Problemy w związku

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
SaliMali
Weteran
Weteran
Posty: 958
Rejestracja: 22 maja 2006, 21:29
Skąd: z konia
Płeć:

Postautor: SaliMali » 20 paź 2007, 12:20

dias1 pisze:A przeważnie to jak groch o ścianę. Jakby nie rozumiała
jak z moim jednym bylym. Zreszta wiele w Twoim zwiazku wyglada jak w nasyzm, on chcial traktowac wszystkich za swoich poslugaczy, matka wokol niego latala, brat, chcial zebym i ja to robila.
Moim zdaniem ratowanie tego zwiazku to juz za duzego sensu nie ma, ale jezeli tego chcesz to powodzenia zycze i trzymam kciuki zeby sie udalo,ale to bedzie bardzo trudne zmienic dorosla dziewczyne.
"To jest tak, że gdy mam co chcę,
Wtedy więcej chcę.
Jeszcze."
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 20 paź 2007, 12:22

daj sobie określony czas, np. 3 miesiące. I trzymaj się tych zmian, których postanowiłeś dokonać. Jeżeli dalej będzie tak samo - szkoda Twego czasu i pieniędzy na taki "związek".
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow

Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!

http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
nadia
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 419
Rejestracja: 18 lut 2007, 17:53
Skąd: ze wschodu
Płeć:

Postautor: nadia » 20 paź 2007, 12:24

dias1 pisze:I mam tak walić w stół do końca życia?


chociaż przez pół roku...

Najważniejsze jest czy coś ona do Ciebie czuje, albo czy jest chociaż szansa że poczuje w sposób bezinteresowny w przysżłości. MOże wyleczysz ją z egoizmu. Ale to wymaga czasu, bardzo wiele czasu, inteligencji, siły, woli i chociaż trochę uczucia i dobrej woli z jej strony.
dias1
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 164
Rejestracja: 16 paź 2007, 19:33
Skąd: Z Warszawy
Płeć:

Postautor: dias1 » 20 paź 2007, 14:06

Ostatnio rozmawiałem z jej siostrą. Okazało się, że jest ona bardzo podobna do swojej mamy, nie tylko wyglądem ale i też charakterem. Jej mama wszystkie obowiązki zrzucała na innych: babcia gotowała, córki sprzątały, ojciec pracował jak wół i wieczorami wracał.
Ich ojciec jest naprawdę bardzo fajny i chyba tak jak ja uległy. Dał sobie wejść na głowę. Rodzice jej się rozeszli, ale ich ojciec do końca walczył aby tak nie było. Aż coś w nim pękło, znalazł sobie nową kobietę i chyba jest zadowolony. Nie wiem czy po prostu córka nie napatrzyła się na matkę na to wożenie się, jakie to jest wygodne, albo to genetyczne jest. Może za głęboko szukam wytłumaczenia.
Wiecie jak to ciężko wyrzucić do kosza rok bycia z kimś i rozpocząć wszystko od nowa. Chyba już nie mam na to chęci. Nie wiem czy jak tutaj mi nie wyjdzie, czy po prostu tym nie pierdol.. i zacznę żyć bez zobowiązań, tylko przyjemność, żadnych związków.
SaliMali - jak długo byłaś z tym chłopakiem? starałaś sie to ratować? kiedy zauważyłaś to jego zachowanie? Jaki był efekt stawiania się?
PS. Pół roku czekać nie będę. Chyba wyznaczę sobie dużo krótszy czas. Wyznaję zasadę że jak się chce to się może wszystko. Tylko muszę zobaczyć to że ona chce, póki co widzę że dużo mówi, mówi, mówi, a robi całkiem coś odwrotnego.
Zbliżeń będę unikał. Jak kocha to chyba wytrzyma? chyba że tylko po to jestem dla niej Zresztą ona chyba stosuje to instrumentalnie, bo jak się denerwuje to od razu się miła robi i mówi jak to ma wielką ochotę na mnie. W innych sytuacjach to się raczej nie zdarza.
Awatar użytkownika
Marissa
Weteran
Weteran
Posty: 1864
Rejestracja: 30 maja 2006, 11:46
Skąd: XxX
Płeć:

Postautor: Marissa » 20 paź 2007, 14:34

dias1 pisze:Okazało się, że jest ona bardzo podobna do swojej mamy, nie tylko wyglądem ale i też charakterem. Jej mama wszystkie obowiązki zrzucała na innych: babcia gotowała, córki sprzątały, ojciec pracował jak wół i wieczorami wracał.

