Poużywać życia...

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Używam życia

Jeszcze używam życia
9
33%
Nigdy nie użyłem życia
5
19%
Nie wiem o co mnie pytasz człowieku
7
26%
Używam życia
6
22%
 
Liczba głosów: 27
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Poużywać życia...

Postautor: Mysiorek » 02 lis 2006, 23:18

Poużywać życia... co to znaczy ??

Jedni rozumieją przez to wydłużenie okresu beztroski, nawet wynudzenie się na śmierć.
Inni "róbta co chceta". Inni jeszcze, cioranie się w życiu cały czas i pod każdym kątem. Jeśli boli - wiedzą, że żyją. Inni, pewnikiem, jeszcze inaczej to rozumieją.

Czy brak odpowiedzialności za innego człowieka (czy dużego, czy maleńkiego) można nazwać "używaniem życia"? Czy jest jakiś okres w/wymienionego, czy usprawiedliwienie niewspółdzielenia życia z innym człekiem?

Kiedy i jak "używacie życia" i jak to rozumiecie?
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Ciekawski
Maniak
Maniak
Posty: 688
Rejestracja: 12 kwie 2004, 23:10
Skąd: A to różnie:)
Płeć:

Postautor: Ciekawski » 02 lis 2006, 23:28

Używam życia.
Aktualnie używam go, z drugą osobą przy boku. Nie czuję się przy tym ograniczony, bo używanie życia nie tyczy przecież tylko, a w moim przypadku przede wszystkim, sfery seksualnej. Pod tym pojęciem rozumiem realizowanie swoich pasji, możliwość osiągania celów które sobie stawiam bez żadnej presji. Wolność w dość pokracznym wyobrażeniu. Chcę wyjść na spacer w środku nocy? Proszę bardzo.
Kumpel dzwoni, że za godzinę wyjeżdżamy na drugi koniec kraju tylko po to, aby pogapić się na wschód słońca w górach lub nad morzem? Z przyjemnością.
A jeśli przy tym jest ktoś, z kim mogę się tymi radościami i 'używaniem' dzielić bądź robić to razem z tą osobą...to tak chyba wygląda moja definicja szczęścia. Cholera.
Nigdy nie dyskutuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 02 lis 2006, 23:32

hmmmm, używam życia, bo żyję. Oddycham. Wiem, po co.
Z drugiej strony, sam termin kojarzy mi się pejoratywnie, jako "bawienie się" :] Ale to wina zrytego środowiska <diabel>
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow

Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!

http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Awatar użytkownika
GNRose
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 442
Rejestracja: 02 cze 2005, 15:02
Skąd: Wrocek
Płeć:

Postautor: GNRose » 02 lis 2006, 23:41

Mysiorek pisze:Czy brak odpowiedzialności za innego człowieka (czy dużego, czy maleńkiego) można nazwać "używaniem życia"?


Nie jest to cala prawda, ale na pewno spora jej czesc, podstawa. Tzn. ta odpowiedzialnosc czesto w bardzo duzym stopniu to uzywanie zycia ogranicza.
Dla mnie pod tym terminem kryje sie po prostu robienie tego, co pragniesz, brak ograniczen z czyjejkolwiek strony, realizowanie sie w tym, w czym chcesz sie realizowac (takze w nicnierobieniu ;) ).
The boy you trained, gone he is... Consumed by Darth Vader
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 03 lis 2006, 00:00

A gdzie opcja "juz nie uzywam zycia" .... bo ja sie tak chyba czuje....
Awatar użytkownika
paula19
Maniak
Maniak
Posty: 536
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:33
Skąd: z nikad
Płeć:

Postautor: paula19 » 03 lis 2006, 01:50

Yasmine pisze:A gdzie opcja "juz nie uzywam zycia" .... bo ja sie tak chyba czuje....


lub marnowanie zycia na każdym kroku i w każdej dziedzinie, bo mogła bym się wypowiedzieć obszernie w tej kwesti....
... każda dziewczyna powinna nosić głowę wysoko, z tego powodu, że jest kobietą, że była dla Stwórcy doskonale skończoną poprawką do spartaczonego Adama.
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 03 lis 2006, 08:13

Mysiorek pisze:Kiedy i jak "używacie życia" i jak to rozumiecie?

Moim zdaniem możemy nazwać takim mianem stan, w czasie którego czujemy, że jesteśmy spełnieni i dotyczyć to może różnych dziedzin życia. Realizujemy nasze marzenia i współuczestniczymy w realizowaniu marzeń osób, które żyją z nami, a także osób z najlbliższego otoczenia, zakładając że to akurat nazwiemy sobie mianem "używanie życia".

