) tylko chodzi o to ze dzialaja na mnie jak plachta na byka. I sama nie wiem czemu. Wystarczy jakas uwaga , "dobra rada" a czuje sie tak jakby co najmniej robili zamach na moja prywatnosc. Poztym sa przesadnie troskliwi. Ja nie mam 16 lat tylko prawie 22 .. a traktuja nas, mnie i mojego narzeczonego jak male dzieci. Rozumiem dla rodzicow zawsze zostanie sie dzieckiem ale no ludzie .. zeby troskliwym "wzrokiem" i "dobra rada" sugerowac 23 letniemu facetowi zeby robil tak i tak i oczekiwac tego od niego, a jak tak nie zrobi to truc dupsko, to mnie cos trafia. A jak juz siada na mnie ( np. nasi rodzice sie jeszcze nie znaja, tesciowie chca sie poznac - moi nie , ja nie widze powodu - dziecko to nie powod aby robic wielkie hallo i wieczorki zapoznawcze a tesciowie uwazaja ze tak wypada i juz i naciskaja na mnie doprowadzajac mnie do bialej goraczki , albo naciskaja bym zamieszkala z nimi bo dziecko powinno byc przy ojcu i przy kazdej sposobnosci gdy moj facet zniknie napieraja na mnie i i probuja niby delikatnie przekonac troskliwym wzorkiem - co to z nami bedzie jak bedziemy zyc osobno) Mam juz tego dosc - rozmawilam na ten temat z moim narzeczonym - on rozmawial na ten temat z rodzicami by dali mi juz spokoj ale oni teraz robia to pod jego nieobecnosc ( np. jak sie kapie) nie chce byc niegrzeczna . Jak by jeszcze w argonacki sposob mnie terroryzowali albo krzykiem czy awanturami - nie miala bym skrupulow by pokazac swoje rogi - ale oni robia to w tak spokojny , z usmiechem i wielka troska w oczach sposob ze nie mam serca im powiedziec zeby sie odpierd *** tymczasem wykanczam sie psychicznie. I dojdzie do tego ze przestane odwiedzac mojego narzeczonego by uniknac tesciow i ich dobrych rad na moje wspolne zycie z nim i z dzidziusiem uhh ... Wy tez tak macie - ? bo ja juz nie wiem czy jestem po prostu przewrazliwiona czy trafilam na slodki sposob terroryzowania przez tescow.
i jeszcze jedna sprawa :
Chodzi o chrzciny naszej dzidzi. Moj tesc nie wyobraza sobie tego wodki. Ja osobiscie jestem za tym by wodki nie bylo poniewaz nie chce wiazac ze tak powiem odswietnego dnia mojego dziecka z wielkiem pijajanstwem , owszem lampka wina kulturalnie. Ale nie jestem za piciem wodki i tu pojawia sie problem - moj tesc lubi wypic i on sobie takiego swieta nie wyobraza bez alkoholu - jak mu wspomnialam ze u mnie tak nie bedzie to powedzial ze dziwaczka jestem bo na kazdych chrzcinach sie pije. To ja mu na to ze jak mial swoje dzieci to sobie mogl pic na ich chrzcinach ale na mojego dziecka chrzcinach,alkoholu nie bedzie. To sie uniosl i powedzial ze i tak przyniesie- zdenerwowal mnie strasznie - nie wiem jak go przekonac ze nie chce zadnego twardego alkoholu! a juz tym bardziej oblewania do upadlego. Nie chce byc nie mila z jednej strony ale z drugiej drazni mnie takie zachowanie.


to sa wasi rodzice, chca dla was dobrze



![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)