zaczne od tego ze zycie mi sie wali na glowe
mam 20 lat, jestem z chlopakiem prawie 2 lata -pojutrze mamy rocznice ale wcale sie z tego nie ciesze
w sylwestra mi sie oswiadczyl, bylam cala jak to mowia w skowronkach dopoki sie o czyms nie dowiedzialam...
mianowicie kiedys siedzimy u mnie w kuchni... wyszlam na chwile do lazienki a gdy z niej wyszlam uslyszalam jak moja siostra mowi: "nie boj sie nie powiem jej"... zauwazyla ze ja to uslyszalam i zaraz uciekla.no i oczywiste jest ze od razu zaczelam pytac chlopaka o co chodzilo? po jego minie widac bylo ze nic dobrego nie uslysze dowiedzialam sie ze kiedys jak bylam w weekend w szkole (studiuje zaocznie) robil jakas "popijawke" z kumplami - o czym wiedzialam...ale okazalo sie ze nie byli tam tylko jego koledzy... byly tez kolezanki ktorych w ogóle nie znam
nie wiem co tam sie dzialo...wiem tylko ze niezle sobie popili..na jego nieszczescie moja siostra znala jedna z tych dziewczyn...i wszystko sie wydalo.
zdjelam pierscionek z palca... nie bede go nosic dopoki znow mu nie zaufam
troche pocierpial bo naprawde chcialam od niego odejsc... i odeszlabym gdyby nie to ze naprawde widzialam ze zaluje...mam nadzieje ze to nie byla tylko gra na zawolanie..
teraz druga sprawa...
mieszka razem z siostra.. jego siostra mnie nie nawidzi
probowalam z nia zlapac jakis kontakt ale ona nikogo do siebie nie dopuszcza... okazalo sie ze dzis zaprosila sobie na noc jakies kolezanki.... a ja nie jestem z tego zadowolona
nie chce zeby lazily po jego domu jakies dziewczyny... nie zycze sobie tego bo mu nie ufam
wiem jak patrzy na inne dziewczyny... wiem ze go interesuja - bynajmniej mi sie tak wydaje albo to tylko moja chora wyobraznia...
napisalam mu sms ze nie chce tego a on napisal :"nie podoba ci sie to chodz do mnie na noc i mnie pilnuj" i co ja mam o tym myslec? K.... mam dosc





Ty nie wiesz co się działo, on Ci nie powie, Ty sie miotasz i oczyma wyobraźni jakieś orgie widzisz, a on czeka, aż Ci przejdzie?
spieszysz? To nie miejsce i nie czas dla ciebie z tego co tu widzimy. Jeśli to ma być dojrzałośc emocjonalna do małżeństwa z obu stron to ja nie chciałbym być na taki ślub zaproszony 
a wiadomo jakie bywają "życzliwe" koleżanki, które donoszą "dla dobra ogółu"...