Problemy w związku
Moderator: modTeam
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
dias1, to że do leków dołożysz się, czy nawet je kupisz, to ok, czy zaprosisz ją gdzieś, to też ok, bo tak to się nieraz odbywa, ale musisz pojąć to, że macie być partnerami.
Można byłoby zrozumieć to, gdyby ona jeszcze nie zarabiała i Ty, z dobrej woli, wydawałbyś na nią pieniądze, ale tutaj chodzi o jej podejście, jak to ktoś tutaj nazwał: żądaniowe i fochy z tym związane. Podejrzewam, że problem wziął się z tego, jak była traktowana w dzieciństwie, a nawet na pewno jest to z tym związane i albo miała zawsze wszystko na zawołanie albo nie miała/dostawała nic.
Jak już napisał Mysiorek i ja to samo wcześniej i pisząc już ogólnie - musisz nauczyć ją manier związanych z kasą, a nie da się tego zrobić inaczej, jak tylko przez odstawienie jej od Twojego portfela
Można byłoby zrozumieć to, gdyby ona jeszcze nie zarabiała i Ty, z dobrej woli, wydawałbyś na nią pieniądze, ale tutaj chodzi o jej podejście, jak to ktoś tutaj nazwał: żądaniowe i fochy z tym związane. Podejrzewam, że problem wziął się z tego, jak była traktowana w dzieciństwie, a nawet na pewno jest to z tym związane i albo miała zawsze wszystko na zawołanie albo nie miała/dostawała nic.
Jak już napisał Mysiorek i ja to samo wcześniej i pisząc już ogólnie - musisz nauczyć ją manier związanych z kasą, a nie da się tego zrobić inaczej, jak tylko przez odstawienie jej od Twojego portfela
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"
Joe Cocker
Joe Cocker
-
FrankFarmer
Znalazła szmira frajera. Zaliczyłem kiedyś pannę tego typu i wiem jak to wygląda z jej strony. Mozesz być pewien, że ona sie puszcza/flirtuje z wieloma facetami (tak jak tamta ze mną) a z tobą jest tylko dla kasy. Nie liczysz sie zupełnie. Nawet w seksie cie unika, tylko sie tobą bawi. Ona cie rzuci niebawem i wtedy będziesz miał jazdy. Zrób to wcześniej-będzie ci łatwiej.
PS. Tak to jest jak w tym wieku dopiero sie zaczyna zbierać doświadczenia. Coś ty pod lodem przespał 10 lat?
PS. Tak to jest jak w tym wieku dopiero sie zaczyna zbierać doświadczenia. Coś ty pod lodem przespał 10 lat?
Ja tłumacze jej zachowanie przejściami jakie miała (rozbita rodzina, kłopoty zdrowotne). Ale czy mogę ciągle usprawiedliwiać ją, tłumaczyć sobie na różne sposoby? Ja wychodzę z założenia że jak się chce to się może wszystko. Dlatego coraz trudniej tłumaczyć sobie jej podejście. Bo czas biegnie, a to się nie zmienia, wręcz pogłębia.
PS. Do tej pory moim priorytetem była nauka. Teraz się doktoryzuję. Nie szukałem dziewczyny, odstawiłem ten temat i to jest poważny błąd mojego życia.
PS.1. Patrzę, obserwuję inne pary. Widzę jak dziewczyny przytulają swoich chłopaków, całują w policzek itp.. W naszym związku to ja się stałem tą osobą aktywną pod tym względem, okazującej uczucie, a i tak mi mówi że mówię tylko złe rzeczy a nic dobrego. Ja staram się dobre okazywać poprzez przytulenia itp., ale to niestety za mało. Ona nie ma potrzeby przytulania mnie i okazywania uczucia w ten sposób, nie mówię tu o "sprawach łóżkowych".
PS.2. Nigdy nie chodziłem na imprezy itp. Ostatnio zmieniłem się w tym względzie. Zauważyłem że już nie jestem tak nieśmiały jak kiedyś. Stałem się bardziej otwarty na inne osoby. Nie sprawia mi już problemu podejście do nieznajomej, zatańczenie z nią (kiedyś to bym się zapadł wpierw pod ziemię aniżeli tak zrobił).
