Awans czy kop w górę jest wyłącznie kwestią kwalifikacji, a nie podania pomocnej dłoni czy plecków kogoś, kto może wiele i kogoś z tymi kwalifikacjami leciutko poprze. Na pewno rozumiecie, o co mi chodzi czy znajomemu poleci. Natomiast ja, od wielu lat kierujący się w swym postępowaniu LaVeyowskim powiedzeniem "bądź dobry i uczciwy dla dobrych i uczciwych, nie marnuj uczucia litości dla niewdzięczników", jakoś nie potrafię się przekonać do tego typu "drogi"
Zbyt wiele razy w swym życiu byłem świadkiem, gdy ci dobrzy się nie rozwijali, a kopa w górę dostawali ci "ustosunkowani". Zbyt wiele razy wypruwałem sobie żyły,często bez zwykłego "dziękuję" a potem dostawałem kopa. Dlatego takiego (pięknego, przyznaję) idealizmu na tym gruncie we mnie już nie ma
Patrzę perspektywicznie w przyszłość. I dbam o naszą przyszłość. Na to, by było nam dobrze. Poznaję ludzi, wyrabiam ciągle nowe kontakty, które nigdy nie wiadomo kiedy mogą zaprocentować. Jako że "każdy chody na takie, o jakie zadbał i sam sobie wyrobił". Brutalne, lecz prawdziwe.
A w odpowiedzi słyszę, że jeszcze mocno trzyma mnie pierwiastek cynizmu i warto bym go z siebie wyeliminował
A Wy, co o tym myślicie? Ja jestem zepsutym cynikiem, czy Ona przesadza, co nawet jest zabawne?
PS. Ciekawe co mi ma Miłość powie, gdy załatwię jej ciekawą i nieźle płatną robótkę, zgodną z jej wykształceniem ,ale z małego polecenia i poparcia osoby która ma u mnie spory dług wdzięczności
Bo pracuję nad tym od pewnego czasu
[/center]




na każdym kroku. Szczególnie teraz. Rynek pracy mamy trudny, sytuacje w kraju mamy trudną. Twoja kobieta pewnie dobra z natury potrzebuje kogos na twardych fundamentach... pozdro



... Ted pamiętaj, że "fortuna kołem się toczy i próżnych poniża"