Ilez pytan ... na ktore nieznam odpowiedzi ... tyle samo takich na ktore odpowiedzialem ...
Zanim bede konczyc swoja historie chcial bym przywitac tego typa krzysia

cosmy sie z nim nieraz pozarli
No wiec zaczne od tego.
@Krzychu
Chcialem obic ryj ... bez bycia "figo fago" "macho" itp zawodnik zemnie wagi lekkiej ... Ale Lukasz (ow facet mojej ex

) nie jest dla mnie partnerem chodzby do sparingu. Wiec co mi to da ? taki sam rezultat bedzie na worku ... gdyz szansy ze odda cios niewidze.
@Mia
Dziekuje mimo ze nieprosilem o wspolczucie.
@Jawka
Gdy zaczne dopisywac dalsze czesci histori pewnie zrozumiesz ze to jak sie zachowala nieulatwi jej nic ... Pisalem ze razem pracujemy ... za to niepisalem ze zgodzila sie na rozmowe aby wszystko wyjasnic.. Bardziej doswiadczeniu forumowicze wiedza jak wyglada dyskusja gdy niema sie argumentow.
@Imprerator
Jak pisalem do Jawki seria pytan sie zacznie tyle ze to ja mam argumenty.
@eng
Czy ja cie przypadkiem nieznam z HB ? kiedys chyba pytalem.
Trzeba byc silnym ? staram sie ... ale jak pisalem niepotrafie otworzyc nowego rozdzialu niekonczac poprzedniego ... zakonczenie tego ktos mi usilnie utrudnia co sprawia bol i odbiera sily.
@kml
A czy milos niebedzie wystarczajacym powodem aby niestarac sie jej skrzywdzic ? Dla mnie jest ... i dlatego sam siebie kopie na glebie sam siebie zrzucam coraz glebiej byle nieranic jej.
@Martinoo
Wydaje mi sie ze niekiedy czlowiek niejest wstanie sie zdystansowac ... nie po takim ciosie nie po takim czasie. Aluzja do lat 18 nietrafna ... mam ledwo 21 ale uwierz mi swoje przezylem.
@vilmon1980
Staram sie ... ale jestem na granicy :\
@ksiezycowka
Staram sie niezachowywac jak ona ... wyjasnienia lacznie tego co bylo nie tak zaraz po odpisaniu na wszystkie posty.
@dzindzer
Odpowiedzi dla siebie doszukasz sie w odpowiedziach dla innych.
Wszyscy widze dociekaja co bylo nie tak ... a ogolnikowo jak by niebylo ale pisalem co bylo nie tak.
Niebylem wstanie sprostac jej oczekiwania. Staralem sie jak moglem i te ktore moglem spelnialem.
Mimo iz czlowiek w milosci nieliczy na cos w zamian za to co daje ... to jednak gdy widzi ze nie tylko on sie stara i cos dostaje ma wiecej motywacji.
Po czesci chodzilo o seks ... ktory dla niej byl malo wazny ... Dla mnie stanowil nierozlaczna czesc zwiazku. Mimo iz naprawde niebagatelizowalem go i nie sprowadzalem tylko do orgazmu ... gdyz naprawde byl to dla mnie akt magiczny ona caly czas uwazala ze chodzi mi tylko o orgazm.
Ile bym sie nie wyrzekal ... niebylo roznicy ... bylem wstanie bez seksu przezyc ...
Lecz ona mimo mojego celibatu aby cos udowodnic traktowala go w pewnej chwili sex jako nagrode... Nieobwiniajcie mnie ze niebylem wstanie odmowic przyjecia takiej nagrody.
Po czym znow obwiniala mnie ze tylko o to mi chodzi.
Niebylem wstanie zaprzestac palenia. Tak to moja wina moze sie niestaralem ... moze niewspierala mnie na tyle na ile tego potrzebowalem. W uproszczeniu pare razy powiedziala mi "Chcesz seksu niepal" (w naprawde wielkim uproszczeniu)
Ze wzgledu na moja "przeszlosc" ktora niebyla wesola (historie z dragami) niebylem na takim "poziomie" w szkolnictwie na jakim powinienem. Wydaje mi sie ze staralem sie to nadrobic i dalej sie staram ... Glupio samemu o sobie tak mowic ale z iq 130 chyba niejestem intelektualnie uposledzony.
Jej mama mnie nielubi. Nigdy nielubila. Chodzilismy razem do gim gdzie bylo o mnie glosno. Nienalezalem do tej grzeczniejszej czesci klasy.
Teraz troche 100% mojej winy gdzie bylo jej przyzwolenie.
Mielismy swoje hasla na poczte i innego wirtualne gowna ... Przez ostatnich kilka miesiecy w "napdach" histeri i panicznego strachu czytalem jej korespondencje z facetami (za jej przyzwoleniem poniewaz mowilem ze jesli jej to przeszkadza niech zmieni hasla niebede tego wypomina) Jako iz w niektorych wypowiedziach widzialem troche flirtu bylem laskaw o tym pol zartem informowac ... na co zawsze byl foch.