Boję się jeszcze w tej chwili samotności, może to jest powód tak silnej próby dostosowania się do mojej dziewczyny i dogadzania jej. I akceptacji pewnych jej zachowań. Dobrze że zyskuję coraz większą pewność siebie, otwartość i poczucie wartości. Nawet jedna studentka mi powiedziała prywatnie, że jestem przystojny i podobam się dziewczyną z jej grupy. To podbudowuje. Staję się coraz mniej zakompleksiony. I czuję że w pewnym momencie, tak jak ktoś tutaj napisał, że po prostu odpuszczę.
PS. Do tej pory moim priorytetem była nauka. Teraz się doktoryzuję. Nie szukałem dziewczyny, odstawiłem ten temat i to jest poważny błąd mojego życia.
PS.1. Patrzę, obserwuję inne pary. Widzę jak dziewczyny przytulają swoich chłopaków, całują w policzek itp.. W naszym związku to ja się stałem tą osobą aktywną pod tym względem, okazującej uczucie, a i tak mi mówi że mówię tylko złe rzeczy a nic dobrego. Ja staram się dobre okazywać poprzez przytulenia itp., ale to niestety za mało. Ona nie ma potrzeby przytulania mnie i okazywania uczucia w ten sposób, nie mówię tu o "sprawach łóżkowych".
PS.2. Nigdy nie chodziłem na imprezy itp. Ostatnio zmieniłem się w tym względzie. Zauważyłem że już nie jestem tak nieśmiały jak kiedyś. Stałem się bardziej otwarty na inne osoby. Nie sprawia mi już problemu podejście do nieznajomej, zatańczenie z nią (kiedyś to bym się zapadł wpierw pod ziemię aniżeli tak zrobił).
Boję się jeszcze w tej chwili samotności, może to jest powód tak silnej próby dostosowania się do mojej dziewczyny i dogadzania jej. I akceptacji pewnych jej zachowań. Dobrze że zyskuję coraz większą pewność siebie, otwartość i poczucie wartości. Nawet jedna studentka mi powiedziała prywatnie, że jestem przystojny i podobam się dziewczyną z jej grupy. To podbudowuje. Staję się coraz mniej zakompleksiony. I czuję że w pewnym momencie, tak jak ktoś tutaj napisał, że po prostu odpuszczę.
Mona pisze:to że do leków dołożysz się, czy nawet je kupisz, to ok
Monia ale weź pod uwagę, że to chyba jakaś dłuższa choroba, z którą ona już żyje ileś tam czasu, więc wydatki na leki powinna mieć uwzględnione. Co innego jakby raz czy dwa tak się jej wydatki ułożyły, że na leki nie starczyło. Ale jeśli to jest nagminne to sorki, coś jest nie tak.
dias1 pisze:Ja tłumacze jej zachowanie przejściami jakie miała (rozbita rodzina, kłopoty zdrowotne). Ale czy mogę ciągle usprawiedliwiać ją, tłumaczyć sobie na różne sposoby?
"miłość tak pięknie tłumaczy zdradę i kłamstwo i grzech"
Naprawdę rozumiem, że masz potrzebę "wybielania" jej przed samym sobą. Ale nie możesz wszystkiego co ona robi tłumaczyć jej sytuacją rodzinną czy innymi sprawami.
Z jej zachowaniem dałoby się walczyć, ale potrzeba tu faceta z charakterem, a tego u Ciebie nie widzę.
