Dlaczego mężczyźni nie chca sie żenić ?

Tu można wypowiadać się na wszystkie inne tematy jakie przyjdą Wam do głowy.
Posty w tym dziale nie są naliczane.

Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam

Awatar użytkownika
Sir Charles
Weteran
Weteran
Posty: 3146
Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
Skąd: sponad chaosu
Płeć:

Postautor: Sir Charles » 17 lip 2006, 23:46

paula19 pisze:-ktoś musi naprawiać mój samochód, pralkę jak się zepsuje itd... (choć sama tez bym sobie poradziła)
-dodatkowe zyski płynące z jego wypłaty

Czytałaś ten artykuł? <hahaha>

Ogólnie świetny jest. Przez cały czas pisania zastanawiałem się któż to ma takie lekki i cięte pióro. No i na końcu wszystko się wyjaśniło :P Chyba sobie kupię tę książkę :)
soul of a woman was created below
Awatar użytkownika
paula19
Maniak
Maniak
Posty: 536
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:33
Skąd: z nikad
Płeć:

Postautor: paula19 » 18 lip 2006, 00:00

Sir Charles pisze:Czytałaś ten artykuł?


eee nie, bo jeszcze przejdą na mnie zapędy feministyczne autorki/autora....
... każda dziewczyna powinna nosić głowę wysoko, z tego powodu, że jest kobietą, że była dla Stwórcy doskonale skończoną poprawką do spartaczonego Adama.
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 18 lip 2006, 00:22

gracja pisze:chcę znać mechanizmy podjecia decyzji. co poza miłością?

Co poza? : przeżywanie radości podwójnie i dzielenie smutków na pół. Dokładnie tak, na dobre i złe.
Mechanizm? : ciągłe zagłębianie się w sobie, przenikanie, wytarzanie sobą całego świata i ubabranie w to nawet Boga i wszystkich Świętych, Rodziny i znajomych. Wykrzyczenie całemu światu i niebiosom, że teraz MY! ... razem z (późniejszymi) dziećmi.

I... gówno prawda ;P
(może być?)
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Kubek
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 411
Rejestracja: 14 maja 2006, 23:37
Skąd: Lublin
Płeć:

Postautor: Kubek » 18 lip 2006, 00:34

Ja znam same zalety małżeństwa... i jedną wielka wadę... cholera nie stać mnie jeszcze na tą ipmprezę.

Tak liczyłem sobie skromnie:
obrączki (niebylejakie, bo nie będzie powtórki, więc białe złoto i grube) - 1600,- minimum
USC- grosze, w porównaniu z resztą
Ksiądz i cyrk w kościele- 1500,- (jak chcemy [a chcemy] z chórem i innymi)
Samochody- 1400,- (mam upatrzonego Cadillaca, rocznik 1928 i niczym innym do Kościoła nie chcę).
Wesele- najbidniej 15.000,-
Suknia, smoking/kontusz (ma się te szlacheckie korzenie, więc czemu nie?)... najbidniej 3.000,-
i tak by wyliczał i wyliczał...

gdyby nie to, że pensji mam trochę ponad 1.000 na rękę, do tego fuszerki różnorakie, ale nie na tyle pyche, bym o ślubie rychłym mógł myśleć.
Wraz z końcem ostrzeżenia, niski poziom moderacji uprawiany przez użytkownika Maverick będzie napiętnowany w delikatniejszej już formie.
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 18 lip 2006, 00:37

Kubek pisze:Ksiądz i cyrk w kościele- 1500,- (jak chcemy [a chcemy] z chórem i innymi)
Samochody- 1400,- (mam upatrzonego Cadillaca, rocznik 1928 i niczym innym do Kościoła nie chcę).
Wesele- najbidniej 15.000,-

I tu dostrzegam kolejne plusy zycia z daleka od katolicyzmu :D
Kubek: ale tu nie o ślubie/weselu, lecz o małżenstwie :]
Awatar użytkownika
Kubek
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 411
Rejestracja: 14 maja 2006, 23:37
Skąd: Lublin
Płeć:

Postautor: Kubek » 18 lip 2006, 00:39

pani_minister pisze:Kubek: ale tu nie o ślubie/weselu, lecz o małżenstwie :]


Tyle, że ja ochotę na żeniaczkę już od dawna mam...