Dziwisz się? Nie znała innego modelu, więc postępuje tak, jak postępowała jej matka.

dias1 pisze:Może za głęboko szukam wytłumaczenia.

Na pewno.

dias1 pisze:Wiecie jak to ciężko wyrzucić do kosza rok bycia z kimś i rozpocząć wszystko od nowa. Chyba już nie mam na to chęci. Nie wiem czy jak tutaj mi nie wyjdzie, czy po prostu tym nie censored.. i zacznę żyć bez zobowiązań, tylko przyjemność, żadnych związków.

No, jeśli żal Ci rok zmarnować to bądź z nią do końca życia. Ciekawe co wtedy będziesz mówić <zalamka>

dias1 pisze:Zbliżeń będę unikał. Jak kocha to chyba wytrzyma? chyba że tylko po to jestem dla niej Zresztą ona chyba stosuje to instrumentalnie, bo jak się denerwuje to od razu się miła robi i mówi jak to ma wielką ochotę na mnie. W innych sytuacjach to się raczej nie zdarza.

Traktuje czy nie tu nie o to chodzi. Czy pozwolisz jej tak siebie traktować?
Powiedz, kim dla niej jesteś? :>
dias1
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 164
Rejestracja: 16 paź 2007, 19:33
Skąd: Z Warszawy
Płeć:

Postautor: dias1 » 20 paź 2007, 15:07

Szukam głęboko wytłumaczenia, bo tak już mam. Koś mi już z rodziny kiedyś powiedział i zarzucał że każdego mogę, potrafię wybielić. Heh. Ma się miękkie serce, to trza mieć twardą dupę.
Każdy jest kowalem swojego losu, doli więc ona ma wpływ na swoje życie. Ja mam na swoje. Więc można powiedzieć że zaczynając związek, zaczyna się od zera. Każdy może zrobić tak aby związek był udany. Tym samym nie powinienem jej usprawiedliwiać, gdyż to co robi jest jej działaniem a nie sił nadprzyrodzonych. To takie filozofowanie.
Mogę tak od niej oczekiwać tak nagłej zmiany? czy to jest ponad siły danej osoby. Co o tym sądzicie? Mi się wydaje, że wystarczy chcieć, ale to moje zdanie.
Czy mnie kocha? Hmm po tym co mówi o uczuciach do mnie to TAK, po tym co robi, czyni NIE.
Z tym że wiadomo że łatwiej się mówi niż się robi. Czasem się mówi rzeczy tak aby mieć spokój, albo wprowadzić drugą osobę w błąd. Więc patrząc na tą sytuację z boku to nawet się nie wysila.
Patrząc z perspektywy całego życia, to jeden rok to nic. Patrząc w skali mikro rok to bardzo dużo. Szczególnie jeżeli może wpłynąć na zmianę twojej postawy i wprowadzić pustkę dotkliwie odczuwalną w dalszym czasie.
Teraz sobie pluję w brodę mówiąc: czemu zabrałem się za szukanie dziewczyny tak późno :( miałbym teraz doświadczenia które na pewno by mi pomogły, i pozwoliły zachować pewność swoich decyzji. Sam sobie zgotowałem ten los.
Awatar użytkownika
Marissa
Weteran
Weteran
Posty: 1864
Rejestracja: 30 maja 2006, 11:46
Skąd: XxX
Płeć:

Postautor: Marissa » 20 paź 2007, 15:21

dias1 pisze:Teraz sobie pluję w brodę mówiąc: czemu zabrałem się za szukanie dziewczyny tak późno :(

Ile masz lat?

dias1 pisze:miałbym teraz doświadczenia które na pewno by mi pomogły, i pozwoliły zachować pewność swoich decyzji.

