezrecznie!!! zrobilo mi sie głupio, bo poczulam ze jestem mu totalnie obojetna! Postanowilam, ze nie bede sie do niego usmiechac, zeby sobie nie myslał, ze ja na niego lece, jak przysłowiowa szafa na 3 nogach:/
jakos 2 godziny pozniej, ja ciagle nie zwracalam na niego uwagi, widze , ze podchodzi niby tak sobie, przypadkiem i zagaduje o pracy, wiec ja dalam mu krotka odpowiedz (bez usmiechu) i sobie poszedł. Potem w czasie pracy ( wiadomo nie mialam najlepszego humoru i ciagle o tym myslalam) czasem zauwazylam ze spoglada na mnie.....nie wiem tylko dlaczego? bo mu sie podobam? bo sie w nim zakochalam i mnie obserwuje??? nie mam pojecia!!!
moja psiapsola radzi mi, zeby jednak zaprosic go na wesele, bo moze on jednak cos chce, tylko jest niesmialy itp, ale ja juz sama nie wiem..... Boje sie teraz zrobic krok w jego strone, bo uwazam, ze teraz jego kolej na przejecie inicjatywy, a poza tym strasznie boje sie odrzucenia, albo ze sobie pomysli nie wiadomo co....
poradzcie co mam robic??? Czy to prawda ze mu sie podobam, czy kolega tylko zazartowal a on w ogóle nic do mnie nie czuje....
Prosze o jakas rade i wsparcie psychiczne!!!! dzieki



ja bym zaryzykował , ale i był ostrozny



![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
-> często sie śmieję...ze wszystkiego...
-> jak mnie ktos wku$%^&!