...tylko potencjalne koszta mnie w fotel głęboko wbijają, a nie mam co za bardzo liczyć na rodzinę, będę musiał sam uzbierać :(
Wraz z końcem ostrzeżenia, niski poziom moderacji uprawiany przez użytkownika Maverick będzie napiętnowany w delikatniejszej już formie.
Awatar użytkownika
paula19
Maniak
Maniak
Posty: 536
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:33
Skąd: z nikad
Płeć:

Postautor: paula19 » 18 lip 2006, 00:42

Kubek pisze:...tylko potencjalne koszta mnie w fotel głęboko wbijają, a nie mam co za bardzo liczyć na rodzinę, będę musiał sam uzbierać


A nie lepiej kameralnie wesele, a za tą kase co goście przejedzą wybrać się na Majorke?
... każda dziewczyna powinna nosić głowę wysoko, z tego powodu, że jest kobietą, że była dla Stwórcy doskonale skończoną poprawką do spartaczonego Adama.
Awatar użytkownika
sophie
Weteran
Weteran
Posty: 2726
Rejestracja: 17 maja 2004, 08:13
Skąd: Vaarsaa
Płeć:

Postautor: sophie » 18 lip 2006, 01:04

Jak już mowa o ślubach :] Skończyłam właśnie czytać "Ciało obce" Ziemkiewicza. Piękny tekst był o przysiędze małżeńskiej :]

Kto w ogóle, kur**, wymyślił te słowa małżeńskiej przysięgi? Jak można komukolwiek przysięgać miłość? Uczciwość, wierność, no, to tak. Na pewno są tacy, co potrafią w razie czego wziąć na wstrzymanie i zalecaną przez księży metodą wysublimować popędy w twórczość artystyczną albo wyżyć się w bieganiu i zimnych prysznicach. Uczciwość, lojalność to są rzeczy, nad którymi możesz zapanować, a jeśli nie zapanujesz, może ci ktoś kazać czuć z tego powodu winę.
Ale miłość? Nagle, pewnego dnia spotykasz inna kobietę, i okazuje się, że to właśnie ta, której szukałeś, całe twoje ciało wyrywa się do niej jak pies na łańcuchu - i co masz z tym zrobić? Nagle, pewnego poranka patrzysz na kobietę w swoim łóżku i uświadamiasz sobiem że od dawna twoje ciało daje ci sygnały: nie, dość, pomyłka, zawracać! I co na to poradzi przysięga, choćby pod nie wiem jakimi kapłańskimi klątwami ją składano? W każdą sobotę i niedzielę tysiące par przed tysiącami ołtarzy pokornie powtarza za księdzem te bzdury, nie zdając sobie sprawy, że miłości przysięgać nie można - a po paru latach i tak wszystko im się rozłazi, krzywdzą się nawzajem, nienawidzą, żrą jak pies z kotem, wciągają w to dzieci i nikt się nie zastanowi, że coś jest spieprzone w samym pomyśle


Coś w tym jest. Nie mówię, że zgadzam się z zupełności i nie wierzę w miłość. Ale jednak, nikt nie wie, co przyniesie przyszłość. Może rzeczywiście kiedyś pojawi się TA/TEN. A osoba która wydawała się TĄ/TYM jednak już nią/nim nie jest.

Swoją drogą, ciekawa książka - studium upadku człowieka, choć z drugiej strony, po prostu życia. Każdy ma jakieś przejścia - np z żoną :]
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 18 lip 2006, 09:04

Kubek pisze:USC- grosze, w porównaniu z resztą


a samo USC nie łaska? :D
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow

Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!

http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Awatar użytkownika
Sir Charles
Weteran
Weteran
Posty: 3146
Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
Skąd: sponad chaosu
Płeć:

Postautor: Sir Charles » 18 lip 2006, 09:32

paula19 pisze:
Sir Charles pisze:Czytałaś ten artykuł?


eee nie, bo jeszcze przejdą na mnie zapędy feministyczne autorki/autora....


