"Kiedyś dwóch moich kolegów zaczęłó się zastanawiać, ile udało się im zaliczyć dziewic. Nie pamiętam,czym była sprowokowana ta rozmowa, ale chodziło im dokładnie o to - nie ile kobiet, ale ile dziewic, U wspólnie zaczęli odliczanie, przerzucając w pamięci rok za rokiem, kolejne wakacje, kolejne miesiące. Kluczowe oczywiście było osiągnięcie jak największej liczby. (...) Zadziwiające były jednak nie te liczby,tylko to, że sprawiali wrażenie, jakby kontakt z kobietą był dla nich trofeum. Bo trudno przypuszczać, by wiązał się z jakimś silnie erotycznym przeżyciem. Jeżeli dla kobiety jest to pierwszy raz, to (..) należy poświęcić jej mnóstwo uwagi. Inne rozmowy, którym się przysłuchiwałem, miały w sobie coś podobnego - trofeum jest dziewczyna zdobyta na imprezie. Bez wcześniejszych znajomości, bez późniejszych kontaktów. Wyznacznikiem wartości jest egzotyczność miejsca, np. ubikacja w klubie, samochód na parkingu. (..) Używany jest specyficzny język typu "trafiła się głupia szmirka, co pukała się w samochodzie". Element przechwalania jest ewidentny, nie sztuka zakochać się i z kimś być, sztuką jest puknąć kogoś na imprezie i nie mieć potem zobowiązań.Celom takiego łatwego zaliczania kobiet służą informacje,jakie zdobywa się na tzw. giełdzie: faceci wymieniają się doświadczeniami i opisami kobiet z jakiegoś obszaru - pracy, studiów, szkoły etc. Można się dowiedzieć, kto idzie do łóżka na pierwszej randce, która dobra jest w seksie oralnym, gdzie trzeba zainwestować w kwiaty, by punknąć.(...) To dobry sposób by się dowartościować poprzez dzielenie się doświadczeniami. Wiele informacji jest nieprawdziwych,ale kto ma odwagę,by je sprawdzić?
Słuchając tego miałem wrażenie, że wszystkie kobiety są łatwe do zdobycia i to bardzo łatwo, uczucia są zupełnie niepotrzebne. Można dojść do wniosku, iż seks jest treścią życia wszystkich otaczających kobiet. Kiedy przysłuchiwałem się (..) dokonaniom i wyczynom kolegów na polu seksualnym, często w mej głowie kołatała myśl - co oni mają w sobie nadzwyczajnego, że spotykają ich tak niewiarygodne historie? Czego mi brakuje? Trudno nie ulegać takim wątpliwościom, nawet kiedy się wie na pewno - a ja wiem, że to w gruncie rzeczy fikcja i w kontakcie z kobietą interesuje mnie zupełnie coś innego."
Ciekawe, nieprawdaż?
Z czego wynika takie spłycanie, plugawienie i trywializowanie? Z nieduanych związków? Z braku umiejętności empatii, budowania czegoś pozytywnego? Czy to zwykłe wypadki przy pracy?
Ale fama idzie, opinia również - negatywna, że facet myśli ewidentnie swoim fiutem. Przykra sprawa. Przykra sprawa, ta męska szmirowatość. Bije po oczach.[/i]




