Zainspirowało mnie dwoje forumowiczów (oni chyba wiedza którzy i chwała im za to).
Już gdzieś pisałam, że tak mało konfliktowej osoby jak ja ze świecą szukać
Jak jest z Wami - załamujecie się czy odpieracie atak? Jak radzicie sobie z niekonstruktywną , nieprawdziwą krytyką? a jak z tzw. "wygarnięciem prawdy w oczy"? Przyjmujecie z pokorą czy nie jesteście w stanie przyznać się do błędu?
Osobiście uwielbiam dyskusje, natomiast nieznoszę i źle się czuję ze słownymi przepychankami i jawną wrogoscią.
rzucam rękawicę, odpowiecie?



szczegolnie na tego typu rozpiskach gdzie sie pisze, zamiast rozmawiac ! Mogę sie sprzeczac z kazdym , wtedy gdy ma cos do powiedzenia tak jak to było z Agą , czy Lorencem .Ale gdy ktos nic nie ma do powiedzenia oprucz tego co sobie ubzdurał, i rzuca wyzwiskami przy tym , to jest to dla mnie po prostu - cham ! Nie mam w zwyczaju sie przejmować takimi bzdurami , bo i tak przecież inni to ocenia , a inni zas z kolei czy tez przyznają rację jednemu , czy drugiemu , to by to zrobic musza sie zastanowic ! i o to tu chodzi , mysleć !! przemyslac 


...Osobiście uważam się jednak za osobę wystarczająco samkorytyczną (może nawet skrajnie samokrytyczną), więc generalnie opinie innych osób absolutnie nic dla mnie nie znaczą. Ani się nimi nie przejmuję, ani mnie nie irytują: ot uważam, że każdy ma prawo swe zdanie wyrazić, o ile robi to w kulturalny sposób, lecz to wszystko. Jeżeli dochodzę do jakiś wniosków, to zawsze robię to sam. Zresztą ja się z krytyką spotykam niebywale żadko, bo mało osób zna mnie na tyle, by móc oceniać - w zasadzie, to najczęściej zdarza się to na tym forum. 

![.[:D]. [:D]](./images/smilies/zadowolony.gif)