Nastolackie wakacje

Tu można wypowiadać się na wszystkie inne tematy jakie przyjdą Wam do głowy.
Posty w tym dziale nie są naliczane.

Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam

Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Nastolackie wakacje

Postautor: Mona » 21 paź 2006, 19:55

Tak mnie natchnęło przez wymianę prajwów z Lolli.
Pierwsze samodzielne wakacje urządziłam sobie zaraz po skończeniu 8mej klasy i OMG <boje_sie> miałam wtedy 15 lat ;DD i część tych wakacji spędziłam na pielgrzymce pieszej do Częstochowy. Nie żebym była zatwardziałą katoliczką, ale chciałam zobaczyć, jak to jest, gdy się tak idzie z pomorza pieszo i zobaczyłam - fajna przygoda z pieśnią na ustach i z pęcherzami na podeszwach stóp :D
Następne - jeden m-c zawsze pracowałam, a drugi spędzałam na podróżach stopem przez Polskę. Było niesamowicie :D
To tak w skrócie, a Wy jak spędzaliście/cie wakacje? Mam na myśli lata do 19go roku życia, więc niektórzy tutaj jeszcze nawet są w tym przedziale :)
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"

Joe Cocker
Awatar użytkownika
katerina
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 182
Rejestracja: 10 kwie 2005, 17:35
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: katerina » 21 paź 2006, 20:01

Nieodlacznym elementem kazdych wakacji byl pobyt nad morzem, co roku w tej samej miejscowosci, na tym samym polu namiotowym :) Najpierw z rodzicami, potem (gdzies tak w polowie liceum) sama ze znajomymi. Do tej pory mam faze, ze jesli w lecie nie posiedze przynajmniej 2-3 dni w Chalupach, to czuje sie, jakby lata nie bylo. Poza tym rajdy rowerowe, piesze, jakies krotsze wyjazdy rodzinne. A na studiach skonczylo sie fajne, bo zaczelam chodzic do pracy i wolne wakacje mialam dopiero po uzyskaniu absolutorium - musialam kiedys napisac prace magisterska.
"Mój panie, na cóż tłumaczyć durniowi, że jest durniem. Przecież jego dureństwo na tym właśnie polega, że nie ma o nim pojęcia."
Awatar użytkownika
runeko
Weteran
Weteran
Posty: 1457
Rejestracja: 29 gru 2005, 21:31
Skąd: Chicago
Płeć:

Postautor: runeko » 21 paź 2006, 22:50

Bardzo wczesne dziecinstwo- nad morzem, nad Biebrza, z rodzicami i bratem
Dziecinstwo- USA, z rodzicami
13+ -moje miasteczko i okolice, ze znajomymi
18+ "to byly juz jakies wakacje?co to ma znaczyc, ze juz pazdziernik?"
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 21 paź 2006, 23:08