IHAAAAA <rotfl2> <puknijsie> <puknijsie>



Sophie - piękne :D <browar>
soul of a woman was created below
Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 18 lip 2006, 09:55

Sophie, dokladnie tak samo myslalam przed slubem, tylko nie az tak ladnie to wyrazalam. Miedzy innymi dlatego zrezygnowalam ze slubu koscielnego.

Ted, konkubinat to zupelnie inna jakosc zwiazku. Nie tylko ze wzgledow prawnych. Moze nie umiem tego dobrze wytlumaczyc, ale slub to taka deklaracja bycia ze soba na powaznie. Tak, pewnie kobietom bardziej zalezy na formalizmie zwiazku. I maja ku temu powody. Caly czas kobieta zyjaca w konkubinacie traktowana jest gorzej, jako ta glupsza, naiwna, a jak ja facet rzuci to w ogole. I to rowniez w wiekszych miastach.
Z perspektywy czasu, kilkuletniego konkubinatu i kilkuletniego malzenstwa jestem pewne, ze konkubinat jest dobry wylacznie dla mezczyzn. Kobieta sie zastanawia, co takiego ze mna nie tak, ze on nie chce ze mna byc na zawsze. Mowi, ze chce, ale jednak nic nie robi, by to potwierdzic. A slowa, to slowa, sa ulotne.
I z perspektywy czasu uwazam, ze mieszkajac z mezczyzna przed slubem, kobiety czesto popelniaja blad. I nie dlatego tak mowie, ze nauczylam sie na swoich bledach. Bo u mnie najpierw bylo mieszkanie razem, potem slub, wszystko ladnie i pieknie. Ale wiem tez, ze tak sie rzadko zdarza.

I moge jeszcze dodac, ze mezczyzni nie chca sie zenic, bo dostaja wszystko bez tego. I seks i kogos kto o nich dba i sprzataczke i praczke i mamusie i pomoc finansowa od pracujacej kobiety i tyle. I po co cos deklarowac, jak maja wszytsko bez tego? To takie odwrocenie slow pani Milskiej....
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Awatar użytkownika
zagubiona_wenus
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 190
Rejestracja: 05 lip 2006, 10:24
Skąd: dolnyśląsk
Płeć:

Postautor: zagubiona_wenus » 18 lip 2006, 12:31

Miltonia, popieram Cie w 100%!!
grzeczne dziewczynki idą do nieba... niegrzeczne idą tam gdzie chcą!
zenon
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 208
Rejestracja: 21 cze 2006, 18:31
Skąd: bo ja wiem?
Płeć:

Postautor: zenon » 18 lip 2006, 17:06

Miltonia pisze:...

Pytanko małe.
Jak dawno jesteś po rozwodzie i kto cisnął?
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 19 lip 2006, 09:18

Jak czytam wasze wypowiedzi to mnie rączki swędzą żeby coś napisac ...

Podstawowa rzecz to chęci, oczekiwania obydwu stron...

Jeśli z kimś się jest bo ma się w tym interes, bo tak jest łatwiej, bo koło zmieni w samochodzie, albo kontakt przykręci to gratuluję ! szczerze !
Bycie z kimś bo stara jestem i głupio być starą panną, bo koleżanki mają facetów a ja nie, i tak dalej ... wszelkie powody "interesowne" moim zdaniem taką osobę dyskwalifikują ... a niestety coraz więcej jest takich związków ... gdzie jedno żyje na koszt drugiego ( materialnie, emocjonalnie lub organizacyjnie ).
Miltonia pisze:Moze nie umiem tego dobrze wytlumaczyc, ale slub to taka deklaracja bycia ze soba na powaznie.

Tylko społecznie, z realnymi chęciami nie ma to nic wspólnego...
Miltonia pisze:Caly czas kobieta zyjaca w konkubinacie traktowana jest gorzej, jako ta glupsza, naiwna, a jak ja facet rzuci to w ogole.

To parcie środowiska, jakies pozostałości po "wiejskiej" mentalności ...
Miltonia pisze:Z perspektywy czasu, kilkuletniego konkubinatu i kilkuletniego malzenstwa jestem pewne, ze konkubinat jest dobry wylacznie dla mezczyzn.