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Ale Cie zakreciła wokół swego palca , gdzie palec - to jej osoba . Twój bład polegas na tym , ze Ty łudzisz sie ze ona to robi automatycznie , bezwiednie , tak jak ktoś uzywa brzydkich słów - ja mysle , ze ona doskonale wie co robi i robi to z wyrachowania , a takiej nie zmienisz co stalo sie Twym zamiarem , za cienki jesteś , znajdz inną tyle tego, a ty jakaś misje chcesz sobie stworzyc - twój wybór - który cie uposledzi 

Od przed wczoraj zmniejszyłem kontakt z dziewczyną. Po tym co mi tu napisaliście wkurzyłem się
. Kurcze złość mnie brała jak dzisiaj byłem z nią. Dlatego też unikam kontaktu, aby najpierw się uspokoić, a nie być agresywnym. Powiedziałem jej o forum, ale nie dałem przeczytać, zrobię to w późniejszym terminie. Jak nie trudno się domyślić nie była z tego tytułu zadowolona. Ale o dziwno dzisiaj się inaczej zachowywała, tzn:
- często chwytała za rękę, przytulała się, mówiła że mnie pragnie, kocha, że bardzo tęskni za mną.
- chciała ze mną dzisiaj noc spędzić.
Nagła zmiana, po tym jak zacząłem unikać kontaktu i robić focha za przeproszeniem. Co to może oznaczać takie zachowanie?
. Kurcze złość mnie brała jak dzisiaj byłem z nią. Dlatego też unikam kontaktu, aby najpierw się uspokoić, a nie być agresywnym. Powiedziałem jej o forum, ale nie dałem przeczytać, zrobię to w późniejszym terminie. Jak nie trudno się domyślić nie była z tego tytułu zadowolona. Ale o dziwno dzisiaj się inaczej zachowywała, tzn:
- często chwytała za rękę, przytulała się, mówiła że mnie pragnie, kocha, że bardzo tęskni za mną.
- chciała ze mną dzisiaj noc spędzić.
Nagła zmiana, po tym jak zacząłem unikać kontaktu i robić focha za przeproszeniem. Co to może oznaczać takie zachowanie?
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
moon pisze:Że idzie w dobra strone, a jej przez glowe przemknelo, ze moze stracic sponsora.
Sponsora powinna stracić, żeby zyskać faceta.
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
dias1 pisze:Nagła zmiana, po tym jak zacząłem unikać kontaktu i robić focha za przeproszeniem. Co to może oznaczać takie zachowanie?
Rób dalej jak uczyniłeś. Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Poczekaj jeszcze jakiś czas, potrzymaj na dystans. Potem pozwól się zbliżyć... ale nie za bardzo. Ja bym unikał seksu - po to by jej pokazać, że z seksu nie może robić elementu przetargowego.
Aha - zacznij się rozglądać za innymi dziewczynami, umawiaj się... Zawsze to pomaga złapać równowagę i dystans.

Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Imperator pisze:Aha - zacznij się rozglądać za innymi dziewczynami, umawiaj się... Zawsze to pomaga złapać równowagę i dystans.
ej, halo! on jest w związku. toksycznym, bo toksycznym, ale jest - więc niech będzie konsekwentny. co to za rady od Ciebie?

pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
dias1 pisze:- chciała ze mną dzisiaj noc spędzić.
Nagła zmiana, po tym jak zacząłem unikać kontaktu i robić focha za przeproszeniem. Co to może oznaczać takie zachowanie?
Nic ! zmiana taktyki sprytnego łowcy , mylic sie też mogę
Tyle , ze ludzie sie bez kopa w dupe nie zmieniaja <browar>
uwazaj
nie daj sie omamiclollirot pisze:ej, halo! on jest w związku. toksycznym, bo toksycznym, ale jest - więc niech będzie konsekwentny. co to za rady od Ciebie?
Oj tam. I będzie. Ale na kawę się nie zaszkodzi umówić. Nic więcej.
Nie ma szukać, jeno poznawać.
Andrew pisze:Nic ! zmiana taktyki sprytnego łowcy , mylic sie też mogę
Myśle, że tak właśnie jest. Nie inaczej.
Jego rolą jest sprawienie żeby łowca zamienił się w zwierzynę.

Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
dias1 pisze:Powiedziałem jej o forum, ale nie dałem przeczytać, zrobię to w późniejszym terminie.
A to się będzie działo....
