Cena przyjaźni...?!
Moderator: modTeam
Cena przyjaźni...?!
Chciałem przedstawić wam kilka wyrywków z ostatnich 4 lat. Były to lata w których stała role odgrywała pewna kobieta. Do konca chyba jej nie poznałem. Pamietam wiele chwil tych złych i tych dobrych. Najgorsze jest jednak to ze po 4 latach dalej cos nas do siebie przyciaga. Przyzwyczajenie? Przyjaźń? Koleżenstwo? Miłosc? Oto pare naistotniejszych mysli opisujacych nasze kontakty.
Kiedy ja poznałem ja szalałem z dziewczynami ona miała faceta... Poznalismy sie w zaiscie nietypowych warunkach kilkanascie metrów nad ziemia...
Znam ja pare dobrych lat... nie wiem czy to znajoma, przyjaciółka czy dzieczyna?
Robilismy rzeczy ktore mozna przyporzadkowac do kazdej z tych kategorii.
To wszystko trwało za długo. Starałem sie podbić jej serce ale nie poszło jak miało pojsc.
Dziwne... bo pamietam jej słowa "chce sie budzic obok ciebie", pamietam jej słowa "nic do ciebie nie czuje" pamietam jak sie ekstramlanie namietnie "przytulalismy", pamietam jak mowiła ze w ogóle jej nie pociagam.
Nie chce zostac jej przyjacielem, Ona chyba na to liczy. Kiedy juz zdecydowałem ze mozemy zostac przyaciołmi i spotkac sie od czasu do czasu ona zaczeła całowac jak najbardziej nie po przyjacielsku...
Mowi ze ma problemy ze soba ja uwazam ze to gówno prawda o czym jej powiedziałem. Szarpiac mna przez te pare dobrych lat, cały czas starałem sie byc silny szukajac jakiegos wyjscia. Po raz kloejny doszedłem do wnisku ze lepiej bedzie kiedy nasze drogi rozejda sie.
Po przyjeździe z dalekiej podrozy mowi ze sie zakochała tak na 101% po czym stwierdza ze nie sa razem bo... i ze tego ukochanego juz nie ma.
Dzwoni do mnie czasem nie prosze jej o to wlasciwie nic juz od niej nie chce. Chce zeby zyła własnym zyciem. Ale jednak mnie do niej ciagnie. Na mała chwilke tak na momecik. Zeby za chwile znowu wszystko opadło...
Nie pomoge jej jako przyjaciel moge jej pomoc tylko odrywajac sie od niej. Co tez zrobiłem 2 tygodnie temu. To trwało zbyt długo. Problem lezał w tym ze nie potrafiła sie choc troche poswiecic po prostu mnie nie kocha, a ja moge dac człowiekowi tylko tyle ile od niego dostane. Nie byłem dla niej miły wiec nie wiem dlaczego wciaz czego odemnie chce...
Nie rozumiem tej kobiety prosze o jakas rade na przyszłosc, co by mnie podobny maraton nie spotkał...
Kiedy ja poznałem ja szalałem z dziewczynami ona miała faceta... Poznalismy sie w zaiscie nietypowych warunkach kilkanascie metrów nad ziemia...
Znam ja pare dobrych lat... nie wiem czy to znajoma, przyjaciółka czy dzieczyna?
Robilismy rzeczy ktore mozna przyporzadkowac do kazdej z tych kategorii.
To wszystko trwało za długo. Starałem sie podbić jej serce ale nie poszło jak miało pojsc.
Dziwne... bo pamietam jej słowa "chce sie budzic obok ciebie", pamietam jej słowa "nic do ciebie nie czuje" pamietam jak sie ekstramlanie namietnie "przytulalismy", pamietam jak mowiła ze w ogóle jej nie pociagam.
Nie chce zostac jej przyjacielem, Ona chyba na to liczy. Kiedy juz zdecydowałem ze mozemy zostac przyaciołmi i spotkac sie od czasu do czasu ona zaczeła całowac jak najbardziej nie po przyjacielsku...
Mowi ze ma problemy ze soba ja uwazam ze to gówno prawda o czym jej powiedziałem. Szarpiac mna przez te pare dobrych lat, cały czas starałem sie byc silny szukajac jakiegos wyjscia. Po raz kloejny doszedłem do wnisku ze lepiej bedzie kiedy nasze drogi rozejda sie.
Po przyjeździe z dalekiej podrozy mowi ze sie zakochała tak na 101% po czym stwierdza ze nie sa razem bo... i ze tego ukochanego juz nie ma.
