jestem tu nowy to moj pierwszy post
problem jak w temacie
kocham sie z dziewczyna..jej jest dobrze..mi nie tzn nic nie czuje nie kocham sie z nia za czesto ..raz na 2 miesiace (niestety) nie wiem dlaczego tak jest ale ona zazwyczaj nie chce i znajduje jakies bezsensowne wytlumaczenie..mam wrazenie ze wymiguje sie od tego..widzi np ze jestem napalony na maxa mowi mi ze ona tez ale nie mozemy bo np ktos nas uslyszy albo moze akurat wejsc do domu (a nikogo nie ma w chacie) a jak ona ma ochote mowi mi ze jest nagrzana i w ogóle rozkreci mnie troszke narobi nadzieii to po jakims nie dlugim czasie przestaje i mowi ze nie mozemy bo za chwile albo musze isc do pracy albo np jej rodzice przychodza do domu ( czasami mam wrazenie jakby to celowo robila...niby pokazuje ze chciala by sie kochac ale wybiera taki moment ze z gory wiadomo ze do zblizenia nie dojdzie..)
hmm wlasciwie to przedstawilem dwa problemy:
1) sex nie daje mi przyjemnosci (o ile do niego dojdzie)
2) dziewczyna jakby unikala zblizenia ze mna
wiem ze dziewczyny nie zawsze maja ochote na sex no ale bez przesady
ile razy bylo tak ze cos naobiecywala...ja sie napalilem i w ogóle...przychodzi co do czego a ona mi mowi ze jest zmeczona i chciala by spac....i na nastepny dzien sie dziwi ze chodze smutny
a jak sie juz kochamy to nie sprawia mi to przyjemnosci ...jest bo jest..wsowam wysowam i kicha. rozne pozycje ale doznania te same ...zerowe
hmm cos czytalem ze moze to od masturbacji byc..no nie ukrywam ze nawet czesto sobie sam dobrze robie ale jakos trzeba sie czasami rozladowac..jak nie z kobieta ktora kocham bardzo no to samemu...facet nie wchodzi w gre jakby ktos pytal..
prosze o jakies rady i podpowiedzi
hmm i co moze byc przyczyna tego ze sex nie daje mi przyjemnosci
(kochamy sie zawsze w gumce)
aha rozmawialem z nia czesto na ten temat ze ja po prostu potrzebuje czesciej bliskosci fizycznej..mowila ze wie i ze to sie zmieni ale kicha....i wie doskonale ze jak mi cos naobiecywala i nic nie wyszlo to ze jest mi przykro ( a wam by nie bylo? ) i glupia udaje ze nie wie o co mi chodzi....w zwiazku wszystko ogolnie jest si. wiadomo ze sa klutnie. najbardziej jest mi przykro ze nasze zycie sexualne wyglada wg mnie tragicznie powiedzial bym nawet ze nie ma go w ogóle..co z tego ze czasami (!!) dojdzie do zblizenia jak po 10 min ona powie ze koniec bo albo jest zmeczona i chce jej sie spac ( ale jest jej dobrze i nie udaje bo slysze po oddechu[tzn tak mi sie wydaje] ) albo powie mi ze to bez sensu bo ja nie dochodze (raz mi sie zdarzylo ze doszedlem po 5 min...mam nadzieje ze sie nie przyzwyczaila do tego)
pozdrawiam



) jak Ci bardzo na niej zalezy to procz powaznej rozmowy daj jej troche czasu....w koncu nie bedzie mogla tak trzymac na wodzy swoich emocji.Pozatym znam wiele kobiet ktorym seks ze swoim partnerem sprawia wiele przyjemnosci a nie chca tego robic za czesto.

jeżki wiesz co mam na myśli... powodzenia i pozdrawiam