Dla kobiety też jest dobry, nie daje jej tylko jednego - prawnej mozliwości dysponowania "portfelem" partnera ... i to nie jest problem bo "doić" można i bez ślubu ... to akurat znam z autopsji ...
Miltonia pisze:I moge jeszcze dodac, ze mezczyzni nie chca sie zenic, bo dostaja wszystko bez tego. I seks i kogos kto o nich dba i sprzataczke i praczke i mamusie i pomoc finansowa od pracujacej kobiety i tyle. I po co cos deklarowac, jak maja wszytsko bez tego?

Bo nie chcą zostac "upolowani" na starcie, chcą mieć jeszcze wybór, możliwość zweryfikowania prawdziwych intencji i upodobań partnerki ...

To wy kobiety przywiązujecie wagę do ślubu jako Instytucji ...

Poza tym ja w tych wypowiedziach ciągle widze korzyści ( niekoniecznie materialne ) ze związku, małżeństwa, a moim zdaniem związek nie polega na braniu tylko na dawaniu i nieoczekiwaniu "zwrotu" poniesionych nakaładów ... miłość, uczucie, emocje są bezwarunkowe i z założenia powinny być szczere, a nie wynikające z kalkulacji ...

Ludzie z prawdziwiej miłości rezygnowali z wygodnego życia, majątków, tytułów, karier, rzucali wszystko i jechali z ukochanym/ukochaną nawet na drugi konieć świata ... bezwarunkowo i kosztem samych siebie ...
I moim zdaniem o to chodzi ...
bleeeeeeeeeeeee
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 19 lip 2006, 09:32

Dlatego ci co sie nie żenią , wychodzą za maż , nie kochają porostu , ot co , nie ma innej opcji ! Miłosc ...zawsze bedzie zabiegac o sluby
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 19 lip 2006, 09:44

Eng - bardzo to ładne, ale zabrakło mi uzupełnienia: po co ludzie biorą ślub? Nie chodzi mi o to, po co się wiążą, spędzają z sobą życie, deklarują milość, nie oczekują korzyści itp. Chodzi mi o papier, formalność, instytucję (bo jako kobieta widzę małżeństwo jako instytucję :> ). Po co to jest według Ciebie?
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 19 lip 2006, 10:15

Nie wiem jak inni, mnie osobiście małżeństwo kojarzy się z założniem rodziny, czyli posiadaniem dzieci ... jak chce z kimś brac ślub to znaczy, że chcę z tą konkretnie osoba mieć dzieci ... to oznacza jakiś wysoki poziom uczuć.

Ale jak widzę i słyszę ludzie biora ślub bo "wypada", bo rodzina chce, bo musi być wesele, popijawa, bo co ludzie powiedzą, bo "wpadka", bo panna chcę już mieć męża i nie martwić się o warunkmi zyciowe, bo chce uciec od rodziców na wsi i zostać w mieście po studiach, bo warto złapać gościa ... ;)
Najśmieszniejsze co słyszałem to, że panny ida na studia typu SGH, żeby poznać dobrego kandydata na męża <hahaha>
bleeeeeeeeeeeee
Arczi
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 121
Rejestracja: 11 maja 2006, 21:48
Skąd: ze Śląska
Płeć:

Postautor: Arczi » 19 lip 2006, 10:33

Andrew pisze:Miłosc ...zawsze bedzie zabiegac o sluby


Popieram całkowicie :)

Jeśli o mnie chodzi to kiedyś będę chciał wziąć ślub, ale wiadomo musi się znaleźć odpowiednia osoba.
Gdybym miał dziewczynę i gdyby np. gdy oboje będziemy mieć po 26-28 latek oznajmiła mi że chciała by wziąć ślub w niedalekiej przyszłości to bym się ucieszył :)
Dlaczego? bo to by znaczyło że jej zależy, że chce spędzić ze mną resztę życia :)

To jest moje zdanie na ten temat.

eng pisze:Ale jak widzę i słyszę ludzie biora ślub bo "wypada", bo rodzina chce, bo musi być wesele, popijawa, bo co ludzie powiedzą, bo "wpadka", bo panna chcę już mieć męża i nie martwić się o warunkmi zyciowe, bo chce uciec od rodziców na wsi i zostać w mieście po studiach, bo warto złapać gościa ... ;)


Takie powody moim zdaniem są strasznie głupie, a ten z popijawą to już w ogóle.
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 19 lip 2006, 10:46

Arczi pisze:Takie powody moim zdaniem są strasznie głupie, a ten z popijawą to już w ogóle.

