Dlaczego wracają?

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

paddy
Maniak
Maniak
Posty: 570
Rejestracja: 30 gru 2005, 12:38
Skąd: xxx
Płeć:

Dlaczego wracają?

Postautor: paddy » 07 lis 2006, 21:20

Z góry mówię - nic osobistego:

Ostatnio po głowie chodzi mi myśl, dlaczego nasi dawni partnerzy do nas wracają.
Nie zawsze tak się dzieje, jednak często na tym forum można przeczytać teskty typu:
"co zrobić by wróciła", "czy mozna to odkręcić", "czy mam do niego wrócić".
I tak się zastanawiam po co.. po co coś przerywać skoro potem i tak się wraca.
Chęć zdobycia z innym partnerem nowego doświadczenia? Poszukiwanie "lepszego" partnera? Czy też co innego?
I dlaczego często po jakimś czasie stwierdza się że pierwsze było najlepsze, że żałujemy tej straty, że od kogoś odchodzimy. Dlaczego? Bo dostajemy kopa od życia? Bo boimy się po kilku porażkach że jednak nikt nie będzie nas już kochał tak jak poprzednik? Czy też to lęk przed pozostaniem samotnym do końca? Czemu często chcemy wracać, choć nie było nam wcale tak super? Tak myślę i myślę i sama juz nie wiem czemu tak się dzieje.
Jakieś pomysły? ? ? ? ? ? ?
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 07 lis 2006, 21:55

paddy pisze:dlaczego nasi dawni partnerzy do nas wracają.

Dlatego, że byli na tyle głupi, żeby nie przewidzieć dobra.
Dlatego, że wyrwali i odrzucili kawałek siebie...
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 07 lis 2006, 21:56

Istnieje jeszcze możliwość, że wracają, aby coś sprawdzić :)
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"

Joe Cocker
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 07 lis 2006, 21:59

paddy pisze:np.? :>

Np., czy istotnie coś stracili, czy może tylko przechodzą normalny etap "żałoby" :)
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"



Joe Cocker
Awatar użytkownika
Elspeth
Weteran
Weteran
Posty: 1525
Rejestracja: 15 lip 2004, 12:22
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: Elspeth » 07 lis 2006, 22:04

Mona pisze:etap "żałoby"

inaczej zwany "odzwyczajaniem się"
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 07 lis 2006, 22:24

Elspeth pisze:"odzwyczajaniem się"

Zawsze się odzwyczajają? :D
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Sasetka
Maniak
Maniak
Posty: 641
Rejestracja: 29 maja 2005, 12:34
Skąd: że znowu
Płeć:

Postautor: Sasetka » 07 lis 2006, 22:50

bo czasem zeby cos docenic trzeba najpierw to stracic....
Gdzie jestescie przyjaciele moi? Odplyneli w sinej mgle... Kogo to obchodzi kiedy boli?
Tylko Ciebie... kiedy idzie zle :*
Awatar użytkownika
amelka
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 105
Rejestracja: 12 kwie 2006, 17:13
Skąd: nvm
Płeć:

Postautor: amelka » 07 lis 2006, 23:53

paddy pisze:dlaczego nasi dawni partnerzy do nas wracają

wg mnie wracają, bo dochodzą do wniosku, że było im dobrze, że w gruncie rzeczy związek nie był taki zły jak sie wydawało, a poza tym sądze, że w gre wchodzi kwestia przyzwyczajenia, przywiązanie, może uważają, że zasługują i mogą mieć kogoś lepszego, bo obecny partner im nie wystarcza, może też wracają, bo nie mają ochoty i siły na budowanie tego wszystkiego z nową osobą, może przeszkadzają jej przyzwyczajenia i nawyki nowego partnera i zauważają, że obecny partner nie ma tych cech które chciałby żeby miał, a możliwe, że chodzi tu o to, że liczą, że coś się zmieni, że druga strona zrozumie swoje błedy itp., a możliwe, że po prostu zdali sobie sprawe z tego jak bardzo kochają swojego partnera i nie potrafią żyć bez niego, może boją się samotności jak napisałaś... tak na prawde szukamy ideału, którego nie znajdziemy i dochodzimy do wniosku, że może i ta osoba miała wady, ale przyzwyczailiśmy się do tego i z czasem zaczyna nam tego brakować ?!
Awatar użytkownika
zet
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 132
Rejestracja: 29 paź 2006, 12:42
Skąd: internet
Płeć:

Postautor: zet » 08 lis 2006, 17:03

hmmm a jak wracaja kilka razy??
mam znajomych, ktorzy z miesiac temu rozstali sie 3 raz, a z tego co widze to wroca znowu do siebie
zeby bylo ciekawiej w przerwach mieli kogos
Nie bierz zycia na serio - i tak nie wyjdziesz z niego zywy
Awatar użytkownika
amelka
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 105
Rejestracja: 12 kwie 2006, 17:13
Skąd: nvm
Płeć:

