FlyingDuck. Dobrze, że jesteś - może spierając się z Tobą czegoś się (od Ciebie) nauczę.
Ewolucja wg Darwina - jest oczywiście prawdziwa w opisie rzeczywistości - ale chyba tylko CZEŚCIOWO. Sam czas, PRZYPADKOWE mutacje i kształtujące ograniczenia środowiska tzw. dobór naturalny - bez uwzględnienia jakiegoś aktywnie współpracującego elementu niematerialnego, duchowego, inteligencji - nie wystarczyłyby aby doprowadzic do powstania takiej złożoności jaką mamy... tak istotnych skoków i nagłych (kwantowych ?) przejść pomiędzy poszczególnymi gatunkami....
Powyższe przeskoki to jest właśnie jakiś dowód na istnienie, nazwijmy ją dla potrzeb dyskusji, jakiejś nieśmiertelnej inteligencji, która dąży do jak najpełniejszego przejawienia i ODZWIERCIEDLENIA siebie w materii...
Owa INTELIGENCJA właśnie w człowieku sie jak na razie najpełniej i najszybciej realizuje - byc może dzięki temu, że każdy z nas dostał tylko jej kawałek - i jest w stanie ją w sobie INDYWIDUALNIE uprawiać i rozwijać....
To o czym piszesz, a mianowicie przebudowywanie naszego DNA jest działaniem już prawie jak "Bóg" : ) Chodzi jednak właśnie o to abyśmy te DNA przebudowywali rzeczywiście ŚWIADOMIE - czyli przy uwzglednieniu wszelkich możliwych niebezpieczeństw i nie dających się cofnąć konsekwencji, które się z tym mogą wiązać...
I dlatego ja tylko apeluję, aby uwzględnić, że ciało to nie tylko budulec ale także coś co jest w stanie "magazynować", niejako nasączać się emocjami i odczuciami (sfera energetyczna, którą odziedziczyliśmy po zwierzętach i którą z nimi dzielimy). A przeszczepy łopatologicznie "wyrwane" z ludzi o martwym pniu mózgu, dalej zawierają coś co jest tylko tym ludziom swoiste i właściwe - stanowi część ich tożsamości (np. miłość do określonej osoby... upodobanie do alkoholu albo ostrych przypraw... : )
FlyingDuck pisze:Jeśli nawet było by inaczej, usunięcie (lub wszczepienie) połowy wątroby wpłynie na Twoją tożsamość przypuszczalnie mniej niż widok umierającego człowieka. Normalne, w życiu ludzie się zmieniają.
WŁAŚNIE NIEWIADOMO ! właśnie wcale nie wiadomo czy mniej wpłynie... Przeszczepy to jest ślepa uliczka....
FlyingDuck pisze:Trwało parę setek tysiącleci (a chyba więcej) byśmy wyszli z morza na ląd, natomiast droga z jaskini na księżyc zajęła już tylko parę tysięcy. Raczej nie nazwałbym tego chyleniem się cywilizacji ku upadkowi. (to w sprawie twierdzenia że stoimy nad skrajem jakiejś przepaści)
Zważ, że sam fakt latania na księżyc czy manipulacji genetycznych to jeszcze nie wszystko ! Innymi słowy cywilizacje w dłuższym okresie powinny się rozwijać RÓWNOMIERNIE w sposób zintegrowany - a nie tylko technicznie czy naukowo. Co z tego, ze niektórzy sobie przeszczepiają serca - jeżeli coraz więcej ludzi na świecie cierpi głód i skrajną nędzę. Pisząc o ryzyku upadku cywilizacji miałam właśnie na myśli zaniedbanie naszego rozwoju w sferze humanistycznej, moralnej czy filozoficznej.
Istnieje coraz bardziej poważne ryzyko, że już niedługo ta coraz bardziej niesprawiedliwie traktowana głodująca i "zasmradzana" zanieczyszeniami środowiska, część społeczności ludzkiej po prostu zbuntuje się. I już mamy następny konflikt na miarę światową, ktoś spuści bombkę jądrową i .... nastąpi koniec eksperymentu "Boga" pt. homo sapiens przeprowadzanego na 3 planecie układu słonecznego ... a co ? nie było tak z dinozaurami ? też wyginęły no nie ?