Gdybyś miał doświadczenie, to też byś się niczego nie nauczył :]
Bo Ty jesteś miękka klucha, który:
dias1 pisze:potrafi wybielić


Więc co z tego że nie masz doświadczenia? Czasem posiadanie takowego w niczym nie pomaga, bo osoba je posiadająca nie potrafi/nie chce z niego skorzystać. I dalej popełnia błędy.
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 20 paź 2007, 15:35

Dias - wygrałeś bitwę ale wojny jeszcze nie. Niestety popełniłeś kolejny błąd - za dużo jej tłumaczyłeś czemu postąpiłeś tak, a nie inaczej. Po co te filozofie? Dziewczyna jak Ci odmawia seksu to nie tłumaczy się tak bardzo. NIE I JUŻ!
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Awatar użytkownika
Marissa
Weteran
Weteran
Posty: 1864
Rejestracja: 30 maja 2006, 11:46
Skąd: XxX
Płeć:

Postautor: Marissa » 20 paź 2007, 15:47

Ale on i tak nie wygra. Bo jest za słaby. To dziewczyna w ostatecznym rachunku będzie stroną dominującą. Teraz może i jest zdziwiona jego "chłodem", ale ona zmieni taktykę i znów będzie jej. I tak autor tematu będzie się miotał i miotał, aż ona stwierdzi że czas na kolejnego frajera, albo znajdzie w końcu naprawdę lepszego od niego :]
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 20 paź 2007, 15:55

Może i nie wygra. Ma walczyć. Już spisałaś chłopaka na straty? :>
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.

Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.

Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.

Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Awatar użytkownika
Marissa
Weteran
Weteran
Posty: 1864
Rejestracja: 30 maja 2006, 11:46
Skąd: XxX
Płeć:

Postautor: Marissa » 20 paź 2007, 15:58

Imperator pisze:Już spisałaś chłopaka na straty? :>

Tak.
Bo pomimo dobrych chęci nie robi znaczących kroków. Nie spał z nią ostatniej nocy - ale wielki krok naprzód, no doprawdy! A po co tam w ogóle szedł? Tłumaczy się przed nią jakby coś złego robił? Po co? Jest za ugodowy, za miękki - przegra prędzej czy później.
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 20 paź 2007, 16:04

Czasem się wchodzi do jaskini lwa.
Nieraz alkoholik idzie do baru, żeby się napić soczku i pokazać, że wcale wódy nie musi kupować. :]
Szkoda tylko że się tłumaczył. :|
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.

Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.

Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.

Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
dias1
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 164
Rejestracja: 16 paź 2007, 19:33
Skąd: Z Warszawy
Płeć:

Postautor: dias1 » 20 paź 2007, 21:08

Ja się nie tłumaczę. Ja mówię co jest nie tak, gdzie jest problem. Pomagam jej, aby nie szukała nie wiadomo gdzie. I próbuję jej pomóc zrozumieć jak to powinno być, jak to powinno wyglądać. To nie jest tłumaczenie.
nadia
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 419
Rejestracja: 18 lut 2007, 17:53
Skąd: ze wschodu
Płeć:

Postautor: nadia » 21 paź 2007, 01:06

dias1 pisze:Pomagam jej, aby nie szukała nie wiadomo gdzie. I próbuję jej pomóc zrozumieć jak to powinno być, jak to powinno wyglądać.


Ale przecież nie chcesz jej pomagać we wszystkim jak ten opiekun dla upośledzonych ? Chcesz przecież być partnerem ?!? Dajżesz jej pomyśleć samodzielnie. Zmotywuj ją do główkowania. Bądź tajemnicą. Naprawdę musisz jej wszystko pod nos podtykać ?
Awatar użytkownika
lollirot
Weteran
Weteran
Posty: 3294
Rejestracja: 02 maja 2005, 00:52
Skąd: ...
Płeć:

Postautor: lollirot » 21 paź 2007, 11:13

dias1 pisze:Mnie to najbardziej właśnie dziwi. Że tłumaczę, tłumaczę, naprawdę rozsądnie tłumaczę (na bazie rozsądku) z różnymi przykładami. A przeważnie to jak groch o ścianę. Jakby nie rozumiała.

a nie widzisz, że jej nie zależy na tym, żeby rozumieć? że ona oczekuje zupełnie nie tego, co Ty? że tu absolutne podstawy są zrypane?
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
dias1
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 164
Rejestracja: 16 paź 2007, 19:33
Skąd: Z Warszawy
Płeć:

Postautor: dias1 » 21 paź 2007, 14:43

Wczoraj byłem na dyskotece z kolegami. Napisałem w opisie na gg gdzie będę. Około 3.00 w nocy moja dziewczyna przyszła.Chciała porozmawiać. Wyciągnęła mnie na parkiet, tańczyliśmy, rozmawialiśmy. Zaczęła się do mnie dobiera tak z trzy razy. Każdą jej próbę hamowałem. Trudne to było. W końcu usiedliśmy przy stolikach i rozmawialiśmy. Chyba trochę wypiła bo dziwnie mówiła. Zaczęła mówić, że ona nie była w porządku do mnie, ale że i ja nie byłem do niej, bo nie mówiłem jej komplementów. Zaczęła mówić o rzeczach, jej zachowaniu do mnie (pozytywnym) które nie miało miejsca. Nie licząc dwóch ostatnich dni gdy się zmieniła, po tym jak się wkurzyłem. Powiedziałem że żyje chyba w innej rzeczywistości niż ta w której ja, bo to co mówi nie miało miejsca. Powiedziała, że potrzebuje czasu i mojej pomocy aby się to zmieniło. Zaczęła grać, mówić na okrętkę. Poszedłem do domu. Napisałem jej smsa:
- albo uważa że jej zachowanie jest w stosunku do mnie złe i zacznie pracować nad tym, albo to koniec.
Dostałem dzisiaj rano odpowiedz: Ja wiem że czasami przesadzam i postaram się to zmienić. Potem dostałem drugi: chciałbyś przyjść na obiad?
Co o tym sądzicie:?
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 21 paź 2007, 14:50

Przyjdź - najesz się :D , a przy okazji zobaczysz, jak ona będzie sie czuła w roli gospodarza. :)
Mówiłem - patrz i obserwuj. No i najważniejsze - wyciągaj wnioski
No i działaj jak zacząłeś działać. Po jakimś czasie odpuść. Daj jej cukierka, jak nie wyrwie Ci torebki z cukierkami to jest lepiej. ;)
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.

Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.

Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.

Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
nadia
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 419
Rejestracja: 18 lut 2007, 17:53
Skąd: ze wschodu
Płeć:

Postautor: nadia » 21 paź 2007, 17:06

dias1 pisze:Co o tym sądzicie:?


Że Ci niedługo uczucie do niej przejdzie.
dias1
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 164
Rejestracja: 16 paź 2007, 19:33
Skąd: Z Warszawy
Płeć:

Postautor: dias1 » 21 paź 2007, 18:20

Strasznie mi jej brakuje :(. Tak ciężko sie powstrzymać aby do niej nie pójść teraz i się przytulić. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Mimo iż czytam te komentarze, które nie pozostawiają wątpliwości, to za słaby jestem :(, ciągle wierzę że to się da naprawić i że będzie dobrze. Jestem w tej ciężkiej sytuacji że ja, tak mi się wydaje ją kocham, i nie mogę do tego podejść racjonalnie. Ona też musi coś czuć, skoro wczoraj przyszła się ze mną spotkać, mnie zobaczyć. Coś w końcu musiało ją pchnąć do tego i nie wierzę, że były to złe intencje. (jak rozmawialiśmy w tej dyskotece, to mi powiedziała: co szukasz nowej dziewczyny? gdy byłem na podwyższeniu skąd obserwowałem parkiet gdzie ludzie tańczyli). To boli takie coś, bo ona nawet sobie nie zdaje sprawy, ze nie miałem ochoty się bawić i przez całą zabawę stałem pod ścianą i myślałem o niej. Poszedłem tam aby przestać o tym wszystkim myśleć, co jak widać się nie udało. Z drugiej strony mam jeszcze jakiś honor który nie pozwala mi stracić do siebie resztki szacunku i ulec, dać sobą pomiatać. Kiedyś sie śmiałem z takiego podejścia jakie ja obecnie prezentuję, myśląc że to jest niemożliwe, aby się tak zachowywać, mówić, być tak uległym. Ale to chyba wszystko jest uwarunkowane tym, jak bardzo zależy Ci na czymś. I chyba ja jestem w stanie zrobić dużo, a może i za dużo.
Awatar użytkownika
Elspeth
Weteran
Weteran
Posty: 1525
Rejestracja: 15 lip 2004, 12:22
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: Elspeth » 21 paź 2007, 18:23

dias1 pisze:Ona też musi coś czuć, skoro wczoraj przyszła się ze mną spotkać, mnie zobaczyć.

jasne, że tak, strach przed straceniem sponsora i marionetki :]
dias1 pisze:słaby jestem

tak jesteś za słaby, cienki bolo z Ciebie, za cienki na to, żeby czegoś nauczyć tej księżniczki
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
nadia
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 419
Rejestracja: 18 lut 2007, 17:53
Skąd: ze wschodu
Płeć:

Postautor: nadia » 21 paź 2007, 18:26

dias1 pisze:Jestem w tej ciężkiej sytuacji że ja, tak mi się wydaje ją kocham, i nie mogę do tego podejść racjonalnie.