O jejciu. Żebym ja wszystko pamietala. Kiedys bylismy ztata i bartem nad jakims jeziorem pod namiotem. Fajnei bylo :D Tylko nie za bardoz umieli sie mna zajac....A mala bylam.
No potem przez pare lat wakacji w ogole nie bylo. Potem byla nuuuuudne santoria.
Potem mama zlapala fuche jako pielegniarka na koloniach. To jeździlysmy na kolonie.
Mialam tam pewna niezaleznosc, nie bylam uwiazana z jakimis grupami chocby pokojem czy jakims wyjsciem. Wiec generlanie piwko i na plaze sie posmazyc. Wieksozsc kolonii nad morzem byla bowiem. Raz spedzilam miesiac [2 turnusy] w Suchej Beskidzkiej. Okropnosc. Klimat do dupy. Po 20 h dziennie spalam i mnie matka budzila zebym jadla czy do lazienki szla i dalej spalam.
Kolonie nadmorskie byly fajne. Zwlaszcza potem nieco. Ja se siedzialam a mi facetow dowozili <aniolek>
Potem ostatnie kolonie wygladaly tak ze moja M. zabralam. Chodzilam struta bo faceta zostawilam w Wawie. No to przyjechal z kumplem na pole namiotowe wiec mama mnie tylko na posilakch widywala [stwarzalysmy pozory :D ] zazwyczaj na kacu robiaca sobie tylko kanapki na "później" . Przez tydzien jak podliczylam jakies 9 h spalam :D
Fajfajniejsze wakacje w moim zyciu. Teraz od brata kumpla sie dopiero dowiaduje ze on beczal jak wyjezdzal. Ja ze 2 dni. [Bo oni na tydzien a my jeszcze troche]. Moja M. struta. Moj byly juz normalnie az zadzwonil i powiedzial ze pojechal do swojej dziewczyny i z nia zerwal dla mnie [a kto w to wierzy <hahaha> ]. Bylam w ciezkim szoku bo myslalam ze oni nie sa juz odkad zaczynalismy byc ze soba, ale luuuuz.
Kolejne wakacje... to neizbyt pamietam chyba. A n ie wiem bylismy z M. i mama w Okunice gdzie grzyb jest wszedzie. :] Dlatego znana jest wsrod nas nazwa "Ogrzybinka".
A kolejne wakacje to juz z moim byly. Pod namiocikiem. I jeszcze kumpel z klasy byl nie pod namiocikiem :D O to se tam bylismy.
No a poprzednie to ja z moja M. w Krynicy. Fajnei bylo :D Ale nie dla nas takia miejscowosc stanowczo :/ No i smutno bylo bo wtedy mialma prblemy czy tzw "Separacje" z moim. :/
No a te wakacje 4 dni urlopu deszczu pelno z moim nad morzem. :D
Awatar użytkownika
ptaszek
Weteran
Weteran
Posty: 1205
Rejestracja: 15 sie 2004, 18:44
Skąd: War-saw
Płeć:

Postautor: ptaszek » 22 paź 2006, 00:02

Kazde niemal wakacje spędzałam w połowie na mazurach, w połowie w Warszawie. Nie wyobrażam sobie wakacji bez mazur! Mam swoje jedno ukochane miejsce -> tam, gdzie mieszkali dziadkowie, gdzie urodziła się i wychowywała mama. I w zasadzie to mi wystarczało. Nie czułam potrzeby jeździć nigdzie indziej. Leżałam sobie w pół naga między trawami i zbożami, na pięknym odludziu, czytałam książki, pisałam swoje wierszyki, urządzałam spacery i obserwowałam samotnie przyrodę. Jak była rodzinka -> ogniska, wyjazdy do Augustowa, nad jeziora. Brzmi nudno? A ja się wcale nie nudziłam :) Przyjemna pustelnia, można się wyciszyć, odpocząć od miejskiego hałasu, pośpiechu, a nawet ludzi.

Gdy zdałam do II klasy liceum pojechałam do Zakopca (jeden z najlepszych wyjazdów w moim życiu i pierwszy bez uczestnictwa rodziny). Z tymi samymi ludźmi rok później pojechałam w Beskidy, niestety brakowało kilku ważnych osób z poprzedniego wypadu i to już nie było to samo :( Poza tym parę dni pod Warszawą z ukochanym sam na sam :)
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 22 paź 2006, 00:34

Ja wakacje spedzalam zawsze w domu. Po pierwsze brak kasy, po drugie nie lubie wyjezdzac i zwiedzac. Wole gdzies w poblizu rozlozyc sie na trawie, rozkoszowac sloncem i poplywac. Jedyna rozrywka bylo spanie pod namiotem (ale to blisko domu bylo) jak mialam jakies 16 lat.
Awatar użytkownika
Jacek
Bywalec
Bywalec
Posty: 49
Rejestracja: 17 kwie 2006, 15:14
Skąd: Wrocław
Płeć:

Postautor: Jacek » 22 paź 2006, 02:07

Nikt nie był w harcerstwie!? ;d

Obozy harcerskie nad jeziorami... to było to! A nie jakieś tam dziadowskie kolonie z zakładu pracy. :P
" Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym. " - Heraklit
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 22 paź 2006, 07:02

Jacek pisze:A nie jakieś tam dziadowskie kolonie z zakładu pracy.
To sa jeszcze takie? :?
ptaszek pisze:Nie wyobrażam sobie wakacji bez mazur!
A ja bez morza :)
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 22 paź 2006, 09:18

Jacek pisze:Obozy harcerskie nad jeziorami... to było to!

To dawaj, czekamy na harcerskie opowieści ;DD
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"



Joe Cocker
Awatar użytkownika
larena
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 399
Rejestracja: 16 lut 2006, 21:51
Skąd: że znowu ;)
Płeć:

Postautor: larena » 22 paź 2006, 10:19

ja od 15 roku zycia zaczelam pracowac ale zawsze znajdowalam czas na szalone wypadziki stopem, planowane na spontana z dnia na dzien, lub zjezdzajac Polske pociagiem na bilecie weekendowym i tak w ciagu 4 dni bylam nad morzem, w gorach, Toruniu i na mazurach, czesto o krakow zachaczajc :) ( podrozowalo sie w nocy )
oczywiscie koniecznie rejsy po mazurach i obowiazkowo obecnosc na festiwalu reggae w Ostródzie a inne szalenstwa oczywiscie na spontanie, a najlepiej sie podrozuje stopem :D
ehhhh juz chce kolejnych wakacji bo duzo mi z tego szalenstwa zostalo chociaz te wakacje to pewnie beda 3 miesiace spedzone na plazy nad morzem w pracy

[ Dodano: 2006-10-22, 10:23 ]
moon pisze:Okunice gdzie grzyb jest wszedzie

Okuninka tez obowiazkowo musi byc zaliczona
reaguję na magiczne dźwięki i trzaski z winylowej płyty. Bob Marley śpiewa pieśń, Niesie treść pełną miłości,
Która wypełnia cale pomieszczenie. Nie zauważam wrogich spojrzeń, Nie słyszę złych słów - Rozmyta.

http://rycerze.wp.pl/?ac=vid&vid=176166738
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3859
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 22 paź 2006, 10:40

Ja jeździłam zwykle na pierwszy turnus na kolonie z pracy mojego taty, bo sporo dofinansowywali i płaciło się za to grosze. Wyjazd trwał 3 tygodnie. :] I zawsze był ryk, jak się wracało. No może jak byłam pierwszy raz to nie płakałam. Chyba. :/ A potem jechaliśmy na wieś.
Tak było do czasu, aż poszłam do 8 klasy podstawowej.
"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 22 paź 2006, 12:29

Olivia pisze:Tak było do czasu, aż poszłam do 8 klasy podstawowej.

A potem? :>
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"



Joe Cocker
Awatar użytkownika
Sir Charles
Weteran
Weteran
Posty: 3146
Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
Skąd: sponad chaosu
Płeć:

Postautor: Sir Charles » 22 paź 2006, 12:40

Pierwszy zupełnie samodzielny (w czterech chłopa) wyjazd, to czterodniowy wypad w w góry w weekend majowy w wieku lat szesnastu :) Prawie ugryzła mnie żmija, siadłem na mrowisku, kumpel się przez chwilę obraził i chciał iść spać do lasu, jechaliśmy taksówką 120 po bitej drodze... Trochę mnie chyba udorosliło :P
soul of a woman was created below
Awatar użytkownika
Joasia
Weteran
Weteran
Posty: 998
Rejestracja: 22 sty 2006, 21:17
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Joasia » 22 paź 2006, 14:27

