We wrzesniu zamiescilam post dotyczacy pewnego chlopaka z Irlandii -
Tutaj
Od tamtego czasu ciagle gadalismy, Lukasz kupil bilety do Polski na luty. Wszystko bylo ok az to Sylwestra, na ktorym poznalam pewnego Bartka. Bylo nam ze soba fajnie i postanowilismy byc razem. Lukasz wiedzial, ze poznalam Bartka, ale mowilam mu, ze miedzy nami nic nie ma. Uwierzyl mi, ale wiem, ze byl bardzo zazdrosny. Po pewnym czasie powiedzialam Lukaszowi prawde, nie umialam go dalej oklamywac

Jak latwo sie domyslic nasz kontakt sie urwal... Po miesiacu zerwalam z Bartkiem (nie pasowalismy do siebie). Pierwsza osoba, ktora sie o tym dowiedziala byl Lukasz. Znowu zaczelismy ze soba gadac i bylo ok

Po ok 2 tygodniach Lukasz przylecial do Polski (mieszka w tym samym miescie co ja). W niedziele wieczorem przyjechal do mnie - studiuje w innym miescie. Tak jakos wyszlo, ze zostal na noc. Kochalismy sie... Do domu wrocil nastepnego dnia w nocy. W weekened przyjechalam do domu. Lukasz zaprosil mnie do siebie, pogadalismy, pocalowalismy sie, bylismy na spacerze. Pogadalismy, no wlasnie... Zapytalam go czy "mamy jakas szanse"? Odpowiedzial, ze nie wie. Poprosil, zebym dala mu czas. Stwierdzil, ze nie musimy sie z niczym spieszyc, bo mamy czas. Po kilku dniach gadalismy na gg i nie wytrzymalam - napisalam mu co o tym wszystkim mysle. Stwierdzilam, ze wcale mu na mnie nie zalezy i, ze zalezalo mu tylko na jednym. Nie zgodzil sie z tym. Powiedzial, ze bardzo denerwowal sie przed naszym pierwszym spotkaniem i w ogóle nie podejrzewal, ze skonczy sie w lozku. Mowil, ze to ze poszlismy do lozka nie jest dla niego bez znaczenia i nie wiemy jak to sie potoczy... Stanelo na tym, ze Lukasz powiedzial, ze jest nastawiony bardziej na tak niz na nie. Cieszylam sie, bardzo

Gdy wrocil do Irlandii zauwazylam, ze nasz kontakt sie troche ochlodzil, ze jakos rzadziej gadamy. Kilka dni temu, gdy nie odzywal sie przez caly weekend bylam pewna, ze to juz koniec naszej znajomosci. Napisalam mu, ze mogl mi chociaz powiedziec, ze nie chce juz ze mna gadac, ze moze sobie robic co chce i mi juz to wszystko zwisa. Po powrocie z pracy od razu do mnie napisal i sie tlumaczyl. Powiedzial, ze nie dziwi sie, ze tak sie wscieklam, bo mialam powod. Wytlumaczyl co sie dzialo i takie tam. Napisal, ze nadal chce ze mna rozmawiac i, ze jest milo...
Dodam, ze prawdopodobnie Lukasz przyleci na wakacje do Polski. Aha, on ma 24, a ja 21 lat.
Powiedzcie mi, co wy o tym myslicie? Czy mu w ogóle na mnie zalezy? Czy ta znajomosc ma sens?? Ehh... mi zalezy na nim strasznie
PS. Link nie chce sie otworzyc, wiec zamieszczam tutaj adres tamtego posta
http://agnieszka.com.pl/forum_php/viewt ... ht=#324882