Za co ją kochasz ? Dobrze się bzyka ? Niesmaczny żart oczywiście. Ale nie rozumiem jak można kochać taką idiotkę.
dias1 pisze:Ona też musi coś czuć, skoro wczoraj przyszła się ze mną spotkać, mnie zobaczyć. Coś w końcu musiało ją pchnąć do tego i nie wierzę, że były to złe intencje. (

Co ją pchęło ? Ciekawość. Urażona duma. Naruszone poczucie własności (ona Ciebie posiada). Może jej się nudziło samej w domu ?
dias1
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 164
Rejestracja: 16 paź 2007, 19:33
Skąd: Z Warszawy
Płeć:

Postautor: dias1 » 21 paź 2007, 18:59

Nie kocha się za coś. Ja nie widzę jakiegoś szczególnego powodu, że za to lub za tamto. Nie wiem jak to opisać. To uczucie że jest blisko, że widzisz jak się cieszy, jest szczęśliwa, zadowolona. Gorzej jak jest zła :), no ale nawet jak robi tą złą minę to i tak jest słodka.
Sex jest przyjemny nie zaprzeczę. Ale równie bardzo a może i bardziej lubię się do niej po prostu przytulić. A jak wyjdzie to od niej to jestem w skowronkach. Bardziej jestem szczęśliwy jak ona się do mnie przytuli, aniżeli jak inicjuje sex. Bo to jest takie od siebie, że potrzebuje mnie, mojego ciepła.
Głupi jestem, co? Może za dużo naoglądałem się telenoweli, i mi tak zostało.
PS. Ale wczoraj mi się głupio i smutno zrobiło. Jak tańczyliśmy, ja się na prawdę źle czułem, mam nie doleczoną grypę i bardzo kaszlę. Nie chciałem z początku tańczyć, bo bałem się że się zgrzeję i jak wyjdę na dwór to się załatwię na amen. Zatańczyłem bo bardzo chciała. I kichnąłem kilka razy w tańcu. To mi powiedziała abym na nią nie kaszlał. Wtedy to chciałem się zapaść pod ziemię, pomyślałem nawet aby po prostą ja tam zostawić i wyjść z tamtąd. Ona nie zauważyła że kaszlę, zauważyła tylko że przez przypadek coś mogło na nią się dostać. Heh
Ostatnio zmieniony 21 paź 2007, 19:17 przez dias1, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Elspeth
Weteran
Weteran
Posty: 1525
Rejestracja: 15 lip 2004, 12:22
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: Elspeth » 21 paź 2007, 19:07

dias1 pisze:Głupi jestem, co?

tak
i w razie czego zgadzam się na ostrzeżenie za to co napiszę - jesteś idiotą, chcesz coś zmienić w waszych relacjach, ale dziewczę za bardzo owinęło Cię wokół palca i za mocno trzyma Cię za jaja, które są chyba wielkości orzeszków ziemnych. Dajesz sobą manipulować. Nawet teraz kiedy niby to chcesz coś zmieniać. Po co się zastanawiasz nad każdym jej słowem, każdym pierdnięciem?
Ostatnio zmieniony 21 paź 2007, 19:46 przez Elspeth, łącznie zmieniany 1 raz.
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 21 paź 2007, 19:07

dias1 pisze:Może za dużo naoglądałem się telenoweli, i mi tak zostało.
Tez tak sadze jak Cie czytam :|

W tym co sadzicie to popieram poprzednie wypowiedzi.

Moje osobiste zdanie jest takie, ze jej nie zmienisz i oczywiscie, ze "wojne" to wygra ona.
Ale i tak moim zdaniem dobrze robisz zamiast "wiać". Bedziesz mial nauke na przyszlosc i nigdy patrzac w lustro nie bedziesz mogl powiedziec, ze nie probowales.
dias1
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 164
Rejestracja: 16 paź 2007, 19:33
Skąd: Z Warszawy
Płeć:

Postautor: dias1 » 21 paź 2007, 19:26

Ja nie chcę tak jak napisałaś mieć do siebie pretensje, ze nie próbowałem, że nie wykorzystałem szansy. Ja już bym to wcześniej skończył, w wakacje. Ale wcześniej nie postępowałem tak jak powinienem, wstydzę się za swoje ówczesne błędy. Ale od powrotu do siebie już tamtych błędów nie popełniam. Pokazałem że się myliłem, przeprosiłem za moje ówczesne zachowanie, mimo iż cała wina wówczas nie była po mojej stronie. Od tamtego czasu dałem z siebie wszystko. Teraz nie patrze obiektywnie, ale myślę że jeszcze trochę czasu, trochę upokorzeń, nastawienie drugiego policzka. Jeszcze trochę poniewierania mną, a zmienię swój stosunek do niej. Ale do tego potrzeba czasu. W tej chwili jednak mam nadzieję że jednak będzie dobrze, że się ona otrząśnie i nie nastąpi ten pesymistyczny scenariusz.
Ps. Tak myślałem i myślałem i coraz głupsze pomysły mi do głowy przychodzą. Mogę też inaczej postąpić, źle, niegodnie ale wygodnie. Może skoro ona myśli tylko o sobie to może ja tez tak powinienem. Zrobić tak że:
- odpuścić, niech robi co chce, moja złość się skumuluje,
- w między czasie chodzić na zabawy i szukać nowej dziewczyny, a powiem szczerze że szukać nie muszę, bo wśród moich studentek są naprawdę atrakcyjne, inteligentne kobiety. Może zainteresować się nimi, może któraś z nich stanie się lekarstwem na moją sytuację. Może nawet nie lekarstwem, tylko ratunkiem i
- wtedy zakończyć aktualny związek, wiadomym jest że tylko nowa dziewczyna może zabić smutek, tęsknotę. Nie myślałbym o przeszłości, tylko układał sobie przyszłość.
Wyjście to jak mówię jest złe. Ale nie chcę się tak męczyć i cierpieć.
FrankFarmer

Postautor: FrankFarmer » 21 paź 2007, 21:25

dias1 pisze:Strasznie mi jej brakuje . Tak ciężko sie powstrzymać aby do niej nie pójść teraz i się przytulić. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam.

=> Bo nie ma nikogo innego =< To naturalne i szczególnie trudne wtedy, gdy to jest twoja pierwsza. To przechodzi kazdemu.
dias1
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 164
Rejestracja: 16 paź 2007, 19:33
Skąd: Z Warszawy
Płeć:

Postautor: dias1 » 22 paź 2007, 19:05

Dzisiaj spotkanie. Już praktycznie jej wszystko powiedziałem co jest nie tak. Nie wiem czy zrozumiała. Mówi że chce się zmienić. Rozmawiałem dzisiaj z koleżanką i powiedziała mądre słowa: jak masz kogoś zmieniać to lepiej sobie odpuść. Wiem ze to bardzo trudne. To będzie moja ostatnia próba. Wczoraj strasznie ciężko mi było. Dzisiaj bardziej skupiłem się na pracy i udało mi się uciec przed tym myśleniem i nawet miałem dobry humor. Wiem już jak uciec przed depresją jeżeli dojdzie do rozstania. Dzisiaj idę na spotkanie z nią. Chcę porozmawiać i może dojść do wspólnego rozwiązania tej sytuacji. Ja już zbytnio na to wpływu nie mam, to już zależy tylko od niej czy po prostu chce abym ja też był w tym związku szczęśliwy. Aby nie być naiwnym i nie wpaść w to co było wcześniej, zmieniam swoje podejście. Stanę się na pewno bardziej wymagający. Będę mówił od razu jak wg mnie będzie coś nie tak, na pewno będę więcej o tym z nią rozmawiał.
Dam jej troche czasu na zmiany, ma ciężki teraz okres w życiu. Ale muszę myśleć o sobie więc będzie to troche czasu nie wieczność. Za jakiś czas usiądę i przemyślę czy są zmiany, czy czuję się inaczej w tym związku. Jeśli uznam że nic się nie zmieniło to z czystym sumieniem dam sobie spokój i poszukam nowej dziewczyny.To będzie chyba najzdrowsze i najlepsze rozwiązanie. Każdy zasługuje aby dać mu czas, szczególnie jeżeli Ci zalezy na tej osobie. Może nawet nie dać jej czas, tylko Nam czas aby przez to przejść.
Kiedyś chciałem uciec przed problemami, już tak nie będę robił. Teraz spróbuję stawić im czoła, najwyżej nie dam rady. Nie będę miał do siebie żalu ze nie próbowałem, nie starałem się a to chyba najważniejsze, aby niczego nie żałować.
Awatar użytkownika
Elspeth
Weteran
Weteran
Posty: 1525
Rejestracja: 15 lip 2004, 12:22
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: Elspeth » 24 paź 2007, 09:16