<browar> <browar>Imperator pisze:Ja bym unikał seksu - po to by jej pokazać, że z seksu nie może robić elementu przetargowego.![]()
dias1 pisze:często chwytała za rękę, przytulała się, mówiła że mnie pragnie, kocha, że bardzo tęskni za mną.
- chciała ze mną dzisiaj noc spędzić.
Nagła zmiana, po tym jak zacząłem unikać kontaktu i robić focha za przeproszeniem. Co to może oznaczać takie zachowanie?
instynktowna ale taktyka
Musisz być twardy.

Dzisiaj zostanę u niej na noc. Ale nie będzie "sexu" - źle sie czuję, jeszcze mi grypa nie przeszła, zresztą nie mam ochoty. To co mi tutaj napisaliście dało mi dużo do myślenia. Przestraszyliście mnie. Nie wiem czemu aż tak bardzo to co napisaliście na mnie zadziałało bo sam tak wewnętrznie uważałem. Może było tak że przez cały ten czas mamiłem się tym że to moja wina i że wystarczy że coś w sobie zmienię i wszystko się poprawi. Jestem zły. Boję się żeby czegoś złośliwego nie powiedzieć
i nie zrobić się wrednym dla niej.
Na razie ograniczam się z mówieniem do niej czegokolwiek bo boję się że wybuchnę. Myślę że za kilka dni mi przejdzie to negatywne nastawienie. Stanowiska już nie zmienię, zawsze szukałem partnerki - a teraz jest sytuacja taka że stałem się opiekunem. Mam tego dość i chcę zmiany. Czas wrócić do normalności.
i nie zrobić się wrednym dla niej.
Na razie ograniczam się z mówieniem do niej czegokolwiek bo boję się że wybuchnę. Myślę że za kilka dni mi przejdzie to negatywne nastawienie. Stanowiska już nie zmienię, zawsze szukałem partnerki - a teraz jest sytuacja taka że stałem się opiekunem. Mam tego dość i chcę zmiany. Czas wrócić do normalności.
-
Stormy
dias1 pisze:Na razie ograniczam się z mówieniem do niej czegokolwiek bo boję się że wybuchnę.
czasem wybuchnac tez jest dobrze
dias1 pisze:stałem się opiekunem
g. prawda - stales sie sponsorem, slepym do tego
powiem ci tyle - twoja dziewucha to ostatnia wyrachowana s..ka. spojrz na siebie z boku - jestes wartosciowym czlowiekiem, moglbys z siebie duzo dac, ale z tego co piszesz to nie masz kregoslupa. takim facetem sie gardzi - kompromisy? ty ustepujesz, dziwne ze nie placisz jej za seks, zostawiajac kase na lozku. znalazles sobie panienke sprytniejsza od siebie niestety - za raczke lapala? bo sie wystraszyla ze zrodlo dochodu straci . fladra i tyle. wez sie za siebie czlowieku i rusz glowa a nie tylko sercem czy czyms innym. czasem trzeba, bo ona cie wycycka, zostaniesz bez kasy a i wtedy bez laski. troche godnosci!
dias1 pisze:Dzisiaj zostanę u niej na noc.
Aleś Ty niekonsekwentny jest
dias1 pisze:Nie wiem czemu aż tak bardzo to co napisaliście na mnie zadziałało bo sam tak wewnętrznie uważałem.
Albo wiesz, albo nie wiesz
dias1 pisze:Może było tak że przez cały ten czas mamiłem się tym że to moja wina i że wystarczy że coś w sobie zmienię i wszystko się poprawi.
Tak, tak. Kolejny zbawca świata nam się objawił
Facet, wiesz co to jest honor? Inteligencja? Mądrość? Wiesz co to jest walka o swoje?
Kobieta wykorzystuje Ciebie i Twoją kasę, ma Ciebie na pstryknięcie palcem, chce coś, Ty już pędzisz bo musisz się jej przypodobać. Na co Ci to? Panna korzysta z okazji, w sumie się jej nie dziwię - trafiła na mięczaka, więc dlaczego by z takiego nie wycisnąć wszystkich soków?
dias1 pisze:Na razie ograniczam się z mówieniem do niej czegokolwiek bo boję się że wybuchnę.