To zapytaj kogoś ze wsi czy wesele może byc bezalkoholowe :D
Rodzina musi się porzadnie napić, nie ma innej mozliwości ...
bleeeeeeeeeeeee
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 19 lip 2006, 11:01

eng pisze:Nie wiem jak inni, mnie osobiście małżeństwo kojarzy się z założniem rodziny, czyli posiadaniem dzieci ...

Ja osobiście dzieci miec nie chcę. Małżenstwa zaś kiedyś tam w przyszlości nie wykluczam, choć presji do zamążpójścia też nie odczuwam (przynajmniej na razie). W związku z tym moje uzasadnienie jest inne od Twojego, mniej więcej takie, jak napisałam wcześniej. Każdy ma zresztą swoje powody do zakładania obrączek na palec, nie możesz uznać sobie, że skoro Ty żenić się chcesz ze względu na dzieci (świadczące o uczuciu), to żeniaczka dla wygody (także materialnej) jest be. Mnóstwo ludzi wchodzi w takie układy, czasem nieźle się na tym przejadą, ale jest to tylko i wyłacznie ich sprawa. Kobieta chce miec kogoś do naprawy pralki, a facet kucharkę i sprzątaczkę? Ich wybór. A Ty zdajesz się wychodzić z zalożenia, że w takim przypadku ślubu brać nie powinni, bo mają w tym interes. Jakby tak popatrzeć, to ludzie, ktorzy pobieraja się z miłości, też mają w tym oboje interes (tyle, że zapewnienie emocjonalnej stabilizacji jest trudniejsze od tej materialnej).

eng pisze:To wy kobiety przywiązujecie wagę do ślubu jako Instytucji ...

Wręcz przeciwnie. Kobiety z tego, co widzę, traktują małżeństwo zdroworozsądkowo, czasem trywializując. Zaś z Twoich wypowiedzi przebija nabożny respekt wobec niezwyklości procedury, którą nie powinno się szafować i wprowadzać w życie, jesli powody nie są głębokie i poważne.

eng pisze:Poza tym ja w tych wypowiedziach ciągle widze korzyści ( niekoniecznie materialne ) ze związku, małżeństwa

Bo na tym polega każdy związek (nie tylko małżeństwo). Na możliwie najlepszym zbilansowaniu korzyści obu stron, bez pasożytnictwa w jakiejkolwiek formie. Ja oczekuję, że będzie mi dobrze w tym związku, mój partner oczekuje tego samego, wypracowujemy sobie to dzien po dniu. Czego oczekujesz? Bezgranicznego altruizmu i zatracenia siebie do ostatnich granic? Piszesz, że
eng pisze:Ludzie z prawdziwiej miłości rezygnowali z wygodnego życia, majątków, tytułów, karier, rzucali wszystko i jechali z ukochanym/ukochaną nawet na drugi konieć świata ... bezwarunkowo i kosztem samych siebie ...

Nie widzisz w takim układzie ogromnego egoizmu drugiej strony, tej, która wyjechała na drugi koniec świata pozbawiając partnera wszystkiego, na co pracował przez całe życie?
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 19 lip 2006, 11:29

Każdy ma swój pogląd, a tematy altruizmu w związku to zupełnie inna bajka ...
a to co napisałem powinno działać w/g mnie w dwie strony, ale niestety w życiu zwykle w jedną tylko :|
Moim zdaniem w całości uczucia są zwykle jednostronne, a prawdopodobieństwo proporcjonalnej wzajemności są jak wygrana w Totka 1:ilus_tam_milonów :D

Ja sie nie znam na tym zresztą, za małe mam doświadczenie w tej dziedzinie ...
i dość negatywne ślady, więc mój osąd jest z lekka skrzywiony ... może zbyt bajkowo-idealistyczny, ale cóż ...
bleeeeeeeeeeeee

Wróć do „Wszystkie inne tematy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 561 gości