Mysiorek pisze:Czy brak odpowiedzialności za innego człowieka (czy dużego, czy maleńkiego) można nazwać "używaniem życia"?

Można, jeśli osoba, która "używa życia" uznaje, że dla niej jest to dobre. Nie czuje się winna, bo to daje jej spełnienie, w tym momencie.
Mysiorek pisze:Czy jest jakiś okres w/wymienionego, czy usprawiedliwienie niewspółdzielenia życia z innym człekiem?

Wg mnie, tylko choroba może usprawiedliwić takie zachowanie. Ktoś inny mógłby napisać, że chęć pobycia sobie w samotności też. Jednak jak długo ta samotność, jeśli wcześniej wzieliśmy na siebie odpowiedzialność za drugą osobę?
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"

Joe Cocker
Awatar użytkownika
Sir Charles
Weteran
Weteran
Posty: 3146
Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
Skąd: sponad chaosu
Płeć:

Postautor: Sir Charles » 03 lis 2006, 10:36

Ja jestem jakiś zboczony - byłem pewien, że to temat o nartach <niepewny>

W zasadzie nie moge powiedzieć, że używam życia. Choć można powiedzieć, że żyję głównie nakręcony nadzieją na jakieś konkretne, poszczególne użycie. Nie umiem tego zdefiniować. Ale na potrzeby pytania mogę sobie założyć, że używanie życia przejawia się najpełniej w tych stanach ducha i umysłu, kiedy energia rozpiera mnie do wszelkiego działania, mózg paruje z nadmiaru pomysłów i idei, a ja wiem, że mam nad wszystkim absolutną kontrolę...

O właśnie! Proponuję tak: "Używam życia, ponieważ mogę o sobie powiedzieć, że mam w dupie los/przeznaczenie." :)

[ Dodano: 2006-11-03, 10:43 ]
GNRose <browar> Dawno Cię nie było :)
soul of a woman was created below
Awatar użytkownika
anika
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 167
Rejestracja: 22 paź 2006, 12:29
Skąd: Kraków
Płeć:

Postautor: anika » 03 lis 2006, 11:36

Jak dla mnie używanie życia to:
- możliwość robienia tego na co mam ochotę
- robienie czegoś co sprawia mi radość
- głupie spontaniczne pomysły, które się realizuje
- także brak ograniczeń, ale nie zawsze odnoszących się do partnera, a np. finansowych
- życie z dnia na dzień bez troski o to jaka będzie przyszłość
- miłe spotkanie w gronie sprawdzonych przyjaciół.

Brak odpowiedzialność za drugą osobę też może być używaniem życia, ale jak dla mnie to ma sens w przypadku osób, które są młode, nie mają rodziny. Jeśli ktos już ją ma, to musi sobie niestety znaleźć inny sposób na używanie życia. Taki, który nie rani innych osób.

Jak dla mnie nie ma usprawiedliwienia, jesli ktoś godzi się na samowolne narzucenie sobie odpowiedzialności za drugą osobę, powinien starać się to wypełniać. Używanie życia nie może być ważniejsze od zobowiązań wobec innych osób.
"Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz.
Dzisiaj mnie pragniesz, jutro się wstydzisz"
Awatar użytkownika
GNRose
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 442
Rejestracja: 02 cze 2005, 15:02
Skąd: Wrocek
Płeć:

Postautor: GNRose » 03 lis 2006, 11:54

Sir Charles pisze:GNRose Dawno Cię nie było

:) Czesc, Charlie <browar> Bardzo mi milo byc tu z powrotem z Wami :) Zachodzilem wczoraj w glowe, czy to Ty jestes pod tym nowym nickiem- wyszlo mi, ze tak, i nie pomylilem sie :)
Pozdrowienia dla wszystkich (a szczegolnie dla Yasmine i Ptaszka ;) )

Ok., przepraszam za OT- mam nadzieje, ze Mysiorek wybaczy jeszcze ten jeden raz ;)

Co do tematu, to uzupelnie jeszcze: brak odpowiedzialnosci za kogos nie oznacza automatycznie korzystania z zycia- w koncu to nie jedyne zobowiazania w zyciu...
The boy you trained, gone he is... Consumed by Darth Vader
Awatar użytkownika
ptaszek
Weteran
Weteran
Posty: 1205
Rejestracja: 15 sie 2004, 18:44
Skąd: War-saw
Płeć:

Postautor: ptaszek » 03 lis 2006, 12:33

"Używanie życia" - to dla mnie po prostu korzystanie z przyjemności tego świata, właściwie chodzi o rozkosze zmysłowe. Używanie - nawet do granic.
Ja używam życia troszkę - nigdy się nie zatracam w przyjemnościach. Od czasu do czasu mam ochotę zapomnieć o wszystkim i sprawić sobie jakąś przyjemność - na chwilę. To wszystko.


