Miltonia, nie kazdy gwalt jest taki sam. W tym rzecz wlasnie. Ty usilujesz wszystko sprowadzic do jednej plaszczyzny. To jak z narkotykami. Marichuana i heroina to niby narkotyki i sprowadzane do jednej kategorii, ale zupelnie rozne.
Wiem ze "nie" oznacza "nie" i powinno byc przestrzegane. Ale ja usiluje caly czas powiedizec, ze facet przed podnieceniem i facet bardzo podniecony moze calkowicie inaczej myslec. I ze kobieta MUSI miec tego swiadomosc. Dla wlasnego bezpieczenstwa.
Miltonia pisze:Kolejna sprawa jest taka, ze wiekszosc gwaltow (w tym sie mieszcza glownie te niezgloszone), dokonana jest przez osoby znajome: kogos z rodziny, kolege, sasiada, znajomego, chlopaka, meza
Wiem, i tym bardziej powinny takie gwalty byc zglaszane.
Miltonia pisze:Tak Mav, jesli mam meza od wielu lat, znam go dobrze, zaczynam go piescic , kochamy sie, a ja po 5 min mowie nie (bo tak mi sie zachcialo), to nie wyobrzam sobie, zeby nie przestal. Widac zyjemy w innych swiatach... .
Nieprawda. Juz pisalem ze miedzy osobami znajomymi a przypadkowymi jest inaczej. Bo np sie znaja i wie ze u niej nie oznacza nie. A u tamtej moze to byc element gry. A poza tym w ogóle nie ma co porownywac stosunkow maz - zona do przypadkowy facet - przypadkowa kobieta.
Miltonia pisze:Nie wyobrazam sobie rowniez zeby pijany facet nie przestal. Jesli nie potrafi, to jest zwierzeciem, a zwierzeta nalezy odseparowac od reszty spoleczenstwa. To jest ktos, kto nad soba nie panuje, jest nieobliczalny i niebezpieczny.
To miej tego swiadomosc ze moze nie przestac. To calkiem realne. I wcale nie oznacza ze jest zwierzeciem. JEstes kobieta a nie facetem, nie wiesz jak mysli napalony facet wiec nie masz co zabierac glosu.
Miltonia pisze:Kazdy gwalt jest takim samym gwaltem. Obojetnie czy kogos znam czy nie, czy bylam pijana czy nie, czy mialam krotka spodnice czy nie, nie oznacza nie
Nie prawda. Sa przypadki gdzie nie ma winy dziewczyny, ale sa takie gdzie jej wina jest znaczna. To tak jakby wsadzic glowe w paszcze lwa i miec do niego pretensje ze ugryzl. Trzeba wiedziec co sie robi. Jezeli jakas panna idzie prawie nago pijana po parku to niech sie nie dziwi ze ktos ja moze zgwalcic. Oczywiscie jej wina w takim przypadku mimo ze bezsporna nie jest okolicznoscia lagodzaca dla gwalciciela. To trzeba rozroznic. Ze czesto kobieta jest winna, ale nie zawsze to moze byc okolicznoscia lagodzaca.
No chyba ze wlasnie sytuacje gdzie kobieta idzie z facetem do lozka, ale jak juz sa nadzy to sie rozmysla nagle a on nie przestaje. Jej wina choc nieumyslna jest bezsporna. W koncu sama z nim poszla, sama sie rozebrala, sama go dodatkowo podbudzala, sama dokladala do ognia a pozniej sie dziwi ze sie poparzyla. Tutaj jej wina powinna byc dla niego okolicznoscia lagodzaca.
Bo NIE MOZNA jednakogo karac kogos kto idac sobie parkiem w naglym przyplywie chcicy gwalci niewinna kobiete, a kogos kogo ta kobieta rozgrzewala, podrywala a pozniej sie rozmyslila. To nie sa takie same osoby. Ten ktory "zgwalcil" w sytuacji kiedy kobieta w trakcie prawie ze zeksu sie rozmyslila nie jest tak samo niebezpieczny jak ten co gwalci przypadkowe kobiety na ulicy albo nawet swoje znajome ktore niczym nie zawinily.
Dlatego nie mozna ich sprowadzac do wspolnego mianownika.