Jaki Ty jesteś biedny
Wiesz że tłamszenie tego, co w Tobie siedzi wcale nie pomoże?
dias1 pisze:zawsze szukałem partnerki - a teraz jest sytuacja taka że stałem się opiekunem.
Wbij sobie do tego (nie wiem czy pustego) łba, że stałeś się SPONSOREM.
dias1 pisze:Dzisiaj zostanę u niej na noc. Ale nie będzie "sexu" - źle sie czuję, jeszcze mi grypa nie przeszła, zresztą nie mam ochoty.
Oj, słabo widze to postanowienie. Posiedźcie se razem i potem półóżcie i zaśnijcie. Pokaż, że Ciebie też może "boleć głowa" ;P
Niech to będzie dla Ciebie zabawa, eksperyment typu "co ona zrobi?" ;P
Ale najlepsze wyjście jak na razie to wymyślenie czegoś, żebyście tej nocy razem nie spędzili. Wątpię, czy jesteś gotowy, żeby się jej oprzeć. ;P
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Może jestem głupi ale spróbuję jeszcze raz. Tym razem schowam portfel, nie będę skakał i jej dogadzał za wszelką cenę. Zrobię to na co mam ochotę. Będę mówił jak mi się czegoś nie będzie chciało, nie będę miał na coś ochoty. Tym razem popatrzę trochę na siebie. A "sexu" teraz na pewno nie będzie bo mam przed oczami wasze opinie. To mnie skutecznie blokuje w tym temacie. Teraz zobaczę kogo ona we mnie widzi. Teraz tylko muszę się zebrać w garść i co jakiś czas tu powracać aby nie zapomnieć i trzymać motywację.
dias1 pisze:Tym razem schowam portfel, nie będę skakał i jej dogadzał za wszelką cenę. Zrobię to na co mam ochotę.
powiedz jej, niech Ci sama coś kupi
Ciekawe, czy jeszcze znajdzie się tu jakiś geniusz, co będzie mnie przekonywał, że regularne płacenie za kobietę jest męskie i zajebiste. Litości!!

http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
zgadszam sie troszke z Tedem, ze ona od poczatku cos ma nie tak poukladane w glowie, mozna dac za siebie zaplacic, mozna czasem przyjac jakis prezent, ale to co ona robi t juz nie jest normalne. Moiim zdaniem odbrzy by bylo jakbys w ogole przez pewien czas sie z nia nie spotykal, zeby wiedziala dziewczyna, ze nie jest dla Ciebie calym swiatem, zeby poczula, ze sie dystansujesz.
"To jest tak, że gdy mam co chcę,
Wtedy więcej chcę.
Jeszcze."
Wtedy więcej chcę.
Jeszcze."
Zrobiłem tak jak miałem zrobić. Pisałem Wam że uparty jestem. Nie powiem że było mi łatwo, bo ona na mnie bardzo działa. Strasznie ciężko jej się oprzeć. Wczoraj wieczorem wiedziałem że będzie chciała się "kochać" i strasznie do tego dążyła. Jak w końcu zrozumiała że nie mam ochoty to się tyłkiem do mnie odwróciła. Trzymałem ją za rękę aby się nie odwracała to mi powiedziała: "Puść" po czym się odwróciła. I zaczęła mieć do mnie pretensje, że ja zawsze mam ochotę. Że jak ja sobie to wyobrażam. Że nawet przytulić się nie chcę? a przecież sama się odwróciła. W końcu zaczęła płakać. Mi to wyglądało na płacz dziecka który nie dostał tego co chce. Kiedyś jej płacz na mnie działał, teraz to odczuwam jako element wymuszający. Powiedziałem jej to. To w ripoście dostałem - gdzie się podziali prawdziwi faceci. W końcu chyba zrozumiała, że to ona się odwróciła pierwsza (co jej musiałem tłumaczyć przez 15 min), to się w końcu przysunęła i przytuliła. Odwzajemniłem to. Wtedy się znowu rozpłakała. Tym razem odczułem że tu chodzi o jej dumę, że ona musiała zrobić teraz krok w moją stronę (no ale skoro się odwraca do mnie, to czemu ja mam robić krok w jej kierunku).
