Oczyszczenie..
Moderator: modTeam
Oczyszczenie..
Co o tym myslicie i jak je realizujecie?Mam tu na mysli oczyszczenie umysłu..Czy wystarcza wam kilka piw..?Czy może potrzebujecie do oczyszczenia czegoś więcej..?
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
Ja to robie gruntowne porzadki, takie bardzo rozbudowane. Dobrze mi robi rowniez solidna porcja cwiczen gimnastycznych. Przytulanki z Misiakiem moim, marudzenie tez jest niezle. No i wizyta u rodzicow, a przynajmniej rozmowa z ojcem.
"Mój panie, na cóż tłumaczyć durniowi, że jest durniem. Przecież jego dureństwo na tym właśnie polega, że nie ma o nim pojęcia."
róznie u mnie to przebiega i rozne rzeczy na mnie dzialaja oczyszczajaca... np. siedzenie w samotnosci, sluchanie muzyki, myslenie, patrzenie w sufit. a naaaaaj bardziej i najlepiej dziala na mnie jazda konna, ale kiedy mam taki zly czas to sama, bez towarzysza. kiedy jade sobie przed siebie, nie spotykam rzadnych ludzi i jedynym zmartwieniem jest to, ze czas szybko leci. Uwielbiam rozmawiac z moim konikiem i opowiadac jemu co sie dzieje.
"To jest tak, że gdy mam co chcę,
Wtedy więcej chcę.
Jeszcze."
Wtedy więcej chcę.
Jeszcze."
Pegaz pisze:To musi być coś co daje mentalnego kopa..co sprawi że świat znów na jakiś czas staje się ok..
mentalnego kopa daje mi przemyślenie spraw i przypomnienie sobie o priorytetach. plus odpoczynek, czyli wspomniany wypad.
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
Duchowe oczyszczenie to dla mnie spowiedz, może dlatego, ze ostanimi czasy, kiedy było mi źle uciekłam sie do Boga i to mi pomogło...
A tak to zawsze oczyszcza mnie z negatywnych emocjii wizyta ukochanego... i tylk on mi pomaga... alkohol jeszcze nigdy nie uśmierzył mojego bólu, tak samo uciekanie na wieś, samotność...
A tak to zawsze oczyszcza mnie z negatywnych emocjii wizyta ukochanego... i tylk on mi pomaga... alkohol jeszcze nigdy nie uśmierzył mojego bólu, tak samo uciekanie na wieś, samotność...
... każda dziewczyna powinna nosić głowę wysoko, z tego powodu, że jest kobietą, że była dla Stwórcy doskonale skończoną poprawką do spartaczonego Adama.
No nie wiem, kiedyś piłem wówczas ostro
, potem odpalałem sobie na fulla CKOD, Konkwistę, Honor, Sweet Noise, Karrambę albo Analogsów. Pomagało. Teraz nie praktykuję "oczyszczania" .
, potem odpalałem sobie na fulla CKOD, Konkwistę, Honor, Sweet Noise, Karrambę albo Analogsów. Pomagało. Teraz nie praktykuję "oczyszczania" .http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Np. tak:
Czasem nawet w miejskiej dżungli można odnaleźć jakiś skrawek ciszy. Na początku października o 8 rano przechadzałam się po Polach Mokotowskich: słońce przebijające przez kolorowe korony drzew, resztki porannej mgły, świeżutkie, błyszczące kasztany na ziemi, prawie żadnych ludzi. Przysiadłam sobie na ławce gładząc te kasztany w dłoniach i zanurzałam się wzrokiem w liściach - w takich momentach następuje u mnie totalne rozluźnienie i wyciszenie. O każdej porze roku mogę to odnaleźć: zimą w śniegu, a wiosną i latem w całej obfitości przyrody.
Inny sposób: ukochana muzyka (Enigma lub Vangelis "Conquest of Paradise") i świece rozpraszające ciemność. Przechodzę wtedy myślami do innego świata, a potem powracam z tą nową energią
Jeszcze inaczej: sen. Sen może być lekarstwem na wszystko. Zazwyczaj po sennym wypoczynku umysł się oczyszcza, przychodzą do głowy nowe rozwiązania, nowe "świeże" myśli.
To nie są wielkie kopy, ale po tym
bo po prostu nabieram dystansu do pewnych spraw. Zazwyczaj niczego mocniejszego nie potrzebuję.
lollirot pisze:wyjechać poza zasięg cywilizacji* przynajmniej na weekend - wrócić z nową energią do życia.
_____
* nie tak skrajnie - chodzi mi o wydostanie się ze zgiełku miasta.
