Mało mówiący temat, więc przejdę do sedna.
Parę miesięcy temu poznałem na imprezie u kolegi dziewczynę. Zauroczyłem się w niej.
Ona ma 19 lat, studiuje w Krakowie Kulturoznawstwo, widzimy się raz na 3 tygodnie, bo z taką częstotliwością jest w rodzinnym mieście, które też jest godzinę drogi PKS-em ode mnie.
Strasznie mi się podoba, ona daje mi do zrozumienia, że też mnie lubi.
Uwaga powoli zbliżam się do sedna sprawy:
One jest dziewczyną aktywną - jest harcerką, chodzi, po górach, sporty ekstremalne itp. lubi przebywać z kumplami w knajpie, można powiedzieć, że jest takim łobuziakiem - chłopczycą.
Moje pytanie kieruje do właśnie takich kobiet na forum, czy facet z którym się spotykacie powinien być inny, niż koledzy? Czy powinnyście się czuć przy nim, kobieco, czy powinien was adorować.
Czy powinien to być towarzysz waszych wypraw w góry, wyścigów samochodowych itp.?
Pytam, ponieważ, zawsze przy nowo poznanej dziewczynie zachowuję się nieco inaczej, niż przy kumplach, ale tutaj czuję, że mógłbym przy niej być sobą, ale z drugiej strony boje się ją czymś urazić...
Pozdrawiam.
Zakręcony, jak zwykle. Black



to może nic z tego nie wyjść...