Rano znowu próbowała. Nie pozwoliłem. Powiedziałem że są rzeczy ważniejsze niż to. Nie wiem czy zrozumiała mnie, bo zaczęła się cały ranek dąsać na mnie. W końcu ubrałem się. Chciała abym ja do pracy zawiózł (15 min piechotką od jej domu), odmówiłem. To mi powiedziała: korona Ci z głowy przecież nie spadnie, puściła focha i poszła. Ja pojechałem do domu. Napisałem jej w sms że dla mnie sex to dopełnienie uczucia, miłości, akceptacji. Że to nie tylko (przynajmniej dla mnie) akt fizyczny. Że nie podoba mi się jej podejście żądaniowe (wczoraj się załamałem jak jej siostra prosiła moja dziewczynę aby pomogła w kuchni robić herbate, i przynieść ja do pokoju gdzie siedzieliśmy (herbata była dla nas trojga). Nie pomogła jej. W końcu jej siostra sama przyniosła kubki (powiedziała dając je, że mogła by się ruszyć), a zamiast słowa dziękuję usłyszała od mojej dziewczyny: "spierdal..". To mnie przeraża. Mi się to już w głowie nie mieści. Jak ona się zachowuje tak do siostry to jak będzie za jakiś czas się zachowywać i mówić do mnie.). Napisałem jej że te jej zachowanie mnie blokuje. Że dla samego aktu fizycznego to jej nie potrzebuję. Że nie będziemy się teraz kochać, aby nie było to narzędziem przetargowym, czy mającym wpłynąć na mnie. Skupimy się tylko na relacjach wg mnie najważniejszych (zachowanie, obopólny stosunek), aby sex tego nie przesłaniał i nie był sposobem na chwilowe odwleczenie problemów.
Rano znowu próbowała. Nie pozwoliłem. Powiedziałem że są rzeczy ważniejsze niż to. Nie wiem czy zrozumiała mnie, bo zaczęła się cały ranek dąsać na mnie. W końcu ubrałem się. Chciała abym ja do pracy zawiózł (15 min piechotką od jej domu), odmówiłem. To mi powiedziała: korona Ci z głowy przecież nie spadnie, puściła focha i poszła. Ja pojechałem do domu. Napisałem jej w sms że dla mnie sex to dopełnienie uczucia, miłości, akceptacji. Że to nie tylko (przynajmniej dla mnie) akt fizyczny. Że nie podoba mi się jej podejście żądaniowe (wczoraj się załamałem jak jej siostra prosiła moja dziewczynę aby pomogła w kuchni robić herbate, i przynieść ja do pokoju gdzie siedzieliśmy (herbata była dla nas trojga). Nie pomogła jej. W końcu jej siostra sama przyniosła kubki (powiedziała dając je, że mogła by się ruszyć), a zamiast słowa dziękuję usłyszała od mojej dziewczyny: "spierdal..". To mnie przeraża. Mi się to już w głowie nie mieści. Jak ona się zachowuje tak do siostry to jak będzie za jakiś czas się zachowywać i mówić do mnie.). Napisałem jej że te jej zachowanie mnie blokuje. Że dla samego aktu fizycznego to jej nie potrzebuję. Że nie będziemy się teraz kochać, aby nie było to narzędziem przetargowym, czy mającym wpłynąć na mnie. Skupimy się tylko na relacjach wg mnie najważniejszych (zachowanie, obopólny stosunek), aby sex tego nie przesłaniał i nie był sposobem na chwilowe odwleczenie problemów.