Czasem nawet w miejskiej dżungli można odnaleźć jakiś skrawek ciszy. Na początku października o 8 rano przechadzałam się po Polach Mokotowskich: słońce przebijające przez kolorowe korony drzew, resztki porannej mgły, świeżutkie, błyszczące kasztany na ziemi, prawie żadnych ludzi. Przysiadłam sobie na ławce gładząc te kasztany w dłoniach i zanurzałam się wzrokiem w liściach - w takich momentach następuje u mnie totalne rozluźnienie i wyciszenie. O każdej porze roku mogę to odnaleźć: zimą w śniegu, a wiosną i latem w całej obfitości przyrody.
Inny sposób: ukochana muzyka (Enigma lub Vangelis "Conquest of Paradise") i świece rozpraszające ciemność. Przechodzę wtedy myślami do innego świata, a potem powracam z tą nową energią
Jeszcze inaczej: sen. Sen może być lekarstwem na wszystko. Zazwyczaj po sennym wypoczynku umysł się oczyszcza, przychodzą do głowy nowe rozwiązania, nowe "świeże" myśli.
To nie są wielkie kopy, ale po tym
świat znów na jakiś czas staje się ok
bo po prostu nabieram dystansu do pewnych spraw. Zazwyczaj niczego mocniejszego nie potrzebuję.
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
lollirot pisze:wyjechać poza zasięg cywilizacji* przynajmniej na weekend - wrócić z nową energią do życia.
_____
* nie tak skrajnie - chodzi mi o wydostanie się ze zgiełku miasta.
Preferuje najbardziej właśnie te skrajne. Wypas jak dla mnie. Niezawsze jednak da się to zrealizować.
Piwko czy joint rozluźnia, jasne. Książka również. Spotkanie z kimś pozytywnym - to samo.
A czasami muszę po prostu wyjśc i połazić, żeby odreagować, żeby się zmęczyć tym stanem.
Ostatnio zmieniony 09 lis 2006, 23:44 przez natasza, łącznie zmieniany 1 raz.
"Można być w kropli wody światów odkrywcą. Mozna wędrując dookoła świata przeoczyć wszystko."
natasza pisze:Preferuje najbardziej właśnie te skrajne.
o, ja też! jestem urodzonym namiotowcem bez możliwości prysznica przez tydzień i jedzeniem z puszki
ale nie zawsze jest możliwość takiego spontanu - mimo to, jak słyszę, to jestem pierwsza do realizacji.
sprzed chwili: zauważyłam, że w chwilach smutku i przytłoczenia uciekam w słowniki polsko-ukraińskie i odwrotnie, ale to ja, zboczeniec
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
ptaszek pisze:ostatni raz dostałem takiego kopa kiedy zobaczyłem słońce ponad chmurami..przy wysokości ok 10tyś m.n.p.m
A ja kiedy gapiłem się w mroźną, wrześniową noc w totalnie przytłaczające i fascynujące zarazem gwieździste niebo, w bacówce na Rycerzowej (Beskid Żywiecki).
Ogółem w ramach "oczyszczenia" alienuję się od ludzi (z jednym wyjątkiem), biorę piwo, idę/jadę gdzieś. Wystarczy, abym odnalazł w jakimkolwiek miejscu skrawek ciszy.
Nigdy nie dyskutuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
natasza pisze:jak np. wioska. Tam można zajrzeć światu od dupy strony.
może być wioska, byle daleko stąd... skądś
[ Dodano: 2006-11-10, 00:13 ]
natasza pisze:A własnie nie lubię namiotów.
oj, namiotowiec traktować niedosłownie. bo wypizdówkowiec już tak łądnie nie brzmi <lol2>
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
Moje sposoby:
- rozmowa o moich problemach z mamą;
- jakiś browarek ( >1) z przyjaciółką;
- koncert - można się wyszaleć;
- i najlepszy - lunapark, kiedyś jak byłam we Włoszech poszłam na cały dzień do wesołego miasteczka: adrenalina, prędkość, zabawa i możliwość wykrzyczenia się. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego że krzyk może sprawić taką ulgę. Jak ktoś nie próbował to polecam![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
- rozmowa o moich problemach z mamą;
- jakiś browarek ( >1) z przyjaciółką;
- koncert - można się wyszaleć;
- i najlepszy - lunapark, kiedyś jak byłam we Włoszech poszłam na cały dzień do wesołego miasteczka: adrenalina, prędkość, zabawa i możliwość wykrzyczenia się. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego że krzyk może sprawić taką ulgę. Jak ktoś nie próbował to polecam
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)

- Wstreciucha
- Weteran

- Posty: 2646
- Rejestracja: 14 wrz 2005, 11:48
- Skąd: Warszawa
- Płeć:
- _normalna_
- Uzależniony

- Posty: 362
- Rejestracja: 15 paź 2006, 16:42
- Skąd: Katowice Miasto
- Płeć:
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 716 gości