I jak Twoja księżniczka odnajduje się w nowej sytuacji? Chyba, że nic się nie zmieniło.
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
dias1
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 164
Rejestracja: 16 paź 2007, 19:33
Skąd: Z Warszawy
Płeć:

Postautor: dias1 » 12 lis 2007, 20:50

Witam po krótkiej przerwie.
Sprawy idą w takim kierunku, że - kilka dni separacji będzie. Kłócimy się bardzo dużo, prawie o wszystko. Bardzo się różnimy w wielu kwestiach. Coś co dla mnie jest normalne, zabawne - dla niej jest "uwłaczające".
W sumie jest teraz tak, że jak widzę codziennie jej niezadowoloną minę, zdenerwowanie, pretensje to mam dość, i tracę ochotę na cokolwiek.
Jak ktoś czytał inne tematy to pewnie zauważył że też mam dużo za uszami. Nieźle mi naubliżano itp. W każdym razie ciągle myślę o tym sms-ie który wysłała do "kolegi" jak byliśmy na wakacjach w którym pisała "że bardzo chciała by aby był z nią wtedy". Zresztą wówczas nie pozwoliła abym sprawdził czy są jakieś bardziej dobijające dla mnie smsy na jej komórce tylko je wszystkie skasowała. Straciłem do niej zaufanie. To zadziałało w sumie jak bomba z opóźnionym zapłonem. Jak idzie na zabawę z siostrą to jej nie ufam, czy nie bawi się z jakimś chłopakiem. Nigdy takiego uczucia nie miałem i mi się to nie podoba. Wkurzony potem jestem.
I druga bardzo ważna kwestia (zostałem za nią tutaj na forum strasznie skrytykowany) dotyczy tego że nie mogę zaakceptować jej przeszłości jej byłych. Ciągle o tym myślę. Mam pewnie kompleks bo może boję się porównania. W sumie to sam się do nich porównuję oczywiście na moją niekorzyść. Mam już tego dość. Jestem tym zmęczony, nie mogę się skupić. Jak tak dalej pójdzie to będę miał problemy w pracy przez to. Przypomnę dla tych co nie czytali tematu: ona jest moją pierwszą dziewczyną (z nią miałem swój pierwszy raz), ona miała 3 partnerów (w tym ja). Chciałbym mieć możliwość takowego porównania jakie ona ma, niestety tak nie jest. Ja już pisałem:
najlepiej jest gdy - oboje są dla siebie pierwszymi albo oboje są doświadczeni. W przeciwnym wypadku, zawsze będą pretensje o to. Może nie na początku, może to też kwestia delikatności obejścia osoby doświadczonej ze swoim partnerem w tym temacie i oczywiście charakteru. Ja mam z tym problem i raczej nie poradzę sobie z nim. Myślę że z kolejną dziewczyną on nie wystąpi bo też będę miał przeszłość (nawet jeżeli ona będzie miała trochę bogatszą). Też będę miał wspomnienia i tajemnice, co spowoduje równowagę.

[ Dodano: 2007-11-16, 00:55 ]
Koniec.
Rozstaliśmy się. Do ostatniej chwili się wahałem. Ona strasznie na mnie fizycznie działa, tak trudno się opanować. Ale to co mówiła, otrzeźwiało mnie. Że jednak dobrze robię, że się nie mylę, że to nie ma już sensu. Mówi, że widzi też swoją winę, ale nie mówi co robiła źle. Widzi natomiast, to że ja jestem w większym stopniu bardziej winnym. No cóż spodziewałem się po niej, że jednak chociaż troszkę przejrzy na oczy. Myliłem się, zresztą nie pierwszy raz. Do końca trzymała swoje stanowisko. Szkoda.
Nie będę już tracił czasu, zabieram się za szukanie nowej dziewczyny. Jak będę siedział w domu to zwariuję od rozmyślania o niej i będzie mi odbijało.
Pamiętajcie: chcecie poznać drugą osobę zamieszkajcie z nią!!!!!! jedźcie na wspólne wakacje!!!!!! dużo spotkań, rozmów. Pozdrawiam

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 484 gości