GNRose pisze:Pozdrowienia dla wszystkich (a szczegolnie dla Yasmine i Ptaszka ;) )

Witaj z powrotem <przytul>
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
Awatar użytkownika
unlucky_sink
Maniak
Maniak
Posty: 739
Rejestracja: 06 maja 2005, 15:42
Skąd: ...
Płeć:

Postautor: unlucky_sink » 03 lis 2006, 13:09

Mysiorek pisze:Kiedy i jak "używacie życia" i jak to rozumiecie?
dla mnie używanie życia to robienie tego co lubię, to wykorzystywanie wolnego czasu tak, żebym nie czula że byl zmarnowany, to korzystanie z wszystkiego co jest mi dane zobaczyc, czerpanie z tego przyjemnosci. To próbowanie i odkrywanie.
"Mężczyzna kolo 30 czy 40 nie wiąże się z mlodszą kobietą dla jej jędrnego ciala i przeklutego języka. To czysta propaganda. Wiąże się z nią, by móc stać się tym,kto spieprzy jej życie." T. Parsons
Awatar użytkownika
jabłoń
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 377
Rejestracja: 14 lis 2005, 17:43
Skąd: Wielkopolska
Płeć:

Postautor: jabłoń » 03 lis 2006, 14:03

Mysiorek pisze:Kiedy i jak "używacie życia" i jak to rozumiecie?


Ja używam życia gdy spełnia mi się to co zaplanowałam, największe marzenia. I to spełnia się - dokładnie tak - jak sobie wcześniej - zaplanowałam....
Ale również czuję, że używam życia gdy zupełnie niespodziewanie trafia mnie straszne szczęście - taka gwiazdka z nieba - czyli nagroda od losu ;)

Mogę powiedzieć, że życia "użyłam" w powyżej zdefiniowany przeze mnie sposób - ze 3 do 5 razy w życiu.

TO BYŁA EUFORIA
Ostatnio zmieniony 03 lis 2006, 15:41 przez jabłoń, łącznie zmieniany 1 raz.
"Bądźmy niewolnikami prawa, abyśmy mogli być wolni."
Cyceron (Cicero Marcus Tullius, 106-43 p.n.e.)
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 03 lis 2006, 15:26

jabłoń pisze:TO BYŁA EUFORIA

Jednak nie zawsze "używanie życia" ma coś wspólnego z euforią :)
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"



Joe Cocker
Awatar użytkownika
jabłoń
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 377
Rejestracja: 14 lis 2005, 17:43
Skąd: Wielkopolska
Płeć:

Postautor: jabłoń » 03 lis 2006, 15:27

Mona pisze:nie zawsze "używanie życia" ma coś wspólnego z euforią


a owszem, ale wtedy to nie my używamy życia tylko "życie nas używa" .... <pijak> ;)
"Bądźmy niewolnikami prawa, abyśmy mogli być wolni."

Cyceron (Cicero Marcus Tullius, 106-43 p.n.e.)
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 03 lis 2006, 15:39

zycie podsówa rózne rzeczy pod nos , wybieram zawsze te, które mnie pasują i to jest dla mnie uzywanie życia .
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
larena
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 399
Rejestracja: 16 lut 2006, 21:51
Skąd: że znowu ;)
Płeć:

Postautor: larena » 03 lis 2006, 15:59

mi "używanie zycia" kojarzy sie z jego "niemarnowaniem" tzn staram sie realizowac wszystkie swoje pragnienia, rozwijac sie w roznych dziedzinach, nie siedziec w miejscu, wykorzystywac kazda wolna chwile i wszystkie mozliwosci. po prostu bycie aktywnym, "nieograniczonym". CARPE DIEM
reaguję na magiczne dźwięki i trzaski z winylowej płyty. Bob Marley śpiewa pieśń, Niesie treść pełną miłości,
Która wypełnia cale pomieszczenie. Nie zauważam wrogich spojrzeń, Nie słyszę złych słów - Rozmyta.

http://rycerze.wp.pl/?ac=vid&vid=176166738
Awatar użytkownika
Joasia
Weteran
Weteran
Posty: 998
Rejestracja: 22 sty 2006, 21:17
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Joasia » 04 lis 2006, 13:10