Dzwoni do mnie czasem nie prosze jej o to wlasciwie nic juz od niej nie chce. Chce zeby zyła własnym zyciem. Ale jednak mnie do niej ciagnie. Na mała chwilke tak na momecik. Zeby za chwile znowu wszystko opadło...
Nie pomoge jej jako przyjaciel moge jej pomoc tylko odrywajac sie od niej. Co tez zrobiłem 2 tygodnie temu. To trwało zbyt długo. Problem lezał w tym ze nie potrafiła sie choc troche poswiecic po prostu mnie nie kocha, a ja moge dac człowiekowi tylko tyle ile od niego dostane. Nie byłem dla niej miły wiec nie wiem dlaczego wciaz czego odemnie chce...
Nie rozumiem tej kobiety prosze o jakas rade na przyszłosc, co by mnie podobny maraton nie spotkał...
hmm... czułam sie jakbym w pewnym sensie czytała swoją historię... Otóż jest w moim życiu facet, który jest.. był i pozostanie moją heroiną po wsze czasy. Wiele razy sie już rozstawalismy i wracalismy do siebie.. Strasznie mnie te wszystkie rozstania i powroty wycieńczały psychicznie.. głównie dlatego że nigdy od juz w sumie 3 lat nie przestałam go kochac.. i tak jest do dzisiaj. Był taki czas że ze wszystkich sił jakie posiadam postanowiłam, że o nim zapomne, że potrafie sobie ułożyć życie bez niego.. I tak też sie stało. Poznałam wspaniałego faceta.. spedziłam z nim wakacje niemal jak ze snów.. czułam sie prawdziwie szczesliwa i kochana.. Mineły wakacje... wrócił Tamten.. wrócił do mnie.. nie mogłam go nie przyjąć... mimo że nasza przyszłosc jest niepewna jak spłoszony zwierz. Rzuciłam cały swoj swiat i to wszystko co do tej pory osiagnełam bez niego.. Faceta który uczynił tamte wakacje najpiekniejszymi w moim zyciu juz nie kocham.. Tak silnie jestem przywiązana do tego człowieka.. Ukochałam go stanowczo za mocno i prawdopodobnie poniose za to konsekwencje 

Ja to nie lubię takich sytuacji, takiego cholera wie co. Albo tak, albo nie. A skoro nijak, to do widzenia - decyduję za kogoś. I nie ma, że boli. Zęby w ścianę, zerwać kontakty i budować życie bez tej osoby. A w przyszłości może ktoś inny się pojawi, kto stopniowo zepchnie na drugi plan tę osobę.
Za bardzo nie widzę innego wyjścia, jeśli ma się do czynienia z tak niezdecydowaną osobą, która sama nie wie, czego chce. Życie na to za krótkie.
Za bardzo nie widzę innego wyjścia, jeśli ma się do czynienia z tak niezdecydowaną osobą, która sama nie wie, czego chce. Życie na to za krótkie.
mrt pisze:Za bardzo nie widzę innego wyjścia, jeśli ma się do czynienia z tak niezdecydowaną osobą, która sama nie wie, czego chce. Życie na to za krótkie.
Esz, niemal mi się łezka do oka wdarła. Zastanawiam się czy ja nie mam podobnie.
Napisałbym tak jak Ty, tylko że być może postępuję zupełnie inaczej - głupio. No ale trudno - najwyżej ten ostatni rok życia pójdzie na marne...
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
mrt pisze:Za bardzo nie widzę innego wyjścia, jeśli ma się do czynienia z tak niezdecydowaną osobą, która sama nie wie, czego chce. Życie na to za krótkie.
kiedyś też ram myślałam.Teraz sama mam do czynienia z tak niezdecydowanych chłopakiem,którego kocham i nie wiem czy angażować sie w to dalej czy dać sobie spokój i powiedzieć definitywnie THE END

Na każdy dzień gotowy plan,by zapomnieć i nie myśleć o tym czego brak..
Marissa pisze:Powiedz definitywnie "Koniec". Dla Twojego dobra, madzix
Mi też sie tak wydaje że jeśli tak postawie sprawe to możę będe w miare spokojna emocjonalnie.Tylko z drugiej strony wiem że będzie mi go brakowało.
mrt pisze:Bądź mężczyzną, załóż spodnie i dokonaj wyboru za dwoje, skoro on za siebie nie potrafi.