Ostatnio zmieniony 20 paź 2007, 11:40 przez dias1, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem pod wrażeniem, dias
Dobrze zrobiłeś. Bardzo dobrze. Trzymam kciuki, ale to będzie tytaniczna robota na długim dystansie. Musisz być twardy i wytrzymać. Ciężko będzie, ale trzymaj się tego, co postanowiłeś. Dobrze, że nie dążyłeś do seksu, odpadła karta przetargowa "ja tobie, ty mnie", dało to z pewnością jej do zastanowienia.
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
-
Stormy
dias1, widac ze probujesz ratowac zwiazek ktorego nie ma - jestes jej zachcianka, milosc to to na pewno nie jest, ty sie boisz byc sam z tego co widze i dlatego nie myslisz logicznie - ona cie wykonczy, zniszczy i jeszcze bedzie sie smiac, mowiac ze to twoja wina. ma racje - facet z ciebie zaden. owinela sobie ciebie wokol palca, tanczysz jak ci zagra - jestes zaslepiony. życzę ci zeby ci dala po dupie - wtedy przejrzysz na oczy, zmadrzejesz - w twoim przypadku nawet łopatologia nie dziala, pchasz reke w ogien - to sie sparzysz i moze sie nauczysz.
beznadziejny przypadek....
beznadziejny przypadek....

Jej to by pomogło ale tylko porządne lanie na dupę. Twoje inteligentne tłumaczenia, że seks to jest dopełnienie uczucia itp. itd. .... wybacz, ale to nie ten adres. Do takiej nie dotrze, jakby nawet chciała. A wcale nie chce...Tylko się spocisz a na palcach od pisania smsów Ci się odciski zrobią. Za którymś razem z seksem nie wytrzymasz. Kwestia odczekania z jej strony.
Mnie to najbardziej właśnie dziwi. Że tłumaczę, tłumaczę, naprawdę rozsądnie tłumaczę (na bazie rozsądku) z różnymi przykładami. A przeważnie to jak groch o ścianę. Jakby nie rozumiała. Czasami po dłużej chwili coś dochodzi do niej. Ale w większości nie. Nawet jak pojmie to duma jej nie pozwala naprawić tego że źle zrobiła i przyznać się do tego. A czasami jak jednak uzna że źle zrobiła tak jak wczoraj, przytuliła się ale ze złości się rozpłakała.
Kiedyś mi powiedziała: że ona musi walczyć w związku o swoje. Tego to ja już kompletnie nie rozumiem. Ja nigdy tak nie podchodziłem. Naprawdę dawałem z siebie dużo, zmieniałem się itp. oczekiwałem tego samego. Traktowałem że to normalne, że dwoje ludzi musi się do siebie dopasować. A ona mi z takim hasłem.
Ps. Wczoraj się już zacząłem stawiać. Np. poszła wodę zagotować. Wróciła i powiedziała to ty idź ja zalej i przynieś. Ok, nie ma sprawy. Po czym dodała - przynieś kołdrę z drugiego pokoju. To ja tłumaczę za jednym razem nie dam rady, chodźmy razem ty weźmiesz jedno ja drugie. To ona nie. Mam iść dwa razy.
Może ja już jestem przewrażliwiony że teraz na wszystko patrze przez pryzmat jej dominacji, spełniania poleceń, dogadzania. Zaczynam zauważać że ma dwie ręce i też może nimi coś zrobić, zamiast ustami wydawać polecenia. Jak coś chce to proszę, to weź zrób zamiast oczekiwać że ja to zrobię.
PS. Nie uwierzę, że są osoby tak złe, że mogę być traktowany jako zachcianka, sponsor. Chyba zresztą aż takiego pecha nie mam. Poza tym czy możliwe że mogłem się aż tak pomylić?
Kiedyś mi powiedziała: że ona musi walczyć w związku o swoje. Tego to ja już kompletnie nie rozumiem. Ja nigdy tak nie podchodziłem. Naprawdę dawałem z siebie dużo, zmieniałem się itp. oczekiwałem tego samego. Traktowałem że to normalne, że dwoje ludzi musi się do siebie dopasować. A ona mi z takim hasłem.
