Wiele razy na tym forum spotkałam się ze stwierdzeniem "nie uzależniać się od partnera". Co to tak naprawdę znaczy? Bo jeśli ktoś jest w związku to albo angażuje się na maxa albo wcale.
Nie powinnaś pojmować swiata tylko przez pryzmat, ze coś jest albo białe albo czarne. Czy to, że ktoś spotyka się również ze swoimi znajomymi, poświęca swój czas nie tylko parnterowi, od razu musi oznaczać że się nie angażuje? Każdy ma prawo do własnego życia, własnych znajomych nieejsteśmy tylko własnością naszego partnera/partnerki.
Nola pisze:bo fajnie to może być tylko na początku, a potem to już tylko płacz i czarna rozpacz? no ale jak ktoś nie chce się starać...
Jasne, że warto się starać. Tyle, że życie to nie bajka i zanim spotka się tą własciwą osobę, trzeba jeszcze międzyczasie przeżyć trochę rozstań i mimo, że często są one bolesne, to warto dla tych pieknych chwil na początku.




Nie chcę już szukać-wolę raczej biernie czekać...nie wiem czemu tak jest. Niczego nie mogę sobie zarzucić-wiele osób mi to mówi...ale nie umię sobą zainteresować płci przeciwnej 