On sam nie potrafi tego zrobić.Czasem mam wrażenie że dla niego nie liczą sie teraz dobra duchowe typu miłośc dzieczyna uczucia rodzina tylko materialne
ileż razy można tłumaczyć komuś ze kasa to nie wszystko, przynajmniej dla mnieNa każdy dzień gotowy plan,by zapomnieć i nie myśleć o tym czego brak..
No nie wiem, ale wydaje mi się, że faceci mają trochę inaczej. Często dbałość o sprawy materialne wynika z ich odpowiedzialności. Ja mam w domu UFO skonstruowane na podobnej zasadzie - przede wszystkim pieniądze (w skrócie). Po to, żeby można było w spokoju oddać się rzeczom wznioślejszym.madzix:) pisze: ileż razy można tłumaczyć komuś ze kasa to nie wszystko, przynajmniej dla mnie
Tak do końca to nie jest to takie złe
madzix:) pisze:Marissa pisze:Powiedz definitywnie "Koniec". Dla Twojego dobra, madzix
Mi też sie tak wydaje że jeśli tak postawie sprawe to możę będe w miare spokojna emocjonalnie.Tylko z drugiej strony wiem że będzie mi go brakowało.
Moja historia jest identyczna... Nie warto trwać, łudzić się że coś się zmieni, bo nic tak naprawde się nie zmieni. Owszem, zmieni się - będziesz bardziej cierpieć. Dlatego teraz to przerwij kiedy chcesz. To co że będzie Ci go brakować? Na świecie pełno jest facetów lepszych niż tacy, którzy sami nie wiedzą czego chcą.
madzix:) pisze:mrt pisze:Bądź mężczyzną, załóż spodnie i dokonaj wyboru za dwoje, skoro on za siebie nie potrafi.
On sam nie potrafi tego zrobić.Czasem mam wrażenie że dla niego nie liczą sie teraz dobra duchowe typu miłośc dzieczyna uczucia rodzina tylko materialneileż razy można tłumaczyć komuś ze kasa to nie wszystko, przynajmniej dla mnie
No i dlatego sama to zrób. Sama to przerwij. Myślisz że on tak nagle przestanie zajmować się pracą, zarabianiem? Nie sądze...
Imperator pisze:najwyżej ten ostatni rok życia pójdzie na marne...
Tak nie można myśleć, bo nawet 10 lat nigdy nie pójdzie na marne.
Martinoo pisze:Nie byłem dla niej miły wiec nie wiem dlaczego wciaz czego odemnie chce...
Zapytaj ją o to
Martinoo pisze:Nie rozumiem tej kobiety prosze o jakas rade na przyszłosc, co by mnie podobny maraton nie spotkał...
Po prostu nie czuje tego samego, co Ty.
Jaka rada... Żadna, bo nie zrobiłeś nic źle.
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"
Joe Cocker
Joe Cocker
Olivia pisze:A ja uważam, że ma rację. Ta kobieta ma problemy ze sobą.![]()
tak ma problem, zgadza sie, ale czy ten problem przypadkiem jej nie jest na reke. Poza problemem to manipulantka
Martinoo pisze:prosze o jakas rade na przyszłosc, co by mnie podobny maraton nie spotkał...
unikaj ludzi którzy albo nie wiedza czego cha, zlbo lubia manipulowac innymi tak by im było dobrze koszem innych
Mona pisze:że Martinoo czeka na rady od Was
jak rady to rady
zostaw ta panne
zajmij sie soba
unikaj takich na przyszłośc.
Mona pisze:Zdawało mi się, że już to zrobił i chyba pisał o tym, że to było dwa tygodnie temu.
tak zostawił to 2 tygodnie tem. ale zobacz ile czasu ta cala farsa trwała. Napisłam to wrazie gdyby sie zastanawiał czy moze jesdnak
Martinoo pisze:Dzindzer: Dzieki za szczerą odpowiedz wlasnie takiej potrzebowałem...
prosze
i pamietaj nigdy nie usatysfakcjonujesz kogos kto nie wie czego chce. Nigdy nie zaspokoisz potrzeb kogos kto sam nie zna swoich potrzeb, bo zawsze to co z siebie dasz to bedzie nie to, prawie nie to, lub zuz mało, za duzo.
- joj_sport87
- Maniak

- Posty: 514
- Rejestracja: 03 sie 2006, 23:30
- Skąd: Zamość
- Płeć:
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 642 gości





