jabłoń pisze:Oczywiście, że trzeba ludzi leczyć ale przeszczepy to dla mnie przesada... i chyba nie zaprzeczysz, ze spowoduje to osłabienie rasy... zresztą już mamy ludzi biologicznie słabszych niż kiedyś.... ale trudno warunki są lepsze to i możemy sobie na to pozwolić ... natomiast przeszczepy... nieeee.... to już przesada...
jabłoń, z biologicznego punktu widzenia może i tak. Ale od razu nasuwa mi sie myśl że nie tylko zdrowie organów jest istotna w ludzkiej biologii, isnieje jeszcze determinacja do przeżycia, chociażby.
Szanuję Twój pogląd ale zdecydowanie sie z nim nie zgadzam.
jabłoń pisze:No bo konkretna ze mnie dziewucha - należy precyzyjnie posługiwać się słowem... i słucham tego co mówią w kośeiele i tak jest w wielu modlitwach i wyznaniach wiary: "wierzę w zmartwychstania ciała"
Oby jak najwięcej konkretncyh dziewuch! Tylko że zanim będzie zmartwychwychstanie jest "z prochu powstałeś i w proch sie obrócisz"...
Poza tym jak już jesteśmy przy dosłowności to pod rozwagę słowa, że Bóg odrodzi nasze ciała "na podobieństwo swego ciała uwielbionego."
jabłoń pisze:A tu mnie najbardziej zainteresowałeś ! Faktem ? Przyponiałeś sobie poprzednie wcielenia czy co ?
to chyba Cię troche rozczaruję:
składamy się z atomików, które się wiążą. Założmy że zjadam marchewkę z z atomem magnezu, magnez staje częścią mnie, potem umieram, i zostaje zjedzony przez robala, jeden robal wyjada mi tego "magneza" i wędruej po świecie siada na roślince, roślinkę zjada zajączek, zajączka lisek, lisek zdycha zjadają go robale... i tak w kółko...
W pewien sposób jest to reinkarnacja. Bo nawet w wierzeniach, które uznają reinkarnację, świadomosć poprzednich wcieleń nie podąża za kolejnymi. <aniolek2>
Prymitywne, co nie?? <aniolek2>
jabłoń pisze:Czy dziecko moje czy ktoś bliski nie ma żadnego znaczenia... Ja po prostu rozumiem konieczność. Skoro ktoś musi umrzeć to musi i nie można człowieka ratować bez względu na wszystko czy też uznawane zasady... Zresztą ja wierzę, że człowiek ma duszę nieśmiertelną i nie żyje tylko raz więc nie przejmuję się tak bardzo śmiercią ciała... : )
Trudno mi zrozumieć czy uzasadnic taki pogląd. Jedyne co przychodzi mi na myśl to to że nigdy nie byłąś w podobnej sytuacji i nie zdajesz sobie sprawy z tego co mówisz. Z drugiej strony ja też nigdy nie byłem w takiej sytuacji, a zrobiłbym wszystko co w mojej mocy żeby ratować bliską mi osobę. <aniolek2>