Ps. Wczoraj się już zacząłem stawiać. Np. poszła wodę zagotować. Wróciła i powiedziała to ty idź ja zalej i przynieś. Ok, nie ma sprawy. Po czym dodała - przynieś kołdrę z drugiego pokoju. To ja tłumaczę za jednym razem nie dam rady, chodźmy razem ty weźmiesz jedno ja drugie. To ona nie. Mam iść dwa razy.
Może ja już jestem przewrażliwiony że teraz na wszystko patrze przez pryzmat jej dominacji, spełniania poleceń, dogadzania. Zaczynam zauważać że ma dwie ręce i też może nimi coś zrobić, zamiast ustami wydawać polecenia. Jak coś chce to proszę, to weź zrób zamiast oczekiwać że ja to zrobię.
PS. Nie uwierzę, że są osoby tak złe, że mogę być traktowany jako zachcianka, sponsor. Chyba zresztą aż takiego pecha nie mam. Poza tym czy możliwe że mogłem się aż tak pomylić?
dias1 pisze:Mnie to najbardziej właśnie dziwi. Że tłumaczę, tłumaczę, naprawdę rozsądnie tłumaczę (na bazie rozsądku) z różnymi przykładami. A przeważnie to jak groch o ścianę. Jakby nie rozumiała. Czasami po dłużej chwili coś dochodzi do niej. Ale w większości nie. Nawet jak pojmie to duma jej nie pozwala naprawić tego że źle zrobiła i przyznać się do tego. A czasami jak jednak uzna że źle zrobiła tak jak wczoraj, przytuliła się ale ze złości się rozpłakała.
Kiedyś mi powiedziała: że ona musi walczyć w związku o swoje. Tego to ja już kompletnie nie rozumiem.
Macie inne charaktery, inne wychowanie, inną wizję związku. Ty jej nie tłumacz i nie przemawiaj do rozsądku ciągle, bo ona go (rozsądku) za dużo nie ma. Musisz wrzeszczeć i walić pięścią w stół, plus przykłady ale na zasadzie faktów dokonanych, a nie ciągłego gadania. Panie doktorku...
To jest tresura dzikiej kotki, a nie wykłady na uniwersytecie...
Dias, Ty po prostu dobry facet jesteś. Dobry z charakteru i czuły dla ukochanej osoby. Twój tok rozumowania mnie zupełnie nie dziwi, bo sam prezentuję identyczny. Tak jak Ci Nadia napisała - zupełnie inne spojrzenie na świat, wartości, rolę kobiety i mężczyzny i to, czego oczekuje się od związku; w jaki sposób podchodzi do partnera etc. Rozminęliście się w tym temacie.
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
I mam tak walić w stół do końca życia? Ludzie miewają słabsze okresy w swoim życiu (niech mi się przypadkiem coś takiego przytrafi)- z tym podejściem uderzania, może kiedyś zabraknąć mi sił, a wówczas zostanę na lodzie. Zresztą na wakacjach mi pokazała jak mogę na nią liczyć. Chciałem porozmawiać o naszych problemach (Wspólnych), to ona wolała by być wówczas z kimś innym (tak można wywnioskować z tych sms-ów) które wówczas wysłała. Więc w takich chwilach nie mogę na nią liczyć, polegać, mieć zaufanie
. Najprawdopodobniej gdy będę miał dłuższy okres słabości, po prostu zostanę sam. Jedyna szansa to, to aby zrozumiała, dorosła, stała się kobietą. Ja liczę na to, ze się tak stanie. Może się mylę. Ale nadzieja umiera ostatnia. Dam nam jeszcze czas. Ale Matką Teresą nie jestem, aby poświęcić swoje życie dla idei.
. Najprawdopodobniej gdy będę miał dłuższy okres słabości, po prostu zostanę sam. Jedyna szansa to, to aby zrozumiała, dorosła, stała się kobietą. Ja liczę na to, ze się tak stanie. Może się mylę. Ale nadzieja umiera ostatnia. Dam nam jeszcze czas. Ale Matką Teresą nie jestem, aby poświęcić swoje życie dla idei.Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 474 gości