Używanie życia - dla mnie to korzystanie ze wszystkiego co świat mi oferuje. Głównie kojarzy mi się z zabawą, wyjazdami, na pewno nie siedzeniem w domu. To czas beztroski póki nie pojawi się ktoś za kogo będziemy odpowiadać. Na przykład dziecko zmienia całe dotychczasowe życie i czas takiej beztroski się kończy. Jednocześnie można powiedzieć że używam życia kiedy uczę sie nowych języków, poznaję lepiej świat a niekoniecznie musi się to wiązać z zabawą.
Obrazek
Awatar użytkownika
unlucky_sink
Maniak
Maniak
Posty: 739
Rejestracja: 06 maja 2005, 15:42
Skąd: ...
Płeć:

Postautor: unlucky_sink » 04 lis 2006, 15:46

Joasia pisze:To czas beztroski póki nie pojawi się ktoś za kogo będziemy odpowiadać.
a nie mozna uzywac zycia z kims?
"Mężczyzna kolo 30 czy 40 nie wiąże się z mlodszą kobietą dla jej jędrnego ciala i przeklutego języka. To czysta propaganda. Wiąże się z nią, by móc stać się tym,kto spieprzy jej życie." T. Parsons
Awatar użytkownika
GNRose
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 442
Rejestracja: 02 cze 2005, 15:02
Skąd: Wrocek
Płeć:

Postautor: GNRose » 04 lis 2006, 16:35

unlucky_sink pisze:a nie mozna uzywac zycia z kims?

Np. z paromiesiecznym dzieckiem, ktorego nie mozna na chwile spuscic z oka? :)
The boy you trained, gone he is... Consumed by Darth Vader
Awatar użytkownika
zlemi
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 86
Rejestracja: 05 sie 2006, 20:47
Skąd: wszechswiat
Płeć:

Postautor: zlemi » 07 lis 2006, 09:33

życie jest jak alkohol, dla dorosłych i trzeba UMIEĆ jego używać <aniolek>
"życie jest jak partia szachów: nie można cofnąć żadnego ruchu" (Ja, prawda, że genialne?:-))))
Awatar użytkownika
unlucky_sink
Maniak
Maniak
Posty: 739
Rejestracja: 06 maja 2005, 15:42
Skąd: ...
Płeć:

Postautor: unlucky_sink » 08 lis 2006, 14:57

GNRose pisze:Np. z paromiesiecznym dzieckiem, ktorego nie mozna na chwile spuscic z oka?
rodzice zabierali mie na wakacje od najmlodszych lat <hmm>
"Mężczyzna kolo 30 czy 40 nie wiąże się z mlodszą kobietą dla jej jędrnego ciala i przeklutego języka. To czysta propaganda. Wiąże się z nią, by móc stać się tym,kto spieprzy jej życie." T. Parsons
Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 08 lis 2006, 15:10

Co nie znaczy, ze dzieki temu tak strasznie uzywali zycia... .


Dla mnie uzywanie zycia to owszem, korzystanie z zabawy, rozrywki, ale to taki margines. Glowna sprawa to podejmowanie ryzyka zyciowego, ktore wymaga pracy nad soba, zmiany, przewartosciowania czasami.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Awatar użytkownika
TFA
Weteran
Weteran
Posty: 3055
Rejestracja: 01 wrz 2005, 00:57
Skąd: litwini wracają
Płeć:

Postautor: TFA » 08 lis 2006, 15:11

Ja caly czas uzywam zycia i mysle ze tak bedzie az do smierci :?
Ręce me do szabli stworzone, nie do kielni.
Awatar użytkownika
unlucky_sink
Maniak
Maniak
Posty: 739
Rejestracja: 06 maja 2005, 15:42
Skąd: ...
Płeć:

Postautor: unlucky_sink » 08 lis 2006, 15:31

Miltonia pisze:Co nie znaczy, ze dzieki temu tak strasznie uzywali zycia... .
moze nie strasznie, ale wyjazd byl dla nich formą rozrywki. Chciali jechać w góry-nie bylo problemu.
"Mężczyzna kolo 30 czy 40 nie wiąże się z mlodszą kobietą dla jej jędrnego ciala i przeklutego języka. To czysta propaganda. Wiąże się z nią, by móc stać się tym,kto spieprzy jej życie." T. Parsons
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 11 lis 2006, 18:43

Brak mi opcji. Juz nie używam życia.

Dla mnei wlasnie taka emocjonalne baztroska. Pewna wolnosc pewna niezaleznosc.
Poczucie ze sie naprawde zyje, ze swiat i zycia maja kolory a nei sa szare i monotonne z niewielkimi przejasnieniami.

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 686 gości