Przez długi czas nie jeździłam nigdzie na wakacje. Rodzice nie mieli kasy ani samochodu. Potem zaczęły się wspólne wczasy. Jeździliśmy do ośrodka który był w lesie pod Warszawą. Byłam kilka razy na koloniach i obozach. Głównie wyjeżdżałam nad morze, raz w góry, potem udało się za granicę - Czechy, Włochy. Pierwszy samodzielny wyjazd przeżyłam dopiero w wieku 19 lat. Pojechałam ze znajomymi nad morze i wróciłam stamtąd z chłopakiem - nie ma to jak puścić mnie samą w świat <hahaha>
Obrazek
Awatar użytkownika
Jacek
Bywalec
Bywalec
Posty: 49
Rejestracja: 17 kwie 2006, 15:14
Skąd: Wrocław
Płeć:

Postautor: Jacek » 22 paź 2006, 19:48

moon pisze:
Jacek pisze:A nie jakieś tam dziadowskie kolonie z zakładu pracy.

To sa jeszcze takie? :?

No jak ja miałem naście lat to tylko takie były a temat dotyczy chyba tego jak spędzaliśmy nastolackie wakacje, tak? :>

Mona pisze:
Jacek pisze:Obozy harcerskie nad jeziorami... to było to!

To dawaj, czekamy na harcerskie opowieści ;DD

Własnoręczne budowanie obozu, spanie pod namiotami, nocne warty, ogniska, łowienie ryb które później samemu się patroszyło i smażyło, nocne gry i zabawy terenowe w lesie, zdawanie na sprawności... szczególnie jedna była fajna, nazywała się "trzy pióra" i polegała na tym, że przez jedną dobę zachowuje się milczenie, przez jedną dobę nic się nie je albo odżywia wyłącznie tym co znajdzie się w lesie i przez jedną dobę ukrywa się tak, aby przez nikogo nie być widzianym, przy czym cała trudność tej próby polegała na tym, że dodatkowo należało niepostrzeżenie zostawić jakąś informację o swoim pobycie w obozie. Przeważnie robiło się to w czasie nocy, ale oczywiście cały obóz był na to przygotowany i zamiast dwójki nominalnych wartowników zawsze pojawiało się więcej "życzliwych" ochotników mających problem ze snem. U nas kolejność tych prób wyglądała w ten sposób, że najpierw dobę nic się nie jadło co akurat w warunkach obozowych nie było wcale takie trudne, później była próba samotności, z tym już było mniej różowo, bo spanie samemu w ciemnym lesie na glebie, gdzie nad ranem piździ niemiłosiernie a w nocy strach się bać, fajne nie było, no i to podkradanie się do obozu wbrew pozorom też nie było łatwe, bo niby z jednej strony ciemny las wokół był sprzymierzeńcem, ale każda sucha gałązka mogła zakończyć całą zabawę. Na koniec była doba milczenia i kiedy wydawało się że już jest z górki, to właśnie ta próba okazała się dla większości próbą nie do przejścia, bo trzeba dodać że cały bajer polegał na tym, że zachowując milczenie trzeba było normalnie uczestniczyć w życiu obozu. Różne były patenty na milczenie, niektórzy nabierali wody w usta, ale przeważnie na niewiele się to zdawało. Ja miałem dwa podejścia i właśnie wtopiłem na próbie milczenia, tym bardziej szkoda było tej zaliczonej samotnej doby w lesie i głodówki. Ech... to były piekne czasy...

A tak to między obozami przeważnie wyjazdy w okolice Karpacza do dziadków, raz trafiła się kolonia, no a od drugiej klasy szkoły średniej zaczął się już hardcore. <diabel>
" Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym. " - Heraklit
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 22 paź 2006, 20:00

Jacek pisze:no a od drugiej klasy szkoły średniej zaczął się już hardcore.

