Jak czytam wasze wypowiedzi to mnie rączki swędzą żeby coś napisac ...
Podstawowa rzecz to chęci, oczekiwania obydwu stron...
Jeśli z kimś się jest bo ma się w tym interes, bo tak jest łatwiej, bo koło zmieni w samochodzie, albo kontakt przykręci to gratuluję ! szczerze !
Bycie z kimś bo stara jestem i głupio być starą panną, bo koleżanki mają facetów a ja nie, i tak dalej ... wszelkie powody "interesowne" moim zdaniem taką osobę dyskwalifikują ... a niestety coraz więcej jest takich związków ... gdzie jedno żyje na koszt drugiego ( materialnie, emocjonalnie lub organizacyjnie ).
Miltonia pisze:Moze nie umiem tego dobrze wytlumaczyc, ale slub to taka deklaracja bycia ze soba na powaznie.
Tylko społecznie, z realnymi chęciami nie ma to nic wspólnego...
Miltonia pisze:Caly czas kobieta zyjaca w konkubinacie traktowana jest gorzej, jako ta glupsza, naiwna, a jak ja facet rzuci to w ogole.
To parcie środowiska, jakies pozostałości po "wiejskiej" mentalności ...
Miltonia pisze:Z perspektywy czasu, kilkuletniego konkubinatu i kilkuletniego malzenstwa jestem pewne, ze konkubinat jest dobry wylacznie dla mezczyzn.
Dla kobiety też jest dobry, nie daje jej tylko jednego - prawnej mozliwości dysponowania "portfelem" partnera ... i to nie jest problem bo "doić" można i bez ślubu ... to akurat znam z autopsji ...
Miltonia pisze:I moge jeszcze dodac, ze mezczyzni nie chca sie zenic, bo dostaja wszystko bez tego. I seks i kogos kto o nich dba i sprzataczke i praczke i mamusie i pomoc finansowa od pracujacej kobiety i tyle. I po co cos deklarowac, jak maja wszytsko bez tego?
Bo nie chcą zostac "upolowani" na starcie, chcą mieć jeszcze wybór, możliwość zweryfikowania prawdziwych intencji i upodobań partnerki ...
To wy kobiety przywiązujecie wagę do ślubu jako Instytucji ...
Poza tym ja w tych wypowiedziach ciągle widze korzyści ( niekoniecznie materialne ) ze związku, małżeństwa, a moim zdaniem związek nie polega na braniu tylko na dawaniu i nieoczekiwaniu "zwrotu" poniesionych nakaładów ... miłość, uczucie, emocje są bezwarunkowe i z założenia powinny być szczere, a nie wynikające z kalkulacji ...
Ludzie z prawdziwiej miłości rezygnowali z wygodnego życia, majątków, tytułów, karier, rzucali wszystko i jechali z ukochanym/ukochaną nawet na drugi konieć świata ... bezwarunkowo i kosztem samych siebie ...
I moim zdaniem o to chodzi ...