Postautor: amelka » 08 lis 2006, 19:44

a ja mam pytanie dotyczące tego wątku, otóż czy po takim rozstaniu (chodzi tu o dłuższe niż kilka miesięcy) potrafilibyście ponownie być ze swoim partnerem, wiedząc np. że on przez ten czas miał kogoś? oczywiście znaczy to, że był z tą osobą związany psychicznie i fizycznie, lub jeżeli partner korzystał z życia, spotykał się z kilkunastoma osobami, przypadkowy sex itp., czy wiedząc to wszystko potrafilibyście wrócić? czy nie uważacie, że to poniekąd zdrada ?
Awatar użytkownika
Snowblind
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 150
Rejestracja: 25 lip 2006, 20:50
Skąd: Z pomiędzy
Płeć:

Postautor: Snowblind » 08 lis 2006, 19:48

Ponieważ zapominają co było źle a pamiętają to co dobre.
megane
Maniak
Maniak
Posty: 762
Rejestracja: 22 maja 2006, 13:13
Skąd: z południa
Płeć:

Postautor: megane » 08 lis 2006, 22:51

amelka pisze:a ja mam pytanie dotyczące tego wątku, otóż czy po takim rozstaniu (chodzi tu o dłuższe niż kilka miesięcy) potrafilibyście ponownie być ze swoim partnerem, wiedząc np. że on przez ten czas miał kogoś? oczywiście znaczy to, że był z tą osobą związany psychicznie i fizycznie, lub jeżeli partner korzystał z życia, spotykał się z kilkunastoma osobami, przypadkowy sex itp., czy wiedząc to wszystko potrafilibyście wrócić? czy nie uważacie, że to poniekąd zdrada ?

Jeśli oficjlanie nie jest się razem to nie uważam, żeby bycie z kimś innym można było traktować jako zdradę. Czy to fizyczną czy mentalną. To jest dość racjonalne, oczywiście nie każdy mysli w ten sposób.
Ja byłam w takiej sytuacji, wróciłam. W międzyczasie on z kimś był (próbował), ja tak przygodnie. Oczywiście opwidzieliśmy sobie o wszystkim, inaczej nie byłoby sensu byc dalej razem i oboje jakoś to przełknęliśmy.
Teraz jest midzy nami chyba nawet lepiej niż przed rozstainem. Bardziej cenimy to co mamy. Wiemy, że osobno nie damy rady.
paddy
Maniak
Maniak
Posty: 570
Rejestracja: 30 gru 2005, 12:38
Skąd: xxx
Płeć:

Postautor: paddy » 11 lis 2006, 12:33

amelka pisze:czy wiedząc to wszystko potrafilibyście wrócić? czy nie uważacie, że to poniekąd zdrada ?

potrafiłabym..
z czasem się zapomina, a miłość wybacza bardzo wiele.
czy to zdrada? emocjonalnie na pewno tak. oficjalnie - nie.
bo skoro się z kimś rozejdzie, to druga osoba ma prawo mieć kogos nowego

[ Dodano: 2006-11-11, 20:30 ]
dołożę do topicu coś.. mianowicie nadal ciekawi mnie (do osób które wróciły i które powrotu chcą)
1) dlaczego wróciliście do osoby którą już raz zostawiliście, bądź rozstanie było obustronne?
2) co byście zrobili zeby wrócić do kogoś? jak myślicie kiedy taka osoba by wróciła?
interesuje mnie różnica pomiędzy punktem 1) i 2), mianowicie to jak patrzą na to obie strony medalu i czy myślą tak samo czy też sprzecznie. Pewnie odpowiedzi będzie niewiele, ale mimo to będę wdzięczna za odpowiedzi osób które osobiście to przeżyły. :)
Rafeek
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 210
Rejestracja: 10 lis 2006, 14:02
Skąd: www
Płeć:

Postautor: Rafeek » 12 lis 2006, 19:00

Co do punktu 1 nie dam zadnej odpowiedzi
Co do punktu 2 - o tu juz moge co odpowioedzic
co byście zrobili zeby wrócić do kogoś.....zrobilbym doslownie wszystko, jedyne czego nie zrobie to nie zapomne o niej i nie przestane kochac
jak myślicie kiedy taka osoba by wróciła?.........mysle ze jak ja ten nowy porobi, albo ona dostanie pozadnego kopa w dupe od zycia i niekoniecznie od niego.

Pozdrawiam i czekam sam co odpisza inni
paddy
Maniak
Maniak
Posty: 570
Rejestracja: 30 gru 2005, 12:38
Skąd: xxx
Płeć:

Postautor: paddy » 12 lis 2006, 20:54

Rafeek pisze:mysle ze jak ja ten nowy porobi, albo ona dostanie pozadnego kopa w dupe od zycia i niekoniecznie od niego

Ty nie kochasz jej.. bo życzysz jej źle :>
Rafeek
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 210
Rejestracja: 10 lis 2006, 14:02
Skąd: www
Płeć:

Postautor: Rafeek » 12 lis 2006, 22:48

co ty opowiadasz
Kocham ja nad zycie
Zadalas pytanie wiec odpowiedzialem, a moze powiesz ze tak nie jest..czytalem duzo topow i wiem ze sa 2 najbardziej realne scenariusze .albo bedzie z nim szczesliwa czego jej zycze, albo bedzie tak jak napisalem.
Wiesz czasami przemawia prze ze mnie zlosc meskie ego i takie tam:) ale jak sie wycisze to zrobilbym wszystko zeby byla szczesliwa..wiecej robie to, dalem jej spokoj a to ostatnia rzecz na jaka mialem ochote:(
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 12 lis 2006, 22:53

paddy pisze:dlaczego wróciliście do osoby którą już raz zostawiliście, bądź rozstanie było obustronne?

