A panowie oczywiscie sprowadzaja sprawy do jednego!!!
mrt, ja Cie rozumiem. Mialam takie mysli, kiedy moj maz, a wtedy jeszcze nie maz, wyjezdzal czesto w podroze sluzbowe, ktore sluzyly glownie lechtaniu ego klienta, czyli polegaly na dobrej zabawie. Zawsze bylo tam duzo kobiet, glownie sekretarek i asystentek, ktore chcialy (nie wszystkie!) zrobic szybka kariere w firmie, oczywiscie przez lozko. Jakis "zyczliwy" pokazal mi kasete z takiego wyjazdu i zobaczylam jak jedna taka tanczy z moim facetem. Bylo to naprawde duzo bardziej erotyczne niz lap dance z klubu go go. I pomyslalm wtedy, ze jest to dla mnie duze zagrozenie, ze zdradzi mnie itd.
Co zrobilam?
Powiedzialam mu o swoich obawach i o tym, ze takie tance mi sie nie podobaja i nie chce zeby tak tanczyl, ale ze rozumiem, ze taka ma prace i ze wyjazdy sa koniecznoscia. I tyle.
A z reszta poradzilam sobie sama. Bo to byl jedynie problem mojego myslenia o mnie. I wytlumaczylam to sobie tak, ze jak ma zdradzic, to zdradzi i ja zawsze mam na to taki sam wplyw. A moj wplyw jest taki, ze jak wszystko jest dobrze, to mnie nie zdradzi, bo jest myslacym mezczyzna i nie bedzie chcial tracic takiej wspanialej kobiety jak ja

. A jak jest za glupi, zeby to docenic, to niech to sie stanie lepiej wczesniej niz pozniej, a "zyczliwi" i tak doniosa, a ja nie strace zycia z matolem. Pomoglo mi, a wlasciwie nam.
A Krzys nie ma racji!!!!!!!!!!!!!!!!! Facet to nie zawsze zwierze!!!!!!!!!!!!!!!!! Czasami ma mozg!!!!!!!!!!!!!