Niemielismy dla siebie tyle czasu ile bysmy chcieli ... a jak mielismy ten czas Kasia byla prawie zawsze w zlym humorku (praca szkola niezawsze nam sie to zgrywalo)
Jako kochanek niebylem "wspanialy" zawsze twierdzila ze jej to nieprzeszkadza ... mimo iz mnie bolalo to cholernie ... moja niewspanialosc polega na tym iz konczylem za szybko ... zawsze bylem gotow stanac na rzesach i zaczac jeszcze raz ... Jak i cwiczyc (wszyscy wiemy ze cwiczenie czyni mistrza) lecz ona negowala to wszystko mowiac ze jej to nieprzeszkadza dla niej seks nie jest wazny jesli chodzi o orgazm (teraz widze jak bardzo klamala ... moze naprawde nieliczyl sie orgazm ale strefa duchowa jesli chodzi o seks tez dla niej chyba nieistnieje)
To uhm ... tyle co na ta chwile jestem w stanie napisac.
Lecz jak zly bym niebyl ... jak kurewsko beznadziejny bym niebyl nietlumaczy to zakonczenia zwiazku w taki sposob ...
Ona wciaz tlumaczy ze zanim zemna zerwala niebyla z nim ... Jestem wstanie dac temu wiare ... Ale otrzasnac sie po nawet nie 1 dniu ? tego niejestem wstanie zrozumiec ...
Zal mi teraz Lukasza ... Kasi tez ...
Zastanawiacie sie dlaczego ? ze wzgledu na mnie widzi tylko superlatywy ... i przez jakis czas niebedzie wstanie dostrzegac cech zlych ... Jest zauroczona jego innoscia ... przeciwienstwem mnie jakie stanowi ... i to bron boze bedzie zgubne (A Dupa bron boze niech bedzie zgubne i niech cierpi jak ja ... az takim altruista niebede -.-)
Az fragment dialogu z owym Lukaszem mi sie przypomina ... gdzie przez chwile zyczylem mu aby im sie udalo ... po czym wyplulem wlasne slowa i powiedzialem ze takiego wala mam nadzieje ze sie nieuda... A on bedac w wygodnej sytuacji bo to ja caly czas mowilem byl to wstanie zrozumiec.
Co mnie jeszcze ciekawi i martwi ... niepodzielil sie z nia ta rozmowa ... mimo zapewnien ze tak zrobi ... postanowil naprawde wiele informacji zachowac dla siebie ... A ja w tym wszystkim boje sie ze uzyje ich przeciw niej ... gdyz ma teraz nad nia przewage ... wie o niej duzo wiecej niz ona o nim ... Co gorsza nie demonizowalem jej ... a chyba powinienem ... moze wtedy niewzial by tego co mowie za prawde ...
Jak teraz to czytam to zal mi samego siebie za brak jakiejkolwiek umiejetnosci skladania zdan ...
Dodatkowo majac teraz okazje gadalem chwile z siostra (pracuje w tym samym kinie co ja i moja ex)
W jakim szoku bylem gdy okazalo sie ze kasia niepytana zaczela klamac mojej sis na temat tego co zaszlo ...
Ja wiem ze to moze byc jej perspektywa i moze roznic sie od mojej ...
Chcial bym opowiedziec wszystko abyscie sami mogli wyciagnac wnioski ... ale na to brak mi czasu ... Czeka mnie ciezki dzien w pracy bo jakies cholerne szkolne wycieczki chca ogladac "Katyn" i "Ratatuj" ...
Jedno z czego moge byc dumny ... mimo iz niemoglem spac cala noc ... co poglebi moje zmeczenie doszedlem do wielu wnioskow ktore jak na siebie patrze juz pomagaja mi po milimetrze podnosic sie z dna na ktorym leze.
Zrozumialem ze kobieta ktora byla wstanie potraktowac mnie w ten sposob ... ktora niepotrzebowala nawet dnia na znalezienie nowego faceta ... ktora sama z siebie klamie na temat zaistnialej sytuacji bo chce sie bronic ? atakowac mnie ? czy cokolwiek nie jest warta tyle cierpienia ... Zyje i zyc bede w przekonaniu ze kiedys byla warta ... tego niezmieni nic inaczej niespedzil bym z nia 4 lat.
Wedlug zasady aby niezyczyc co tobie niemile ... zycze jej jak najlepiej ... Co niezmienia faktu ze chcial bym aby ktos potraktowal ja tak jak ona mnie ... nie dla zemsty czy z zawisci ... po prostu mam nadzieje ze nauczy ja to chodz poczesci tego czego mnie nauczylo.
Nowy dzien ! a z nim nowe mozliwosci