To też dawaj, czekamy na hardcorowe opowieści <diabel>
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"



Joe Cocker
Awatar użytkownika
Jacek
Bywalec
Bywalec
Posty: 49
Rejestracja: 17 kwie 2006, 15:14
Skąd: Wrocław
Płeć:

Postautor: Jacek » 22 paź 2006, 20:11

Problem w tym, że z tych hardcorowych to niewiele pamiętam. <;)> ;d
" Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym. " - Heraklit
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 22 paź 2006, 20:18

Jacek pisze:Problem w tym, że z tych hardcorowych to niewiele pamiętam.

No cóż, będziemy musieli to jakoś przeżyć, a już rozsiadłam się wygodniej <diabel>
Liczę na to, że wpadnie tutaj jeszcze parę osób po 30stce :>
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"



Joe Cocker
Awatar użytkownika
Lina
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 319
Rejestracja: 04 paź 2006, 11:50
Skąd: Poznań
Płeć:

Postautor: Lina » 22 paź 2006, 20:39

Moje pierwsze samodzielne wakacje...w 5 dziewczyn pjechałyśmy najpierw na tydzień w góry (na Jamną) potem na kilka dni do Krakowa (od tego dnia jestem uzależniona od tego miasta i jadę tam co roku chociaż na weekend...zazdroszczę tym, którzy tam mieszkają i mają te wszystkie urocze zakątki na codzień) a potem jeszcze na 10 dni do Szczawnicy...zabawa na maxa...dużo chodzenia po ngórach..Krakowskie imprezy do rana...cudo
Pod Gwiazdą będę czekać
Zawołam i dostanę odpowiedź
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 22 paź 2006, 21:39

Mona pisze:spędziłam na pielgrzymce pieszej do Częstochowy.

<hahaha> <hahaha> <hahaha>

Ja od 9-go roku życia na obozach harcerskich.
Potem fruwających... ale wszystko to było zorganizowane, ale najlepsze-zajebiste ;P
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
TFA
Weteran
Weteran
Posty: 3055
Rejestracja: 01 wrz 2005, 00:57
Skąd: litwini wracają
Płeć:

Postautor: TFA » 22 paź 2006, 21:57

Pierwszy raz pojechalem na biwak dzien po tym jak nie zdalem w ogolniaku z pierwszej klasy do drugiej, najpierw powiedzialem starym ze nie zdalem, a potem ze chce jechac na biwak ;DD Do dzisiaj nie wierze ze mnie puscili.
Ręce me do szabli stworzone, nie do kielni.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 22 paź 2006, 22:57

Od dziecka jeżdziłam najcześciej z rodzicami, koniecznie nad morze i w góry. Jak rodzice nie jechali to podrzucali mnie którejśc z sióstr mamy która gdzies jechała, z Asia jeżdziłam w góry a z Halina nad morze. Jak byłam troche starsza to zaczełi mnie zabierac gdzies dalej, do Niemiec, etedy jeszcze Czechosłowacji i do Bułgarii. W wieku 16 lat zaczęłam czesc wakacji spedzac ze znajomymi. Wynajmowało sie gdzies domek, ojciec mnie na miejsce zawoził ( z całym wyposazeniem typu lodówka, mikrofalówka i kupa zarcia na które inni rodzice sie skaładali tez, albo inni uczestnicy). wracałam juz sama, bo po sprzety jechał juz ktos inny. W wieku lat 18 zaczełam jeżdzic tez z facetami. Potem jeszcze doszła dodatkowa opcja, jedna z ciotek zamieszkała we Włoszech i miałam tam zapewnione 2 tygodnie wakacji.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 22 paź 2006, 23:05

Jacek pisze:No jak ja miałem naście lat to tylko takie były a temat dotyczy chyba tego jak spędzaliśmy nastolackie wakacje, tak? :>
Ja tylko spytalam...
Lina pisze:jadę tam co roku chociaż na weekend.
Ja tez :D A biorac pod uwage dlugosc moich wakacji to sa moje drugie w roku wakacje. Zawsze na wiosne :D

Wróć do „Wszystkie inne tematy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 437 gości