Aż się prosi o zamknięcie całości pytań: "która was rzuciła"
paddy pisze:co byście zrobili zeby wrócić do kogoś?

NIC!
(jeśli zrozumiesz to będziesz duuużo wiedzieć)
KOCHAJ...i rób co chcesz!
paddy
Maniak
Maniak
Posty: 570
Rejestracja: 30 gru 2005, 12:38
Skąd: xxx
Płeć:

Postautor: paddy » 13 lis 2006, 07:50

Mysiorek pisze:NIC!

Ty moze nic, ale było parę postów gdzie ktoś się pytał:"czy to sie da odkręcic", "czy ona wroci", itd itd. dlatego chcę tylko zeby te osoby sie podzieliły swoim doświadczeniem. Nie rozumiecie o co mi chodzi :/

Ja po prostu jestem ciekawa, (i to tak fajnie miało wygladac) czy opinie ludzi będą się różniły.
Np. "rzucona" bedzie myslała ze np. jak cośtam, to tamten do niej wróci.
a z drugiej str. jakaś osoba "rzucająca" napisze, że wcale nie tak (np.) bo ona wróciła z innego powodu niż tamta by sobie myslała. itd :/
widze ze temat nie zdał egzaminu, <pijak>
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 13 lis 2006, 08:01

paddy pisze:widze ze temat nie zdał egzaminu

Pewnie, że nie, bo to temat rzeka. To tak, jakby zastanawiać się nad tym, dlaczego ktoś ma po jabłkach sraczkę, a druga osoba nie.
paddy pisze:Nie rozumiecie o co mi chodzi

Ależ dokładnie rozumiemy, jednak jesteś w takim wieku, iż zdaje się Tobie, że wszelkie powroty, czy ew. próby powrotów, o których jest tu mowa, muszą odbywać się z wielkim hukiem wraz z ogłoszeniem w gazecie ogólnopolskiej.
Tu -
Mysiorek pisze:paddy napisał/a:
co byście zrobili zeby wrócić do kogoś?
NIC!

masz konkretną odpowiedź :)
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"



Joe Cocker
Rafeek
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 210
Rejestracja: 10 lis 2006, 14:02
Skąd: www
Płeć:

Postautor: Rafeek » 14 lis 2006, 22:31

Jak moja byla zechce kiedys do mnie wrucic to spytam ja i powiem dlaczego..choc wiem i pisalem o tym ale....
Awatar użytkownika
Pegaz
Weteran
Weteran
Posty: 2764
Rejestracja: 26 cze 2005, 16:58
Skąd: Kukuryku
Płeć:

Postautor: Pegaz » 14 lis 2006, 22:35

Nigdy nie złamałem swojej żelaznej zasady nie wracania do poprzednich..ani poddania się partnerce bo ona chce wrócić..I nie mam zamiaru..co więcej nie rozumiem osób które wracają..nic bardziej zgubnego..jak ćmy do ognia..Nie chciałbym nawet naj naj naj kobiety gdyby najpierw zostawiła i chciała wrócić. <aniolek>
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
megane
Maniak
Maniak
Posty: 762
Rejestracja: 22 maja 2006, 13:13
Skąd: z południa
Płeć:

Postautor: megane » 14 lis 2006, 23:06

paddy pisze:1) dlaczego wróciliście do osoby którą już raz zostawiliście, bądź rozstanie było obustronne?

Po 3 latach związku przestałam chyba doceniać to co miałam, stąd odejście. A wróciłam bo to mi pozwoliło zrozumieć ten błąd - razem może i nie było idealnie, ale ze świadomością, że kogoś się kocha bycie z dala od niego jest o wiele gorsze.

paddy pisze:2) co byście zrobili zeby wrócić do kogoś? jak myślicie kiedy taka osoba by wróciła?

Co zrobiłam - ogólnie nie planowałam tego. Przyjechałam po swoje rzeczy, rozmawialismy jak starzy znajomi przy butelce wina, wszystkie uczucia wróciły ze zdwojoną siłą. Najpierw delikatnie zasugerowałam, później mniej delikatnie... ;). Zostałam na noc. W sumie na kilka nocy. Długo rozmawialiśmy, ale się udało.
Przede wszystkim musiałam całą ambicję schować do kieszeni i zgodzić się na jego wszystkie warunki.

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 671 gości