Chcialam dospisac sie do ktoregos z tematow, ale chyba moj troche sie rozni od pozostalych.
Otoz mam problem ze swoim zaufaniem, niewiem czy to akurat w tym przydaku mozna tak to zdefiniowac ale jak dla mnie to brak zaufania. Ogolnie jestem osoba nieufna, ale teraz dopiero sie to na mnie odbija.. i na moim zwiazku. Odrazu powiem tak niesprawdzam mojemu facetowi maili, telefonu ani gg (no ok 1 mi sie zdarzylo siegnac po jego tel). Jestesmy ze soba prawie pol roku, chlopak jest dla mnie dobry, kocha mnie (a przynajmniej tak mowi). gdy idzie na impreze sam gdy ja niemoge, albo na piwo z kumplem- nic niemowie, a tym bardziej mu niezabraniam. Problemy sa calkiem gdzie indziej, nieumiem w to uwierzyc ze on po prostu mnie kocha
analizuje kazde jego zachowanie, kazdy gest.. a dlaczego? tego rodzaju baczne obserwowanie pozwoli wg mnie wyczuc gdy cos sie bedzie psulo i pozwoli mi sie bezpiecznie wycofac z zwiazku , mam jakas chyba obsesje na punkcie swojej intuicji, gdy on niewykona ktoregos gestu ktorego ja sie spodziewalam (chodzi o drobiazgi) odrazu zaczyna swiecic mi sie kontrolka...
Nie okazuje mu tego, choc czasem to wychodzi samo z siebie. Czasem siedze i pukam sie w glowe, przechodzi mi napewien czas a potem to samo
niewiem co mamz tym zrobic. Narazie stwierdzilam ze musze sie z nim na pewien okres czasu przestac spotykac i sama sobiez tym poradzic... ale niewiem jak



ale teraz juz przezwyciezylam ten strach, ufam mu i jak do tej pory nie zaluje...Jak ja moglam to mozesz i Ty!jesli nie wierzysz ze poradzisz sobie z tym sama to idz do psychologa...moze znajdzie podloze tego problemu... jednak wydaje mi sie ze wystarczy przestac sie bac tego ze cos Cie zaboli i powiedziec sobie: nawet jesli to dam sobie rade! przeciez nikt nie ma 100% pewnosci ze ta druga osoba nie zrani...
nie wiele osob w Twoim wieku mysli o malzenstwie czy mieszkaniu razem...do tego sie dorasta..mnie tez kiedys przerazalo:) zycie nie jest takie zle:)